Dwulatek zmarł po połknięciu leków

(ang)
Dziecko zmarło po zażyciu lekarstw.
Dziecko zmarło po zażyciu lekarstw. Fot. Archiwum
Dwuletnie dziecko przestało oddychać po tym jak połknęło podane przez matkę leki. Prokuratura zleciła sekcję zwłok.

Do dramatu doszło w poniedziałek w Miastku

- Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że dziecko było przeziębione i jego mama podała mu leki. Później miała iść z dzieckiem do lekarza. Po jakimś czasie kobieta zauważyła jednak, że syn nie oddycha. Chłopiec był siny. Były ślady wymiocin - mówi Rafał Burnicki, zastępca komendanta miasteckiej policji.

Matka chłopca wezwała karetkę pogotowia. Lekarz natychmiast podjął próbę reanimacji dziecka, ale chłopczyka nie udało się uratować.

Prokuratura wczoraj zleciła przeprowadzenie sekcji zwłok i wszczęła śledztwo.

- Sekcja zwłok ma wyjaśnić przyczyny zgonu dziecka. W takim przypadku wszczęcie śledztwa jest obligatoryjne - mówi Beata Nowosad, prokurator rejonowy w Miastku.

Źródło:Dwuletnie dziecko zmarło po połknięciu leków - gp24.pl

Wideo

Komentarze 31

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
motylek
słuchaj gdyby słyszała że mały kaszle to by coś zrobiła naprawde nie róbcie z tej matki jakieś najgorszej co zrobiła to specjalnie ona tez też cierpi
m
motylek
Nie wiecie jak było a pięknie idzie wam osądzać matkę tego maluszka postawicie się w tej chwili co musi przechodzic
M
Misia87
Co za nie normalna matka?!?!kto duletniemu dziecku podaje leki bez konsultacji z lekarzem???? no masakra...jaka nie odpowiedzialana szkoda słow normalnie. Spoczywaj w pokoju ANIOLKU
W
Wiśnia :)
Nie należy bać się podawać dziecku leku przeciwgorączkowego. Temperaturę należy natychmiast obniżać, gdy przekroczy 38,5 stopnia. Zbyt wysoka temperatura może doprowadzić do niebezpiecznych drgawek, odwodnienia organizmu, nadmiernego obciążenia nerek i serca. Dla dwuletniego dziecka najlepszy jest Ibufen bądź Nurofen i należy go podawać regularnie co osiem godzin. Trzeba także stosować inne metody obniżania np. chłodny kompres, krótka kąpiel w wodzie o 1 stopień niższa niż temperatura ciała dziecka, herbatka z malinowym sokiem. Lekarza należy niezwłocznie wezwać, gdy gorączkuje dziecko, które ma mniej niż pół roku, jeżeli malec jest senny, gorączka trwa ponad trzy dni, wysokiej temperaturze towarzyszy wysypka, wymioty, biegunka lub gdy dziecko miało kiedyś drgawki podczas gorączki.
Przy gorączce zawsze dziecku trzeba podać lek przeciwgorączkowy. Nie można czekać. Gorączka dla małego dziecka jest niebezpieczna i może skończyć się pobytem w szpitalu, jeżeli ją zlekceważymy. Ja mając cztery miesiące podczas gorączki dostałam drgawek i mama mi opowiadała, że musiałam przez parę dni zostać w szpitalu.
L
Luiza
Podpisuję się pod tym co napisali " Goście". Ja też ma dzieci i wierzcie mi że nie lecę do lekarza z każdym kichnięciem, kaszelkiem czy nawet gorączką bo przypuczam zeby mnie wyśmiał. Najperw sama podaję syrop żeby obniżyć gorączkę.Niech wszczyscy co oczerniają matkę tego małego słoneczka niech się p...... w łeb bo nic gorszego nie mogło jej spotkać. W ten sposób nikt jej nie pomoże tylko dobije jeszcze bardziej
L
Luiza
Masakrą jest to, co tu niektórzy wypisujecie.... widać, ze wypowiadają się osoby, które nie mają dzieci i nie mają też pojęcia jak to z dziećmi i z naszą służbą zdrowia bywa..... że podała sama leki? wystarczy ze był to lek typu rutinacea czy nurofen.... z gorączkującym dzieckiem nie wychodzi się w taką pogodę z domu, najpierw podaje mu się coś na zbicie temperatury a dopiero potem można iść do lekarza.....
że znalazła dziecko sine i w wymiocinach? że niby zostawiła samo? gdzie była? co za durne pytania zważywszy, ze nie wynika to z kontekstu informacji podanej w prasie---- moze po prostu w toalecie była.....zasłabnięcie dziecka czy wymioty trwają kilka sekund, może to los nie był dla niej łaskawy i wydarzyło się to złe w tym czasie kiedy korzystala z ubikacji??
wielka tragedia dla matki, dla jej najbliższych.....

