Koszalin. Zmarł poparzony w szpitalu. Trwa śledztwo

mas
Fot. Stock
Prokuratura Rejonowa w Koszalinie wszczęła śledztwo w sprawie śmierci pacjenta koszalińskiego szpitala. - Chodzi o starszego mężczyznę, który zmarł 11 września w Centrum Leczenia Oparzeń w Gryficach - mówi Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.

- Pacjent trafił tam 24 sierpnia z koszalińskiego szpitala z poparzeniami trzeciego stopnia. Sprawdzamy, czy nie doszło do zaniedbań w opiece - dodaje prokurator.

Mężczyzna nad ranem poszedł do łazienki, odkręcił prysznic, najpewniej zasłabł i przewrócił się. Poparzyła go lecąca z kranu gorąca woda. W koszalińskim szpitalu powołano zespół, który wyjaśniał sprawę. - Ten pacjent był sprawny. Woda miała ok. 60 stopni, więc w normie - mówi Monika Zaremba, rzecznik szpitala. - Od tamtej pory jednak każdy, kto idzie w nocy do łazienki musi zgłaszać to personelowi.

Wideo

Komentarze 18

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marek

To jak było z tym sufitem? gzrebał czy nie gzrebał?

m
mirez

odkręcił wodę i zasłabł, a może jednak to wrzątek go tak poraził, stracił przytomność, a woda lała się dalej...

n
normalny
W dniu 18.09.2009 o 09:47, basia napisał:

DLACZEGO DO WIADOMOSCI PUBLICZNEJ NIE PODAJE SIĘ TEGO - ŻE TEN PAN W TEJ ŁAZIENCE WSZEDL NA STOŁEK I GRZEBAL W INSTALACJI ELEKTRYCZNEJ (ROZGRZEBAL KASETONY NA SUFICIE) PRZY ODKRECONEJ WODDZIE.


ludzie jak przy takiej tragedii możecie wypisywać takie brednie, miejcie szacunek dla zmarłego i jego rodziny, ten Pan nigdy by takich rzeczy nie robił więc jak można kogoś tak obrażać i to jeszcze po tak tragicznym wydarzeniu, nie można do samego końca winic personelu który w nocy raczej ma zmniejszona czujność, ale można winić tylko osoby odpowiedzialne za stan techniczny szpitala ze dopuszczają do tego ze z kranów leci tak GORĄCA WODA
W
Wiśnia :)
W dniu 18.09.2009 o 10:12, Gość napisał:

Też rodziłam w koszalińskim szpitalu, a do tego przed porodem dłuuugo leżałam na patologii ciąży. Ukłon w stronę personelu tam pracującego. Nie odczułam, żeby zaniedbywano pacjetnki. A położne - bardzo sympatyczne i uczynne kobietki. Fakt - było to ponad 10 lat temu.Ostatnio leżałam kilka dni na neurologii. Panie pielęgniarki na pewno nie siedzą i się lenią. Mają masę pracy i to bardzo trudnej - fizycznie i psychicznie. Są bardzo uprzejme i uczynne!



Ja pomimo prawidłowego porodu rodziłam na patologii, gdyż porodówka z racji remontu była zamknięta. Leżało nas dziewczyn po siedem, osiem w pokojach. Nie było miejsca, jak się ruszyć. Jednak nikt nie narzekał. Położne pomagały. Przychodziły do nas, rozmawiały z nami, radziły.
Ja osobiście miałam taki przypadek, że jedna z położnych powiedziała: "ja wezmę małą wykąpię, przewinę i ubiorę, a ty idź sobie kochana zjedz i spokojnie się wykąp." Nie marudziłam na wszystko, nie zadzierałam nosa, byłam cierpliwa, dlatego nigdy nikt nie był w stosunku do mnie niegrzeczny. A na koniec usłyszałam, że moja córka i ja byłyśmy ich ulubionymi pacjentkami. Trzeba czasem zrozumieć sytuację innych, a nie patrzeć tylko na siebie. Poród nie choroba. Poza tym po porodzie przez dwie godziny jesteś razem z dzieckiem obserwowana jeszcze na porodówce. Przez ten czas parametry życiowe wracają do normy i jeżeli dwie godziny ubiegły spokojnie, to nic złego nie powinno się zdarzyć.
Nie wiem, jak na innych oddziałach, ale porodówkę zawsze chwalę. Szczególnie Panie Hanię i Magdę.
A fakt, że zawsze trafi się jakaś czarna owca, co potrafi popsuć opinię. Praca pielęgniarki, to praca naprawdę odpowiedzialna i ciężka, i też fizyczna (w odróżnieniu od lekarzy), a i pacjenci różni. Nie można zawsze wymagać, by były uśmiechnięte itp.
~Karol~

