Koronawirus w szpitalu w Koszalinie. Sytuacja jest trudna, padają pytania

Joanna Boroń
Joanna Boroń
Marzena Sutryk
Marzena Sutryk
Część pacjentów przetransportowano do szpitala w Szczecinie. Personel, u którego wykryto zakażenie, odbywa kwarantannę.
Część pacjentów przetransportowano do szpitala w Szczecinie. Personel, u którego wykryto zakażenie, odbywa kwarantannę. Radosław Brzostek
Udostępnij:
W ciągu ostatnich kilku dni wśród pacjentów i personelu koszalińskiego szpitala wykryto kilkadziesiąt przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Kilka osób zmarło, zamknięte są trzy oddziały, a pacjenci trafiają do innych lecznic. Nie brakuje głosów, że to wina braku odpowiednich zabezpieczeń i procedur.

Z interwencją w sprawie szpitala do marszałka województwa zachodniopomorskiego, który jest wraz z całym zarządem województwa organem nadzorczym dla Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie, wystąpił szczecinecki poseł Radosław Lubczyk.

- W trosce o mieszkańców miasta Koszalin oraz powiatu koszalińskiego w obliczu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 i powiązanej z nią sytuacją w koszalińskim Szpitalu Wojewódzkim im. Mikołaja Kopernika, na podstawie art. 20 ust. 1 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora (Dz. U. z 2018 r. poz. 1799 t.j.), zwróciłem się w trybie interwencji poselskiej do Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego, pana Olgierda Geblewicza, z oficjalną prośbą o podjęcie natychmiastowych działań mających na celu rozwiązanie bardzo złej sytuacji w tej placówce oraz o wyjaśnienie wszelkich wątpliwości związanych z brakiem przestrzegania procedur przez kadrę zarządzającą szpitalem, które zostały w ostatnim czasie podniesione przez ogólnopolskie media - poinformował poseł Lubczyk.

Zdaniem rzecznika lecznicy Cezarego Sołowija sytuacja epidemiczna jest pod kontrolą - obecnie w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie jest 20 pacjentów z COVID-19, którzy są hospitalizowani na tzw. odcinkach zakaźnych.

- Dyrekcja szpitala jest w stałym kontakcie z władzami samorządowymi województwa, Wojewódzkim Sztabem Zarządzania Kryzysowego oraz władzami sanitarnymi i NFZ, informując o rozwoju sytuacji i podejmowanych krokach, aby pacjenci mieli zapewnione właściwe warunki powrotu do zdrowia, a personel pracował w miejscu odpowiednio zabezpieczonym - zapewnia rzecznik.

- I właśnie m.in. dzięki ścisłej współpracy z tymi instytucjami, a także dzięki dostawom z Agencji Rezerw Materiałowych, mamy zapewnione środki ochrony osobistej dla personelu.

Brak sprzętu ochronnego oraz zła organizacja pracy to zarzuty wobec szpitala, kierowane też przez pragnących zachować anonimowość pracowników lecznicy.

- Wzrost zachorowań na COVID-19 w naszym szpitalu wynikał z wystąpienia ogniska zakażenia na oddziale wewnętrznym, które powstało z powodu długiego oczekiwaniem na wyniki badań laboratoryjnych na obecność koronawirusa, co skutkowało brakiem obiektywnych możliwości stwierdzenia zagrożenia. Mówienie zatem, że jest to wynikiem np. złej organizacji pracy lub niedostatecznego zabezpieczenia personelu, jest nieuprawnione - przekonuje dalej rzecznik.

- Jeżeli chodzi o badania, to współpracujemy obecnie z kilkoma laboratoriami i czas oczekiwania na wyniki uległ skróceniu. Warto podkreślić, że jesteśmy przygotowani do wykonywania badań. Niestety, od wielu tygodni bezskutecznie staramy się kupić odpowiednie urządzenia.

Rzecznik uważa, że w tej niecodziennej sytuacji szpital działał zgodnie z zasadami: - Działania pionu medycznego, epidemiologicznego i administracyjnego od chwili wyznaczenia nas przez wojewodę na jednostkę o podwyższonej gotowości do walki z SARS-CoV-2, były nakierowane na właściwe przygotowanie się do walki z tą chorobą i pod względem procedur i zabezpieczenia w środki ochrony osobistej, adekwatnie do rozwoju epidemii - komentuje.

Koronawirus w woj. zachodniopomorskim. Dane dzień po dniu: l...

Parki i lasy otwarte. Spacerowiczów w Koszalinie nie brakuje [ZDJĘCIA]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Tłumaczenie rzecznika szpitala jest nie do zaakceptowania. "Z powodu długiego oczekiwania na wyniki badań laboratoryjnych na obecność koronawirusa wystąpił brak obiektywnych możliwości stwierdzenia zagrożenia". A więc to dlatego w samym środku szalejącej epidemii pacjent był traktowany w koszalińskim szpitalu jak zwykła osoba bez koronawirusa. No nikt nie spodziewał się, że on może zarażać. Przecież to jest żenujące. Ale także dramatycznie niebezpieczne na przyszłość.

Natomiast dla mnie to nie jest zaskoczenie i każdy, kto miał okazję poznać na własnej skórze poziom organizacji koszalińskiego szpitala na co dzień od lat, ten też nie będzie zdziwiony. Dziennikarze permanentnie dają się nabierać i zwodzić, zamiast przejąć się i zająć się tematem. Szpital wymaga głębokich zmian i taki sposób zarządzania nie może mieć miejsca. W okresie przed epidemią było już sporo bardzo niepokojących przypadków, np. na SOR (np. przez kilka godzin w nocy nie było lekarza na tym oddziale). Za każdym razem jest tak samo i nawet teraz mówią, że w szpitalu jest wszystko OK. Schemat też ten sam - po tej krytycznej informacji zaraz kilka następnych pozytywnych, żeby szybko przykryć temat. Ot i cały marketing społeczny pana dyrektora. Tylko kogo jeszcze ma spotkać kolejna tragedia, żeby w końcu ci co trzeba obudzili się i zaczęli działać ?

J
Ja

Jeżeli wszystko działa, dlaczego jest wyłączonych tak wiele oddziałów. Jeden z pacjentów, o których mówi rzecznik Szpitala był ponad dwa tygodnie podejrzany na oddziale wewnętrznym. Traktowany był jak zwykły pacjent, a wszyscy jedynie się uśmiechali, ze moze być podejrzany. Nie wprowadzono żadnego reżimu i procedur w stosunku do tego pacjenta, a jeżeli istnieje jakiekolwiek podejrzenie w stosunku do pacjenta powinien być odizolowany. Tymczasem był na ogólne sali ponad dwa tygodnie. Nagle przyszły wyniki i wszystko się załamało. Jeżeli to szystko od pacjenta z wewnętrznego to dlaczego wyłączona jest kardiologia, chirurgia ogólna, bloki operacyjne. Dlaczego,, zakażoną, chirurgię ogólna, od,, czystej chirurgii naczyniowej, która działa w trybie normalnym dzieli jedynie parawan? Wiemy, że te dwa oddziały mieszczą się na tym samym korytarzu, dzieła wspólne wejście, windę i klatkę schodową. Takie są procedury w Szpitalu i taki obowiązuje reżim sanitarny?

G
Gość

Tak mówi rzecznik.Po to jest rzecznikiem aby tak mówić.

A jak jest naprawdę.

Jest niedobrze o czym świadczą kolejne zachorowania.

Przejdź na stronę główną Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie