Historia mediów w Koszalinie: "Goniec Pomorski"

Piotr Polechoński piotr.polechonski@gk24.pl
Jerzy Banasiak (z prawej) ocenia jakość wydrukowanej gazety. Towarzyszy mu Bogdan Plomin, jego zastępca. Archiwum Jerzego Banasiaka
Goniec Pomorski był pierwszym regionalnym, prywatnym tytułem prasowym, który w 1989 roku pojawił się na koszalińskim rynku. - Nowe czasy pozwoliły nam odnieść sukces jak i przyczyniły się do naszego końca - mówi Jerzy Banasiak, były naczelny.
Jerzy Banasiak (z prawej) ocenia jakość wydrukowanej gazety. Towarzyszy mu Bogdan Plomin, jego zastępca.
Archiwum Jerzego Banasiaka

Jerzy Banasiak (z prawej) ocenia jakość wydrukowanej gazety. Towarzyszy mu Bogdan Plomin, jego zastępca.

(fot. Archiwum Jerzego Banasiaka)

"Goniec Pomorski" ukazywał się w latach 1989 -1995. - Startowaliśmy jeszcze, przynajmniej formalnie, w starym systemie, a kończyliśmy w kompletnie innych realiach - opowiada Jerzy Banasiak, pierwszy i jedyny naczelny "Gońca". - Doskonale pamiętam, że naszą gazetę musieliśmy jeszcze rejestrować przy ulicy Mysiej w Warszawie, w Głównym Urzędzie Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, czyli w tzw. cenzurze. Było to we wrześniu 1989 roku. Ale to był już schyłek PRL-u i nikt nie robił żadnych problemów - dodaje.

Pomysł wydania nowej gazety, na zupełnie innych zasadach niż wówczas obowiązywały, narodził się trochę wcześniej. W czasach, gdy ukazywała się tylko jedna regionalna gazeta codzienna - "Głos Pomorza". Jednocześnie pełniła ona rolę prasowego organu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej z pamiętnym hasłem "Proletariusze wszystkich krajów łączcie się". Powoli jednak było już jasne, że nadciągają nowe czasy. Wałęsa spotkał się z Miodowiczem, zapadła decyzja o Okrągłym Stole, a po jego obradach ruszyły zmiany, które włączyły zielone światło prywatnej inicjatywie, a co ważniejsze otworzyły Polskę na wolność słowa.

- No i wtedy, w części koszalińskiego środowiska dziennikarskiego, zakiełkowała myśl, aby wydać kompletnie nowy tytuł, który tę wolność słowa by zagospodarował i zacząć robić gazetę według nowych, zachodnich wzorców - opowiada Jerzy Banasiak.

W tym czasie na koszalińskim horyzoncie pojawił się niemiecki biznesmen, zainteresowany zainwestowaniem w kształtujący się na nowo polski rynek prasowy. Ściągnęła go do Koszalina jego życiowa partnerka, koszalinianka, Zdzisława Piątkowska, na której barki spadły później obowiązki wydawcy gazety.

Pierwsze spotkanie odbyło się jeszcze w ich prywatnym mieszkaniu za "żelazną kurtyną", w Berlinie Zachodnim, jakieś pół roku przed upadkiem muru.

- Dogadaliśmy wówczas szczegóły, a przede wszystkim mieliśmy pieniądze na start - wspomina.

Rozpoczęto finalizowanie kompletowania zespołu i ostatecznych pomysłów na to, jaki nowy tytuł ma mieć charakter i jak ma wyglądać. Szybko zrezygnowano z planów, aby była to klasyczna popołudniówka i ukazywała się w kioskach około godziny 15. Zdecydowano za to, że nowa gazeta początkowo będzie wychodzić trzy razy w tygodniu: w poniedziałek, środę i piątek. Skąd się wziął tytuł?

- To chyba jakoś tak wspólnie wymyśliliśmy. Nie pamiętam szczególnych dyskusji i sporów wokół nazwy. Chodziło o to, żeby nie kojarzyła się z żadnym istniejącym na rynku tytułem. "Goniec Pomorski" pojawił się od razu i tak już zostało - mówi były naczelny.

Redakcja liczyła kilkanaście osób, a jej pierwsza siedziba mieściła się nad kinem "Adria", przy ulicy Grunwaldzkiej. - Szyld "Redakcja Gońca Pomorskiego" brzmiała dumnie, ale warunki mieliśmy tam spartańskie. Było jedno duże pomieszczenie z małym aneksem, w którym znajdował się pokój redaktora naczelnego, czyli mój. Wszystkiego brakowało, sporo rzeczy sami przynosiliśmy z domu. Na początku pisano na maszynach, potem nadeszła era komputerów. I tu pojawił się problem: mało kto początkowo umiał sobie poradzić z nowym sprzętem. Przez jakiś czas dziennikarze najpierw pisali teksty na maszynie, a potem wydruki przynosili do pani, która biegle radziła sobie z komputerem i klawiaturą i przepisywała je - wspomina nasz rozmówca.

Podkreśla, że pomimo tych prowizorycznych warunków atmosfera wśród ludzi była fantastyczna i pełna entuzjazmu. - Zaczynaliśmy od zera, w bliżej nieznanej rzeczywistości, która zmieniała się na naszych oczach. Nie chcę używać górnolotnych słów, ale gdzieś to poczucie misji i tego, że jesteśmy forpocztą wolności słowa w Polsce i regionie kołatało się nam w głowach i było ważną sprawą - mówi.

Debiutancki numer "Gońca Pomorskiego" ukazał się w pierwszych dniach grudnia 1989 roku.

- Nakład rozchodził się błyskawicznie, opinie były bardzo dobre, ludziom się podobało. Wszyscy zgodnie podkreślali, że była to zupełnie nowa jakość . Bez cenzury i w zupełnie nowej szacie graficznej - opowiada Jerzy Banasiak. - Pomysł na gazetę był taki, aby łączyła w sobie klasyczną, regionalną formułę z poważnym pisaniem o poważnych sprawach, ale też z mocnym zaakcentowaniem rozrywki oraz lżejszych tematów. I to nam się idealnie udało - dodaje.

W porównaniu z "Głosem Pomorza" pierwsze numery nowej gazety wyglądały jak z innego świata. Nowocześnie robiony, z charakterystyczną pierwszą stroną z czerwonymi i żółtymi elementami oraz postacią wesołego gazeciarza - szybko zdobył serca czytelników.

- A prawdziwym hitem okazało się to, że od razu zaczęliśmy drukować program telewizyjnych stacji satelitarnych. Wtedy mało kto to robił, a anten przybywało z miesiąca na miesiąc. Skąd braliśmy program? Przepisywaliśmy z niemieckich magazynów. Poza tym dużą popularnością cieszyła się trzecia strona, gdzie zawsze zamieszczaliśmy ładną dziewczynę - dodaje z uśmiechem.

Kolejne lata to pasmo sukcesów. Nakład zwiększył się do 30, a potem do 35 tysięcy egzemplarzy, gazeta nadal sprzedawała się świetnie, zaczęła ukazywać się codziennie. Wydawało się, że "Goniec" na trwale wpisał się w prasowy krajobraz Koszalina i regionu.

W 1993 roku redakcja przeniosła się do nowej siedziby. Było nią całe piętro nad Empikiem przy ulicy Zwycięstwa. Jednak rok ten okazał się nieoczekiwanie początkiem kłopotów gazety.

- Zainwestowaliśmy wtedy we własną drukarnię, co oczywiście wiązało się z kredytem. Jak się potem okazało mocno przeinwestowaliśmy - nie ukrywa Jerzy Banasiak.

Pojawiły się kłopoty z płynnością finansową. Dodatkowo czytelnicze straty zaczął odrabiać "Głos Pomorza", który zmienił się i odnalazł w nowej rzeczywistości, a w 1991 roku pojawił się trzeci tytuł: "Głos Koszaliński".

- Było coraz trudniej, mieliśmy świadomość, że popełniliśmy błędy, które ciężko naprawić. W końcu z naszym niemieckim partnerem próbowaliśmy znaleźć kogoś, kto by zainwestował w naszą gazetę i poprawił sytuację. Niewiele brakowało, abyśmy podpisali umowę ze skandynawskim koncernem medialnym. Niestety, nie udało się - mówi były naczelny.

Ostatecznie nowym właścicielem "Gońca Pomorskiego" został jeden z lokalnych przedsiębiorców. Nie zmieniło to jednak na lepsze sytuacji "Gońca". Zaczęła się redukcja zatrudnienia, sprzedaż majątku gazety. Ostatecznie ostatni numer "Gońca Pomorskiego" ukazał się 30 czerwca 1995 roku.

- Jak oceniam te pięć lat z perspektyw czasu? Z wielkim sentymentem i poczuciem, że było warto - mówi Jerzy Banasiak. - Przecieraliśmy szlaki dla nowoczesnego dziennikarstwa w naszym kraju i z tego ja oraz moi koledzy mamy prawo być dumni. Wiem, że dla wielu ludzi staliśmy się symbolem wolności słowa i zapowiedzią budowy lepszej Polski. Jednak nowe czasy pozwoliły nam odnieść sukces jak i przyczyniły się do naszego upadku. Nie odnaleźliśmy się do końca w świecie wolnej gospodarki rynkowej, popełniliśmy błędy. Skończyło się na tym, że zapłaciliśmy za to wysoką cenę. Ale to też było cenne doświadczenie, z którego później mogli korzystać inni. A największą satysfakcję mam wtedy, gdy zwykli ludzie pamiętają o "Gońcu" i zagadną mnie o tamte czasy. A pamiętają - kończy były naczelny.

Trzon redakcji "Gońca" stanowili:
Jerzy Banasiak, Włodzimierz Konarski, Bogdan Plomin, Mirosław Węglewicz, Marek Jóźków, Tomasz Rogowski, Jarosław Przybylak, Adam Staniak, Piotr Makuch, Wiesław Miller, Dagmara Pawlikowska, Anna Ingielewicz, Justyna Prywer, Krzysztof Subocz, Jerzy Raube, Katarzyna Czechowicz, Piotr Pawłowski, Agnieszka Czajkowska, Leszek Siwkowski, Piotr Urban, Mirosław Ławrynow, Sławomir Jasicki, Małgorzata Kołowska.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotrek

mam w domu pierwsze wydanie

k
kiken

Wstyd ! Pan Polechoński powinnien wiedziec o Gazecie Obywatelskiej ,bo juz troche lat . Pamiętam akcje wspierania tej gazety .

p
pbm

O mój Boże... to były czasy... dobre czasy!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3