Huknęło,świsnęło, spadło na ziemię

Krzysztof Bednarek krzysztof.bednarek@gk24.pl Zaktualizowano 
Szymon Chodkiewicz przy składowisku odłamków pocisków w pobliżu jednego z pomieszczeń gospodarczych w Głęboczku. – To wszystko znaleźliśmy z sąsiadami w okolicy w ciągu ostatnich kilku miesięcy – mówi.
Szymon Chodkiewicz przy składowisku odłamków pocisków w pobliżu jednego z pomieszczeń gospodarczych w Głęboczku. – To wszystko znaleźliśmy z sąsiadami w okolicy w ciągu ostatnich kilku miesięcy – mówi. Krzysztof Bednarek
Wielki kawał metalu spadł z nieba ledwie cztery metry od Ryszarda Kacały. Widziała to z okna jego żona. Ale wojsko zaprzecza.

Mówią, że to był niewypał, który musiał leżeć na podwórku od dłuższego czasu.

Głęboczek to niewielka wieś w urokliwym Drawskim Parku Krajobrazowym. Sześć domów stoi w pobliżu pasa taktycznego 2. Brygady Zmechanizowanej w Złocieńcu. Potocznie nazywa się go przykoszarowym placem ćwiczeń. Tutaj saperzy detonują pociski.

Wszyscy widzieli, co spadło
- Było kilka minut po godzinie 17. Wyszedłem na podwórko - opowiada Ryszard Kacał. - Nagle usłyszałem huk. Zobaczyłem dym nad lasem. Chwilę później metalowy walec spadł około czterech metrów ode mnie.

Pan Ryszard natychmiast wezwał policję. - Później okazało się, że dwóch moich sąsiadów też to widziało i dzwoniło na policję - dodaje. - A wojsko próbuje nam wmówić, że wymyśliliśmy sobie to wszystko.

Przyjechała policja, patrol żandarmerii wojskowej i w końcu saperzy. Walec miał 15 cm średnicy i 20 cm długości.

- Wszyscy pytali, czy są jakieś szkody. Czy ktoś nie ucierpiał. Odpowiedziałem im, że nie chodzi o zniszczenia, których spadający odłamek faktycznie nie wyrządził, tylko o zagrożenie życia - mówi gospodarz. - Jeden z żołnierzy odpowiedział, że to nie ich odłamek. Jeżeli nie wasz, to zostawcie go - zaproponowałem. Żołnierze jednak po zrobieniu zdjęć zabrali ten walec i odjechali. Żaden z wojskowych nie chciał się przedstawić.

Nowi, to się boją
- Trzęsą się domy, pękają ściany i dachówki. Po jednym z wybuchów obraz wiszący na ścianie spadł na ziemię. Tak jest od lat - pani Teresa, jedna z najstarszych mieszkanek Głęboczka, spokojnie wylicza "uroki" życia w leśnej osadzie.
Ona i 20 innych mieszkańców kolonii już przywykło do odgłosów wybuchów dochodzących z pobliskiego poligonu. Twierdzą, że odłamki pocisków nie raz już przelatywały im nad głowami. Wanda i Ryszard i Kacałowie tacy spokojni nie są. Pewnie dlatego, że są tu nowi.

- Sprowadziliśmy się tutaj, bo to piękne tereny. Niestety, nikt nas wcześniej nie informował o dodatkowych "atrakcjach" w postaci wybuchów i przelatujących nad głowami pocisków

- Wanda Kacała do dzisiaj nie może dojść do siebie po wypadku na ich podwórku.

Taka... atrakcja dla turystów
O tym, co dzieje się w okolicy, najwięcej powiedzieć może Szymon Chodkiewicz, który jako saper, żołnierz zawodowy, służył przed laty w Złocieńcu, a teraz prowadzi gospodarstwo agroturystyczne.

- Saperzy detonują na terenie przykoszarowego ośrodka szkolenia pociski z drugiej wojny światowej - mówi. - Jest ich tu ciągle sporo, bo w pobliżu były umocnienia Wału Pomorskiego.

