Dariusz Dziekanowski o kadrze Jerzego Brzęczka: "Mamy dziś więcej atutów w ofensywie. Wcześniej byliśmy łatwi do rozszyfrowania"

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
- Wcześniej byliśmy łatwi do rozszyfrowania, bo środek był u nas słaby i pracowały tylko skrzydła. Wystarczyło je zastopować i przypilnować Lewandowskiego, dobitnie pokazały to ostatnie mistrzostwa świata. Teraz to się zmienia, nie tylko za sprawą Krychowiaka - mówi były reprezentant Polski Dariusz Dziekanowski, podsumowując zwycięskie dla Polski eliminacje Euro 2020. Były asystent Leo Beenhakkera jest również zdania, że Robert Lewandowski zasłużył – jeśli nie na Złotą Piłkę, to przynajmniej na miejsce na podium.

Jak można podsumować Eliminacje Euro 2020?
Wygraliśmy grupę, odnosząc osiem zwycięstw w dziesięciu meczach. Zdobyliśmy 25 punktów na 30 możliwych. To dobry wynik. Natomiast co do kilku meczów, które wygraliśmy, to poziom naszej gry nie był w nich zadowalający. Mieliśmy w nich sporo szczęścia i myślę, że gdybyśmy grali z lepszymi zespołami, to byśmy je przegrali. Mam tu na myśli pierwszy mecz z Macedonią Północną, w którym nie stworzyliśmy sobie chyba ani jednej sytuacji bramkowej, a zwycięski gol był bardziej dziełem przypadku, niż naszych działań. Bardzo nerwowy był pierwszy mecz z Łotwą. No i oczywiście były też mecze, których nie wygrywaliśmy, a wyjazdowy ze Słowenią zagraliśmy bardzo słabo. Szczęście mieliśmy również z Austrią…

I to chyba w obu meczach?
W Wiedniu solidnie zagraliśmy w pierwszej połowie. W drugiej udało nam się strzelić bramkę, ale obiektywnie oceniając to był mecz na remis.

W takich meczach ratowały nas indywidualne popisy poszczególnych piłkarzy. Zwłaszcza Krzysztofa Piątka, któremu wystarczało pół sytuacji, żeby trafić do siatki.
To prawda. Optymizmem powiało dopiero w ostatnich meczach, kiedy doszli młodzi zawodnicy, którzy nie wychodzili na boisko po to, żeby zliczyć występ w reprezentacji, ale chcieli wygrać, dać coś z siebie drużynie. Zapracować na swoje miejsce w kadrze. Druga rzecz bardzo ważna - były takie momenty po meczach, w których widać było ogromnie niezadowolenie u filarów kadry. Wspominali o tym Robert Lewandowski i Kamil Glik. Ten pierwszy doszedł również tej jesieni do niesamowitej formy, podobnie jak Grzegorz Krychowiak. Poprawił się Glik, bo pamiętamy o tym, co Monaco pokazało w poprzednim sezonie. Przy nich inni również urośli i to przełożyło się na lepszą grę.

Kogo z tych młodych, wchodzących do kadry, można nazwać największym wygranym tych eliminacji?
Dla mnie na pewno Sebastiana Szymańskiego. Dostał szansę i ją wykorzystał, był bardzo aktywny, wyrazisty. Walczył – brał udział nie tylko w akcjach ofensywnych, ale pomagał również w defensywie. Z dobrej strony pokazał się także Krystian Bielik i jeśli nadal będzie robił postępy, to może być dla tej kadry naprawdę wartościowym zawodnikiem. Ma sporo atutów – nie tylko przeszkadza w środku, ale wychodzi z piłką, próbuje grać do przodu. Powinien jeszcze poprawić czytanie gry i ustawianie się na boisku. Musi nauczyć się lepiej współpracować z Krychowiakiem, który – mam nadzieję – wiosną będzie w równie wysokiej formie, co obecnie. On jest dziś bardziej aktywny, niż kiedyś. Gra i z przodu i z tyłu. To jest sygnał dla drugiego środkowego pomocnika, że musi go asekurować.

