Archeolodzy odkrywają Koszalin. O mieście wiemy coraz więcej

Piotr Polechoński
Teren wykopalisk. Na dole zdjęcia widać fragmenty drewnianych pali sprzed pół tysiąca lat, a u góry ścianę gruzowiska i ziemi, składającej się z warstw z zapisem  przeszłości Koszalina
Teren wykopalisk. Na dole zdjęcia widać fragmenty drewnianych pali sprzed pół tysiąca lat, a u góry ścianę gruzowiska i ziemi, składającej się z warstw z zapisem przeszłości Koszalina Radek Koleśnik
Odkryto fragmenty domu sprzed wieków oraz poziom, na którym powstał pierwotny Koszalin. Ruszyły też prace na Górze Chełmskiej. Wkrótce kopanie zacznie się przy Domku Kata.

Chodzi o archeologiczne wykopaliska, który od pewnego czasu prowadzone są przy ulicy bpa Czesław Domina, tuż obok kościoła św. Józefa. Pracę archeolodzy zaczęli po tym, gdy w miejscu, gdzie do niedawna stał sklep z dewocjonaliami, rozpoczęła się budowa nowej siedziby koszalińskiego oddziału Civitias Christiana. Zgodnie z prawem wcześniej to miejsce muszą zbadać archeolodzy.

- Dla nas to prawdziwa gratka, bo rzadko się zdarza, abyśmy w obrębie historycznego centrum miasta mogli pracować na tak dużej powierzchni - cieszy się Andrzej Kuczkowski, archeolog z koszalińskiego Muzeum. Jak mówi, to trzecie tak duże archeologiczne wykopaliska w historii miasta. - Te wcześniejsze były prowadzone przed laty obok "Saturna" i tutaj, gdzie teraz stoi kompleks "Millenium", przy ulicy 1 Maja. Teraz kopiemy tutaj i na efekty długo nie musieliśmy czekać. Archeologom udało się już odsłonić fundamenty dwóch domów czynszowych: jeden z XIX-wieku, a w drugi z początku XX (pisaliśmy o tym w jednym z wcześniejszych "Głosów"). Teraz kopiąc nieco dalej natknęli się na kilkanaście drewnianych pali.

- Wzmacniały one ściany domów z przełomu XIV i XV wieku, które w tym miejscu budowali mniej zamożni mieszczanie. Skąd o tym wiemy? Bo wówczas było tak, że im człowiek był bogatszy, tym jego dom stał bliżej rynku. Dlatego najmniej zamożni mieszkali dalej od centrum miasta, czasem tuż przy miejskich murach - wyjaśnia nasz rozmówca. Podkreśla też, że to bardzo ważne odkrycie, bo pokazuje dokładne położenie tych jednoizbowych budynków oraz daje wyobrażenie o tym, jak były budowane. - Zaskakujące jest to, że zachowały się w tak dobrym stanie - cieszy się Andrzej Kuczkowski.

Nie mniej interesujące jest to, że archeolodzy dokopali się też do poziomu lokacyjnego, gdy 750 lat temu rozpoczęto budować miasto. - Dzisiejszy Koszalin jest położony o niemal dwa metry wyżej niż pierwotny gród. I jak się tutaj stoi i spojrzy na ścianę ziemi, która nas otacza, to fakt ten działa na wyobraźnię - podkreśla Andrzej Kuczkowski . - Szczególnie wtedy, gdy spojrzymy dokładnie na przekrój tejże ziemi. Widać jak jej poszczególne warstwy odróżniają się od siebie. Na samej górze zachował się gruz z fundamentów kamienic zniszczonych przez wojska sowieckie w marcu 1945 roku. Nieco poniżej widzimy ciemny pas, czyli warstwę z wcześniejszego okresu i tak dochodzimy, warstwa po warstwie, różnej zresztą szerokości, na sam dół, czyli do poziomu na którym, w 1266 roku, zaczęła się historia Koszalina - dodaje archeolog.

Co ciekawe, pośród odsłoniętych warstw nie ma śladu po wielkim pożarze z 1718 roku, który niemal unicestwił miasto. - Trochę nas to zdziwiło. Najprawdopodobniej do tego miejsca ogień nie dotarł - mówi Andrzej Kuczkowski.
Ale to nie wszystko, czym mogą się pochwalić koszalińscy archeolodzy. Odkopali też i zabezpieczyli liczne, dziewiętnastowieczne flasze po wodzie mineralnej oraz pięknie zdobione talerze. - Pierwszy przypadek świadczy o tym, że w tamtym czasie koszalinianie jeździeli do leczniczych wód do Czech i Niemiec, a talerze sprowadzali z Francji, a z terenu Polski - z Pruszkowa. Bo właśnie z tych rejonów odnalezione przez nas rzeczy pochodzą - informuje archeolog.

Teraz miejsce ostatnich prac zostanie opisane i sfotografowane, a znalezione rzeczy trafią do koszalińskiego Muzeum. Oprócz pali, bo te, po pobraniu z nich próbek, zostaną usunięte przez inwestora.

Archeolodzy zapowiadają też, że w ciągu miesiąca ruszą wykopaliska na placu przy Domku Kata, także w ramach rozpoczynającej się tutaj wkrótce inwestycji.

- I nie ukrywamy, że w tym przypadku nasze oczekiwania są bardzo duże. Bo w przeciwieństwie do innych historycznych miejsc, teren przy Domku Kata nigdy nie był niczym zabudowany. Innymi słowy to, co ziemia zawiera w tym miejscu, może być oryginalną zawartością sprzed kilkuset lat - mówi nasze rozmówca.
Archeolodzy zawitali też w jeszcze jedno bardzo ciekawe miejsce. W minioną środę objęli archeologiczny nadzór nad pracami przy budowie centrum pielgrzymkowo-rekreacyjnego na Górze Chełmskiej. Budują je siostry szensztackie, opiekujące się istniejącym tutaj maryjnym sanktuarium.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gringojan

Nie tyle archeolodzy co stosowna kopara z osprzętem do wyburzania badziewia.

Naprzeciw jest "niewinny" ogródek jordanowski, to parcela po zrównanym z ziemią budynku powiatowego UB-e. Tam archeolodzy i IPN, chyba by mieli zajęcie.

G
Gość

To może tak jeszcze archeolodzy pokopią na Piłsudskiego pod budynkiem Radia Koszalin, była by okazja by go zmieść z powierzchni i postawić coś stosownego do zabudowy.

Dodaj ogłoszenie