Afera na Politechnice: Kanclerz Wezgraj nie reprezentował stanowiska uczelni

Rozmawiała Joanna KrężelewskaZaktualizowano 
&#8211; Upomnę słownie kanclerza, żeby ważył swoje wypowiedzi &#8211; mówi rektor Tomasz Krzyżyński. <br>
– Upomnę słownie kanclerza, żeby ważył swoje wypowiedzi – mówi rektor Tomasz Krzyżyński. Fot. Radek Koleśnik
Słowa Artura Wezgraja, kanclerza Politechniki Koszalińskiej wywołały olbrzymią dyskusję. Poprosiliśmy o rozmowę prof. Tomasza Krzyżyńskiego, rektora Politechniki Koszalińskiej.

- Podczas debaty w Galerii Scena padł zarzut z ust byłego pracownika Politechniki Koszalińskiej Mikołaja Iwańskiego. Powiedział, że dyrektor jednego z instytutów w rozmowie telefonicznej oznajmił mu, że zaliczenia studentom, których oblał, w jego imieniu wpisze ktoś inny. Czy takie zdarzenie faktycznie miało miejsce?
Tomasz Krzyżyński- Sprawy zaliczeń i wpisów określa regulamin studiów. Zaliczenie przedmiotu przeprowadza osoba prowadząca zajęcia, ale w niektórych przypadkach może zrobić to inna osoba do tego upoważniona. Jeżeli prowadzący nie może doprowadzić zajęć do końca, na przykład z powodu wypadków losowych, przejmuje je ktoś inny. W tym konkretnym przypadku 20 proc. studentów nie dosłało pracy na zaliczenie w wyznaczonym terminie. Ale regulamin stanowi, że trzeba im wyznaczyć termin poprawkowy, a nawet dać możliwość zaliczenia komisyjnego. Pracownik odmówił podania terminu poprawkowego. Dlatego dyrektor instytutu wyznaczył inną osobę, która przeprowadziła zaliczenia i na tej podstawie wpisano zaliczenia.

- Czyli dyrektor dzwonił do pana Iwańskiego?
Tomasz Krzyżyński- Czy pracodawca może wezwać pracownika do tego, żeby przeprowadził zaliczenie? Jak najbardziej. Nawet jeśli powiedział, żeby magister Iwański zaliczył ćwiczenia studentom, chodziło o zrealizowanie terminu poprawkowego zaliczenia. Nauczyciel jest dla studenta, a nie odwrotnie.

- Jednak sprawę skomplikował kanclerz Artur Wezgraj. Oznajmił publicznie, że telefony od szefów instytutów do pracowników z prośbą o zaliczenia studentom zajęć są na uczelniach "powszechną praktyką".
Tomasz Krzyżyński- Uważam, że poniosły go emocje. To była niefortunna, nieszczęśliwa wypowiedź. Wydaje mi się, że bronił dobrego imienia uczelni mówiąc, że jeśli coś jest zjawiskiem negatywnym, to jest powszechne na wszystkich uczelniach. I tak odbieram ten kontekst "przepychania" studentów.

- Nie uważa pan jednak, że wypowiedź kanclerza dyskredytuje uczelnię i jej studentów? Że powinien zapytać, kto wykonał telefon, zapewnić, że sprawdzi to, a jeśli informacja się potwierdzi, że osoba taka poniesie konsekwencje? A jeśli to nieprawda, to Iwański odpowie za zniesławienie?
Tomasz Krzyżyński- Kanclerz nie reprezentował Politechniki Koszalińskiej na tym spotkaniu. Odniósł się do tego, że uczelnie zabiegają o studentów do tego stopnia, że wszyscy kończą studia. Takie przypadki pewnie są, ale nie na Politechnice Koszalińskiej. Udowadniają to liczby, a dokładnie tak zwana skuteczność studiów, czyli liczba osób, które przechodzą z roku na rok. I u nas stu procent nie ma. Są wydziały, na których wielkość ta oscyluje wokół trzech czwartych i to jest norma.

- Proszę zatem odpowiedzieć, czy takie praktyki, czyli zaliczenia na polecenie szefów instytutów, są powszechną praktyką?
Tomasz Krzyżyński- Nie. Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie. Studenci toczą boje między innymi o statystykę, matematykę, bo to są przedmioty dla nich trudne. Nikt nikogo nie przepycha.

- Czy w takim razie planuje pan wyciągnąć konsekwencje wobec kanclerza?
Tomasz Krzyżyński- Pouczę wszystkich pracowników uczelni, w tym kanclerza, że jeśli zabierają głos w debatach publicznych, a nie są skierowani przez władze uczelni do reprezentowania jej, niech reprezentują samych siebie. Upomnę słownie kanclerza, żeby ważył swoje wypowiedzi i zaznaczał wyraźnie, kiedy wypowiada się jako osoba prywatna. I nie mówił rzeczy, które nie mają pokrycia w prawdzie. Kanclerz nie jest anonimowy i jego słowa mogą zostać odebrane jako stanowisko uczelni. I tak było w tym przypadku.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 66

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

k
koni_zk

Kiedy prokuratura się tym zajmie? Wyłudzanie pieniędzy? Jak to nazwać?

Art. 304.
§ 1. Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Przepis art. 191 § 3 stosuje się odpowiednio.
§ 2. Instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub Policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa.
§ 3. (195) Zawiadomienie o przestępstwie, co do którego prowadzenie śledztwa przez prokuratora jest obowiązkowe, lub własne dane świadczące o popełnieniu takiego przestępstwa Policja przekazuje wraz z zebranymi materiałami niezwłocznie prokuratorowi.

M
Marcelinka

Pamiętam jakby to było wczoraj, jeden z profesorów Politechniki Koszalińskiej powiedział mojej grypie na zajęciach, że PK nie jest dobrą uczelnią i nie uczy się tu odpowiednio studentów, powiedział wprost bo kontrakt miał podpisany z inną uczelnią a tu sobie "dorabiał". Inny natomiast mówił, że są ogłoszenia o pracę ale nie dla studentów Politechniki Koszalińskiej i dlatego w naszym kochanym mieście większość bezrobotnych to absolwenci jakże cudownej Politechniki Koszalińskiej. I gratuluję Panu Arturowi Wezgrajowi, Kanclerzowi PK i Radnemu Rady Miejskiej Miasta Koszalina, za wypowiedź, sam sobie PAn strzelił samobója.

r
rynika

Aby zmienić cokolwiek na uczelniach,trzeba zmienic cały system szkolnictwa i zacząć od szkoły podstawowej. Już w szkole podstawowej ZANIZA się poziom,aby nieuczący sie i nie chodzący na zajęcia uczniowie przeszli do następnej klasy, przeszli do gimnazjum,potem do liceum i "zdali" maturę. I oczywiście cały czas sie dba o to,aby zawsze była odpowiednia liczba ucznow i liczy ich,aby nie zabrakło tego jednego,jedynego. Znam sytuacje,gdy szkoły podbierały sobie uczniów. Słyszeliście o takich praktykach w PRL,bo ja jakoś nie.Ale skończe poprzedni problem. Potem taki nieuczący sie i nie chodzący na lekcje uczniowie,wszyscy maja ambicje iść do liceum, a potem na studia, a ponieważ w konsekwencji maja na swiadectwach maturalnych naciagane trójczyny,składają te świadectwa maturalne w kilku uczelniach i gdzieś ich tam w koncu przyjmą: na państwowa czy prywatną uczelnie, czasami sami zrezygnują,a czasami psim swendem,własnie z przyczyny "pieniądze idą za uczniem ,studentem", uda im sie dyplom uzyskać. Ministerstwo powinno równiez zająć sie frekwencją w szkołach podstawowych.Jest wielu uczniów,ktorzy nagminnie nie chodza na zajecia.To jest zmora szkół. Może Głos też ten problem poruszy.Frekwencja w szkołach to fikcja.Szkoły w żaden sposób nie potrafia tego problemu rozwiazać.Takie właśnie są skutki obowiazującej obecnej ustawy o szkolnictwie.

