Inwestor oskarża ratusz o błąd przy kupnie działki. Chce 128 mln zł odszkodowania

Iwona Marciniak
Iwona Marciniak
Właściciel działki położonej przy kołobrzeskiej promenadzie, kupionej 8 lat temu za niespełna 6 milionów zł, żąda od miasta 128 mln zł odszkodowania.
Właściciel działki położonej przy kołobrzeskiej promenadzie, kupionej 8 lat temu za niespełna 6 milionów zł, żąda od miasta 128 mln zł odszkodowania. Iwona Marciniak
Właściciel działki położonej przy kołobrzeskiej promenadzie, kupionej 8 lat temu za niespełna 6 milionów zł, żąda od miasta 128 mln zł odszkodowania. Ma już korzystne dla siebie wyroki dwóch sądowych instancji. W tle są oskarżenia o korupcję ówczesnego prezydenta Kołobrzegu, a dziś senatora Platformy Obywatelskiej Janusza Gromka.

Chodzi o niezwykle atrakcyjną działkę, znajdującą się w pobliżu Kamiennego Szańca i amfiteatru. Zapisy w planie zagospodarowania przestrzennego umożliwiały wykorzystanie jej pod budowę czegoś, czego w kurorcie brakowało - pałacu zdrojowego. W 2014 roku działkę kupił inwestor z Warszawy - TMM Investment Trust. Padła deklaracja, że pałac zdrojowy powstanie, ale obiekt będzie miał również funkcję hotelową. Obawy przynajmniej części ówczesnych radnych dotyczyły tego, na ile zapewnienia inwestora znajdą potwierdzenie w rzeczywistości.

Szybko okazało się, że problem jest znacznie poważniejszy. Inwestor wskazał, że zapis w planie zagospodarowania (i w akcie notarialnym) przewidywał prawo do zabudowy 25 procent działki, a załącznik mapowy - tylko 16 procent. To różnica około 1 100 m kwadratowych powierzchni. Dla biznesu hotelowego - znaczące ograniczenie planowanych dochodów. Inwestor wzywał miasto do naprawienia błędu. W magistracie pojęcia „błąd” unikano jak ognia, bo plan przygotowywała firma zewnętrzna, a sam zapis mówi o zabudowie „do” 25 procent. Mimo to w 2015 roku powstał projekt uchwały o ujednoliceniu sprzecznych zapisów na korzyść inwestora. Radni uchwałę przyjęli, ale 3 lata później anulowali. Inwestor zwrócił się więc do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który w 2018 r. uznał jego racje.

Anna Mieczkowska, prezydent Kołobrzegu od 2018 r., spadkobierczyni „sprawy pałacu zdrojowego”, zdecydowała o złożeniu apelacji.

- Trzeba wyczerpać całą ścieżkę prawną - mówiła podczas sesji Rady Miasta w 2020 roku. Wyrok NSA zapadł w tym roku. Różni się, ale w części dotyczącej rozbieżnych zapisów planistycznych potwierdził nieprawidłowość i doprowadził do ich ujednolicenia. Teraz - powołując się na orzeczenie NSA - inwestor wskazuje, że z winy miasta nie miał szans na uzyskania pozwolenia na budowę. Żąda potężnego odszkodowania, wyliczając szczegółowo, co składa się na sumę 128 mln zł, stanowiącą blisko połowę rocznego budżetu Kołobrzegu: koszty projektów, obsługi wielomilionowej pożyczki, podatku od nieruchomości i znaczący wzrost kosztów budowy, gdyby miała powstać dziś (wobec wysokiej inflacji i znacznie droższych materiałów budowlanych) i utracone dochody - właściciel przekonuje, że inwestycja miała być zrealizowana do 2018 roku i od tego momentu przynosić dochody.

W sprawie żądań właściciela działki Michał Kujaczyński, rzecznik prasowy prezydent Anny Mieczkowskiej, przekazał mediom następujące stanowisko: - W wezwaniu do zapłaty nie przywołano okoliczności, które w jakikolwiek sposób potwierdzałyby zaistnienie przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej gminy miasta Kołobrzeg. Wobec powyższego miasto uznaje wezwanie do zapłaty przez TMM Investment Trust za bezzasadne. Oficjalna odpowiedź w tej sprawie jest przygotowywana przez biura prawne Urzędu Miasta.

Ale to nie wszystko. W 2018 r. reprezentujący inwestora Marek Śmierzyński, podczas sesji grzmiał w stronę radnych o: „emisariuszach, którzy przychodzili z propozycją załatwienia sprawy”. Rok później, znów na sesji publicznie zażądał od Janusza Gromka zwrotu pieniędzy, które Śmierzyński miał mu przekazać na kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej w 2014 roku. Gromek zaprzeczył, że przyjmował pieniądze i zagroził pozwem o zniesławienie. Nie złożył go jednak do dziś. - Konsultowałem się z dwoma biurami prawnymi i usłyszałem, że lepiej dać sobie z tym spokój, bo zarzuty są niepoważne - powiedział nam senator Platformy Obywatelskiej.

Z kolei ani inwestor, ani jego przedstawiciel nie wycofali się z deklaracji o pieniądzach przekazanych politykowi. Sam Śmierzyński poinformował prokuraturę, ale sprawę zamknięto.

Przypomnijmy też, że dwa lata temu, na wniosek Anny Mieczkowskiej, głosowano korzystną dla inwestora zmianę w studium uwarunkowań. Poparli ją tylko radni proprezydenckich klubów. Przeciw byli między innymi radni Prawa i Sprawiedliwości. Szef klubu PiS Maciej Bejnarowicz sugerował, by w obawie przed ewentualnymi roszczeniami, wrócić do negocjacji z inwestorem, np. proponując odsprzedaż działki.

Wobec do tej pory niewyjaśnionych oskarżeń wobec senatora Gromka, prawicowi radni zwrócili się do posła PiS Czesława Hoca, aby ten złożył wniosek do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o objęcie całej procedury sprzedaży tzw. tarczą korupcyjną. - Osobiście złożyłem taki wniosek w siedzibie CBA w Szczecinie - mówi Czesław Hoc.

- Wystąpię o informację w tej sprawie, bo temat wrócił w bulwersującym wymiarze. Bez względu na to, kto w tej sprawie zawinił, ogromne koszty mogą ponieść mieszkańcy. Z podobnym wnioskiem do CBA zwróciła się także nasza redakcja.

Maciej Bejnarowicz nie ma złudzeń.

- W naszej opinii (klubu radnych PiS - przyp. red.) inwestor ma uzasadnione prawo do odszkodowania. Prawda jest taka, że zbieramy owoce błędnej polityki realizowanej na terenie miasta - podkreśla radny PiS.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mac Kwak
Budżet miasta składa się z podatków od mieszkańców, a to nie oni zawinili w całej sytuacji tylko błędy i niedopatrzenia urzędników. Niech odszkodowanie płaci ten lub ci który błąd popełnili. Co to ma być za bezkarność i zrzucanie odpowiedzialności na społeczeństwo?!
G
Gość
Gawłowski, Grodzki, Gromek... 3 Gie ze sKOrumPOwanego POmorza
G
Gość
no jeśli miasto faktycznie go wyrolowało to powinno płacić a jego nie powinno obchodzić że to połowa budżetu bo to nie jego sprawa
Wróć na gk24.pl Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie