MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Koszalin do remontu. Najwyższy czas pożegnać XX wiek i wejść w XXI

Jakub Roszkowski
Jakub Roszkowski
Etap pierwszy przebudowy śródmieścia Koszalina, przygotowany przez architektów z Rybnika
Etap pierwszy przebudowy śródmieścia Koszalina, przygotowany przez architektów z Rybnika
Wszyscy chcą dziś przebudowywać Koszalin. Przynajmniej jego śródmieście. I słusznie, bo miasto architektonicznie wciąż jest w latach 90. ubiegłego wieku i traci już dystans do wielu mu podobnych. Jest jak skansen, którego nikt nie planuje zwiedzać.

Stutysięczny Koszalin ma fatalnie zaplanowane śródmieście. To zdanie nie tylko mieszkańców regionu, gości odwiedzających Koszalin czy nawet władz miasta (tak, nawet one zdają sobie sprawę, że jest źle), ale również architektów. I to właśnie oni wyjaśniają nam w tym tekście, dlaczego trzeba przebudować centrum Koszalina i jak to zrobić.

Pusto, głucho, nic się nie dzieje

Śródmieście Koszalina umiera. Dosłownie. Lokale na parterach śródmiejskich kamienic pustoszeją, wieczorami nie widać tu żywej duszy, sklepy znikają, choć i tak czynsze spadły już na łeb na szyję.

- Jeśli więc centrum Koszalina ma znowu ożyć, bo dziś naprawdę pustoszeje, to obecny układ architektoniczny musi przejść nie zwykły make-up, ale prawdziwą rewolucję - powtarza jak mantrę Adam Jaremko, koszaliński przedsiębiorca.

Osiem lat temu władze Koszalina zorganizowały konkurs architektoniczny na koncepcję rewitalizacji śródmieścia. Bo już wtedy było widać, że z centrum miasta dzieje się coś niedobrego. Rewolucja architektoniczna miała przywrócić tej części miasta życie.
- Niestety, minęło osiem lat od tamtego konkursu, a centrum nadal wygląda źle - zauważa Paweł Iwanek, koszalinianin, z którym przez kilka miesięcy dyskutowaliśmy o śródmieściu miasta. To on przypomniał nam o zapomnianym konkursie. - Tymczasem zwycięska praca z tego konkursu pokazała, że Koszalin może naprawdę mieć przepiękne i funkcjonalne centrum, zamknięte dla ruchu samochodowego, z placem pomiędzy ratuszem a katedrą. Można było wtedy uwierzyć, że na starówkę znów powróci życie - opowiada Iwanek.

Zmiany jednak nie nastąpiły. A jeżeli już, to na gorsze. Budynek dawnego Empiku chyli się już ku upadkowi, sporo lokali wzdłuż ulicy Zwycięstwa jest do wynajęcia, za nieduże pieniądze, bo nikt nie chce ich wynająć, a wieczorami, nawet w weekendy, życie tutaj zamiera. Rewolucji architektonicznej wciąż brak.

- Ludzie zastanawiają się, dlaczego w centrum Koszalina brakuje lokali gastronomicznych? Już odpowiadam: ponieważ brakuje warunków do tego stworzonych. Żaden rozsądny restaurator nie będzie inwestował przy czteropasmowej arterii, która przecina serce miasta, i przy której jest hałas i ogromny ruch samochodowy. Będąc ostatnio w centrum, zrozumiałem, jak przebudowa jest dla Koszalina ważna. Na wyremontowanym miniplacyku przed ratuszem tętniło życie. Ale to jest tylko mały kawałek centrum wydzielony dla ludzi. Co z resztą? - pyta Paweł Iwanek.

Porozumienie z architektami

Co więc z tą zwycięską koncepcją z 2016 roku? Czy będzie realizowana? Kiedy? Czy wreszcie centrum miasta ożyje?
- Mamy już porozumienie, jesteśmy już jako miasto właścicielami praw autorskich do tego projektu i rzeczywiście szykujemy się do pierwszego etapu tej inwestycji - informował nas przed wyborami samorządowymi Robert Grabowski, wtedy rzecznik koszalińskiego ratusza. - Trwało to rzeczywiście długo, sprawa trafiła nawet do sądu. Architekci domagali się dodatkowej wypłaty w wysokości 300 tysięcy złotych za przepisanie na nas praw do ich projektu. My wykazywaliśmy, że biorąc udział w konkursie, przekazują na nas te prawa automatycznie. Ostatecznie, po czterech latach procesu, doszliśmy do porozumienia. Zapłaciliśmy im 108 tysięcy złotych i Koszalin jest już właścicielem praw do tych dokumentów. Śródmieście wymaga interwencji. Na niektóre projekty są już pieniądze, na inne oczywiście będziemy się starać ze źródeł pozabudżetowych. To będzie jednak priorytet - zapowiedział.

