Coraz mniej sportu w Koszalinie. Pandemia rozkłada na łopatki plany samorządu, klubów i stowarzyszeń

Krzysztof Marczyk
Krzysztof Marczyk
Jedyny ekstraklasowy klub w naszym regionie, czyli Młyny Stoisław Koszalin
Jedyny ekstraklasowy klub w naszym regionie, czyli Młyny Stoisław Koszalin Radek Koleśnik
Przyglądając się tegorocznym oraz wcześniejszym rozstrzygnięciom konkursów dotyczących rozwoju sportu oraz wspierania i upowszechniania kultury fizycznej, wniosek nasuwa się jeden - koszaliński sport czekają chude lata.

Przykładowo w 2013 roku 44 podmioty w Koszalinie - kluby i stowarzyszenia sportowe, otrzymały na działalność merytoryczną 1 666 500 zł. Oddzielne wsparcie, z tytułu rozwoju sportu, otrzymały dwa kluby występujące na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, czyli koszykarski AZS Koszalin (1 800 000 zł) oraz Klub Uczelniany AZS Politechnika Koszalińska (500 000 zł, obecnie Młyny Stoisław Koszalin). To daje łącznie kolejne 2 300 000 zł na sport. W 2019 roku Piłka Ręczna Koszalin Spółka Akcyjna oraz AZS Koszalin otrzymały łącznie 2 300 000 zł, choć proporcje były już inne (800 tys. zł dla piłkarek, 1 500 000 dla koszykarzy). Z kolei pozostałe 46 podmiotów - klubów i stowarzyszeń, dostało łącznie 1 630 000 zł na działalność merytoryczną. Jeszcze przed pandemią, na przełomie 2019 i 2020, było już wiadomo, że pieniędzy na sport będzie mniej, i to nawet mimo tego, że odpadło finansowanie AZS Koszalin, który w czerwcu 2019 r. ogłosił upadłość. Długi pozostały, tych pieniędzy miasto już raczej nie odzyska. W 2020 r. dwa piłkarskie kluby III-ligowe, Bałtyk i Gwardia Koszalin, dostały warunkowo na pierwsze półrocze po 100 tys. zł na tzw. „merytorykę”, znacznie mniej niż wcześniej. Argumentowano to fatalną sytuacją sportową obu klubów - czy pozostaną na szczeblu III-ligowym, czy nie. Oba jednak zdołały się utrzymać. Tym razem już tylko 38 podmiotów - łącznie ze wspomnianymi wyżej klubami piłkarskimi - pozostało w grze. Na nie włodarze Koszalina przeznaczyli w sumie 1 610 000 zł. A jeśli dodać do tego jeszcze 1,2 mln zł dla piłkarek ręcznych, wyjdzie nam, że łączna kwota przeznaczana na koszaliński sport jest mniejsza w porównaniu do wcześniejszych okresów. Nie „uwolniono”, jak marzyło zapewne wielu działaczy z innych dyscyplin, pieniędzy, które dotychczas szły na koszykarski AZS. W ratuszu wzrok kierowano na inne potrzeby. I, jak to zwykle bywa, jedni temu przyklaskiwali, drudzy - wręcz przeciwnie.

Zobacz także: Koszalin: Młyny Stoisław - Ruch Chorzów

W 2021 roku - czyli drugim od wybuchu pandemii, która wpłynęła na wiele dziedzin życia, w tym również na sport - wygląda to jeszcze bardziej przygnębiająco. Dość powiedzieć, że na placu boju wspieranych finansowo przez miasto zostały już tylko - licząc z ekstraklasowymi Młynami Stoisław Koszalin - 24 kluby i stowarzyszenia. Pozostałe muszą radzić sobie na własną rękę. Inna rzecz, że w części wniosków dopatrzono się błędów formalnych, więc jest szansa, że po ponownym rozpatrzeniu dotacje jednak zostaną przyznane. Tym niemniej przypomnijmy, że jeszcze 7 lat wcześniej beneficjentów było ponad 40.

