Absurdalne oszczędności w szczecineckim szpitalu. Kierowcy karetek muszą szukać drugiej osoby do noszy

Rajmund Wełnic, rajmund.welnic@gk24.pl
Fot. internet
W ramach oszczędności w szczecineckim szpitalu kierowcy karetek transportowych jeżdżą z leżącymi pacjentami w pojedynkę. Na miejscu szukają do noszy kogoś drugiego: sąsiada, policjanta, strażaka.

O sprawie poinformowali nas kierowcy ambulansów, oburzeni nowym zarządzeniem dyrektora szpitala w Szczecinku. - Zgodnie z zarządzeniem, podczas transportu pacjenta niezdolnego do samodzielnego poruszania, słowem leżącego na noszach, mamy posiłkować się poza szpitalem pomocą służb powołanych do ochrony bezpieczeństwa ludzi - mówi jeden z pracowników szczecineckiej lecznicy.

Do tej pory z pacjentem jeździły dwie osoby. Nie było więc problemu z przeniesieniem chorego, a i w czasie jazdy druga osoba w karetce miała też niego baczenie. Teraz na miejscu trzeba szukać drugiego do noszy. - Ściągamy policję, dzwonimy po straż pożarną, czasami woła się sąsiada - opowiadają kierowcy. - Na razie służby nie odmawiają pomocy, ale być może nie zawsze tak będzie.

Kierowcy podnoszą także argument, że do przenoszenia chorych na noszach niezbędne jest przeszkolenie. - Kto będzie odpowiadał za to, jak taka osoba bez przeszkolenia upuści nosze?

- Karetki transportowe nie wożą pacjentów w stanie zagrożenia życia lub obłożnie chorych i za każdym razem przewożenie odbywa się za zgodą lekarza - mówi dr Adam Bielicki, szef szpitala w Szczecinku. Przyznaje, że zlikwidował dyżury dwuosobowej obsady karetki transportowej. - Jaki sens miało np. to, aby dwóch pracowników jechało po krew? - dziwi się poprzednim praktykom i dodaje, że kierowcy nie mają wykształcenia medycznego, bo też i nie ma takiej potrzeby. - Ale z osobami wymagającymi opieki lekarskiej jedzie zawsze lekarz.

Dr Bielicki dodaje, że nie zdarzyło się jeszcze, aby straż lub policja odmówiły pomocy przy przenoszeniu chorego na noszach, a jeżeli mogą pomoc, to dlaczego nie? - Jeżeli byłby z tym problem, to nasz pracownik ma zadzwonić do szpitala, a my zapewnimy drugą osobę - zapewnia.

- Już wcześniej wysyłaliśmy strażaków na tego typu akcje, ale tylko w sytuacjach, gdy chodziło o transport osób bardzo otyłych - mówi komendant straży pożarnej w Szczecinku Adam Serafin. - Nie wyobrażam sobie jednak, aby do każdego transportu chorego posyłać moich ludzi. Mamy inne ustawowe zadania.

Jak z tym problemem radzą sobie w szpitalu w Koszalinie? - Lekarz ocenia, czy pacjent wymaga transportu specjalistycznego. Jeżeli jest taka konieczność, to jadą z chorym dwie osoby, z których każda jest ratownikiem medycznym, a bywa, że i lekarz - mówi Monika Zaremba, rzeczniczka koszalińskiego szpitala. Z pacjentami w lepszym stanie, ale leżącymi, jedzie zawsze dwóch pracowników i nie wspomagają się na miejscu strażakami lub policjantami.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 08.09.2009 o 19:54, eliza napisał:

Z drugiej strony Wasz dyrektor/prezes musi na czymś zaoszczedzić, jak chce mieć oddział kardiologiczny. Słyszałam, że wybudował oddział nie mając na to zgody NFZ, a gdy chciał na niego kontrakt NFZ powiedział "hola-hola my nie widzimy potrzeby tworzenia takiego oddziału w waszym szpitalu". No i co robi dyrektor - szuka pieniędzy gdzie może, bo sporo w ten oddział zainwestował.