W tej roli świetnie sprawdzał się w meczach z Macedonią i Słowenią Jacek Góralski. Świetnie przerywał akcje rywali, a Słowenii strzelił nawet gola.
To prawda, ale moim zdaniem Bielik ma większy potencjał i będzie jeszcze się rozwijał. Ma więcej atutów piłkarskich. Góralski ma pewne limity, jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie, choć na pewno ma charakter, jest bardzo waleczny i skuteczny w destrukcji. Niedawny mecz Ligi Europy Łudogorca z Espanyolem pokazał jednak, że on musi mieć wokół siebie wszystko poukładane, nie może brać za dużo na siebie i walczyć za wszystkich, bo wtedy się gubi. A wtedy zaczyna faulować i czasem bywa w tym bezpardonowy. On musi funkcjonować w zespole, w którym każdy ma swoją rolę do zagrania, a defensywnie pomagają również gracze z przodu – w tym wypadku mam na myśli Kamila Grosickiego i Piotra Zielińskiego. Ten ostatni musi pomagać w defensywie, a nie oczekiwać, że inni będą za niego biegać.

Co do naszej defensywy, to mecze ze Słowenią pokazały po raz kolejny, jak ważnym, wręcz niezbędnym, graczem jest dla niej Glik. Z pięciu bramek, jakie straciliśmy w tych eliminacjach, cztery padły gdy nie było go na boisku.
Glik ma tę zaletę, że gra blisko rywala w polu karnym, nie próbuje kombinować. Inni próbują przewidywać gdzie piłka spadnie i nie zawsze im się to udaje. Tak właśnie było w ostatnim meczu ze Słowenią. Przy drugiej straconej bramce widać było, że i Artur Jędrzejczyk i Jan Bednarek i Arkadiusz Reca byli zbyt daleko od rywali.

Podobnie było przy pierwszej, gdy Ilicić „nawinął” zwodem Recę i podał do środka, gdzie byli Bednarek z Jędrzejczykiem i jeden Matavz. I oni nie byli w stanie mu przeszkodzić.
I to kolejny dowód na to, że pod własną bramką trzeba być, od 20 metra, blisko rywala i Glik tym wygrywa. On jest takim zawodnikiem, że kiedy piłka zbliża się do przeciwnika to on już przy nim jest i nie daje mu szansy na to, żeby coś z nią zrobił. A niektórzy uważają, że będąc dwa-trzy metry od rywala zdołają przewidzieć co tamten zrobi i mu przeszkodzić. W przypadku Jędrzejczyka to są również przyzwyczajenia z naszej ligi.

No ale Bednarek gra w Premier League. Tam gra się znacznie szybciej.
I on gra dziś bardziej kontaktowo, niż grał w polskiej lidze. Czas najwyższy, żeby teraz zrobił kolejny krok, jeśli chce być mocnym punktem tej reprezentacji. Już ma w niej pewne miejsce, ale pamiętajmy, że nie ma też za bardzo konkurencji.

Może Jerzy Brzęczek zbyt pochopnie zrezygnował z Michała Pazdana? Zrobił to po raptem jednym nieudanym meczu.
Wszyscy wiemy, jak gra Pazdan gdy jest w formie i wiemy jak się prezentuje, gdy jego forma jest przeciętna albo słaba.

Sądzi Pan, że jeśli wróci do wysokiej formy, to selekcjoner sobie o nim przypomni?
To pytanie do selekcjonera, ale ja osobiście jestem za tym, żeby szukał innych rozwiązań. Tak jak poszukał Szymańskiego czy Bielika. Trochę zmusiła go do tego sytuacja, ale to były dobre rozwiązania, bo w ostatnich meczach reprezentacja miała znacznie więcej sytuacji bramkowych. W pierwszych sześciu spotkaniach był z tym problem.

Szkoda tylko, że zabrakło skuteczności. Ze Słowenią w Warszawie powinniśmy wygrać 5:2, a nie 3:2.
Zgadza się, a z Izraelem mogliśmy prowadzić do przerwy 4:0, albo nawet 5:0.

Czy to nie paradoks, że najlepsze chyba 45 minut w tych eliminacjach zagraliśmy, gdy na boisku nie było Lewandowskiego?
To pomyślmy co by było, gdyby Robert był na boisku, bo moim zdaniem byłoby tak, jak powinno. Przy całym szacunki dla Krzysztofa Piątka, ale reprezentacja nie jest od tego, żeby pomagać piłkarzom w odbudowywaniu się. Piłkarz powinien przyjechać zbudowany na reprezentację, ma mecze ligowe do tego, żeby przekonać do siebie selekcjonera. Ma treningi na zgrupowaniach. Może być tak, że zawodnik jest w formie, ale trener klubowy na niego nie stawia, a potem ten zawodnik przyjeżdża na kadrę i dobrze prezentuje się na treningach. Moim zdaniem Brzęczek zrobił błąd, bo z Lewandowskim w składzie prowadzilibyśmy wysoko do przerwy, a potem wszedłby Piątek i na luzie też by sobie coś strzelił.

Albo by nie strzelił.
Albo by nie strzelił, ale pamiętajmy, że reprezentacja jest od tego, żeby wygrywała i żeby grali w niej najlepsi. Druga sprawa jest taka, że jeżeli Lewandowski miał nie grać, to nie powinien w ogóle wchodzić na boisko. A tak wszedł po godzinie i przez pierwsze dziesięć minut grał w pomocy. To był przykład na to, jak wpuszczając na boisko zawodnika w fantastycznej formie nie tylko nie wykorzystać jego potencjału, ale jeszcze namieszać w ustawieniu drużyny. Brzmi to jak absurd, ale efekt był taki, że po wejściu Lewandowskiego zaczęliśmy grać słabiej.

Eliminacje się skończyły, więc pospekulujmy. Jakim składem powinniśmy wyjść na Euro zakładając, że wszyscy będą zdrowi i w formie?
W bramce bez różnicy – zarówno Szczęsny, jak i Fabiański gwarantują nam komfort na tej pozycji. W obronie bym nie mieszał – Bereszyński, albo Kędziora na prawej, Bednarek z Glikiem w środku i Rybus na lewej. W pomocy Krychowiak z Bielikiem w środku, Szymański i Grosicki na skrzydłach. Obok Lewandowskiego Milik.

A jednak...
Tak, ten wariant sprawdzał się za kadencji poprzedniego selekcjonera. Sprawdzi się i teraz, jeśli Milik będzie w formie i wyzbędzie się tej nonszalancji pod bramką rywala – chodzi mi o to, że on strzela bramki w trudniejszych sytuacjach, a jak ma łatwiejszą, to często nie trafia. Moim zdaniem to wynika z braku koncentracji, a nie umiejętności.

A jeśli Piątek odzyska dyspozycję strzelecka z poprzedniego sezonu?
Wchodząc z ławki też może dać wiele tej drużynie. Przypominam, że mówimy teraz o warunkach idealnych, w których wszyscy są zdrowi i w formie. W innych może zdarzyć się podobna sytuacja jak wiosną, gdy to właśnie Piątek grał w ataku z Lewandowskim i parę ważnych bramek strzelił, dlatego można go wykorzystać, jeśli będzie w formie. Mając do dyspozycji całą trójkę postawiłbym jednak na parę Lewandowski – Milik.

A co z Zielińskim?
Dobre pytanie. Może zrobi w końcu ten krok do przodu. Może, jak powiedział Brzęczek, coś w końcu przestawi mu się w głowie.

Co się poprawiło w grze reprezentacji, a co trzeba jeszcze poprawić?
Mamy więcej atutów w ofensywie. Wcześniej byliśmy łatwi do rozszyfrowania, bo środek był u nas słaby i pracowały tylko skrzydła. Wystarczyło je zastopować i przypilnować Lewandowskiego, dobitnie pokazały to ostatnie mistrzostwa świata. Teraz to się zmienia, nie tylko za sprawą Krychowiaka. A do poprawy jest dyspozycja i zaangażowanie poszczególnych piłkarzy. Potrzebny jest nam zdrowy Rybus, jeszcze lepsi Kędziora i Bednarek, bardziej zaangażowany Zieliński. Przydałby się też w środku pola drugi zawodnik, który będzie rozgrywał. Gdy wiosną w pomocy grał pasywny Klich, a Krychowiak był w słabszej formie, to nasz środek praktycznie nie istniał. Obaj grali tylko do tyłu i do boku.

Myśli Pan, że Lewandowski zasłużył – jeśli nie na Złotą Piłkę, to przynajmniej na miejsce na podium?
Moim zdaniem zasłużył. Tu nawet nie ma dwóch zdań.

Grzegorz Krychowiak załamany stanem murawy na Stadionie Narodowym. "Brakowało tylko grabek i łopatki

Wideo

Materiał oryginalny: Dariusz Dziekanowski o kadrze Jerzego Brzęczka: "Mamy dziś więcej atutów w ofensywie. Wcześniej byliśmy łatwi do rozszyfrowania" - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3