Kotwica - Polonia SPEC: Kwarta ustawiła mecz

Jacek Wójcik jacek.wojcik@gk24.plZaktualizowano 
Wojciech Kukliński
Kotwica wygrała pierwszą kwartę 23 punktami i ta zaliczka pozwoliła jej pokonać Polonię SPEC 88:77.

-Chłopcy zagrali wyśmienicie. Łatwo zdobywali punkty, wpadały im trójki, a na deskach świetnie grali Rafał Bigus i Chris Daniels. - chwalił za pierwszą kwartę swoich podopiecznych trener Kotwicy Jerzy Chudeusz. Rzeczywiście, patrząc na poczynania kołobrzeżan trudno było uwierzyć, że tydzień wcześniej w Grudziądzu spudłowali wszystkie 17 rzutów za trzy punkty. W pierwszej kwarcie niedzielnego meczu trafili wszystkie sześć trójek!

Od dwóch trójek zaczął mecz Brandun Hughes, dwa razy trafił też Maciej Raczyński, który rozpoczął spotkanie w wyjściowej piątce. Po jednej trójce dołożyli też Sebastian Machowski i Bigus. Środkowy Kotwicy w ostatnich sekundach kwarty popisał się celnym rzutem z ponad 8 metrów! Jeśli dodać do tego, że gospodarze trafili 6 z 8 rzutów za 2 punkty, to trudno dziwić się, że poprawili swój rekord punktowy w jednej kwarcie z meczu przeciwko AZS Koszalin.

Koszykarze Polonii nie potrafili otrząsnąć się z kołobrzeskiej nawałnicy. Fatalnie spisywał się ich najlepszy gracz Grady Reynolds, który spudłował pięć pierwszych rzutów, a w całej pierwszej połowie trafił tylko raz z gry. - Naprawdę trudno powiedzieć co się stało. Przecież wyszliśmy na parkiet zmobilizowani i skoncentrowani - rozpamiętywał po meczu Kamil Łączyński.

W drugiej kwarcie gra wyrównała się. Trener Wojciech Kamiński posłał na parkiet Michała Przybylskiego i Łączyńskiego, a oni odwdzięczyli się zdobywając 14 z 21 punktów zespołu w tym fragmencie meczu. Cały czas utrzymywała się jednak wyraźna przewaga punktowa Kotwicy. Dwa razy sięgnęła ona aż 25 punktów a do przerwy gospodarze prowadzili 21 punktami.

Mimo fatalnej pierwszej odsłony zespół z Warszawy nie stracił wiary w możliwość odniesienia zwycięstwa. Po przerwie przebudzili się Reynolds i Kenny Walker. Ich skuteczna gra pozwoliła w połowie trzeciej kwarty zmniejszyć dystans do Kotwicy. Obu Amerykanom było łatwiej grać, bo na ławce usiadł Daniels, który już na początku kwarty popełnił 4 przewinienie. Zastępujący go Kevin Gardner nie radził sobie tak dobrze. - Nie zagrał tak, jak bym tego oczekiwał. Po dwóch występach mam pewność, że nie jest to zawodnik, którego potrzebuje Kotwica. Będziemy szukali kogoś, kto wzmocni nas pod koszem - mówił po meczu trener Chudeusz.

Prawdziwe problemy Kotwicy zaczęły się jednak w końcowych minutach spotkania. Jeszcze w 35. minucie po efektownym alley-upie najskuteczniejszego w zespole Bigusa było 80:61, ale pressing polonistów zaczął przynosić efekty. Gospodarzy popełniali stratę za stratą, a zabójczo kontrujący warszawiacy zmniejszali dystans. - To jakaś psychoza. Zaczynamy robić błędy, popełniamy 3-4 straty pod rząd i pozwalamy drużynie przeciwnej uwierzyć, że może z nami wygrać - denerwował się Chudeusz.

Po czterech minutach z 19 punktów przewagi jego drużyny zostało zaledwie pięć (80:75) i na ławce Kotwicy zrobiło się bardzo nerwowo. Na początku ostatniej minuty trafiający na zawołanie Reynolds popełnił jednak swój piąty faul i musiał opuścić parkiet. Pozbawieni najlepszego strzelca goście nie byli w stanie nic zrobić. Ostatnie akcje meczu należały do rutynowanego Machowskiego oraz Danielsa (zaliczył szóste w tym sezonie double-double - 12 punktów i 14 zbiórek). Po udanych akcjach w obronie uruchamiali Bigusa i Pawła Kikowskiego, którzy ustalili wynik meczu.

- Kolejny raz gonimy i dochodzimy rywala, ale nie możemy wyjść na prowadzenie i spokojnie wygrać mecz - komentował Łączyński. - Po tej porażce jesteśmy w trudnej sytuacji, ale musimy walczyć. Pokazaliśmy przecież w poprzedniej rundzie, że możemy powalczyć z najlepszymi - dodał. Trener Kamiński dość ostro odniósł się do postawy swoich podopiecznych. - Chciałem przeprosić wszystkich za naszą grę i pogratulować Kotwicy, która odniosła zasłużone zwycięstwo. Gospodarze mieli również słabsze momenty, ale oni zagrali tylko przez 5 minut tak jak my przez 35 - powiedział szkoleniowiec Polonii.

- Cieszę się, że zafunkcjonowaliśmy dziś jako zespół. Wierzę, że ten mecz, wygrany po momentami dobrej grze, coś zmieni i zaczniemy grać lepiej niż dotąd - mówił Jerzy Chudeusz, który wreszcie doczekał się wygranej jako trener Kotwicy. Wtórował mu Tomasz Mrożek. - Mam nadzieję, że fatum prześladujące nas w drugich połowach meczów wreszcie nas opuściło. Czas najwyższy piąć się w górę tabeli - zakończył kapitan Kotwicy.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3