Konkurencja? Z Palikota taka lewica jak ze stołu ambona

Rozmawiał Mariusz Parkitny Zaktualizowano 
Rozmowa z Grzegorzem Napieralskim, posłem, przewodniczących zachodniopomorskiego SLD.

- Zostanie pan ministrem?
- Są tylko dwie osoby, które mają na to wpływ. Premier, bo on desygnuje ministrów oraz prezydent, bo on powołuje i odwołuje premiera. Ani jedną ani drugą osobą nie jestem, więc to raczej nie do mnie to pytanie.

- Ładnie pan wybrnął. Ale wie pan dlaczego pytam. Podobno Donald Tusk i Leszek Miller prowadzą rozmowy o koalicji w przyszłej kadencji parlamentu.
- Co się wydarzy po wyborach to zobaczymy. To wyborcy zadecydują, kto ma tworzyć rząd. SLD ma oczywiście ambicje być partią rządzącą, mieć własnego premiera i ministrów. To jest oczywiste. Ale ja jestem człowiekiem, który nie dzieli skóry na niedźwiedziu i chciałbym, aby do wyborów był utrzymany równy dystans do wszystkich partii. My budujemy własną tożsamość, a czy i z kim będziemy tworzyć koalicję to pokażą Polki i Polacy wrzucając kartę do głosowania.

Z Palikota taka lewica jak ze stołu, przy którym siedzimy ambona. Nie jest dla nas konkurencją

- Będą przyśpieszone wybory do Sejmu?
- Wszystko się oczywiście może zdarzyć. Natomiast nie widzę dziś siły, aby taki manewr przeprowadzić. Po pierwsze musi być znakomita większość posłów, którzy podniosą rękę, aby parlament rozwiązać. Do tego potrzebny jest PiS i Platforma, albo duża koalicja bez PO. PiS nie chce tego. To widać. Natomiast w Platformie nawet, gdyby Tusk chciał, to nie będzie takiej dyscypliny w klubie.

- Dlaczego? Gowina w klubie już nie ma...
- Bo, ci posłowie, którzy wchodzili do parlamentu z ostatnim wynikiem mają świadomość, że na kolejną kadencję szans nie mają. Nie sądzę też, żeby premier zdecydował się na metodę trzech kroków, czyli podanie rządu do dymisji. To byłaby degrengolada, wyniszczanie partii. My to przeżyliśmy już raz w 2004 r. i nie chcemy tego przeżywać ponownie.

- Rozmawiamy o waszej konkurencji na lewicy. Rozmawiamy w przeddzień zjazdu, który Ruch Palikota i kilka mniejszych partii lewicowych ma zamienić w wielką partię i zmieść SLD. Czyżbym widział strach w pana oczach z tego powodu?
- A jaka to lewica? Jakie partie idą z Palikotem?

- Choćby Unia Lewicy, fakt, że to nie za wielka partia...
- Widzi pan. Oboje mamy problem, aby wymienić te ugrupowania. Palikot raz jest konserwatywny, raz prawicowy, raz lewicowy. Ja nie wiem jaki on będzie w niedzielę. Uważam, że Palikot w niedzielę ogłosi kapitulację.

- Chyba wojnę z SLD ogłosi raczej.
- Nie. Ogłosi kapitulację. To proste. Będzie nowa partia z nową nazwą. więc Palikot rezygnuje z nazwy, która w poprzednich wyborach dała mu zwycięstwo. Wycofuje się ze swojego nazwiska, więc kapituluje. On sam jest już balastem i trzeba szukać innej formuły. To po pierwsze. Po drugie, do tej pory nie usłyszeliśmy żadnych tez programowych. Co dla tej partii będzie najważniejsze. Co z gospodarką, co w polityce społecznej, międzynarodowej, zdrowotnej, obronnej. Mógłbym tak wymieniać bez końca. Uważam, że każda poważna partia parlamentarna, z ambicjami do rządzenia musi przedstawić program całościowy. Ludzie nie chcą tylko rozmawiać o marihuanie. Może to dla studentów czy młodych ludzi jest ważne. Ale dzisiaj większość ludzi chce wiedzieć czy będą miejsca pracy, jaki jest pomysł na gospodarkę, służbę zdrowia. Nie wierzę w Palikota jako człowieka lewicy. Nie jest wiarygodny. Tak często zmieniał tożsamość, że nikt już nie wie czy to co zaproponuje teraz będzie trwałe.

- Czyli w pana oczach nie było strachu na słowo Palikot.
- Nie. Z Palikota taka lewica jak ze stołu, przy którym siedzimy ambona. Nie jest dla nas konkurencją. Wiele osób próbuje nam wmówić, że Palikot dla SLD to konkurencja i powinniśmy się dogadać. My jesteśmy autonomiczną partią. Niech się rozpycha, ale daleko mu do partii socjaldemokratycznej.

