Koszalinianin wśród przyszłych najlepszych pilotów świata

Piotr Polechoński piotr.polechonski@gk24.pl Zaktualizowano 
Kajetan w wyjściowym mundurze kadeta Amerykańskiej Akademii Sił Powietrznych w Colorado Springs.
Kajetan w wyjściowym mundurze kadeta Amerykańskiej Akademii Sił Powietrznych w Colorado Springs. fot. Radek Koleśnik
Kajetan Łapczuk z Koszalina ma 19 lat i jako jedyny Polak uczy się w legendarnej Amerykańskiej Akademii Sił Powietrznych.

Fakty

Fakty

- 19-letni Kajetan Łapczuk jest pierwszym polskim żołnierzem od lat 90., który studiuje w Amerykańskiej Akademii Sił Powietrznych w Colorado Springs. Żeby dostać się do tej elitarnej uczelni musiał zdać amerykańską maturę, zaliczyć testy sprawnościowe i odbyć rozmowę kwalifikacyjną z attache lotniczym ambasady USA w Polsce.

- Studia w Colorado Springs potrwają cztery lata. Koszt studiów w USA - 65 tysięcy dolarów rocznie - pokrywa amerykański rząd. Polska płaci tylko za przeloty studenta do i z kraju.

- Kończąc Akademię Kajetan nie będzie musiał wcale zostać pilotem. Może zdecydować się na przykład na karierę prawnika lub inżyniera. Koszalinianin na razie marzy o pilotażu, ale nie wyklucza też pracy w przedstawicielstwach wojskowych związanych z kontaktami polsko-amerykańskimi.

Codziennie biega, chodzi na wykłady, słyszy wrzask, że jest niczym i walczy na ringu jak prawdziwy bokser. - Ameryka to inny świat - mówi.

Jest dokładnie tak, jak w amerykańskich filmach. - Budzi cię wrzask, towarzyszy ci wrzask i z jednym wielkim wrzaskiem w uszach zasypiasz - mówi z uśmiechem Kajetan. Co chwilę wyrasta przed "pierwszakiem" starszy stopniem kadet, niemal dotyka swoim nosem jego nosa i wykrzykuje mu prosto w oczy. - Co jest kadecie?! Nie wiesz, jak się ścieli łóżko?! Mamusi zabrakło?! Tu mamusi nie znajdziesz: tu jest Amerykańska Akademia Sił Powietrznych!!! - ostatnie słowa skanduje jakby wbijał ci w mózg gwoździe. Wtedy to co możesz zrobić najlepszego to wrzasnąć ile masz sił w płucach. - Tak jest, sir!!!

Kajetan opowiada, że z początku człowiek jest w szoku i zlewa się potem ze strachu. Potem rozumie: to taka gra. Wrzeszczą na ciebie jak na ostatnią łajzę, ale nikt nie nazwie ciebie inaczej niż "kadet", każą ci robić po kilkaset pompek i biegać do upadłego, ale nikt cię nie tknie palcem. Pełny szacunek. - A jak powiesz, że nie jesteś Amerykaninem i nie wszystko rozumiesz, co do ciebie ryczą, to wtedy biorą cię na bok i spokojnie powtarzają: grzecznie i po cichu - śmieje się młody Polak.

Jeden z ośmiu
Kajetan jest dumny, że jako jedyny student z Polski dostał się do amerykańskiej uczelni. Jest tam od czerwca, a teraz pierwszy raz - od chwili, gdy wyleciał za ocean - odwiedził swoje rodzinne miasto. Jeszcze kilka lat temu kończył tu gimnazjum i zastanawiał się, co robić dalej. To nie było tak, że od dziecka sklejał samoloty i planował, że kiedyś będzie nimi latał. Kończąc szkołę był pewien tylko tego, że chce uczyć się czegoś innego niż większość kolegów. Któregoś dnia ktoś przy nim powiedział "liceum lotnicze w Dęblinie". Pomyślał "czemu nie?". Złożył papiery, przeszedł egzaminy (w tym trudny test wytrzymałościowy) i dostał się. Po trzech latach wiedział, że trafił do właściwego miejsca. Zaczął marzyć o lataniu i czekał, gdy po skończeniu liceum trafi do lotniczej wyższej szkoły oficerskiej.

Tymczasem do szkoły przyjechali amerykańscy oficerowie z propozycją dla Polaków, aby jeden z przyszłych żołnierzy kształcił się u nich. Polska strona wskazała ośmiu kandydatów. Amerykanie wybrali jednego - Kajetana Łapczuka.
- Testy były różne, ale myślę, że zdecydowała moja dobra znajomość angielskiego - wspomina Kajetan. Potem wszystko poszło błyskawicznie: oficjalne zaproszenie, osobiste gratulacje od Aleksandra Szczygły, ówczesnego ministra obrony narodowej, pożegnanie z rodziną i długi lot do Colorado Springs. To właśnie tutaj mieści się jedna z najbardziej prestiżowych szkół wojskowych na świecie.

Widziałem jak płakali i wymiotowali
Starszy szeregowy Kajetan Łapczuk nie bał się wyjechać. Jak sam mówi uwielbia wyzwania, o a takim - nauce w amerykańskich akademiach - nawet nie myślał. Ciekawy był, jak to będzie, jacy są Amerykanie. Jednak tuż po przylocie głowę miał zaprzątniętą czymś innym: jak oddychać, aby nie zemdleć.

Colorado Springs leży ponad 2 kilometry nad poziomem morza. Tutaj każdy, kto do tej pory mieszkał niżej, po przejściu kilku stopni na schodach zaczyna łapać powietrze i słaniać się na poręczy.

- Łatwo nie było, ale po jakimś czasie wszystko wróciło do normy - opowiada koszalinianin. Przez kilka dni poznawał budynek Akademii. Został zakwaterowany w dwuosobowym pokoju, z chłopakiem z Teksasu. - Fajny gość. Do tej pory nie potrafi wymówić poprawnie mojego nazwiska - opowiada kadet.

Potem zaczęło się piekło. Przez półtora miesiąca trwało szkolenie, po którym Kajetan codziennie padał wykończony na łóżko. Przez 24 godziny na dobę słyszał, że jest nikim i niczego nie umie.

Życie organizowali im kadeci starszych roczników, a było zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. Od tego jak ma być zaścielone łóżko, po długość spodni i czas przeznaczony na śniadanie. Najmniejsze odstępstwo, a już przy pechowcu wyrastało trzech starszych kadetów wrzeszcząc mu do ucha, że jest zerem.

Często wrzaskowi towarzyszył rozkaz robienia pompek albo utrzymania ciała w bezruchu na wyprostowanych rękach. Podobnie jak w trakcie porannej, półtoragodzinnej fizycznej katorgi (pobudka: godz. 4.15!). Bieg i pompki, pompki i bieg. - I tak w kółko. Widziałem jak inni płakali i wymiotowali, ale ja nie pękłem - mówi z dumą 19-latek. - Przydała się zaprawa z Dęblina. Dałem radę.
Kajetan opowiada, że kadeci nie mają zegarków i komórek. Nie wiedzą ani która jest godzina, ani co będą robili za pięć minut, ani kiedy skończą zajęcia danego dnia. O tym, czy pójdą na salę gimnastyczną, czy będą mieli wykład z psychologii albo matematyki dowiadują się tuż przed zajęciami. Kajetan szybko zrozumiał, że ta "kontrolowana fala" czemuś służy. Że wyżywanie się na nich przez 24 godziny na dobę ma sens.

- Chodzi o to, aby nauczyć nas działania w stanie silnego stresu. Tu nikomu nie zależy, żeby nas zgnoić, dla samego zgojenia. To bardzo przemyślany system szkolenia i kształtowania twardych charakterów. Podoba mi się - mówi Kajetan.

