Daria Pikulik z Darłowa: umiem radzić sobie z presją

Krzysztof Marczyk
Krzysztof Marczyk
Daria Pikulik (z prawej) podczas MŚ elity w Berlinie spisała się na medal
Daria Pikulik (z prawej) podczas MŚ elity w Berlinie spisała się na medal UCI Track Cycling
Udostępnij:
Kolarstwo torowe. Rozmowa z Darią Pikulik, brązową medalistką mistrzostw świata w olimpijskiej konkurencji omnium. 23-latka jest zawodniczką Klubu Kolarskiego Ziemia Darłowska.

Spodziewałaś się, że po MŚ w Berlinie wrócisz do domu z medalem?
Nie, choć wszyscy ludzie z mojego otoczenia - siostra, koleżanki z kadry, sztab szkoleniowy, przyjaciele - wierzyli, że stać mnie na to. Sama skupiałam się przede wszystkim na tym, by wywalczyć kwalifikację olimpijską. Udało się, a medal jest wisienką na torcie. Ciężka praca, wyrzeczenia, tyle dni poza domem - to wszystko przynosi owoce, dodaje skrzydeł i potwierdza, że obrałam dobrą drogę. Radość najbliższych mi osób też ogromnie motywuje.
Presja była zapewne spora, skoro stawką był olimpijski awans. Jak sobie radzić z takim ciśnieniem?
Samej presji nie odczuwałam zbyt mocno, starałam się odciąć od otoczenia. To były moje czwarte MŚ. Przez ten czas sporo się wydarzyło: były upadki, momenty załamania, ale też świetne chwile. Teraz jechałam z dużo większym doświadczeniem. Do tego cały plan przed mistrzostwami ułożył się idealnie, wszystko było tak, jak chcieliśmy, więc w Berlinie nie pozostało nic innego, jak wsiąść na rower i zrobić swoje. Wydaje mi się, że przez te lata dojrzałam do bycia profesjonalnym sportowcem. Kolarskie życie mnie nie oszczędzało. Wcześniej byłam bardziej narwana, byłam takim szogunem (śmiech). Teraz mam w sobie większy spokój i cały czas pracuję nad sobą.
Jak wygląda u ciebie chwila tuż przed startem?
Potrafię się odciąć od oczekiwań od presji, w czym pomaga na pewno praca z psychologiem sportowym. Czasem potrzebuję takiej rozmowy. A tuż przed startem - nic nie mówię, nie słucham muzyki. Chcę wyciszyć się w kluczowym momencie. Obserwuję zawody, chłonę atmosferę. W sporej części bazuję na swojej wyścigowej intuicji. Za to od razu po wyścigu chcę rozmawiać o swoich błędach, wyciągać wnioski.
Wspomniałaś o upadkach. Bardzo groźnie wyglądała kraksa w madisonie, kiedy jedna z zawodniczek najechała Ci na kask. Jak się czujesz?
Już doszłam do siebie, Bóg chyba nade mną czuwał. Nic mnie nie boli. Groźniej wyglądało to na powtórkach i na zdjęciach niż w rzeczywistości. Ale już nie chcę tego oglądać. Całe to wydarzenie pokazuje, jaka była stawka wyścigu. Tu nikt nie miał zamiaru odpuszczać. Było momentami agresywnie, każdy dawał z siebie wszystko. Od momentu wejścia do hali czuć było stres, napięcie. Ale poprzednie starty mocno mnie umocniły. Umiem się skupić na celu, szybko dochodzę do siebie. Tylko szkoda tej kraksy, stać nas było na więcej.
Jak to jest, że małe Darłowo ma wielkie wyniki w kolarstwie?
Przede wszystkim widać tu wpływ trenerów. Bardzo mądrych, wykwalifikowanych. Mnie od samego początku trenować zaczął Artur Szarycz, on to rozpoczął. Sporo też w tym wszystkim przypadku, bo przecież ludzie są różnie wychowani, mają różne charaktery. U nas trafiła się fajna, ambitna i pracowita grupa. Rozmawiając o sztabie szkoleniowym, trzeba wspomnieć o moich aktualnych trenerach: Sylwester Szmyd w klubie i Grzegorz Ratajczyk w kadrze (specjalista od startów torowych) to fachowcy, bez których tych sukcesów by nie było.
Starty torowe to jedno, a jak wyglądają twoje plany na szosę w tym roku?
Na razie nie chcę patrzeć na szosę, skupiam się na torze, bo to na nim będę jechać na Igrzyskach. Szczegóły jeszcze będziemy ustalać, bo też nie jest tak, że w ogóle nie wyjadę na szosę. Sporo czasu na przygotowania spędzę w siłowni, pracując nad mocą o motoryką, to niezwykle ważne we współczesnym kolarstwie. Póki co jeszcze nie myślę o Tokio, chcę odpocząć, zejść na ziemię.
Spędzasz mnóstwo czasu poza domem. Co robisz, kiedy już do niego przyjeżdżasz?
Rozpakowuję torbę, wkładam świeże ubrania, pachnące domem. Uwielbiam po powrocie siedzieć rano przy śniadaniu i kawie. Sporo czasu spędzam z rodziną i psem, to nasz pupil, wszyscy go rozpieszczamy, uwielbiamy zwierzęta.

Zobacz także Magazyn Sportowy GK24 (2 marca)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie