Kamila Ignatowicz z Koszalina w The Voice of Poland: nie wyobrażam sobie życia bez muzyki

Joanna Boroń
Joanna Boroń
Moja przygoda ze śpiewaniem zaczęła się gdy miałam 6 lat
Moja przygoda ze śpiewaniem zaczęła się gdy miałam 6 lat fot. TVP
Udostępnij:
Z Kamilą Ignatowicz, uczestniczką programu "The Voice of Poland" z Koszalina rozmawiamy o jej nowej wielkiej muzycznej przygodzie.

Jak się zaczęła pani przygoda ze śpiewaniem?
Moja przygoda ze śpiewaniem zaczęła się gdy miałam 6 lat. Śpiewałam w chórze kościelnym "Cekino doro" w Lesznie Górnym, miejscowości, z której pochodzę. Koncertowaliśmy w całej Polsce. Kiedy poszłam do gimnazjum, moja muzyczna przygoda została przerwana, aż do momentu gdy poznałam swojego obecnego męża. W wieku 19 lat przypomniałam sobie, jak bardzo pasjonuje się muzyką i zaczęłam jeździć na lekcje śpiewu do Szczecina, następnie występowałam w domu kultury w Stargardzie. Wzięłam też udział w „Szansie na sukces”, potem w „Must be the music”. Przyszedł taki moment, że nagrałam własną płytę, teledyski do utworów z płyty, lecz bez konkretnej promocji wszystko stanęło w miejscu. Bywały epizody weselnego grania, czy drobne występy, zaproszenia na imprezy, ale w dalszym ciągu nie mogłam powiedzieć, że zajęłam się na poważnie muzyką i żyję z tego śpiewania.

Jak trafiła Pani do „The voice of Poland”?
Wiele lat minęło i poczułam, że chcę spróbować swoich sił w „The voice of Poland”. Wysłałam zgłoszenie, po czterech dniach dostałam odpowiedź, że jestem zaproszona na casting do etapu przesłuchań w ciemno. Pojechałam przygotowana i bardzo skoncentrowana wyszłam na scenę, zaśpiewała i… obróciłam cztery fotele, co było dla mnie totalnym szokiem.

Co to był za utwór?
„I ll be there for you” Jon bon Jovi.

Skąd taki wybór?
Moim ulubionym repertuarem są piosenki romantyczne, ballady, smutasy, ale też ostrzejsze brzmienia rockowe. Uwielbiam piosenki Beyonce, jest dla mnie najlepszą artystką, jestem jej wierną fanką od 20 lat.

Zapewne temu występowi towarzyszyły wielkie emocje…
Emocja, które mi towarzyszą, są czymś nie do opisania, samo przejście do kolejnego etapu jest pięknym uczuciem, ale sam występ w blindach ta niepewność czy ktokolwiek się odwróci. To taki miks różnych emocji – jest adrenalina, jest radość, strach.

A jurorzy? Zakładam, że śpiewanie przed taką publicznością to coś niezwykłego...

Jurorzy bardzo ciepło mnie przyjęli, myślę, że byli zaskoczeni moim głosem i występem, dostałam wiele ciepłych słów poza kamerami, od Barona. Jest niesamowitym człowiekiem. Wszystko, co tam się wydarzyło, bardzo mile wspominam.

Co dalej?
Mam nadzieje, że kiedy przygoda z programem się skończy, moja przygoda będzie trwać dalej, nie wyobrażam sobie już życia bez muzyki, bez występowania.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie