Białogard: Ryzykownie na torach

Jakub Roszkowski jakub.roszkowski@gk24.pl
Zdjęcia zrobione przez naszego Czytelnika w niedzielę przy małym ruchu. W dzień powszedni – zapewnia – jest wręcz "masakra”.
Zdjęcia zrobione przez naszego Czytelnika w niedzielę przy małym ruchu. W dzień powszedni – zapewnia – jest wręcz "masakra”. Fot. Czytelnik
Udostępnij:
Nawet 120 kilometrów na godzinę mogą tędy pędzić pociągi pośpieszne. Jest wprawdzie sygnalizacja świetlna, szlabany, ale kierowcy - alarmują kolejarze - nic sobie z tego nie robią.

- Może dojść do tragedii, a później winą za to obciąży się nas, kolejarzy - denerwują się Czytelnicy, pracownicy kolei. Przysłali do redakcji zdjęcia zrobione na przejeździe kolejowym kilka dni temu. To przejazd na końcu ul. 1 Maja, wylot na Koszalin. Na zdjęciach widać wyraźnie, że rogatki są już zamykane, ale kierowcy wciąż próbują przejechać przez tory.

- To, co się tu dzieje, to szok - obrazowo opisuje kolejarz. - Wielu kierowców w ogóle nie patrzy na sygnalizację. Dopóki rogatki nie opadną całkowicie, samochody jadą nie zważając na nic! Ciekawe tylko dlaczego w mieście, na skrzyżowaniach z sygnalizacją świetlną, zatrzymują się, a tutaj już nie? - pyta nasz rozmówca.
Kolejarze rzeczywiście nie szukają dziury w całym. To naprawdę niebezpieczny przejazd kolejowy. Tym bardziej teraz, gdy prowadzi tędy objazd dla ciężarówek. Wiadukt w Białogardzie jest przecież nieczynny. Będzie remontowany do września. Tymczasem w tym miejscu pociągi mogą jechać nawet 120 km/h.
- Komu wtedy łatwiej się zatrzymać - potężnemu i szybkiemu składowi czy zwykłej toyocie albo volkswagenowi? Tym bardziej że to samochody dostają sygnał, by się zatrzymać - dodają kolejarze.

Policja - opowiadają nasi rozmówcy - bywa tu rzadko. A dróżnicy przypominają, że to oni są odpowiedzialni za bezpieczeństwo na przejeździe. Mogliby zamykać przejazd wcześniej. Nie chcą jednak wstrzymywać ruchu na długo. Nie chcą też prowokować kierowców. Bo długie stanie przed rogatkami niektórych doprowadza do szału. Z drugiej strony, jeśli jednak dojdzie do wypadku, winą obciąża się zazwyczaj dróżnika.
- Zaraz się zacznie sezon, całe południe ruszy nad morze, co będzie wtedy? Nadmieniam, że przejazd, zapowiadanie pociągów, prowadzenie ruchu, dokumentacji zajętości torów, prowadzenie manewrów i wiele innych czynności robi tylko jeden człowiek! Oby nie doszło do tragedii! - podsumowuje kolejarz.

Komendant białogardzkiej policji Krzysztof Wołkowski przypomina, że zawsze przed zamknięciem szlabanów włącza się sygnalizacja świetlna i to już jest sygnałem, który zobowiązuje nas do zatrzymania samochodu. - Wjechać na przejazd możemy zaś wtedy, gdy zapory zostaną całkowicie podniesione do góry i dopiero wtedy wyłączy się sygnalizacja - dodaje komendant. Za wjazd na przejazd kolejowy w momencie, w którym działa jeszcze sygnalizacja, grozi nam mandat do 500 zł lub grzywna.
- Dziękuję Czytelnikom, kolejarzom za tę informację. Na pewno będziemy teraz częściej kontrolowali ten przejazd - zakończył komendant.

Wideo

Komentarze 42

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krystian
Drodzy dyżurni ruchu w Białogardzie. Wykonujecie świetną pracę na ul.1 Maja, ale proszę w imieniu wszystkich kierowców zrobić coś z czasem otwierania rogatek na ulicy Świdwińśkiej. Czasem trzeba stać tam 8 minut w oczekwianiu na pociąg.Kiedyś przejeżdzałem przez rogatki przy migających światłach w kierunku miasta i jadąc koło dworca PKP zobaczyłem lokomotywę, która dopiero ruszała z dworca. Szczególnie uciążliwy jest czas oczekiwania w okolicy godziny 7.00. Pozdrawiam serdecznie.
m
maurice1
Praca DYŻURNEGO RUCHU to nie tylko obsługa przejazdu kolejowego! To złożona procedura prowadzenia ruchu oparta na zdecydowanie obszerniejszych przepisach niż te dotyczące ruchu drogowego. Podstawą są tzw. urządzenia sterowania ruchem kolejowym , bardzo zróżnicowane na PKP. Wszystko to wymaga koordynacji wielu zadań jedno czasowo! Droga hamowania pociągu jest długa i zależna nie tylko od prędkości jazdy...
NIE JESTEM KOLEJARZEM Z ZAWODU, choć moja praca ma pewien związek z tematem... wiem jak trudno walczyć o życie kogoś, kto spotkał się na swojej drodze z pociągiem. PRZESTRZEGAM i zalecam rozwagę i wyrozumiałość. Dobranoc.
m
maurice1
W dniu 08.04.2010 o 19:29, 7iedem napisał:

ok mogą być 2 minuty bo musimy pamietać o ofiarach które utkwią miedzy zaporami ale gdyby takich nie było to 1 minutka dokładnie i wystarczająco styka


Nie jestem kolejarzem z zawodu,ale za pewniam Cię że prowadzenie ruchu pociągów jest złożonym procesem,wymagającym ścisłych procedur , ograniczony technicznie urządzeniami srk. 5 minut to absolutne minimum by nie opóźniać i zapewnić bezpieczeństwo!
~Gosc~
W dniu 10.04.2010 o 08:11, won napisał:

Tak samo jest w Kołobrzegu i Koszalinie,jedna osoba na stacji kieruje ruchem pociagów i zamyka szlabany i ma wiele innych czynności nie związanych z bezpieczeństwem ruchu,chwila nieuwagi i odpowiedzialność ponosi właśnie ta osoba kierująca ruchem poc. nikt inny.


A ile tych pociągów jeżdzi co? Osoba nie przepracuje się wystarczy żęby nie przychodziła na kacu
w
won
W dniu 09.04.2010 o 20:20, SN61 napisał:

W naszym kraju na wszystko brakuje pieniędzy.Na służbę zdrowia,szkolnictwo i kulturę,na drogi ,można by długo wymieniać.Zakłady pracy upadają jeden za drugim.Przybywa bezdomnych i bezrobotnych.Kolej padła też ofiarą nieudolnych rządów kolesi.Nagle nic się nie opłaca,dla bezpieczeństwapodróżnych nie należy oszczędzać na etatach.To jest niewiarygodne,że jedna osoba na stacji kieruje ruchem pociagów i zamyka szlabany.Niech nagle zasłabnie?>Co wtedy?.Kto poniesie odpowiedzialność.


Tak samo jest w Kołobrzegu i Koszalinie,jedna osoba na stacji kieruje ruchem pociagów i zamyka szlabany i ma wiele innych czynności nie związanych z bezpieczeństwem ruchu,chwila nieuwagi i odpowiedzialność ponosi właśnie ta osoba kierująca ruchem poc. nikt inny.
S
SN61
W dniu 09.04.2010 o 19:56, won napisał:

A czy to nie jest przez oszczędności jakie się robi na kolei,przecież parę lat temu zabrano dyżurnemu nastawniczego który był mu przydzielony do pomocy min. do zamykania rogatek na opisywanym przejeździe.



W naszym kraju na wszystko brakuje pieniędzy.Na służbę zdrowia,szkolnictwo i kulturę,na drogi ,można by długo wymieniać.Zakłady pracy upadają jeden za drugim.Przybywa bezdomnych i bezrobotnych.Kolej padła też ofiarą nieudolnych rządów kolesi.Nagle nic się nie opłaca,dla bezpieczeństwa
podróżnych nie należy oszczędzać na etatach.To jest niewiarygodne,że jedna osoba na stacji kieruje ruchem pociagów i zamyka szlabany.Niech nagle zasłabnie?>Co wtedy?.Kto poniesie odpowiedzialność.
w
won
A czy to nie jest przez oszczędności jakie się robi na kolei,przecież parę lat temu zabrano dyżurnemu nastawniczego który był mu przydzielony do pomocy min. do zamykania rogatek na opisywanym przejeździe.
k
ku przestrodze
O świcie na toruńskim dworcu 52-letnia kobieta, przechodząca w niedozwolonym miejscu, wpadła pod jeden z pociągów. Pociąg obciął jej jedną nogę poniżej kolana. Maszynista prawdopodobnie nie zauważył wypadku i pojechał dalej. Poszukuje go policja.

Do wypadku doszło ok. godz. 5.15. Między stacją Toruń Miasto i mostem kolejowym kobieta wpadła pod pociąg. Obcięło jej jedną nogę poniżej kolana. W ciężkim stanie jest w szpitalu.

Maszynista pojechał dalej. Policja i służby wytypowały cztery pociągi, które wówczas przejeżdżały przez dworzec, by dojść, który potrącił kobietę i w jakich okolicznościach.
G
Gość
W dniu 09.04.2010 o 11:46, henrys napisał:

Nic bardziej mylnego,przejazd kolejowy Kołobrzeg Białogard na obwodnicy,rok 2009 ciężarówka uderza w skład osobowy jadący z Kolobrzegu dwie osoby nie żyją i CO? Dało to coś komus do myślenia? miały być zapory, światła, są ? nawet dwóch lamp nie ma komu powiesić by przejazd oświetlić by po zmroku był widoczny z daleka a dla czego? to proste bo ludzie odpowiedzialni za takie rzeczy mają to głęboko w du***. Nie chcę być złym prorokiem ale najpoważniejsze w skutkach wypadki dopiero nastąpią i będą to miejszca: zjazd z ul kołobrzeskiej na obwodnicę, przejazd kolejowy Kołobrzeg-Białogard oraz zjazd z obwodnicy na miasto w stronę parku lasku, sam miałem trzy razy sytuację wymuszenia pierwszeństwa przez kierowców jadących z Koszalina, powód nie prawidłowo ustawione znaki ostrzegawcze o pierwszeństwie.Stoją tóż przy skrzyżowaniu a powinny stać minimum 50 m maksimum 150 aby kierowca miał czas na reakcję.


A po co mieliby zakładać te zapory, przecież oni dostaną takie same pensje, bez względu na to czy te rogatki samoczynne będą czy nie. Jak rogatek nie ma to dla nich jeszcze mniej kłopotów, bo przecież mogłyby się popsuć i trzeba by je naprawiać. Tak jest i będzie dopuki wysokość ich zarobków nie będzie zależna od faktycznie wykonanej pracy, ale od zajmowanego stanowiska.
G
Gość
W dniu 09.04.2010 o 11:56, Białogardzianin napisał:

Przy takim natężeniu ruch powinna być tylko jedna para rogatek z przodu i na końcu torowisk. Jadą w kolumnie czasami trudna wyłapać czerwony sygnalizator rogatek. Pozdrawiam Władze miasta Białogard jesteście beznadziejni.



Zachowując bezpieczny i odpowiedni (tak jak nakazują przepisy PoRD) odstęp za pojazdem poprzedzającym dobry kierowca nie będzie miał problemu z zauważeniem sygnałów na sygnalizatorze. Problem w tym, że jest mało dobrych kierowców ( z wyobraźnią ). Przeważającymi cechami większości kierowców jest niestety pośpiech i głupota !!!
B
Białogardzianin
Przy takim natężeniu ruch powinna być tylko jedna para rogatek z przodu i na końcu torowisk. Jadą w kolumnie czasami trudna wyłapać czerwony sygnalizator rogatek. Pozdrawiam Władze miasta Białogard jesteście beznadziejni.
h
henrys
W dniu 08.04.2010 o 18:03, nemo napisał:

No cóż nic dodać nic ująć jednak należałoby zadbać o to wcześniej zanim wyznaczono tędy objazd przez wielotorowy przejazd, aby sygnalizacja świetlna była wyraźna i jaskrawa jak niejedna reklama przy wjeździe do Koszalina a nie zapyziałe i nie wiedzieć kiedy ostatnio czyszczone sygnalizatory migające bladym światłem jakie stawia się na polnych przejazdach niestrzeżonych a nie w mieście na wielotorowym przejeździe gdzie przejeżdża setki samochodów na godzinę.Ewentualny wypadek może da komuś do myślenia na ten temat a nie obarczanie winą jedynie kierowców.Typowa to postawa kolejarskiej braci jest. Pozdrawiam :-)