- No, ale coś jest na rzeczy, bo wy ciągle jesteście na jakiś zebraniach partyjnych. Przed chwilą skończyliście obrady rady wojewódzkiej. Przygotowujecie się już do wyborów?
- Do wyborów przygotowujemy się już od dawna. Po pierwsze, pracujemy nad programem w wyborach samorządowych. W miastach, powiatach i regionie. Po drugie, nad kandydatkami i kandydatami naszej partii na wójtów, burmistrzów i prezydentów. Ogłaszamy już te kandydatury. Tak było niedawno w Stargardzie, za dwa tygodnie ogłosimy kandydata w Koszalinie, potem w Szczecinie, w Świnoujściu. Mogę już dziś ujawnić, że na początek grudnia planujemy specjalną konwencję, która ma pokazać siłę programową i zwartość SLD w regionie. Taka konwencja nie musi się odbywać przed wyborami. Ale chcemy ją zrobić, aby pokazać, że jesteśmy poważna partią, z poważnym programem i świetnymi kandydatami.

- We wszystkich miastach regionu będziecie mieli kandydata swojego?
- Absolutnie tak.

- Kandydata na prezydenta Szczecina poznamy też przed grudniową konwencją?
- Tak. Najprawdopodobniej pod koniec listopada.

- Dawid Krystek już może się cieszyć?
- Przyjąłem zasadę, że decyzję o kandydacie podejmują struktury partii w danym mieście. Tak było w Stargardzie, Koszalinie i będzie w Szczecinie. Oczywiście te kandydatury są konsultowane ze mną, rozmawiamy o nich na radzie wojewódzkiej, natomiast to miasto, powiat wie dokładnie na jaką liderkę, lidera postawić.

Dla mnie to niezrozumiała decyzja prezydenta Krzystka. Popatrzmy ma Częstochowę. Tam to funkcjonuje. Lewicowy prezydent wprowadził program in vitro i Jana Góra się nie zawaliła

- No to porozmawiajmy jeszcze o szczecińskim samorządzie. Głosami SLD i PO uchwalono wsparcie z budżetu miasta dla par, które chcą mieć dzieci metodą in vitro. Prezydent do tej pory nie wykonał uchwały. Wy współrządzicie miastem. Jakoś słaby macie wpływ na prezydenta.
- Dla mnie to niezrozumiała decyzja prezydenta Krzystka. Popatrzmy ma Częstochowę. Tam to funkcjonuje. Lewicowy prezydent wprowadził program in vitro i Jana Góra się nie zawaliła. Zachowanie prezydenta Szczecina jest bardzo niebezpieczne dla demokracji. Skoro rada miasta podejmuje uchwałę, to prezydent jest tym organem, który ją wykonuje. Niezrozumiałe jest to także dlatego, że nowe technologie pomagają niepłodnym parom. Niepłodność jest chorobą, która dotyka setek tysięcy osób w kraju. Cześć osób zapewne nawet nie wie, że nie mogą mieć dzieci. Skoro jest możliwość, aby uczynić ludzi szczęśliwymi, to trzeba to zrobić. Przypominam, że program został przyjęty przez radnych zanim wprowadzono jego wersję rządową na cały kraj. Wiemy, że program rządowy nie wyczerpuje wszystkich możliwości. Nie daje gwarancji, że wszystkie pary będą nim objęte. A w budżecie miasta zabezpieczono przecież pieniądze na realizację programu.

- To może nie warto było wchodzić w porozumienie z prezydentem i zostać w Szczecinie w opozycji?
- Przypomnijmy dlaczego zdecydowaliśmy się na podpisanie Programu dla Szczecina na początku kadencji. Wcześniej był okres chaosu. Platforma wojowała ze swoim do niedawna prezydentem. Miastu groził marazm i klincz. Niechęć Sławomira Nitrasa do prezydenta Szczecina rozlała się na region. Nawet marszałek województwa przestał być przychylny Piotrowi Krzystkowi. Dlatego podjęliśmy decyzję, że warto stabilizować to co się w Szczecinie dzieje i to się udało. Porównując obecną kadencję z poprzednią, obiektywnie trzeba przyznać, że teraz dzieje się więcej dobrego dla mieszkańców. Prezydent ma wsparcie i spokój w ważnych decyzjach. Podpisaliśmy umowę programową z prezydentem, a nie z inną partią. Prezydent ma wsparcie naszych ekspertów, polityków, którzy o wiele spraw zabiegają. Sam o takie sprawy zabiegałem, jak choćby wsparcie rządowe dla hali sportowej. Czy było warto brać odpowiedzialność za władzę? Dla miasta na pewno tak.

- A jak zamierzacie przekonać szczecinian, aby głosowali na waszego kandydata, skoro teraz legitymizujecie działania prezydenta? Będziecie musieli go zacząć krytykować, co zresztą powoli już robicie.
- Kampania nie musi się opierać tylko na krytyce. Kampania może być pozytywna. Możemy pokazać, że jesteśmy w stanie być jeszcze lepsi, jeśli mieszkańcy nam zaufają. Szczecin ma być innowacyjny, silny gospodarczo, a my wiemy jak to zrobić. Przekaz do wyborców może być pozytywny: zobaczcie mamy pomysły, ludzi, możemy to zorganizować.