Stało się wielkie nieszczęście, wyrazy współczucia Rodzinie.
Może ten wypadek będzie przyczynkiem do uporządkowania pracy części personelu . Na niektórych oddziałach jest żle. Personel łaskę robi ze przychodzi do pracy . Wydaje się ze tam nie ma nadzoru , kompletna anarchia . Mówienie o ciężkiej pracy ,małej obsadzie czy nędznych płacach , nie uzasadnia nieróbstwa i lekceważenia podjętych się obowiązków. Nikt nikogo nie zmusza do pracy w szpitalu.
Nie wszyscy są tacy , jest wiele dobrego personelu. Ale ta zła "grupa" psuje opinie pozostałym i stwarza też ogromne zagrożenie dla pacjentów.

B
BundyPL

Średnio wierzę że woda miała tylko 60stopni - ciekawe czy mają w szpitalu urządzenie regulujące temperaturę wody. Ostatnio byłem w szpitalu i woda była prawie wrząca a do tego krany są takie że trzeba 5 minut się bawić żeby dobrze wyregulować zimną i ciepłą.

G
Gość

Też rodziłam w koszalińskim szpitalu, a do tego przed porodem dłuuugo leżałam na patologii ciąży. Ukłon w stronę personelu tam pracującego. Nie odczułam, żeby zaniedbywano pacjetnki. A położne - bardzo sympatyczne i uczynne kobietki. Fakt - było to ponad 10 lat temu.
Ostatnio leżałam kilka dni na neurologii. Panie pielęgniarki na pewno nie siedzą i się lenią. Mają masę pracy i to bardzo trudnej - fizycznie i psychicznie. Są bardzo uprzejme i uczynne!

b
basia

DLACZEGO DO WIADOMOSCI PUBLICZNEJ NIE PODAJE SIĘ TEGO - ŻE TEN PAN W TEJ ŁAZIENCE WSZEDL NA STOŁEK I GRZEBAL W INSTALACJI ELEKTRYCZNEJ (ROZGRZEBAL KASETONY NA SUFICIE) PRZY ODKRECONEJ WODDZIE.

s
sdda
W dniu 17.09.2009 o 23:01, mała napisał:

"personel szpitala" -odpijanie kawek i ploteczki, ot taka ich opieka, rodziłam w naszym koszalińskim szpitalu i było to traumatyczne przeżycie po położne były bardziej zajęte sobą niżosobami na sali, nie dość że chcąc iść do łazienki trzeba było najpierw doprosić się papieru to jak nie zabierzesz swojej wody mineralnej do picia to uschniesz z pragnienia... a po 14-godzinnym porodzie grzecznie odprowadziły pod prysznic i przez ponad pół godziny byłam tam sama, i myślicie że ktoś zajrzał czy nie zasłabłam?! ależ skąd! a jak widzę te piguły pod sejmem pikietujące o podwyżki to krew mnie zalewa, bo jak nie dasz w łapę to opieki nie uraczysz


co ty możesz wiedziec o pracy na oddziale na którym stał sie ten wypadek - porodówka to nie wszystko ale czubek twojego nosa pewnie nie siega dalej, lub niezauwazylas ze na oddziale nie bylas sama, poza tym poród to nie choroba.
~ktoś~

to bylo do malej

~ktoś~

Nie wiesz to nie gadaj co pielęgniarki robią na dyżurach,bo ja widzialam jak zasuwaja i tylki myja za marne grosze,i jesli nie bylas dobrze obsluzona to moze dlatego ze nie mialy ciebie tylko do pilnowania.To nie jest ich wina ze na kilkunastu pacjętow przysluguje jedna pielegniarka,wiec przestan pieprzyc skoro nie wiesz co to za ciezki zawod.