Etap pierwszy zmian

Koszalin, a właściwie jego śródmieście, zostało zaplanowane na nowo przez architektów z pracowni TO projekt z Rybnika. Pierwszy etap planowanej inwestycji - ten, który ma już wstępne finansowanie na przygotowanie konkretnego projektu - obejmuje połączenie dworca kolejowego z centrum miasta tzw. bramą wejściową, którą będzie stanowił skwer wyznaczony przez ulice Dworcową i Jana z Kolna. Cała ta przestrzeń zaprojektowana została w trójkącie pomiędzy wspomnianymi ulicami.
Projekt przewiduje zachowanie wszystkich wartościowych drzew, znajdujących się na skwerze, oraz liczne nasadzenia uzupełniające. To zupełnie inaczej niż jeszcze do niedawna preferowano, czyli betonozę. Tej tu nie ma. Jest sporo zieleni.
I niemal wyłączony ruch samochodowy. Koszalin ma być miastem dla pieszych. Wszędzie mają być ławki, ławy, pomosty, ogródki letnie, rzeźby, ścieżki...

Etap drugi

Architekci z Rybnika interesująco opowiadają też o drugim z planowanych czterech etapów inwestycji.
„W wyniku działań wojennych i powojennych decyzji o wyburzeniach, centrum Koszalina całkowicie utraciło dawny staromiejski charakter” - diagnozują.

Architekci zaproponowali więc całkowite ograniczenie ruchu samochodowego na głównej ulicy miasta, czyli ul. Zwycięstwa, na odcinku od ul. Kazimierza Wielkiego do ul. Młyńskiej i 1 Maja.

- Ceglana nawierzchnia, wprowadzona na prawie całym tym obszarze, nawiązywać będzie do koloru dachów starówki i do ścian koszalińskiej katedry. Nieco nostalgiczny charakter materiału częściowo rekompensuje staremu miastu utracone walory - tłumaczą.
Oprócz większych placów, zaproponowano dodatkowo kilka mniej lub bardziej domkniętych przestrzeni mających jednak nadal charakter placu.

„Wprowadzanie ich z jednej strony wyznacza miejsca ważne, z drugiej stanowi przerwanie lub zamknięcie długich osi komunikacyjnych. Dla pieszych taka różnorodność powoduje wrażenie skrócenia dystansów i zachęca do pokonywania ich piechotą” - czytamy w opisie projektu.

Centrum dla pieszych

Założenie główne jest we wszystkich planowanych etapach takie samo: wyrzucamy ze śródmieścia ruch samochodowy. Szok?
- Taka koncepcja, wyeliminowania przejazdu samochodów przez starówkę, polega na stopniowym przekierowywaniu ich na ulice obwodowe i redukcję pasów ruchu. Ostatecznie jednak ruch z centrum zostaje wyeliminowany i przekierowany na aleję Monte Cassino i Armii Krajowej oraz ul. Krakusa i Wandy, Stawisińskiego i Pileckiego, które tworzą obwodnicę centrum - informują architekci.

Pieniądze?

- Mamy 30 mln z na przebudowę ulicy Zwycięstwa na dwóch odcinkach, od ul. Świętego Wojciecha do Traugutta i od wspomnianego ronda aż do ul. Grodzkiej. I na tym drugim odcinku wprowadzimy też spowolnienie ruchu, polegające na tym, że będą dostępne nie cztery, lecz jedynie dwa pasy ruchu, po jednym w każdą stronę - opowiada wicedyrektor Zarządu Dróg i Transportu w Koszalinie Marcin Żełabowski. - To będzie wstęp do spowolnienia i wyłączenia ruchu samochodowego w całym śródmieściu, zgodnie z opisywaną koncepcją przebudowy śródmieścia - dodaje.

Jest jeszcze jeden konkret: ulica Dworcowa. Miasto ma 400 tys. złotych na opracowanie szczegółowego projektu przebudowy tej ulicy, również zgodnie z wizją architektów z Rybnika. Ale pieniędzy na budowę, niestety, nie ma.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Grosicki kończy karierę, Polacy przed Francją czyli STUDIO EURO odc.5

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gk24.pl Głos Koszaliński