Podstawowy problem, czy gminy będą mogły z tych pieniędzy skorzystać skoro są już tam mocno pozadłużane. Nie ma takiej dyskusji

- Porozmawiajmy o pieniądzach. Szykujemy się do nowej perspektywy unijnej. Nasze województwo ma szansę na ok. 6 mld zł w najbliższych sześciu latach. Nie słychać jakoś dyskusji na co te pieniądze wydać, aby nie zostały przejedzone.
- Jestem załamany, że takiej dyskusji nie ma. Jako SLD namawiamy rożnymi kanałami do tej debaty. Europoseł Bogusław Liberadzki namawia europosła Stanisława Nitrasa, ja napisałem polemiczny artykuł do wypowiedzi marszałka województwa na temat tych pieniędzy. A przecież problemów nie będzie brakowało. Podstawowy problem, czy gminy będą mogły z tych pieniędzy skorzystać skoro są już tam mocno pozadłużane. Nie ma takiej dyskusji. Marszałek jej nie prowadzi. Szkoda. Jako SLD chcemy zaproponować taką debatę ze wszystkimi samorządowcami województwa bez względu na przynależność partyjną.

- A pan już wie na co te pieniądze przeznaczyć?
- Uważam, że powinniśmy skupić się na kilku dziedzinach. Ja sam zaproponowałem, aby stworzyć w naszym regionie coś na kształt Singapuru, miasta nowoczesnych technologii. To może brzmi górnolotnie, ale jest do zrealizowania. Singapur. Państwo miasto powstałe tuż po wojnie, a jest jednym z najszybciej się rozwijających. Nie miało bogactw naturalnych, nie miało nawet wody i tylko 7 milionów ludzi. A jednak im się udało. A przecież potencjał naszych mieszkańców wcale nie jest mniejszy. Spójrzmy na firmy nowoczesnych technologii. Np. home.pl, szczecińska firma, której produkty zna już cały świat. Mamy dobre uczelnie, niewykorzystane tereny postoczniowe. Sądzę, że to jest droga, aby zachodniopomorskie stało się zagłębiem nowoczesności i innowacyjności. I o tych sprawach chcę rozmawiać z tymi, którzy podejmują decyzje. Nie ma tej dyskusji i to jest złe dla regionu. Potem będzie za późno i wszelkie pomysły będą na chybił-trafił.

Zaproponowałem, aby stworzyć w naszym regionie coś na kształt Singapuru, miasta nowoczesnych technologii

- Wydarzeniem ostatnich dni w lokalnej polityce był konflikt w Platformie Obywatelskiej. Wierzy pan Sławomirowi Nitrasowi, gdy mówi, że rezygnuje z szefowania partii w mieście w proteście przeciwko łamaniu statutu przez Stanisława Gawłowskiego.
- Na ten konflikt patrzę z przerażeniem. To jest jednak partia rządząca. To pokazuje rozpad PO. Nitras od samego początku był w Platformie. Nie jest nowicjuszem w polityce. Sprawa "pompowania kół" jest zjawiskiem moralnie złym i pokazującym bezpardonową walkę o stanowiska, ale to nie tylko specjalność Szczecina. Podobne problemy PO miała w innych miastach. Nitras padł ofiarą potężnego konfliktu personalnego w partii.

- Według pana, jak ta wojna się zakończy?
- Platforma jako partia straciła busolę ideową. Dzisiaj nie wiemy jakie są cele PO w regionie. Ona stała się tak kadrowa, wewnętrznie skonfliktowana, że jedyne o czym mówimy to, że Arłukowicz zdradził SLD i przeszedł do PO, za co dostał ministra. Kto obsadził stanowisko prezesa portu, czy Geblewicz wygra z Nitrasem, czy Gawłowski zrezygnuje z szefowania koszalińska PO. Mówimy wciąż o personaliach, gierkach, nie ma słowa o poważnych sprawach. PO nie mówi o programach w województwie. Nikt z nas nie potrafiłby wymienić jeden duży projekt wojewódzki, który byłby znany w skali kraju. Nie ma frontu walki o Szczecin, o drogi, o obwodnice, o podatek portowy. Jest tylko walka o stołki. Gdy się w kuluarach rozmawia o politykach PO, to wszyscy na nich narzekają. Zajmują się sobą, nie problemami mieszkańców. Dlatego nie wiem jak ten konflikt w PO się skończy.

- Jeśli wybory wygra PiS, będziecie z nimi wchodzić w koalicje w samorządzie?
- Mnie interesuje wynik SLD. Wszystko co robimy, robimy po to, aby przekonać wyborców, że mają do czynienia z ludźmi dobrze przygotowanymi do sprawowania władzy, odpowiedzialności za miasta, gminy, powiaty, region. W samorządzie coraz mniej na szczęście jest szyldów partyjnych. Na razie nie mówmy o koalicjach. My ciężko pracujemy, aby wyborcy nam zaufali.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jurek

Zamiast walczyć o invitro czyli kasę dla szemranych laboratoriów dr frankensztajnów lewica chyba powinna zajmować się ludźmi pracy? Np. poprzez obniżkę podatków, opłat komunalnych i za media? Żeby proletariat miał więcej kasy na kupno czegoś do jedzenia? Taka sugestia.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3