Polska czyli Rosja

Oprócz niego na pierwszym roku, liczącym kilkuset kadetów, jest trzynastu obcokrajowców z całego świata. Wszyscy trzymają się razem. Kajetan najbardziej zaprzyjaźnił się z Serbem i Litwinem. Obiecali sobie, że gdy już znajdą się na trzecim roku, to oni będą "wyżywać się" na pierwszakach - najczęściej będą na nich wrzeszczeć, że ci nie nauczyli się jeszcze poprawnie wymawiać ich nazwisk. - Ja nazywam się Łapczuk, Litwin Szmitas, a Serb Udovicić. Oj, będzie zabawa - śmieje się Kajetan.

Według niego Amerykanie nie wiedzą niczego o Polsce. Nie brakuje takich, którzy sądzą, że Polska jest częścią Rosji lub jeszcze niedawno nią była. Dla nich akcent polski i rosyjski są podobne i często biorą Polaka za Rosjanina. - Amerykanie cholernie boją się Rosjan. Nie wiem, na czym to polega, ale pękają przed Rosjanami i już - podkreśla koszalinianin. Gdy to zrozumiał, zaczął to wykorzystywać... w boksie. - Zacząłem boksować, bo taki jest program pierwszego roku. Wcześniej tego nigdy nie robiłem. Ale spodobało mi się. Po kilku treningach rozpoczęły się pierwsze sparingi. I stojąc w ringu ryczałem do przeciwnika, że go rozniosę. Robiłem wtedy wszystko, aby mówić po angielsku jak Rosjanin, bo to wystarczyło, aby gość z naprzeciwka bladł ze strachu - wspomina. Kilka walk przegrał, inne wygrał, ale zdobył już swój bokserski przydomek. - Mówią na mnie "polski bombowiec" - zdradza z dumą.

Po półtora miesiąca najostrzejszego szkolenia trochę kadetom poluzowano i zaczęli mieć wolne niedziele ("do tej pory nie wiedziałem, co to dzień wolny"). Wtedy też każdy z nich dostał z "przydziału" rodzinę, która w jakiejś mierze ma kadetowi zastąpić tę prawdziwą. Jada u nich obiady, spotyka się z nimi w wolnych chwilach. - Moja "rodzina" to wspaniali ludzie. To małżeństwo z dwójką dzieci. Traktuję mnie jak swojego syna i będąc u nich choć przez chwilę czuję się jak w domu - zapewnia kadet z Koszalina.

Nie dałem plamy
Kajetan Łapczuk do Stanów wyleci za kilka dni. Na przełomie czerwca i lipca zakończy naukę na pierwszym roku. Na drugim zdecyduje, jak ukierunkuje swoje studia.

- Nie zmieniłem zdania. Chcę być pilotem - mówi. Ale już wie, że sam się trochę zmienił. Pewności siebie nigdy mu nie brakowało, ale teraz ma jej jeszcze więcej. Jak na razie zdał najważniejszy egzamin w swoim życiu. Nie zawiódł swoich polskich przełożonych, a co najważniejsze nie zawiódł sam siebie.

- Nie dałem plamy. Polacy nie muszą mieć żadnych kompleksów. Jeżeli język nie jest barierą, to szybko się każdy przekona, że jesteśmy nieźle wykształconym narodem, często lepiej niż nasi amerykańscy rówieśnicy - twierdzi Kajetan. On od Amerykanów nauczył się na razie jednego: że wszystko zależy od niego samego i nikogo więcej. - Nigdy nie wolno ci się załamać. A jeżeli upadłeś, to masz powstać. Tłuką to nam do głów od rana do wieczora - mówi.

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Materiał oryginalny: Koszalinianin wśród przyszłych najlepszych pilotów świata - Głos Koszaliński

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 10

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
B
Borowik

Witaj Kajetan , czy twój Tato ma na imię Bogdan ? I w latach 90 był „ królem Amway w Polsce .... jeżeli tak to gratuluje Ojca a Ojcu Syna ..... Pozdrawiam Nauczyciel ... „ króla Amway w Polsce !

zgłoś
B
Bogdan Wegrzynek

Witam Serdecznie.. Ja akurat przeciwnie do pierwszego goscia na forum bardzo sie ciesze z tego iz wlasnie mlodzi ludzie zdobywaja wiedze i relizuje swoje pasje wszedzie. Cieszy mnie fat iz nie maja, lub pozbywaja sie barier jezykowych i gnaja do przodu "w nieznane" by dopiac cel..
Moze juz nie jestem zbytnio mlody, ale tez nie zaliczam sie go grona starszych osob, ale bedac w POLSKIEJ ARMI, przezylem prawdziwa szkole zycia..
Bylem w 16 Batalonie Powietrzno Desantowym w 6 Brygadzie Desantwo-Szturmowej..2 lata.. Moje wyszkolenie wojskowe jak i fizyczne bylo rowniez pasja. Do wojska trafilem z czarnym pasem Karate,a i rowniez trenowalem Ai-kido i Jiu Jitsu.. Cieszylem sie z treningow i z dyscypliny jaka paowala w jednostce.. Choc na poczatku bardzo sie buntowalem, bo uwazalem iz zjadlem wszystkie rozumy to do dzisiaj uwazam ze Armia mnie wychowala..
Dzienne treningi, skoki i walka z samym soba stala sie recepta na slabosc i na warunki zewnetrzne.. Po paru latach wyjechalem do Stanow Zjednoczonych spedzilem tam w sumie ponad 9 lat. Poznalem wielu Polakow i Amerykanow polskiego pochodzenia bedacych w amerykanskiej armi..
Moj kuzyn skonczyl studia admiralskie i pracuje dla wojska. Mialem do czynienia z zolnierzami poniewaz realizowalem sie w Chicago w SYDIVE CHICAGO w IL. Skoki byly czyms co pozwalalo mi na chwile zapomniec o rzeczywistosci, ktora dla wszystkich jest bardzo trudna. Uczylem skladania spadochronow i sam je skladalem i uwazam ze realizowalem swoje marzenie zycia byc KOMANDOSEM. W Chicago zalozylem organizacje POlish American Youth- organizacja mlodziezy polonijnej.. Poznalem wiele osob, bardzo zyczliwych. Zorganizowalem Wielki Marsz w dzien pogrzebu Jana Pawla II na ktorym pojawilo sie wiele dziesiatek tysiecy ludzi. Zorganizowlem Glowne Obchody XXV Lecia Solidarnosci w USA, wiele koncertow, akcji z WOSP naczele.. Do takich celow otrzebny jest mocny charakter. Ja jestem swiecie przekonany, ze sila charakteru i walka to pozostalosc po Elitarnej Jednostce Komandosow. I na koniec bardzo Ci gratuluje bo wiem jak trudno jest zdobywac szczeble kariery nie bedac obywaelem Stanow Zjednoczonych
Bogdan Wegrynek MBA
managercich.group@gmail.com

zgłoś
M
Marian

Osobiście wolałbym widzieć tego chłopca w polskim mundurze wojskowym i z godłem Polaków na czapce - Orłem Białym. Dziwi mnie, ze Polak się cieszy z tego, że paraduje w mundurze USArmy, a chce dodać, że jako obywatel popieram z całego serca sojusz wojskowy z USA (w Europę nie wierzę). Ale to nie znaczy, że mamy wyrzekac się swoich polskich znaków i barw.

zgłoś
c
cywil

co za zazdrośnicy! Zamiast wszyscy się cieszyć to wstrętnie zazdroszczą

zgłoś
d
dudus

co tu ma do tego polityka? zawistnicy!

zgłoś
a
ameryka

mamy nadzieję że bedzie najlepszy!!!!! Trzymamy kciuki! Brawo!!!!

zgłoś
p
pilot

brawo! brawo! Brawo!

zgłoś
m
mateusz 18

Kajetan jesteś dumą narodu polskiego. Trzymaj tak dalej życzę Ci tego abyś doszedł jak najdalej. Powodzenia

zgłoś
p
pilot

Powodzenia kolego!!!!

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3