K
Kminek
Reprezentował,czy nie stanowisko uczelni ,to jest najmniej ważne w tej sytuacji. Tu sa poruszone dwa problemy:problem zaliczen i egzaminów, i sprawa poziomu nauczania, i całego systemu szkolnictwa, i sposob jego finansowania,/ktory w praktyce okazał sie zwykłym bublem sprzyjającym takim praktykom/ o której to sprawie wszyscy doskonale wiedzieli. Pan Wezgraj ma RACJE ,może to tylko przypadek był,ale czas skonczyć z takimi fikcjami panującymi w obecnej Polsce.Może dzięki tej wypowiedzi zmieni się cokolwiek na lepsze. Mam taką nadzieję. Niech studia kończą ci,co osiągną jakiś poziom wiedzy. Uważam,ze studenci,ktorzy na obronie dyplomu nie osiagną oceny "dobry",nie powinni otrzymywać dyplomu inżyniera i magistra . Co to jest za inżynier z trójką w dyplomie. Tytuł powinien nobilitować,a nie, ze dostaję się go jakby z "urzędu",bo chodziło się na studia"

Politycy uprawiają hipokryzję, a nawet wykorzystują ułomności systemu. W Koszalinie od dawna plotkuje się o sposobie uzyskania licencjatu przez Gawłowskiego i Sztarkową, których porównywano do dawnych działaczy PZPR pytających: jak tam profesorku, na którym to ja jestem roku? Teraz mamy kolejne zdarzenia - doktoraty Gawłowskiego i Zientarskiego. Ludzie mają do tego stosunek jednoznaczny, nie ufają rzetelności wykształcenia i tytułów naukowych. Może mają rację, a może nie.
Dyskusja powinna dotyczyć oceny systemu i sposobu naprawy. Bo że jest źle, każdy widzi.
r
rynika

Reprezentował,czy nie stanowisko uczelni ,to jest najmniej ważne w tej sytuacji. Tu sa poruszone dwa problemy:problem zaliczen i egzaminów, i sprawa poziomu nauczania, i całego systemu szkolnictwa, i sposob jego finansowania,/ktory w praktyce okazał sie zwykłym bublem sprzyjającym takim praktykom/ o której to sprawie wszyscy doskonale wiedzieli. Pan Wezgraj ma RACJE ,może to tylko przypadek był,ale czas skonczyć z takimi fikcjami panującymi w obecnej Polsce.Może dzięki tej wypowiedzi zmieni się cokolwiek na lepsze. Mam taką nadzieję. Niech studia kończą ci,co osiągną jakiś poziom wiedzy. Uważam,ze studenci,ktorzy na obronie dyplomu nie osiagną oceny "dobry",nie powinni otrzymywać dyplomu inżyniera i magistra . Co to jest za inżynier z trójką w dyplomie. Tytuł powinien nobilitować,a nie, ze dostaję się go jakby z "urzędu",bo chodziło się na studia"

m
miss_szkrab
Kurs nieegzaminacyjny (np ćwiczenia) trwa 15 tygodni. Nie dotyczy go sesja zwykla, ani poprawkowa. Wg regulaminu studiów polibudy nie można zaliczać do bólu. Regulamin w kolejnych paragrafach ma zapis, ze student może wnosić o zaliczenie poprawkowe (pisemny wniosek do dyrektora, którego studenci nie złożyli), może też wnosić pisemnie o komisyjne zaliczenie ćwiczeń.