Nic bardziej mylnego,przejazd kolejowy Kołobrzeg Białogard na obwodnicy,rok 2009 ciężarówka uderza w skład osobowy jadący z Kolobrzegu dwie osoby nie żyją i CO? Dało to coś komus do myślenia? miały być zapory, światła, są ? nawet dwóch lamp nie ma komu powiesić by przejazd oświetlić by po zmroku był widoczny z daleka a dla czego? to proste bo ludzie odpowiedzialni za takie rzeczy mają to głęboko w du***. Nie chcę być złym prorokiem ale najpoważniejsze w skutkach wypadki dopiero nastąpią i będą to miejszca: zjazd z ul kołobrzeskiej na obwodnicę, przejazd kolejowy Kołobrzeg-Białogard oraz zjazd z obwodnicy na miasto w stronę parku lasku, sam miałem trzy razy sytuację wymuszenia pierwszeństwa przez kierowców jadących z Koszalina, powód nie prawidłowo ustawione znaki ostrzegawcze o pierwszeństwie.Stoją tóż przy skrzyżowaniu a powinny stać minimum 50 m maksimum 150 aby kierowca miał czas na reakcję.
~Piotr~
Przejazd na ul. 1-go Maja jest urządzony w ten sposób : dyżurny ruchu musi najpierw opuścić rogatki i dopiero po tej czynności może wyświetlić semafor dla składów wjeżdżających na stację bądz wyjeżdżających ze stacji.Jest tu automatyczna blokada. Takie rozwiązania stosuje się na wielu przejazdach i czy chcemy czy nie chcemy musimy się z tym pogodzić. Chodzi o zwiększenie bezpieczeństwa. W przeszłości bywało tak, że rogatki opuszczał dróżnik - po wypadku zasłabnięcia dróżnika na przejeżdzie w Moczyłkach ( zawał serca ) - zdecydowano się na takie rozwiązanie i moim zdaniem bardzo słusznie. Lepiej poczekać kilka minut przed zaporami niż pozostawić najbliższych w nieutulonym żalu.

Moim zdaniem w Białogardzie istnieje niefortunny objazd. Władze powinny puscic samochody poza miastem, a nie przez samo centrum. Jest przeciez mozliwośc przejazdu np.przez Nosowo. Dopiero sie zacznie jak poznaniacy rusza do Kołobrzegu.
~dominik~
Przejazd na ul. 1-go Maja jest urządzony w ten sposób : dyżurny ruchu musi najpierw opuścić rogatki i dopiero po tej czynności może wyświetlić semafor dla składów wjeżdżających na stację bądz wyjeżdżających ze stacji.Jest tu automatyczna blokada. Takie rozwiązania stosuje się na wielu przejazdach i czy chcemy czy nie chcemy musimy się z tym pogodzić. Chodzi o zwiększenie bezpieczeństwa. W przeszłości bywało tak, że rogatki opuszczał dróżnik - po wypadku zasłabnięcia dróżnika na przejeżdzie w Moczyłkach ( zawał serca ) - zdecydowano się na takie rozwiązanie i moim zdaniem bardzo słusznie. Lepiej poczekać kilka minut przed zaporami niż pozostawić najbliższych w nieutulonym żalu.
G
Gość
W dniu 08.04.2010 o 22:06, ~misiek~ napisał:

Tory zamykane są kilkanaście minut przed przejazdem pociągu, już teraz robią się korki, aż strach pomyśleć co będzie jak przyjdzie sezon.... korki będą aż an ulicę połczyńską.. a kolei nic sobie z tego nie robi tylko zamyka przejazd 10 min przed pociągiem i tworzy te korki cała wina po PKP!!!!!!!


No i co postoisz trochę w korku to ci się nic nie stanie. W większych miastach czasami godzinami ludzie stoją w korkach i żyją. Drogi to by wszyscy chcieli mieć wyremontowane ale te remonty i związane z nimi utrudnienia w ruchu to to najlepiej jakby nie istniały. Opanujcie się ludzie to co jest i będzie w sezonie letnim w Białogardzie to naprawdę drobne utrudniania i nikomu korona z głowy nie spadnie jak trochę postoi.
Dodaj ogłoszenie