Jak nie wiesz, to nie pisz. Kardiologia to dzieło prywatnego podmiotu, nie szpitala.
e
eliza

Z drugiej strony Wasz dyrektor/prezes musi na czymś zaoszczedzić, jak chce mieć oddział kardiologiczny. Słyszałam, że wybudował oddział nie mając na to zgody NFZ, a gdy chciał na niego kontrakt NFZ powiedział "hola-hola my nie widzimy potrzeby tworzenia takiego oddziału w waszym szpitalu". No i co robi dyrektor - szuka pieniędzy gdzie może, bo sporo w ten oddział zainwestował.

G
Gość

A wiedziałem ,że będzie ciekawie , jak się nie ma mądrych pomysłow to sie robi wlasnie głupstwa w których tez toną pieniądze .Jesli nie będzie komu pomóć to dojedzie pomocnik ze szpitala , czym - to dodatkowy koszt , karetka stoi i czeka - gdzie tu logika . Nie potrafisz - nie pchaj sie na afisz .
A dlaczego nasz Burmistrz prowadzi działalnośc gospodarczą , czy Panu Burmistrzowi wolno .? Nie czepiam sie , chcę tylko wiedzieć , bo może nie potrafię interpretować przepisów .

d
driver

WYOBRAŹMY SOBIE TAKĄ SYTUACJĘ: DROGA KRAJOWA, WYPADEK DROGOWY, ŚWIADKOWIE USIŁUJĄ DODZWONIĆ SIĘ NA NUMER ALARMOWY POGOTOWIA, ALE TUTAJ NADJEŻDŻA KARETKA POGOTOWIA. WSZYSCY MACHAJĄ, KARETKA ZATRZYMUJE SIĘ I WYSIADA Z NIEJ... KIEROWCA!!! W DODATKU KIEROWCA, KTÓRY NIE JEST RATOWNIKIEM. NIC DO TAKICH KIEROWCÓW NIE MAM, ALE ZAKŁADAJĄC, ŻE W KARETCE ZNAJDUJE SIĘ ODPOWIEDNI SPRZĘT (POWINIEN SIĘ ZNAJDOWAĆ, NP. SPRZĘT DO INTUBACJI), KIEROWCA NIE MOŻE GO UŻYĆ. NIE MOŻE, BO ZA TO MA MUROWANY KRYMINAŁ. NA URATOWANIE ŻYCIA PACJENTA PO ZATRZYMANIU KRĄŻENIA MAMY OK. 4,5 MINUTY, A KARETKA Z LEKARZEM MOŻE JECHAĆ NAWET 15 MINUT (TAKIE MAMY STREFY...) JEŚLI KIEDYKOLWIEK DOSZŁOBY DO TAKIEJ SYTUACJI, POWINIEN ODPOWIEDZIEĆ ZA TO PAN DYREKTOR SZCZECINECKIEGO SZPITALA. ALE OBY TAKICH ZDARZEŃ JAK NAJMNIEJ. NIEDAWNO KOŁO BOBOLIC DACHOWAŁO AUTO I NA MIEJSCU POJAWIŁA SIĘ PRZYPADKIEM KARETKA TRANSPORTOWA Z KOSZALINA. STARSZY, NIECO SKORODOWANY POLONEZ, ALE DWUOSOBOWA ZAŁOGA POTRAFIŁA SOBIE PORADZIĆ I ODPOWIEDNIO ZABEZPIECZYĆ POSZKODOWANYCH ORAZ MIEJSCE ZDARZENIA. A JAK MA NP. SAM KIEROWCA UWOLNIĆ Z PASÓW PASAŻERA PO DACHOWANIU? POPROSIĆ POLICJANTA? A CZY WIDZIELIŚCIE, BY KIEDYKOLWIEK POLICJANT UDZIELIŁ PIERWSZEJ POMOCY?

n
noszowy
W dniu 08.09.2009 o 11:27, ika napisał:

Pan dyrektor szcecineckiego szpitala mija się z parwdą twierdząc, ze karetki transportowe nei przewożą oblożnie chorych. Pzrewożą głównie takich pacjentów, bo innym transport sanityarny w ogóle nei przysługuje. No może jeszcze wtedy, jak ktoś złamie sobie nogę i nei może iść. Jeśli chory sam moze sie poruszać to nitk mu transportu sanitarnego nie zapewni - ani do szpitala ani ze szpitala. Dziwna jest też argumentacja, że strażacy i policjanci na pewno nie odmówią pomocy przy noszach. Pan dyrektor oszczędza na etacie noszowego, obarczając jego obowiązkami straż i policję. Może w ogóle niedługo wozami strażackimi albo radiowozami będzie się w Szczecinku woziło chorych do szpitala i z powrotem. Absurd totalny.