Dodaje, że w prowadzeniu interesów głośnie sąsiedztwo wcale nie przeszkadza.
- Turyści lubią takie atrakcje - tłumaczy. - Jak saperzy detonują pociski, letnicy ich podglądają. Ja jednak ostrzegam gości, że to niebezpieczne. Wojskowy teren nie jest ogrodzony. Nie ma tablic ostrzegawczych. Jedynie przed planowaną detonacją żołnierze jeżdżą gazikiem i przez megafon ostrzegają o niebezpieczeństwie. Uważam, że tym razem ktoś popełnił błąd. Być może zdetonowany został zbyt duży pocisk i jego siła rażenia była tak duża, że odłamek doleciał aż na podwórko Kacałów.

Wojsko: to nie my!
Dzień po zdarzeniu ppłk Sławomir Lewandowski, rzecznik prasowy dowódcy Wojsk Lądowych, wydał oficjalny komunikat. Wynika z niego, że 27 maja o godz. 17 na terenie pasa taktycznego 2. Brygady Zmechanizowanej w Złocieńcu patrol saperski brygady zdetonował osiem pocisków artyleryjskich o łącznej masie 40 kg. Zdaniem wojska akcja została przeprowadzona zgodnie z procedurami oraz z zachowaniem warunków bezpieczeństwa. Skąd w takim razie wziął się odłamek na podwórku u Kacałów?

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że nie można łączyć go z przeprowadzoną tego dnia kontrolowaną detonacją - uważa ppłk Lewandowski. - W ocenie naszych ekspertów leżał on na posesji od dłuższego czasu i stanowi fragment pocisku innego rodzaju niż te, które były wysadzane 27 maja.

Dowódca 2. Brygady Zmechanizowanej wyznaczył komisję, która ma zbadać zdarzenie. Niezależne postępowanie prowadzi Żandarmeria Wojskowa.

Chcą ukryć prawdę
- Wiem, co widziałem. Żona też obserwowała całe wydarzenie przez okno - denerwuje się Ryszard Kacała. - O mało nie straciłem życia. To było grube niedopatrzenie, które nie powinno mieć miejsca. Od tamtej pory czujemy się zagrożeni. Nie zostawię tego tak. Sprawą powinny zająć się prokuratura i policja. Na rzetelne wyjaśnienie tego zdarzenia przez wojskowe służby już nie liczę.

Recz - rakieta spadła tuż koło domu

48-letni Daniel Grzyb z Recza dziękował opatrzności za opiekę. Był z kolegą na rybach, gdy ponad 300-kilogramowy pocisk spadł przed jego domem. Był październik 2007 r. Na poligonie w Drawsku trwały wtedy ćwiczenia.

Siła rażenia pocisku była ogromna. Poleciały szyby w oknach, z dachu pospadały dachówki, w pokoju poprzesuwały się meble. Pies pilnujący domu zerwał się z łańcucha i przez kilka godzin wył ze strachu.

Jak się okazało, koło domu Grzyba spadł popularny pocisk Ch-25 typu powietrze-ziemia. Są one montowane na samolotach SU-22. Podczas październikowych ćwiczeń na poligonie wystrzelono ich 22. Ta miała być ostatnia. Była w pełni uzbrojona.

Pocisk naprowadzany jest laserowo i współpracuje z wyświetlaczem zamontowanym w kabinie pilota. Siedem kilometrów od celu ekran przestał pokazywać informacje o rakiecie. Zawiódł system elektroniczny w samolocie. Rakieta poleciała własnym torem i wybuchła, gdy skończyło jej się paliwo.
Poligon drawski leży około 40 kilometrów od Recza. Rakieta leciała nad wsiami Suliborz, Suliborek i miastem Recz.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

q
quizzzo

gospodarze to niech sie cieszą, że im casa nie spadła...

a
antyradarowiec

O, kurczę, "Robert", nie każdy może być takim fachowcem... Dla mnie obojętne, podwieszony, zamontowany, przyczepiony, czy w ogóle "zabrany" przez samolot - ważne, że śmiercionośny pocisk...A naszej armii to i tak jest total bu...el.

r
robert

pocisków i rakiet się nie montuje, tylko podwiesza pod samolot, a takie farmazony jak nibyredaktorki piszą, to można szukać tylko w książkach Pana Lema, ale Pan Lem to klasyka S-F

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3