Na co idą te pieniądze?
Nim przejdziemy do tego, jak konkretnie ma wyglądać koszaliński sport w 2021 pod względem finansowym, jeszcze wyjaśnijmy pokrótce, że działalność merytoryczna to konkretne działania, m.in. organizowanie treningów, wyjazdy na zawody, czy zakup sprzętu sportowego. Bo pieniądze na wynajem obiektów sportowych to druga sprawa, którą włodarze miejscy dopisują w ramach przyznawanych dotacji. Dla klubów i stowarzyszeń liczy się jednak tylko „merytoryka” - to na podstawie tej kwoty można planować dany sezon. Na jaki turniej pojechać, a jaki odpuścić. Organizować wakacyjny obóz sportowy, czy zostać w domu. Kupić nowe piłki i stroje, czy jednak stare służyć będą jeszcze przez jakiś czas. To nieustanne podejmowanie decyzji. Przy zbyt krótkiej finansowej kołderce z miejskich pieniędzy w takiej sytuacji są naturalnie wszyscy. I wszystkim zawsze będzie za mało. Decyzje miasta dotyczące wspierania sportu nie satysfakcjonują nikogo. Jednocześnie przez lata lokalne środowisko sportowe zdążyło się do tego przyzwyczaić. I radzić sobie innymi sposobami. Próbować pozyskiwać zewnętrznych, prywatnych sponsorów, angażując wsparcie rodziców i opiekunów, czy nawet dokładając z własnej kieszeni. Albo, w przypadku niepowodzenia, zniknąć ze sportowej mapy kraju, bo i takie przypadki się zdarzają. Nie jest też do końca tak, że jak upada klub to winni są tylko w ratuszu, jak niektórzy chcieliby to widzieć. Warto też spojrzeć na siebie. Wielu działaczy, przez lata przyzwyczajanych, czy wręcz rozpieszczanych, zapomniało, że o każdy grosz, o zainteresowanie, o wyniki, trzeba walczyć. Że można i trzeba nauczyć się poszukiwać środków z innych źródeł. Że należy prowadzić rzetelną politykę informacyjną na linii miasto-klub-kibice-media, a nie odzywać się tylko od wielkiego dzwonu, czy - najczęściej - na chwilę przed przyznaniem dotacji, przypominając o swoim istnieniu. Najpierw trzeba coś osiągnąć, nim wyciągnie się ręce po publiczne pieniądze, z miejskiej kasy. A wielu o tym zapomniało.

Tylko na pół roku
Skoncentrujmy się tymczasem na tym, jak wyglądać to będzie w tym roku. Lokalne kluby i stowarzyszenia już wcześniej wiedziały, że będą musiały zaciskać pasa. I to mocniej niż wcześniej. W dodatku ze względu na dynamiczną - i wciąż daleką od optymistycznej pod kątem zdrowotnym, gospodarczym, czy społecznym - sytuację pandemiczną włodarze miasta uznali, że dofinansowanie przyznają wstępnie na pół roku, a nie, jak to zazwyczaj bywało, na rok. Teraz kryzys wywołany pandemią zmienił wszystko. Uszczuplone zostały finanse samorządów, w tym koszalińskiego. Rynek sponsorski, już wcześniej niewielki w naszym regionie, teraz praktycznie przestał być jakąkolwiek formą wspierania sportu. Symboliczne kwoty od ludzi dobrej woli (przede wszystkim tych bezpośrednio zainteresowanych daną dyscypliną, bo o tzw. ludzi spoza środowiska jest jeszcze trudniej niż wcześniej) w niewielkim stopniu załatają dziury w budżecie, ale nikt nie pogardzi za to nowym dresem, matą do ćwiczeń, czy piłkami, bo takie formy wsparcia nadal się jednak zdarzają. Do tego coraz mniej pasjonatów i społeczników, a coraz więcej interesowności na zasadzie: - Owszem, pomogę. Będę trenował, organizował, czy w inny sposób wspierał, ale nie ma nic za darmo. Ile mi za to zapłacicie? - takich rozmów nie brakuje. M.in. z powyższych powodów wielu wydarzeń w ogóle się nie organizuje, upadają inicjatywy. Taka sytuacja, nawarstwiająca się od lat, musiała wpłynąć na to, jak wygląda sport w regionie. A jeśli nawet pojawiały się w ostatnim czasie chęci i motywacja do działania, to zaraz wszelkie decyzje torpedowały obostrzenia sanitarno-epidemiologiczne. Pandemia i jej skutki wielu chętnych, by pracować nawet pro bono, po prostu zniechęciły i rozczarowały. Długie lata potrwa powrót do względnej normalności, sprzed czasów COVID-19. Ale to tylko spekulacje.