Zgadzam się z Tobą ika. Pacjent jest odwożony ze szpitala gdziekolwiek tylko w przypadku gdy nie może być przewożony środkami masowej komunikacji czy samochodem (wbrew pozorom o kwalifikacji do transportu sanitarnego nie decyduje tu fakt posiadania przez chorego bądź nieposiadania własnego środka transportu). W zwiazku z tym właściwie wszyscy pacjenci w mniejszym lub większym stopniu wymagaja nie jednej osoby ale 2 do przeniesienia do karetki. Zapewne nie ma tych transportów tak dużo i aż korci aby zaoszczędzić. Pamiętać jednak należy że szpital (jak każdy inny zoz) ma obowiązek wykonywania takich transportów czy się one opłacaja czy nie. Nie można też robić wiochy z wołaniem innych służb. A jak się będzie paliło to pojedzie lekarz gasić pożar? Jestem też ciekaw jak wytłumaczą się komendaci policji i SP z angażowania swoich funkcjonariuszy do wykonywania pozastatutowych zadań. Juz raz policja jeździła po wieśmaki. Myślę że najlepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie przez kierowców/ratowników własnego przedsiębiorstwa przewozowego które zaproponowałoby usługi wszystkim zoz-om. Może okaże się że będą to robić lepiej, taniej a i dorobia do swoich pensyjek. Tylko że łatwiej krzyczeć niż wziąć się do roboty. Wizerunek szpitala na pewno na tym że transport odbywa się na zasadzie żebraniny mocno traci. Jeśli ktoś ma inne zdanie niech to uzasadni. Może Pan - Panie Prezesie?
i
ika

Pan dyrektor szcecineckiego szpitala mija się z parwdą twierdząc, ze karetki transportowe nei przewożą oblożnie chorych. Pzrewożą głównie takich pacjentów, bo innym transport sanityarny w ogóle nei przysługuje. No może jeszcze wtedy, jak ktoś złamie sobie nogę i nei może iść. Jeśli chory sam moze sie poruszać to nitk mu transportu sanitarnego nie zapewni - ani do szpitala ani ze szpitala. Dziwna jest też argumentacja, że strażacy i policjanci na pewno nie odmówią pomocy przy noszach. Pan dyrektor oszczędza na etacie noszowego, obarczając jego obowiązkami straż i policję. Może w ogóle niedługo wozami strażackimi albo radiowozami będzie się w Szczecinku woziło chorych do szpitala i z powrotem. Absurd totalny.

m
mlody

Dla oszczednosci niech sam dyrektor zwolni swoje stanowisko ile da to kozysci........ a co do pomocnika to sam pomagalem przenosic ciezko chorego ktory zmarl trzy dni pozniej bo nie bylo serca u pana dyrektora zeby mogl czlowiek spokojnie umrzec w naszym szpitalu, 38st goracza, rano zastrzyk i wio ze szpitala bo dzis grosiki oszczedzamy co u niego liczy sie czlowiek obluda Gratulacje za owocna prace dla dyrekcji szpitala wy tez bedziecie pacjetami liczcie na sasiadow zeby was nosili bo nastepny drektor zabroni kierowcy wychodzic z karetki a wogole bedziecie na czarnej liscie przyjec do szpitala ......dla oszczednosci...... pozdrawiam

j
ja,ratownik

Ludzie,nie dajcie się zwariować!!! Niech ten bufon,Wasz (pseudo)dyrektor da Wam na piśmie,że bierze na siebie całą odpowiedzialność jak w czasie transportu pacjentowi "coś" się stanie.Znając praktyki stosowane przez takich cwaniaczków ktoś z Was dostanie dyscyplinarkę a bufon zwany dyrektorem nawet ręki nie wyciągnie żeby Wam pomóc.Oto mamy prywatyzację w wykonaniu POpaprańców!!!

I
Irasiad

Najważniejsze że jest kapelan na etacie sowicie opłacany. Chory niech się sam wniesie do karetki.

p
płatnik

Nareszcie ktos robił porzadek z tymi" szoferami" - żle im bo nie moga grac w karty i o głupotach prawic..do roboty gnać to bractwo w każdym szpitalu tak powinno być..

Dodaj ogłoszenie