żal, że wokół nas są także tacy ludzie, którzy jeszcze dobrze nie wiedzą co sie stało a już ostatnie psy powiesili na matce....
jak stare baby na straganie
idzcie spać ci, co tak wymachujecie rękoma.... moze jak sie prześpicie, przybędzie Wam trochę pokory do życia.....
G
Gość
Masakrą jest to, co tu niektórzy wypisujecie.... widać, ze wypowiadają się osoby, które nie mają dzieci i nie mają też pojęcia jak to z dziećmi i z naszą służbą zdrowia bywa..... że podała sama leki? wystarczy ze był to lek typu rutinacea czy nurofen.... z gorączkującym dzieckiem nie wychodzi się w taką pogodę z domu, najpierw podaje mu się coś na zbicie temperatury a dopiero potem można iść do lekarza.....
że znalazła dziecko sine i w wymiocinach? że niby zostawiła samo? gdzie była? co za durne pytania zważywszy, ze nie wynika to z kontekstu informacji podanej w prasie---- moze po prostu w toalecie była.....zasłabnięcie dziecka czy wymioty trwają kilka sekund, może to los nie był dla niej łaskawy i wydarzyło się to złe w tym czasie kiedy korzystala z ubikacji??
wielka tragedia dla matki, dla jej najbliższych.....

żal, że wokół nas są także tacy ludzie, którzy jeszcze dobrze nie wiedzą co sie stało a już ostatnie psy powiesili na matce....
jak stare baby na straganie
idzcie spać ci, co tak wymachujecie rękoma.... moze jak sie prześpicie, przybędzie Wam trochę pokory do życia.....

Ty za to przeginasz w drugą stronę. Owszem - karetka do wymiocin nie przyjedzie - ale jak powiesz że ma problemy z oddychaniem i sinieje to przyjedzie na pewno. Jak mi dziecko wymiotowało raz to się wystraszyliśmy, gdy po chwili zwymiotowało drugi raz - natychmiast zadzwoniliśmy do lekarza rodzinnego który kazał przyjechać. Owszem, później czekaliśmy na przyjęcie bo standardowo była kolejka - ale czekaliśmy w miejscu gdzie jest lekarz, pielęgniarki i leki - więc gdyby dziecko przestało oddychać miałoby profesjonalną opiekę i spore szanse na uratowanie. Na pewno po podaniu leków nie zostawia się dziecka samemu - ja nie wierzę że ona poszła np. do łazienki, no chyba że poszła się kąpać na pół godziny. Ja jak jestem w łazience to słyszę czy dziecko się krztusi czy nie.
o
obywatel poinformowany
Widzę,że również nie masz pojęcia o postępowaniu z dzieckiem w czasie gorączki(żadne tablety)ewentualnie jakiś syrop i okłady na głowe i klatkę piersiową.A co do służby zdrowia to pretęsje rościć do lekarza rodzinnego,bo to jego zasrany obowiązek żeby przyjechać do pacjenta,a nie"dzwonić po pogotowie"(telefoniczne leczenie) co to ma być? Pogotowie nie jest od zbijania gorączki,tylko od ratowania życia.Ludzie lekarz rodzinny ma obowiązek odebrać telefon o każdej porze dnia i nocy i przyjechać do pacjenta(o ile nie jest to stan zagrażający życiu)
e
elis
Masakrą jest to, co tu niektórzy wypisujecie.... widać, ze wypowiadają się osoby, które nie mają dzieci i nie mają też pojęcia jak to z dziećmi i z naszą służbą zdrowia bywa..... że podała sama leki? wystarczy ze był to lek typu rutinacea czy nurofen.... z gorączkującym dzieckiem nie wychodzi się w taką pogodę z domu, najpierw podaje mu się coś na zbicie temperatury a dopiero potem można iść do lekarza.....
że znalazła dziecko sine i w wymiocinach? że niby zostawiła samo? gdzie była? co za durne pytania zważywszy, ze nie wynika to z kontekstu informacji podanej w prasie---- moze po prostu w toalecie była.....zasłabnięcie dziecka czy wymioty trwają kilka sekund, może to los nie był dla niej łaskawy i wydarzyło się to złe w tym czasie kiedy korzystala z ubikacji??
wielka tragedia dla matki, dla jej najbliższych.....

żal, że wokół nas są także tacy ludzie, którzy jeszcze dobrze nie wiedzą co sie stało a już ostatnie psy powiesili na matce....
jak stare baby na straganie
idzcie spać ci, co tak wymachujecie rękoma.... moze jak sie prześpicie, przybędzie Wam trochę pokory do życia.....
e
elis
Co za nie normalna matka?!?!kto duletniemu dziecku podaje leki bez konsultacji z lekarzem???? no masakra...jaka nie odpowiedzialana szkoda słow normalnie. Spoczywaj w pokoju ANIOLKU
j
justa
co do podawania syropów w dozownikach typu strzykawka . Uwaga nie podawajcie go nigdy na szybkie a jesli dziecko krzyczy w malych dawkach . Ja ostatno ,mojej trzylatce podalam za szybko .Mysłałam o najgorszym dziecko tak sie zakrztusiło, że syn dzwonil juz po pogotowie .... A le wiedziałam ze karetka za nim by dojechała nic by juz nie pomogła. Spokojem i opanowaniem bo w takich sytuacjach tylko to się liczy .. skończyło sie na wymiotach .

mialam kilka dni temu taka sama sytuacje jak ty tylko podawałam 1,5 rocznej córci. ,ale prawda taka ze dzieciom tak ciezko podac leki -fakt nie każdym.
W
Wiśnia :)
co do podawania syropów w dozownikach typu strzykawka . Uwaga nie podawajcie go nigdy na szybkie a jesli dziecko krzyczy w malych dawkach . Ja ostatno ,mojej trzylatce podalam za szybko .Mysłałam o najgorszym dziecko tak sie zakrztusiło, że syn dzwonil juz po pogotowie .... A le wiedziałam ze karetka za nim by dojechała nic by juz nie pomogła. Spokojem i opanowaniem bo w takich sytuacjach tylko to się liczy .. skończyło sie na wymiotach .

Najlepiej, jak podaje się syrop strzykawką, to nie bezpośrednio do ujścia jamy ustnej. To może się właśnie skończyć niebezpiecznie. Najlepiej dawać małymi dawkami pod język lub na boczną ściankę jamy ustnej i to w pozycji siedzącej (mniejsze dzieci w półsiedzącej). Dwulatkom to najlepiej podawać syrop na łyżeczce.
a
as22
co do podawania syropów w dozownikach typu strzykawka . Uwaga nie podawajcie go nigdy na szybkie a jesli dziecko krzyczy w malych dawkach . Ja ostatno ,mojej trzylatce podalam za szybko .Mysłałam o najgorszym dziecko tak sie zakrztusiło, że syn dzwonil juz po pogotowie .... A le wiedziałam ze karetka za nim by dojechała nic by juz nie pomogła. Spokojem i opanowaniem bo w takich sytuacjach tylko to się liczy .. skończyło sie na wymiotach .
g
gość
ja przez zwykły syrop o mały włos nie straciłam synka, zachłysnął się i o mało nie udusił... tak niewiele trzeba do nieszczęścia
z
zenon
Co za matka ?, normalna matka, dziecko było chore więc chciała mu pomóc podając lek, nie zdając sobie sprawy, że dojdzie do tragedii. Większość by tak postąpiła, aby tylko ulżyć swojemu dziecku. a ty tego nie rozumiesz, bo Twój komentarz wskazuje na to,że nie masz dzieci. Dla mnie to bardzo smutne, przykro mi z tego powodu, że tak się stało, to może być przestrogą dla innych matek, aby rozsądniej podchodziły do sprawy. Współczuję mamie tego dziecka, naprawdę przykro mi.

popieram.. matka nie jest niczemu winna, jakbym mial swoje dziecko i bylo by chore, tez bym dal leki, przeciez to normalne.. stalo sie..
Dodaj ogłoszenie