G
Gość
W dniu 17.09.2009 o 23:01, mała napisał:

"personel szpitala" -odpijanie kawek i ploteczki, ot taka ich opieka, rodziłam w naszym koszalińskim szpitalu i było to traumatyczne przeżycie po położne były bardziej zajęte sobą niżosobami na sali, nie dość że chcąc iść do łazienki trzeba było najpierw doprosić się papieru to jak nie zabierzesz swojej wody mineralnej do picia to uschniesz z pragnienia... a po 14-godzinnym porodzie grzecznie odprowadziły pod prysznic i przez ponad pół godziny byłam tam sama, i myślicie że ktoś zajrzał czy nie zasłabłam?! ależ skąd! a jak widzę te piguły pod sejmem pikietujące o podwyżki to krew mnie zalewa, bo jak nie dasz w łapę to opieki nie uraczysz



Myślisz,że personel ma na to czas? A takie histeryczki jak ty chciałyby aby personel w czasie 12h dyżuru nie jadł i nie pił I może z własnej kasy będą ci papier i mineralkę fundowac? Pasożycie rozkapryszony! Bo ona rodziła!!! Każda rodziła, rodzi lub będzie rodziła! Syndrom rozpieszczonej dziewuchy!
W
Wiśnia :)

Mi położne bardzo pomagały. Może trafiłam przez dwie noce na dobrą zmianę. Można było przyjść do nich nocą i zawsze doradziły i pomogły. A w sumie rodziłam w warunkach polowych, gdy na oddziale był remont i trochę zamieszania było. Ale od początku do końca nie usłyszałam złego słowa od położnej, ani źle mnie i mojego dziecka tam nie traktowali. Może teraz się zmieniło?
Jednak jeżeli pacjent jest bardzo schorowany, to na oddziale ktoś powinien się zainteresować, dlaczego ktoś długo nie wraca. Tylko w sumie wystarczy czasem moment i nieszczęście gotowe. Tylko zawsze trzeba się postarać przewidzieć, co mogłoby się stać. I powinny być co jakiś czas kontrole, czy w łazience "wszystko w porządku"?

m
mała

"personel szpitala" -odpijanie kawek i ploteczki, ot taka ich opieka, rodziłam w naszym koszalińskim szpitalu i było to traumatyczne przeżycie po położne były bardziej zajęte sobą niżosobami na sali, nie dość że chcąc iść do łazienki trzeba było najpierw doprosić się papieru to jak nie zabierzesz swojej wody mineralnej do picia to uschniesz z pragnienia... a po 14-godzinnym porodzie grzecznie odprowadziły pod prysznic i przez ponad pół godziny byłam tam sama, i myślicie że ktoś zajrzał czy nie zasłabłam?! ależ skąd! a jak widzę te piguły pod sejmem pikietujące o podwyżki to krew mnie zalewa, bo jak nie dasz w łapę to opieki nie uraczysz

W
Wiśnia :)
W dniu 17.09.2009 o 21:48, norma napisał:

Przydałby jej się prysznic w takiej wodzie. Pacjent zmieścił się w "normie", na poparzenia trzeciego stopnia



To temperatura wody gorącej. I norma to max 60, a min 55 stopni. Ja nigdy się nie myję rak przy odkręconym tylko "czerwonym" kurku, ale odkręcam też "niebieski", by była chłodniejsza. Kiedyś w podstawówce oparzyłam sobie rękę taką gorącą wodą z kranu. Do kąpieli też mieszam wodę gorącą z tą zimną ...
Po prostu pacjent odkręcił kurek z gorącą wodą, nie zdążył odkręcić tego z zimną, gdyż zasłabł. Tak mi się wydaje.
Dodaj ogłoszenie