Nauczyciel jest dla studenta, ale takiego, który chce się uczyć. Wtedy powinien być do dyspozycji, pomagać mu, wspierać, motywować, pokazywać nowe drogi.
Olewających i liczących tylko na zalki i jak najszybciej dyplom baz nauki powinno się jak najszybciej wywalać.

dzieki, czyli na PK jest normalnie/tak jak wszedzie

przynajmniej u mnie tak bylo, ze jezeli nie zaliczylo sie do konca trwania zajec dydaktycznych to mozna bylo wnioskowac (ale tylko w naprawde uzasadnionych przypadkach np udokumentowana dluga choroba) o przedluzenie terminu zaliczenia lub wlasnie o zaliczenie komisyjne, ale i tak nauczyciel prowadzacy zajecia musial wyrazic zgode na jedno i na drugie

rektor myli sie wiec mowiac, ze na PK n-l ma obowiazek wyznaczyc dwa terminy zaliczenia i dwa terminy poprawkowe, a jak to nie wystarczy to jeszcze zaliczenie komisyjne (w przypadku przedmiotu, ktory konczy sie tylko zaliczeniem, bo o takim przedmiocie rozmawiamy w przypadku pana Iwanskiego)pomylilo mu sie chyba z przedmiotem konczacym sie egzaminem
A
Asia
skoro juz tak spamujecie to samo (jakby mialo miec przez to wieksza wartosc) to moze podyskutujemy o paragrafie 12 regulaminu studiow pk

ja rozumiem ze kurs nieegzaminacyjny trwa 15 tygodni i takiego kursu nie dotyczy sesja poprawkowa?

czy moze jest tak ze na PK mozna zaliczac DO BÓLU/ILE WLEZIE/DO SKUTKU?

pytalam juz o to w innym temacie, ale nikt mi tego nie wyjasnil

i jak rozumiec slowa "Nauczyciel jest dla studenta, a nie odwrotnie."? to sylabusy i wymagania przedmiotowe, ktore tworza nauczyciele sa bez znaczenia?

Kurs nieegzaminacyjny (np ćwiczenia) trwa 15 tygodni. Nie dotyczy go sesja zwykla, ani poprawkowa. Wg regulaminu studiów polibudy nie można zaliczać do bólu. Regulamin w kolejnych paragrafach ma zapis, ze student może wnosić o zaliczenie poprawkowe (pisemny wniosek do dyrektora, którego studenci nie złożyli), może też wnosić pisemnie o komisyjne zaliczenie ćwiczeń.

Nauczyciel jest dla studenta, ale takiego, który chce się uczyć. Wtedy powinien być do dyspozycji, pomagać mu, wspierać, motywować, pokazywać nowe drogi.
Olewających i liczących tylko na zalki i jak najszybciej dyplom baz nauki powinno się jak najszybciej wywalać.
m
miss_szkrab
Tomasz Krzyżyński– Sprawy zaliczeń i wpisów określa regulamin studiów. Zaliczenie przedmiotu przeprowadza osoba prowadząca zajęcia, ale w niektórych przypadkach może zrobić to inna osoba do tego upoważniona. Jeżeli prowadzący nie może doprowadzić zajęć do końca, na przykład z powodu wypadków losowych, przejmuje je ktoś inny. W tym konkretnym przypadku 20 proc. studentów nie dosłało pracy na zaliczenie w wyznaczonym terminie. Ale regulamin stanowi, że trzeba im wyznaczyć termin poprawkowy, a nawet dać możliwość zaliczenia komisyjnego. Pracownik odmówił podania terminu poprawkowego. Dlatego dyrektor instytutu wyznaczył inną osobę, która przeprowadziła zaliczenia i na tej podstawie wpisano zaliczenia.

– Czyli dyrektor dzwonił do pana Iwańskiego?
Tomasz Krzyżyński– Czy pracodawca może wezwać pracownika do tego, żeby przeprowadził zaliczenie? Jak najbardziej. Nawet jeśli powiedział, żeby magister Iwański zaliczył ćwiczenia studentom, chodziło o zrealizowanie terminu poprawkowego zaliczenia. Nauczyciel jest dla studenta, a nie odwrotnie.