Spójrzmy zatem, jak przedstawiają się konkretne liczby, jeśli chodzi o dotacje na sport w Koszalinie na okres od stycznia do czerwca 2021. Piłkarscy III-ligowcy, Bałtyk i Gwardia Koszalin, otrzymali na pierwsze półrocze, na tzw. działalność merytoryczną, po 125 tys. zł (w 2020 r. - po 100 tys.). I-ligowym szczypiornistom Gwardii Koszalin przyznano 93 750 zł (rok temu na całe 12 miesięcy klub dostał 250 000 zł). Kluby judo, Gwardia i Samuraj, dostały odpowiednio 30 i 20 tys. zł. na „merytorykę” (w 2020 było to 80 i 55 tys. zł za cały rok). Zapaśniczy Klub Sportowy Koszalin otrzymał na pierwsze 6 miesięcy 26 250 zł, przy 70 tysiącach na 2020 r. Koszaliński Klubu Karate Kyokushin teraz ma od miasta 5 tys. zł na pół roku (15 tys. zł rok temu). Kluby koszykarskie - KSKK i Basket dostały po 13 tys. zł (rok temu odpowiednio 35 tys. i 40 tys. zł na 12 miesięcy działalności). Fight Club Koszalin przyznano 3750 zł, w porównaniu do 10 tys. zł na 2020 rok. Sport szkolny, który obsługuje w znacznej mierze Miejski Szkolny Związek Sportowy, dostał 20 tys. zł do 30 czerwca 2021 (rok temu - 55 tys. zł na cały 2021). Koszalińskie Towarzystwo Krzewienia Kultury Fizycznej do czerwca 2021 otrzymało 15 tys. zł. W 2020 TKKF Koszalin dostało 35 tys. zł plus oddzielny budżet na Międzynarodowy Bieg Wenedów, w wysokości 15 tys. zł. II-ligowy koszykarski Żak Koszalin na pierwsze półrocze dostał 132 500 zł (na cały 2020 było to 390 tys.).

Rok temu dotacje otrzymały m.in. Klub Brydżowy Kontra, siatkarski MKS Koszalin, szachowy Hetman Koszalin, Koszaliński Klub Taekwondo Bałtyk, UKS 16 Koszalin, Klub Lekkoatletyczny Bałtyk Koszalin, Start Koszalin, czy KU AZS Politechnika Koszalińska. Teraz koszalińscy włodarze na te kluby i stowarzyszenia dotacji nie przyznali. Tu jednak ważna uwaga - w kilku przypadkach (m.in. KL Bałtyk) dopatrzono się błędów formalnych w składanych wnioskach. Po ich poprawieniu urzędnicy rozpatrzą dokumenty ponownie.

- Kiedy ratusz przyzna nam dotację, będę mógł więcej powiedzieć na ten temat - powiedział Andrzej Pawłowski, wiceprezes KL Batyk. - Zdajemy sobie sprawę, że i tak trzeba będzie liczyć się z mniejszym o około jedną trzecią dofinansowaniem w skali roku, w porównaniu do tego, co było wcześniej. Czasy są trudne, ale nie zamierzamy się poddawać - dodał.

Utrzymać ekstraklasę
Osobna sprawa to jedyny ekstraklasowy klub w naszym regionie, czyli Młyny Stoisław Koszalin. Ten otrzymać ma - to akurat dotacja roczna z zakresu rozwoju sportu - 850 tys. zł. W 2020 roku było to 1,2 mln zł. - Kwota jest dużo mniejsza niż w poprzednim roku - przyznał Roman Granosik, prezes Piłka Ręczna Koszalin SA. - Nieustannie jednak poszukujemy nowych partnerów. Czasy są trudne dla wszystkich, rozumiemy to. Stąd staramy się minimalizować koszty działalności klubowej. Przy tym budżecie nie będziemy mogli pozwolić sobie na zawodniczki, które chcielibyśmy widzieć w nowym sezonie. Już teraz, w lutym i marcu, negocjujemy nowe umowy, w tym z zawodniczkami, które u nas grają. Ale na najlepsze, czołowe piłkarki, pozwolić sobie nie możemy. Robimy wszystko, by ekstraklasa została w Koszalinie na przyszły sezon. Wiemy, ile to wszystko kosztuje, więc staramy się, by była u nas płynność finansowa. Bo zlikwidować klub jest bardzo łatwo, ale odbudować go - to prawie niemożliwe - podsumował Granosik.

Łączna kwota z tytułu wspierania i upowszechniania kultury fizycznej w terminie od 1 stycznia do 30 czerwca 2021 wynosi w Koszalinie, licząc tylko działalność merytoryczną, 676 000 zł. Wraz z dotacją dla Piłka Ręczna Koszalin Spółka Akcyjna, daje to 1 526 000 zł, przy czym kwota ta ma ulec zmianie w drugiej połowie roku, kiedy to mają być przyznawane kolejne dotacje. Za cały 2020, wraz z ekstraklasową piłką ręczną, było to około 3 mln zł.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie