Kłótnia jest dobra dla związku

Bogna Skarul / gs24.pl
Według najnowszych badań Polacy kłócą się o sposób wydawania pieniędzy, podział obowiązków, wychowanie dzieci i sposób spędzania wolnego czasu.
Według najnowszych badań Polacy kłócą się o sposób wydawania pieniędzy, podział obowiązków, wychowanie dzieci i sposób spędzania wolnego czasu. Fot. Andrzej Szkocki
Jak wynika z badań Polacy wcale nie lubią się kłócić. Wolą raczej przemilczeć swoje problemy, niż doprowadzić do scysji w domu. Jednak według psychologów takie zachowanie nie jest dobre dla związku.

Pobrali się 18 lat temu. To było małżeństwo z miłości. Ona zauroczona, myślała o nim, że jest najpiękniejszy i najmądrzejszy. On zafascynowany, że taka zaradna, że pracowita, no i że obiad ma zawsze na stole gdy wraca z pracy. Sami nie potrafią powiedzieć, kiedy to zauroczenie im przeszło. Ona raptem zauważyła, że jej mężczyzna ma więcej wad niż zalet, zaś cechy, które kilka lat wcześniej ją tak urzekły, dziś co najwyżej drażnią.

On natomiast był zmęczony samą myślą, że codziennie po pracy musi wracać na ten obiad do domu, nie może się wyrwać na piwo z kolegami. To ich przytłoczyło. Zaczęły się ciche dni w domu. Nawet nie było żadnej sprzeczki, tylko coraz większe oddalanie się od siebie. I właśnie w tym czasie każde z nich zaczęło sobie stawiać pytanie czy tak ma wyglądać moje życie już do końca?

Po roku postanowili się rozstać. On poczuł podmuch wolności od wszystkiego, ona swobodę. Tylko znajomi nie mogli się nadziwić, że tak wspaniałe małżeństwo, które nigdy się nie kłóciło, które zawsze było blisko, tak raptownie powiedziało sobie, że nie chce już być razem.

Wolimy milczeć

W 2008 roku Centrum Mediacji Partners Polska zleciło przeprowadzenie badań nad konfliktami w rodzinach. W raporcie zatytułowanym "Jak Polacy się kłócą" przedstawiono wyniki, na które składa się obraz statystycznych domowych kłótni. Przede wszystkim wyszło na jaw, że Polacy wolą przemilczeć pewne sytuacje czy zachowania, niż rozmawiać i nawet wykłócić się o coś, co dla nich jest ważne. Wolą, aby swojego zdania na jakiś temat w ogóle nie wypowiadać, bo z góry zakładają sprzeczkę, kłótnię i urwanie głowy w domu.

- Po co mi te hałasy - zwierza się Alicja, która już od 3 lat właściwie żyje obok swojego męża, niż razem z nim. - I tak zrobię co będę chciała, a jego aprobata mi nie jest potrzebna. Zamiast się kłócić z mężem, wolę pójść do koleżanki na plotki.

Schodzenie z pola widzenia mężowi, to taktyka, którą Alicja wyraźnie woli od rozmowy. Udaje, że nic złego w ich związku się nie dzieje.

- Tak mi jest wygodniej - twierdzi Alicja. - Jeśli mam jakiś problem, to wolę go omówić z koleżanką. Ona mnie rozumie. Zdaniem psychologów, taka sytuacja w małżeństwie może doprowadzić do kryzysu, a w konsekwencji do rozwodu.

- Bo w małżeństwie, czy w ogóle w związku trzeba rozmawiać a nawet od czasu do czasu się pokłócić - podkreślają specjaliści. - Nie jest to realne, aby być ze sobą dłużej i nie mieć między sobą konfliktów.

Poszło parę talerzy<./b>
Waldek nie lubi chodzić do kina. Woli po pracy rozłożyć się z gazetą na kanapie i przerzucać kanały w telewizorze. Uważa, że tak najlepiej wypoczywa. Halina za to uwielbia kino i tak nie cierpi siedzenia w domu. Zawsze denerwowało ją wylegiwanie się Waldka.
- Szkoda mi na to czasu, szkoda mi życia - tłumaczy, ale już tak nie walczy o wyjście z domu jak jeszcze parę lat temu. Po wielkich kłótniach jak chcą spędzać czas po przyjściu z pracy, wypracowali kompromis.
- Ale zanim się w tej sprawie dogadaliśmy, poszło mi parę talerzy - wspomina Halina. - Na szczęście Waldek po tych kłótniach kupił mi dwunastoosobową zastawę. Taką o jakiej marzyłam.
Ustalili, że jak w kinach będą grali coś dobrego, to Waldek pójdzie z nią przynajmniej dwa razy w miesiącu. Postanowili też, że aby ich życie nie było całkiem nudne, to choć dwa razy w miesiącu zrobią jakąś bardziej elegancką kolację i zaproszą do siebie znajomych. - Liczyliśmy na to, że jak zaprosimy znajomych do siebie, to oni później zaproszą nas - tłumaczy Halina i dodaje, że ona bardzo chętnie wychodzi z domu i takie proszone kolacyjki są jej potrzebne. - A Waldkowi to też odpowiada.
Co najmniej raz w tygodniu Halina wychodzi do koleżanki, albo odwiedza siostrę, w najgorszym wypadku idzie na babskie zakupy do marketu. Sama. Waldka zostawia na jego ulubionej kanapie.
- Do takiego kompromisu doszliśmy po wielu kłótniach - przyznaje Halina. - Ale teraz, to przynajmniej nie latam po domu zła jak osa, że mój mąż ciągle tylko przerzuca kanały. Waldek przyznaje z kolei, że woli jak Haliny nie ma w domu, bo przynajmniej może przed tym swoim ukochanym telewizorem uciąć sobie drzemkę. - I to z pochrapywaniem.
Sprzeczajmy się
- Im się udało - twierdzą psychologowie, ale przestrzegają, że kłótnia z biciem talerzy po ścianach nie zawsze kończy się kompromisem. Lepiej jednak siąść do rozmów i ustalić wszystko w spokoju.
Tak właśnie postąpiła Irena, która miała dosyć już wtrącania się męża i teściowej do wychowywania ich dwójki dzieci. Często bywało tak, że ona zakazywała czegoś swoim urwisom rano a po obiedzie okazywało się, że ojciec pozwolił im na to. Dzieci zaczęły to wykorzystywać.
- I do tego moja teściowa - opowiada z żalem Irena. - Przychodziła do nas i już od progu oświadczała na głos, że ja nic nie wiem na temat wychowania dzieci, bo Jaś i Małgosia źle trzymają widelce, albo ich kurtki w przedpokoju wiszą nierówno. Irena nie wytrzymała. W końcu wzięła męża na spacer i wykrzyczała co jej na duszy siedziało. Powiedziała, że nie chce aby teściowa wtrącała się w to jak ona swoje w końcu dzieci wychowuje, że ma dosyć jak ją krytykuje. I to przy Jasiu i Małgosi. W końcu powiedziała, że ma nadzieję, że to w końcu on - jej mąż i ojciec dzieci, zacznie z nią - matką uzgadniać sposób postępowania. Że już nie będzie tak, że rano Irena nie pozwoli Małgosi iść po lekcjach do koleżanki i każe pójść do babci, a po obiedzie okaże się, że Małgosia była u koleżanki, bo jej ojciec pozwolił, a do babci to na wszelki wypadek tylko zadzwoniła.
- To była głęboka rozmowa, bo miałam na uwadze nie tylko dobro dzieci. Musieliśmy się w końcu dogadać jak je będziemy wychowywać. Ale także zmieniła stosunki między nami - wyjaśnia Irena.
- To niezmiernie ważne, w jaki sposób przebiega kłótnia - twierdzą psychologowie i dodają, że taka wymiana zdań musi być konstruktywna.
Źródło:
Psycholog: Polacy powinni więcej się kłócić. Kłótnia jest dobra dla zdrowia w związku

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wiśnia :)

Mój to zawsze mówił... zmieniłem się dla Ciebie o 360 stopni i miał rację, bo był taki sam. A teraz mam nadzieję, że zmienił się, ale tym razem o 180 stopni W miłość zawsze warto wierzyć. Wierzyć w człowieka, a tylko prawdziwa miłość potrafi znieść największą kłótnię. A w związku byłoby nudno, gdyby nie zdarzały się kłótnie... no tylko bez przesady

7iedem
W dniu 06.09.2009 o 15:24, Gość napisał:

Jak o 360 stopni to wróciłeś do punktu wyjścia, zatoczyłeś całe koło ... ale to tak teraz młodzież uczą tej matematyki ...



ale ja sie zmienilem o 360 zatoczylem całe koło i wrocilem do punktu wyjsia po to zeby zaczoć nowe wyjscie czaisz !!! czasami wąłsnie pojawiaja sie w życiu tacy ludzie jak ty którzy szukaja tylko błedów ty masz dopiero przeje***e w zyciu zawsze sobie o tobie pomysle jak bede mial problem ;p ... wykorzystaj swoją wiedze w innych przypadkach bo pewnie twoja d*** ostro na bokju jedzie sie z innym zeby ja ktos wreszcie zaspokojil bo ty ciagle widzisz jakies problemy w niej współczuje ... i nie odp bo to bez sensu ciebie znowu czytać
g
gg
W dniu 06.09.2009 o 13:09, 7iedem napisał:

pisałem to ja incognito bo mam za duzo znajomych aby sie przyznawac kim jestem ;p ... wiec zabawmy sie jeszcze raz


eeee... jakie incognito, przecież dałeś swoje zdjęcie
G
Gość
W dniu 06.09.2009 o 13:09, 7iedem napisał:

W moim przypadku etap ten trwał tydzien po tym czasie moje zycie sie zmienilo o całe 360 stopni... z zakochanego chłopaka stałem sie orginaalnym chłopakiem który wszedzie sie bawił



Jak o 360 stopni to wróciłeś do punktu wyjścia, zatoczyłeś całe koło ... ale to tak teraz młodzież uczą tej matematyki ...
7iedem

byłem w związku... kiedyś się zakochałem było fajnie. Ale miłość stała się nieszczera i dziewczyna która pokochałem rzuciła mnie... jest to nie fajne uczucie, bardzo boli i czujesz taki smutek i wogole nic wspanialego. W moim przypadku etap ten trwał tydzien po tym czasie moje zycie sie zmienilo o całe 360 stopni... z zakochanego chłopaka stałem sie orginaalnym chłopakiem który wszedzie sie bawił i wszedzie bylo smiesznie i zero nudy normalnie pełen wypas dziewczynki koleżanki przyjaciółki wszytsko co bylo w zasiegu ... domówki tu i tam jakies imprezki 18-stki... później poznalem dziewczyne fajna dziewczyne do dziaj ja szanuje, bylem z nią żeby móc tak spokojnie sie do kogos przytulic odpoczac od tego ciaglego szalu i biegania ale dalej bylem taki sam bo juz nie potrafilem sie zakochac... może bałem sie tego bólu?! może... Ona tolerował mnie takim jakim jestem takim jakim byłem zawsze sie z nia śmialiśmy i wygłupialiśmy.... Przez ten okres czasu moich zabaw poznalem wiel dziewczyn i z wieloma rozmawialem na rózne dziwne tematy, uczyły mnie kobiecego ciała kobiecego umysłu dowiedzialem sie wiele spraw o dziewczynach i ich zachowaniu co lubia czego nie lubia... a one mnei szanowały z ato ze zawse mozna bylo z emna sie powygłupiac po jakimś czasie życie zmusilo mnie do poznania dziewczyny... zakochałem sie?! sam nie wiem bo moje serce jest dziwne poniewaz nie potrfaie sie jzu chyba zakochac... no ale bylem z nia długo bardzo długo bardzo bardzo długo jak na mnie i co sie stalo... zaczeły się kłotnie bo ktoś cos powiedzial ze mnie widzial tam i tu ze ktos cos powiedzial ze ja robilem to tu i tam .... bo ktos cos pwoiedzial.... zwykłe frajerstwo zwykłych pechowych ludzi lubia dużo gadac aby przejac towar no ale cóż ciąhgłe kłotnie niszczyly mi psychike bo stawalem sie taki dziwny taki ogłupialy... wreszcie staralem sie zmienic dla niej... ale jaks ie zmienilem to nawet tego nie widziala bo ciagle cos jej brakowalo ze ciagle cos i dalej wypominanie ze rok temu cos tam w ten dzien bylem tam.... NIE ŻYCZE NIKOMU TAKIEJ JAZDY NA BANIE BOW EZ SOBIE TERAZ PRZYPOMNIJ CO ROBILEM 5 MAJAW 2008 ROKU?! PO POŁUDNIU DO TEGO ;P..... ciągle się kłocilismy... wyzywaliśmy... obrażaliśmy sie... i jeden drugiemu robil cos na złosc az wreszcie wszystko sie rozsypalo.... moze i dobrze?! teraz znowu odżywam, odpoczywam... mam swoje hobby zwiazane z zabawą samochodami i jakoś to idzie koleżanki mnie nigdy nie zostawia dzieki nim zawsze moge sobie pójść pogadac uśmiechnac sie i zadna z nich nie powie o mnie złego słowa bo one tak naparwde toleruja mnie takim jakim jestem czyli sobą ... dla nich nie musze sie zmieniac... udawac kogos.... JESTEM SOBĄ dlatego dziękuje im bardzo za to że są bo zcasami prawdziwy przyjaciel potrafi ciebie oszukac dla kasy, czy tam po to aby wydymac twoja dziewczyne... bo tak naparwde w życiu w wiekszosci chodzi o sex.... ja wole najpier poznac dziewczyne zobaczyc kim jest poznac ja blizej a sex jest fajny wiadomo teraz juz nie szukam trzeciego podejscia... pracuje ucze sie mam hobby mam internet mam znajomych mam kolezanki tv też mam ;p co zechce moge meic tylko musze sie starac aby to zdobyc .... nikt mnie nie kontroluje przed nikim nie musze sie tłumaczyc... nikt mnie nie obraza a to jest najwazniejsze bo na jedno negatywne slowo trzeba usłyszec 10 pozytywnych słow aby zrobilo ci sie znowu miło .... ci co się zakochali i co się kochaja to życze wam jak najdłuzszej milosci unikacje monotoni i ufajcie sobei a nie słuchajcie innych palntów co zazdroszcza piekna.... choc i tak nie wierze w milosc bo tak naprawde to nasza chora wyobraznia która omata nasz mózg tak samo jak narkotyk który wreszcie nas puszca i wtedy jest zjazd.... a chyba nikt nie lubi zjadów... pisałem to ja incognito bo mam za duzo znajomych aby sie przyznawac kim jestem ;p ... wiec zabawmy sie jeszcze raz

Dodaj ogłoszenie