Wygląda na to mgr zachował się jakby przynajmniej był noblistą

skoro juz tak spamujecie to samo (jakby mialo miec przez to wieksza wartosc) to moze podyskutujemy o paragrafie 12 regulaminu studiow pk

ja rozumiem ze kurs nieegzaminacyjny trwa 15 tygodni i takiego kursu nie dotyczy sesja poprawkowa?

czy moze jest tak ze na PK mozna zaliczac DO BÓLU/ILE WLEZIE/DO SKUTKU?

pytalam juz o to w innym temacie, ale nikt mi tego nie wyjasnil

i jak rozumiec slowa "Nauczyciel jest dla studenta, a nie odwrotnie."? to sylabusy i wymagania przedmiotowe, ktore tworza nauczyciele sa bez znaczenia?
G
Gość

Tomasz Krzyżyński– Sprawy zaliczeń i wpisów określa regulamin studiów. Zaliczenie przedmiotu przeprowadza osoba prowadząca zajęcia, ale w niektórych przypadkach może zrobić to inna osoba do tego upoważniona. Jeżeli prowadzący nie może doprowadzić zajęć do końca, na przykład z powodu wypadków losowych, przejmuje je ktoś inny. W tym konkretnym przypadku 20 proc. studentów nie dosłało pracy na zaliczenie w wyznaczonym terminie. Ale regulamin stanowi, że trzeba im wyznaczyć termin poprawkowy, a nawet dać możliwość zaliczenia komisyjnego. Pracownik odmówił podania terminu poprawkowego. Dlatego dyrektor instytutu wyznaczył inną osobę, która przeprowadziła zaliczenia i na tej podstawie wpisano zaliczenia.

– Czyli dyrektor dzwonił do pana Iwańskiego?
Tomasz Krzyżyński– Czy pracodawca może wezwać pracownika do tego, żeby przeprowadził zaliczenie? Jak najbardziej. Nawet jeśli powiedział, żeby magister Iwański zaliczył ćwiczenia studentom, chodziło o zrealizowanie terminu poprawkowego zaliczenia. Nauczyciel jest dla studenta, a nie odwrotnie.

Wygląda na to mgr zachował się jakby przynajmniej był noblistą

A
Adi

i ten człowiek miał szanse byc prezydentem Koszalina...:/ jakas masakra, jak mozna tak sie wypowiadac jak on? Zero szacunku do uczelni i do samych studentow.

L
Luselia santos
Jaki tam profesor, dr inż Artur Wezgraj kanclerz PK, o żadnym tytule naukowym bądź nawet stanowisku profesora żeby posiadał to nie słyszałem, Z kolei te tytuły to mogą ewentualnie świadczyć o posiadanej przezeń wiedzy (względnie doświadczeniu naukowym), od określenia inteliencji są testy IQ.

Nono i pewno dr inż wezgraj też nie zdawał, wtedy dzwonił kolega żeby przepuścili "to powszechnie stosowana praktyka" - WSZYSTKO JASNE DOKTORKU/OBŁUDNIKU
O
Oblany

Rzeczywiście dla części wykładowców/zatrudnionych jednocześnie w Boninie/ praca na Politechnice to 2 lub 3 etat.Politechnika to jednak nie pole ziemniaczane!

O
Oblany
BRAWO!
jest afera, czy ktoś poniesienie konsekwencje?

czy bedzie upomnienie słowne, a za chwilę nagroda?

Ogólny poziom kadry naukowej był i jest żenujący np. dr nauk rolniczych /biolog/ prowadzący zajęcia na kierunku ekonomii.
p
prawda
Na ważenie słów już za późno!!! ALE POLITECHNIKA BUAHAHA!!! A słyszaliście o spadających zeszytach ? Który został na biurku to ten zaliczył hahahahaah PARODIA!

Moja siostra tak ,,zaliczała,, to prawda i ktoś może wreszcie skończy ten bu.rdel w politechnice koszalińskiej!
H
Handy

Pan Wezgraj nie jest żadnym profesorem!!! Jest "kanclerzem" co po prostu oznacza dyrektora administracyjnego. Odpowiada za papier toaletowy w klopach, sprzątanie i żeby było ładnie i ciepło.
Najwyraźniej przewróciło mu się w głowie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3