Dożynki 1975, czyli wielkie zmiany w Koszalinie. A tuż przed imprezą straszna plotka: Gierek nie przyjedzie, bo został ranny w zamachu!

Piotr Polechoński
Piotr Polechoński
Harcerki w dożynkowym pochodzie Zdzisław Pacholski
Dożynki 75 - w Koszalinie takiej imprezy jeszcze nie było. Piszemy szczegółowo o tym, co się zmieniło w mieście. A jak do dożynek przygotowała się Służba Bezpieczeństwa? Esbecy pracowali w pocie czoła, musieli między innymi uporać się z plotką, że Gierek padł ofiarą terrorystycznego zamachu!

Wtedy, w peerelowskiej rzeczywistości, ogólnopolskie dożynki (te odbyły się 6-7 września) to była jedna z kluczowych imprez dla komunistycznej propagandy. Zjeżdżali się na nie najważniejsze osoby w państwie, z Edwardem Gierkiem, pierwszym sekretarzem PZPR, na czele.

Miasto, które zostało wybrane na gospodarza, musiało zdobyć się na wielki wysiłek organizacyjny, ale też mogło liczyć na szeroki strumień pieniędzy na ważne, miejskie inwestycje.

Odnowiono kilkaset budynków

Decyzja o wybraniu Koszalina na gospodarza dożynek została oficjalnie ogłoszona w końcu stycznia 1973 roku. Dwa dni później na sesji Rady Miejskiej zdecydowano o gigantycznej przebudowie miasta, bo stolica województwa musiała się godnie zaprezentować wobec tysięcy przybyłych gości.

Wąskie, brukowane ulice miały zostać zastąpione przez gładko wyasfaltowane, szerokie arterie. Stare i zaniedbane budynki, wymagające kosztownych napraw, bądź do remontu już się nie nadające rudery, liczne przybudówki i szopy - miały zostać wyburzone. Pozostałe miały być odmalowane i ozdobione, przynajmniej od frontu.

W ostatnim miesiącu przed uroczystościami ówczesny prezydent miasta Bernard Kokowski informował, że odnowiono ponad 350 budynków, a jeszcze ponad 100 czeka w kolejce. Na szczęście było za co robić, bo pieniądze płynęły z budżetu państwa szerokim strumieniem.

Cała Polska remontowała Koszalin

Przy budowie nowych ulic i poszerzaniu istniejących, zatrudniono przedsiębiorstwa i robotników z całej Polski. Przez finałowe miesiące - w ramach akcji "Lato OHP-75" - w Koszalinie pracowało dodatkowo pięciuset junaków z Ochotniczych Hufców Pracy - młodych ludzi z Krakowa, Opola, Katowic i Warszawy.

Ekipy drogowe pracowały na dwie zmiany - po 20 godzin na dobę. Pod koniec czerwca 1975 r. uroczyście otworzono ostatnią część poszerzonej ulicy Zwycięstwa między ul. Jana z Kolna, a Kolejową (wartość robót: ówczesne 8 mln zł).

W następnym miesiącu - ulicę zwaną początkowo Przydworcową - ostatecznie nazwaną Aleją 30-lecia, obecnie Armii Krajowej (wartość robót: 38 mln zł). W sierpniu oddano do użytku ostatni odcinek poszerzonej ul. Zwycięstwa pomiędzy ul. Połtawską i Jana z Kolna (koszt: 13 mln zł).

Zaledwie parę dni przed dożynkami uroczyście oddano do użytku nowo zbudowany odcinek ul. Janka Krasickiego (dziś Orląt Lwowskich) oraz przebudowanych ulic Fałata i Władysława IV. Roboty warte ok. 47 mln ówczesnych złotych zostały wykonane zaledwie w parę miesięcy.

Gruntownie przebudowano i zmodernizowano niemal cały układ komunikacyjny miasta: powstały szerokie, arterie, Aleja 30-lecia (Dziś Armii Krajowej), Krakusa i Wandy, 4 Marca, J. Fałata, Janka Krasickiego (dziś Orląt Lwowskich).

Poszerzono ulicę Zwycięstwa, wybudowano duże parkingi (przy ul. Fałata, przy dzisiejszej ul. Orląt Lwowskich obok stadionu Gwardii, pomiędzy ul. Jana z Kolna i Przydworcową (dziś Armii Krajowej), przy ul. Piastowskiej. Prace planowane wcześniej na dwa, trzy lata, wykonano w kilka miesięcy.

Pewex najpierw był stołówką

Amfiteatr zyskał unikalny w swojej konstrukcji dach, zaś obok niego urządzono ok. 400-metrowy deptak (część prac wykonano w ramach tzw. czynu partyjnego).

W centrum miasta zmieniono wygląd dość siermiężnego, centralnie położonego placu (Rynek Staromiejski), poprzez położenie nowej nawierzchni, posadzenie zieleni na miejscu dotychczasowego postoju taksówek i wybudowanie fontanny. Odnowiono, ozdobiono, odmalowano ogromną ilość budynków, zarówno przedwojennych, jak i zbudowanych po wojnie.

Wybudowano również sporo nowych. To właśnie z tego przeddożynkowego okresu pochodzą pawilony obecnego Centrum Cegielskiego (wówczas sklep "Telimeny"), nieistniejący już bar mleczny przy ul. Krakusa i Wandy, pawilon handlowy obok delikatesów przy ul. Zwycięstwa, megasamy przy ul. Łużyckiej i Drzymały.

Również dawny "Pewex" przy ul. Kniewskiego (obecnie M. Wańkowicza) wybudowany został jako restauracja dla gości dożynkowych, podobnie jak studencka stołówka, która jako pierwsza żywiła inną ich grupę. Powstał szereg nowych osiedlowych placów gier i zabaw dla dzieci (m. in. przy ul. Rybackiej, Kaszubskiej i Zacisze) czy urządzony w większości w czynie społecznym duży plac do gier sportowych przy Szkole Podstawowej. nr 9. W mieście pojawiły się "wielkomiejskie nowinki" takie jak pizzeria.

100 esbeków przy głównej trybunie

Centralne Dożynki musiała zabezpieczyć też Służba Bezpieczeństwa. W pełnej gotowości lokalna SB oraz Milicja były od 5 września, od godziny 8 rano. W tym czasie funkcjonariusze skupiali się na "rozpoznaniu sytuacji operacyjno-politycznej w zakładach pracy" oraz na dokonaniu "selekcji i poddaniu sprawdzeniu osoby, które z racji wykonywanych czynności zawodowych będą miały dostęp do członków delegacji partyjno - rządowej w miejscach jej pobytu". Z kolei wydział IV - zajmujący się Kościołem katolickim - miał za zadanie "zaktywizować rozpoznanie zachowania się i zamierzeń kleru katolickiego i osób aktywu kościelnego, znanych z wrogich wystąpień oraz działaczy duszpasterstwa akademickiego w celu dezintegrowania poczynań obliczonych na zakłócenie uroczystości dożynkowych".

Najważniejszym miejscem, podczas głównych uroczystości na stadionie „Gwardii”, była główna trybuna, na której zasiąść mieli najważniejsi partyjno-państwowi oficjale. Zabezpieczać miało ją łącznie około 100 pracowników operacyjnych SB. Kolejna setka esbeków oraz funkcjonariuszy służby porządkowej miała za zadanie stworzenia szpaleru "na drodze przejścia najwyższych władz od miejsca wysiadania z samochodu do trybuny głównej w czasie przejazdu i odjazdu".

Kolejna sprawa, z którą SB musiała się uporać to skrupulatne sprawdzenie tych osób, które głośno zapowiadały, że udadzą się do Edwarda Gierka z konkretnymi prośbami. Taki zamiar miała jedna z mieszkanek Postomina, która chciała przedstawić I sekretarzowi swoją ciężką sytuację materialną i prosić o pomoc.

"Kobieta jest w takim stanie psychicznym, który pozwala przypuszczać, iż będzie ona wszelkimi sposobami dążyć do zrealizowania swego zamiaru - rozmowy z I Sekretarzem KC PZPR". Świadczyć o tym między innymi miał list który mieszkanka wysłała do komitetu dożynkowego. Pisała w nim, że "Za wszelką cenę będę chciała dostać się choćby i na przymus jak mi nie pozwolicie dobrowolnie". Osób z podobnym zamiarem było jeszcze kilka. SB miała ocenić, czy można którąkolwiek z nich dopuścić do Edwarda Gierka, czy też im to uniemożliwić.

Zamachu na Gierka nie było. I sekretarz PZPR przyjechał

W esbeckich raportach jest też kilka adnotacji o nieprawdopodobne plotce, która przed dożynkami lotem błyskawicy obiegła Koszalin. Oto treść notatki sporządzonej przez jednego z funkcjonariuszy SB.

"W dniu 31.08.1975 przebywając u mnie w domu w odwiedzinach bardzo dobra znajoma spytała mnie w czasie rozmowy, czy to prawda, że towarzysz Gierek leży w szpitalu ranny, bo był zorganizowany na niego zamach i nie przyjedzie do Koszalina? Odpowiedziałem, że nieprawda. Z kolei ja spytałem ją skąd o tym wie? Odpowiedziała mi, że w każdej kolejce można o tym usłyszeć. Ona stojąc za mięsem w sklepie przy ulicy Władysława IV dodatkowo słyszała, że do Koszalina tę informację miał przywieźć żołnierz, który przyjechał na urlop, a który leżał na tym samym oddziale, co towarzysz Gierek". Notatek z podobną treścią w esbeckich dokumentach można znaleźć kilkanaście.

Opisy "zamachu" różniły się szczegółami. Ktoś mówił, że do Gierka strzelano, gdy jechał samochodem, a jego kierowca został zabity. Ktoś inny, że Gierek został ranny w płuca, a zamachowiec, jakiś student, albo został zabity, albo popełnił samobójstwo.

Dożynkowe mydlenie oczu

Przed dożynkami esbecy wytypowali 72 osoby, które w czasie trwania imprezy "poddano zabezpieczeniu operacyjnemu z uwagi na ich negatywną postawę społeczno-polityczną." Funkcjonariusze odsunęli też "od wykonywania obowiązków służbowych (na czas trwania uroczystości) dwóch pracowników Zakładu Energetycznego Centralne Dożynki w Koszalinie kosztowały 400 mln złotych. Kwota ta określa nakłady na inwestycje (przebudowa stadionu Gwardii, pokrycie dachem amfiteatru, szereg dużych prac drogowych) oraz samą organizację uroczystości i imprez towarzyszących. Była to jedna trzecia sumy rocznych nakładów inwestycyjnych miasta. Oficjalnie głoszono, że dożynki były wielkim, prestiżowym sukcesem. Jednak w podożynkowych raportach SB tak różowo już nie jest.

Esbecy analizując reakcję koszalinian pisali: "Mieszkańcy zauważyli, że tylko główne ulice zostały poddane renowacji jak i elewacje domów przy tych ulicach, zostawiono bez zmian inne domy jak i niektóre elewacje tyłów domów, jak na przykład Delikatesy nr. 1. Zaskoczenie ludzi wywołał też fakt bardzo dobrego zaopatrzenia na czas uroczystości. Pojawiło się dużo towarów, w tym pochodzenia zagranicznego jak piwo, makarony, konserwy.

Zaopatrzenie w mięso i przetwory były bardzo dobre, można było nabyć takie artykuły luksusowe jak baleron, szynka, polędwica. Jednak wśród społeczeństwa dominowało przekonanie, że ten stan rzeczy jest chwilowy i ma na celu "zamydlenie" oczu władzom w Warszawie i pokazanie, że władze wojewódzkie dobrze pracują, zaspakajając potrzeby ludności".

Na koniec esbecy zwrócili też uwagę, że część mieszkańców mówiła o tym, że w trakcie trwania dożynek Edward Gierek był dziwnie smutny.

Zobacz także Uroczyste zapalenie Ptaków Hasiora z okazji 100-lecia Niepodległości

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lenin wiecznie żywy

Jakby teraz miał przyjechać to by sie udało jezioro przenieść tam gdzie s6 ma być.

Dodaj ogłoszenie