Festiwal Młodzi i Film. Jakie kino? Odważne i szczere [ROZMOWA]

Joanna Krężelewska
Joanna Krężelewska
Joanna Kos-Krauze to współautorka m.in.  „Papuszy”, „Placu Zbawiciela”, „Mojego Nikifora”
Joanna Kos-Krauze to współautorka m.in. „Papuszy”, „Placu Zbawiciela”, „Mojego Nikifora” Radek Koleśnik
Udostępnij:
Rozmowa z Joanną Kos-Krauze, reżyserką, scenarzystką i producentką, przewodniczącą jury Konkursu Pełnometrażowych Debiutów Fabularnych Festiwalu „Młodzi i Film” w Koszalinie.

W tym roku festiwal może poszczycić się rekordową liczbą filmów zgłoszonych do konkursów. Można zaryzykować, że robienie filmów jest dziś łatwiejsze, a jak przekłada się to na dotarcie z nimi do widzów?

To zależy. Z kinem artystycznym jest dużo trudniej. Dziś w Polsce niewielu dystrybutorów chce pokazywać to kino trudniejsze, ambitne. To wielkie i ważne pytanie, na które wspólnie, jako środowisko, musimy znaleźć odpowiedź. Pytał też o to na krótko przed śmiercią pan Andrzej Wajda. Mówił, że filmowcom jest dziś łatwiej ze względu na technologię i całkiem przyzwoity system finansowania, ale otwarte pozostaje pytanie, jak filmy doprowadzić do widzów.

Może odpowiedzią jest przykład „Romy” Alfonso Cuaróna. Przed galą oscarową mogliśmy zobaczyć ją przez Netflixa.

Tyle że film ten zrobił potężny dystrybutor i potężna platforma. Nie każdy z filmów ma szansę na taką współpracę. Można postawić inne pytanie - czy platformy takie jak Netflix będą w ogóle chciały finansować powstawanie filmów, o których zaczęłyśmy rozmawiać?

Wróćmy na koszalińskie podwórko. W konkursie znalazło się dziesięć debiutów pełnometrażowych. Co chce w nich pani zobaczyć?

Odwagę i szczerość.

Odwagę twórczą czy odwagę w doborze tematów?

Każdą. Co z tego, że coś jest odważne formalne, jeśli nie stawia właściwych pytań, czy ma to zamęt wewnętrzny i jeśli chodzi o przekaz, jest to koniunkturalne? Te dwie rzeczy się łączą.

38. Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych „Młodzi i Film” rozpoczęty

Zawód reżysera zdominowany był przez mężczyzn, tymczasem wiele z filmów konkursowych wyreżyserowały panie. Współczesne kino ma głos kobiet?

Nie chcę generalizować, ale faktycznie, kobiety są w nadzwyczajnej formie. Pamiętam festiwal w Gdyni, na którym jedynym filmem reżyserowanym przez kobietę był mój film. Zresztą współreżyserowany z mężem. Przez lata kobiecy głos był głosem Agnieszki Holland, Doroty Kędzierzawskiej, Barbary Sass-Zdort, Natalii Korynckiej-Gruz. Bardzo mało było tych filmów, a dziś się to zmieniło. Cieszy mnie to, bo to oznacza, że poszerza się spektrum tematów. Nie uważam jednak, by funkcjonował podział na kino kobiece i męskie. Kino kobiece może być tak samo piękno, może być głupie i faszystowskie, jak to Leni Riefenstahl. To nie sprawa płci, a talentu.

„Młodzi i Film” to czas debiutantów. Czego dziś warto im życzyć, a może co warto na początku drogi poradzić?

Szczerości. To zawsze zaprocentuje. By szukali współpracowników, którzy nadają na tych samych falach. Wytrwałości i odwagi, bo na tym się wygrywa. To czasami ma nie taką trajektorię, jak byśmy chcieli, bo w dyktacie weekendowych Box Office’ów przetrwać jest trudno. Wierzę jednak, że jeśli coś podjęte jest z właściwych powodów, zaprocentuje. Oczywiście, ważna jest jeszcze odrobina szczęścia!

Zobacz także Gala rozpoczęcia "Młodzi i Film"

POLECAMY TAKŻE

Gk24.pl

Zachęcamy również do korzystania z prenumeraty cyfrowej Głosu Koszalińskiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie