Dr. House zafascynował Polaków. Każdy szpital chciałby takiego lekarza

Zbigniew Marecki zbigniew.marecki@gp24.pl
Dr. House to lekarz - geniusz o specyficznym usposobieniu.
Dr. House to lekarz - geniusz o specyficznym usposobieniu. www.housemd.info.pl
Udostępnij:
Zafascynował miliony Polaków. Zresztą nie tylko nas, bo w 2008 r. "Dr House" był najpopularniejszym serialem na świecie. Czy jego bohater przetrwałby w naszych szpitalach? Co sądzą o nim lekarze?

"Doktor House" to amerykański serial medyczny. Wyprodukowano go dla stacji telewizyjnej Fox. 16 listopada 2004 roku Amerykanie zobaczyli pierwszy odcinek. Wkrótce stał się serialem kultowym. Ma swoje fora dyskusyjne, a jego bohaterowie stali się celebrytami.

Genialny cham
Najbardziej podoba się oczywiście ekscentryczny lekarz Gregory House. W każdym odcinku ze swoim zespołem próbuje zdiagnozować i wyleczyć pacjentów, którzy cierpią na zagadkowe choroby.

House jest przenikliwym diagnostą, ale i walczącym z długotrwałym bólem nogi narkomanem. Geniusz przeplata się w nim z egocentryzmem, który powoduje, że brutalnie - czasem wręcz po chamsku - ingeruje w życie innych.
Zdaniem krytyków Gregory House to Sherlock Holmes przeniesiony do szpitala, wzbogacony przez osobowość Hugh Lauriego, angielskiego aktora, który dzięki tej roli zdobył pozycję filmowej gwiazdy. Jego ojciec był ponad 30 lat lekarzem rodzinnym w Anglii. Mały Hugh, gdy jego głos upodobnił się do głosu ojca, udzielał telefonicznych porad pacjentom. Zwykle radził, aby nadal brali leki, które zalecił im wcześniej ojciec.

NFZ by na to nie pozwolił
Czy człowiek o takiej osobowości uchowałby się jako ordynator w polskich szpitalach?
- W prywatnych placówkach może tak, ale w publicznych raczej nie. W tych kołchozach zostali już tylko pasjonaci albo ludzie przed emeryturą. Nie sądzę, aby wśród nich można było znaleźć tak ciekawą osobowość - ocenia słupski lekarz rodzinny Daniel Siedliński. Z zainteresowaniem śledzi kolejne odcinki "Dra House" a". Fascynują go przede wszystkim możliwości diagnostyczne, jakimi dysponują filmowi lekarze. - Gdy się je porównuje z ofertą Narodowego Funduszu Zdrowia, to można popaść w kompleksy. To jednak tylko film, więc amerykańska rzeczywistość jest pewnie gorsza. Tak samo jak polski serial o szpitalu w Leśnej Górze ("Na dobre i na złe" - przyp. red.) jawi się jak bajka na tle codziennych realiów w Polsce - dodaje.

Wiedzą, co robią
Ryszard Stus, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Słupsku, docenia pracę scenarzystów. Nie systematycznie, ale od czasu do czasu zdarza mu się obejrzeć fragment serialu. - To nie są wyssane z palca bajeczki, z których się śmieją lekarze. Historie przedstawione w kolejnych odcinkach mają uzasadnienie medyczne - uważa. Jest też przekonany, że w i polskich szpitalach pracują lekarze z silną osobowością.

- Wszystko jest w porządku, gdy tak jak w filmie aroganckie zachowania usprawiedliwia efekt końcowy. Gorzej, gdy chodzi o czystą złośliwość. Wtedy w życiu narastają wzajemne urazy i dochodzi czasem do takich napięć, że ktoś musi odejść - tłumaczy.

- Gdyby ordynator tak traktował podległych mu pracowników, jak House, to szybko wylądowałby w sądzie pracy, oskarżony o mobbing
- przekonuje lekarz stażysta ze słupskiego szpitala. Sam chciałby mieć takiego szefa, bo co prawda nie byłoby łatwo, ale z pewnością by się przy nim wiele nauczył.

Jednak większość lekarzy, z którymi rozmawialiśmy o amerykańskim serialu, do tej pory go nie widziało. Jedni nie mają czasu, a inni - telewizora.
- Mnie ten serial nie interesuje, bo po pracy w szpitalu wolę inne rozrywki, ale moje dziecko jest nim zafascynowane. Mam wrażenie, że wiele osób z chęcią by się wcieliło w postać doktora House'a - uważa słupski chirurg Marek Rybarczyk.

Wkrótce to marzenie się spełni, bo firma Legacy Interactive zapowiada już w grudniu wydanie przygodowej gry komputerowej pt. "House", która przeniesie nas w świat najtrudniejszych zagadek medycznych. Jako tytułowy bohater wraz ze swoim sztabem specjalistów gracz będzie musiał zdiagnozować niewyjaśnione dotąd choroby i pomóc strapionym pacjentom. Na rozwiązanie czekać będzie pięć różnych, nieznanych z kadrów serialu, spraw.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dr SOR
Już po pierwszym kontakcie z naszymi wszechwiedzącymi pacjentami taki dr House wylądowałby na pierwszych stronach gazet w tekscie oburzonych redakorków
H
HOUSE
Dr. House to świetny diagnosta i człowiek.
Jak sam mówi leki nie czynią z niego człowieka na przysłowiowym "haju"
lecz czynią go neutralnym. Po lekach nie odczuwa piekielnego bólu nogi z której ma wyciętą połowę mięśnia czworogłowego uda.
Serial polecam dla wszystkich ludzi zarówno fascynatów medycyny jak i tych mniej zainteresowanych.
Dodam że serial HOUSE MD to nie to samo co pokazywany w Polsce "Ostry dyżur" czy "Chirurdzy".
Jeśli nie lubisz tego typu seriali nie jest powiedziane że nie zaprzyjaźnisz się z DR HOUSEM.
s
student
No fakt ... serial jest super !!!
Więcej informacji na stronie głównej Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie