Czego się boimy? Trudne rozmowy w czasie pandemii koronawirusa

Piotr Polechoński
Piotr Polechoński
Anna Parafiniuk z Fundacji SMS z Nieba dyżuruje przy telefonie od poniedziałku do piątku, w godz. 16.30 - 20.30 - tel. 512 246 412
Anna Parafiniuk z Fundacji SMS z Nieba dyżuruje przy telefonie od poniedziałku do piątku, w godz. 16.30 - 20.30 - tel. 512 246 412 Radek Koleśnik
Koszalińska Fundacja SMS z Nieba uruchomiła telefon zaufania. Ma on pomagać tym, którzy nie radzą sobie w czasach pandemii. - Każdy telefon jest inny, ale generalnie źródło największych lęków i problemów jest takie samo: zachwianie fundamentów naszego życia - mówi psycholog i socjoterapeuta Anna Parafiniuk.

- Nasz telefon to wyjście do osób, które nie radzą sobie z presją związaną z kryzysem spowodowanym zagrożeniem pandemią. Nasza propozycja to zarówno pomoc psychologiczna, jak umocnienie w wierze. Chcemy pokazać, że Pan Bóg jest cały czas z człowiekiem, także w czasie epidemii - mówi dyżurująca przy telefonie Anna Parafiniuk, pedagog i socjoterapeuta z uprawnieniami do udzielania pomocy psychologicznej. - Możemy przyjść potrzebującym z pomocą w bezpieczny sposób, nie przekraczając obostrzeń związanych z pandemią.

Wśród dzwoniących najwięcej jest ludzi młodych i w średnim wieku, tymczasem twórcom tej inicjatywy bardzo zależało też na tym, aby dzwonili ludzie starsi, dla których czas pandemii jest najtrudniejszy.

- Stąd gorąco zachęcamy, aby wszyscy seniorzy, którzy czują taką potrzebę, do nas dzwonili, aby się nie bali, to naprawdę nic nie kosztuje. Apelujemy też do rodzin, czy sąsiadów, aby poinformowali ich o tym, że taki telefon istnieje, że mogą tutaj znaleźć wsparcie i pomoc - podkreśla ks. Rafał Jarosiewicz.

Telefon zaufania Fundacji SMS z Nieba: 512 246 412 jest bezpłatny, dzwoniący mają zapewnioną anonimowość

Jak do tej pory w trakcie każdego dyżuru telefonów nie brakuje. Czasem taka rozmowa trwa kwadrans, czasem godzinę lub dłużej. Przekrój poruszanych tematów jest bardzo duży, ale wspólnym ich mianownikiem jest lęk, niepewność i dezorientacja związane z radykalną zmianą życia, której wszyscy w związku z pandemią doświadczamy oraz to, jakie w przyszłości będą tego konsekwencje.

- Każdy telefon jest inny, jak różni są ludzie, ale generalnie źródło największych problemów jest takie samo: zachwianie fundamentów naszego życia - mówi Anna Parafiniuk. - Przez ostatnie kilka dekad świat, który nas otaczał był na tyle ustabilizowany, że wydawało się nam, że tak będzie już zawsze. Oczywiście, każdy z nas miał swoje problemy, zdarzały się nieszczęścia, ale to wszystko działo się w wymiarze indywidualnym, w wymiarze ogólnym wszystko toczyło się według znanego wszystkim schematu. Mogliśmy wyjść z domu, podróżować, pracować, posyłać dzieci do szkoły. I nagle, bez żadnego przygotowania, wszystko to się zachwiało tak mocno, a w wielu przypadkach runęło, że wielu z nas straciło przysłowiowy grunt pod nogami - tłumaczy psycholog. Dodaje też, że konsekwencją tego jest wieloraki stres, który jest stanem ciągłym i objawia się w różny sposób.

- Na przykład jest dużo telefonów od osób, które z racji tego, że ich życie wyhamowało, siedzą w domach, nie muszą już pędzić, mają dużo czasu i na to, aby spojrzeć w oczy problemom, przed którymi dotąd uciekali. Mam tu na myśli jakąś traumę z dawnych lat albo konflikt rodzinny, który teraz wrócił z całą mocą. I ciężko im sobie z tym wszystkim poradzić, co źle wpływa na ich samych, jak i na pozostałych domowników. Inna grupa to ludzie, którzy panicznie boją się utraty pracy lub właśnie ją utracili i mają świadomość, że szybko innej nie znajdą. To dla nich szok i zupełnie nie wiedzą, co robić. Trzeba pamiętać, że w naszym kraju dorosło już pokolenie, które nie pamięta czasów, gdy bezrobocie sięgało kilkunastu procent, a znalezienie pracy bywało bardzo trudne. To dla nich zupełnie nowa rzeczywistość, której się boją i w której się gubią - podkreśla nasza rozmówczyni.

Anna Parafiniuk mówi też, że Polacy - a dzwonią do niej osoby z całego kraju - generalnie o wiele bardziej boją się społeczno - gospodarczych skutków pandemii niż samego koronawirusa.

- Jeszcze zaraz po tym, jak ruszyliśmy z naszym telefonem, to więcej obaw i lęków było związanych z wirusem i zagrożeniami przez niego powodowanymi dla naszego zdrowia. Teraz ludzie boją się bardziej utraty przez ich życie stabilności. I często dla wielu ludzi ten ciągły stan niepewności jest wręcz paraliżujący - podkreśla.

Spora część jej rozmów to także te związane z wiarą i Bogiem.

- Ludzie dzwonią, aby wzmocnić swoją wiarę. Albo żeby podzielić się swoimi wątpliwościami, bo właśnie ich wiara osłabła albo czują, że ją tracą, bo nie rozumieją, dlaczego Bóg dopuszcza takie rzeczy jak pandemia - mówi Anna Parafiniuk.

Z telefonu zaufania korzystają też ci, którzy zwyczajnie czują się samotni.

- Ci ostatni szukają kontaktu z drugim człowiekiem. Nie pytają, jak sobie z taką czy inną sytuacją poradzić, ale chcą zwyczajnie z kimś porozmawiać, o kim wiedzą, że ma dla nich czas i ich wysłucha. I stawiam na to, że to właśnie oni, choć jeszcze takich przypadków nie mieliśmy, wkrótce będą dzwonić do nas drugi, a nawet trzeci raz. Zwykła rozmowa z drugim człowiekiem jest często lekarstwem na wszystkie problemy, bez ich szczegółowego wymieniania.

Koronawirus w woj. zachodniopomorskim. Dane dzień po dniu: l...

Parki i lasy otwarte. Spacerowiczów w Koszalinie nie brakuje [ZDJĘCIA]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Boję się koszalińskiego Szpitala.Od dawna ma złą opinię.Jest w czasie pandemii żle zarządzany.Panuje chaos ,niemoc i chroniczny brak sprzętu.Nie daj boże tam się dostać

Wróć na gk24.pl Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie