73-latek w podróży życia. W ciągu dwóch lat przejechał 14 tys. kilometrów [zdjęcia, wideo]

ima
W Polsce czuję się najlepiej – mówi Leontijs Romanovskis
W Polsce czuję się najlepiej – mówi Leontijs Romanovskis Michał Świderski
73 - letni Łotysz Leontijs Romanovskis mówi o sobie: - Jestem wolnym człowiekiem. Przez ostatnie dwa lata pokonał rowerem 14 tysięcy kilometrów. Zawitał do Kołobrzegu.
Leontijs w podroży życia

Leontijs w podroży życia

Kiedy pięć lat temu pierwszy raz wyruszył w świat, jechał na białoruskim, prostym rowerze bez przerzutek. - Dojechałem do Włoch.Rower rozpadł mi się na Capri. Włosi uzbierali mi pieniądze na bilet lotniczy żebym jakoś wrócił do domu. Przez zimę pracowałem i kupiłem sobie nowy rower, o ten! - wskazuje na wysłużony, ulepszany własnym sumptem po wielokroć naprawiany jednoślad. Jak wylicza, zjeździł już 18 krajów Europy. - Oprócz Włoch poznałem Hiszpanię, Francję, Austrię, byłem w Czechach, na Słowacji … - wylicza. Na dowód pokazuje album, którego karty szczelnie oklejają zdjęcia rządzących z autografami. U niektórych był osobiście. U innych kończyło się na wizycie w kancelarii. Tak było w przypadku Bronisława Komorowskiego. - Kogo poznałem osobiście?- zastanawia się chwilę. - Na przykład Wacława Klausa. A w Polsce miałem zaszczyt spotkać Lecha Wałęsę.

Czerstwy 73 - latek nie wygląda na swój wiek. Trzyma się prosto. Uśmiecha lekko spod siwego wąsa i snuje swoje opowieści. - Wszystko co potrzeba do życia mam tu - wskazuje na wózek. - Namiot, trochę jedzenia, coś do ubrania. Więcej nie potrzeba. Liczą się ludzie, a ja przyjaciół mam teraz wszędzie.

Co sprawiło, że ruszył w podróż? - Postanowiłem udowodnić sobie, że skoro pokonałem cukrzycę, stać mnie na dużo więcej. Kiedyś czułem się słaby, nie mogłem przejść kilometra, teraz pokonuje ich tysiące. Przecież będąc we Włoszech, bylem na Etnie, objechałem Sycylię. Wszystko tym moim sprzętem, który razem waży około 130 kilogramów. Ten wysiłek mnie hartuje. Naprawdę czuję się jak dwudziestoparolatek - śmieje się mrużąc oczy. Jak mówi, za komunistycznych czasów na Łotwie płace były liche, więc chwytał się każdej roboty, żeby zarobić, dorobić w drugiej, potem trzeciej pracy, itd. Ale zawsze najbardziej fascynowała go medycyna. - Ostatnio to, co dzieje się z człowiekiem gdy się starzeje. Swoją cukrzycę pokonałem dzięki kuracji octowej. Co to za metoda? A proszę, to nie tajemnica. Sto mililitrów octu rozcieńczałem dwoma litrami wody albo najlepiej soku i piłem. Codziennie.

W tym roku planował jechać do Hiszpanii, Belgii, Holandii, ale w Niemczech upadł i boleśnie zranił się w nogę. Oczywiście ranę leczył sam. - Zawróciłem, no i znowu zachwycam się Polską, moim ulubionym krajem.
Bo jak zapewnia, gdzie by nie był, pytany o kraj, w którym czuje się najlepiej, zawsze odpowiada: Polska. - Mówię szczerze. Chodzi o ludzi. O ich serdeczność. Jak tylko przekroczyłem granicę w Słubicach, zaraz podszedł do mnie człowiek, który zaprosił do siebie: "choć, odpoczniesz, umyjesz się, prześpisz, najesz" mówił. Jeszcze pieniądze dał na drogę. W Szczecinie, dwaj młodzi ludzie zajęli się moim rowerem. Za darmo. Od serca. No i jak tu się nie czuć jak w domu? Zresztą mój tata, Józef był Polakiem. Mówił po polsku, ale my dzieci, nie nauczyliśmy się, bo prawie go w domu nie było. Ciągle w pracy.

Na pytanie czy czegoś mu trzeba, odpowiedział: - Jeśli ktoś zechce będę wdzięczny za drobny datek, bo moja emerytura łotewska jest malutka. Nie proszę o dużo, bo nie mam dużych potrzeb.

Gdy z kompasem na szyi i mapą w dłoniach, prowadząc rower Leontijs Romanovskis ruszył spod bazyliki, ledwie mogliśmy dotrzymać mu kroku. Dziarski, krzepki starszy mężczyzna budził powszechne zainteresowanie. Co chwilę ktoś zaczepiał go, pytał, wysłuchiwał i ściskał dłoń z podziwem. - Jak pan będzie w Bydgoszczy to nocleg już pan ma! - krzyknęło za nim dwóch młodych mężczyzn na lśniących rowerach. Kobieta po 50-tce bila brawo.

Żadna kobieta spotkana po drodze nie próbowała go zatrzymać ? - pytamy w końcu. - Oj, nie mogę sobie pozwolić na uczucie, bo jakbym się zakochał, to już kaputt! - po mojej podróży. A ona jest dla mnie najważniejsza.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na gk24.pl Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie