Ksiądz Krzysztof Zadarko: Najważniejsze pytanie brzmi: Jak głosić ewangelię „zaspanym w wierze”? [wywiad]

Piotr PolechońskiZaktualizowano 
- Grzech i zło duchowieństwa odstraszają, wręcz  wpędzają w przygnębienie, ponieważ rujnują w ludziach pragnienia posiadania duchowych autorytetów - mówi ks. biskup Krzysztof Zadarko   <br>
Rozmawiamy z ks. Krzysztofem Zadarką, biskupem pomocniczym w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej .

Za nami Boże Narodzenie, przed nami Święto Trzech Króli. Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, że ten czas poświąteczny wzmocniony jeszcze historią Trzech Króli, czuło się bardzo długo. I nie chodzi mi tutaj o tak zwany „świąteczny klimat i nastrój”, ale o wymiar religijny, duchowy. Co zrobić, aby współcześnie to poczucie, że świętowaliśmy coś wyjątkowego, towarzyszyło nam jak najdłużej?
To jest trochę iluzoryczne pragnienie. Boże Narodzenie ma być świętem radości, że Bóg stał się człowiekiem i wniósł między nas miłość Ojca w niebie. To nie ma być początek długotrwałego błogostanu. Cały rok liturgiczny jest przeplatany różnymi motywami, prawdami wiary, aby w nas „utrzymać” wymiar religijny. Nie wiem, czy nie ważniejsze jest wezwanie do pokuty i nawrócenia, bo dopiero z postawy nawrócenia, w czystej duszy rodzi się prawdziwa radość z przeżywania bliskości Boga. Jakże często bożonarodzeniowe radości biorą się u wielu ludzi raczej z „klimatu i nastroju”, śniegu, prezentów, spotkania rodzinnego.

Musimy pamiętać, że ten „klimat” ma swoje źródło w fakcie, że tym dzieckiem w stajence jest Bóg. Dlatego dziwią fakty świętowania Bożego Narodzenia w wielu miejscach pracy, szkołach etc. bez mówienia, że narodził się Jezus. Zrozumiały, pielęgnowany i chciany dotychczas przez wielu tzw. opłatek lub „wigilia” wpisane, wydawało się na stałe w naszą lokalną tradycję, nagle staje się przedmiotem sporu. Fatalnie przeszczepiony francuski model rozdziału religii od państwa owocuje niesmakiem i nieporozumieniami. W imię tolerancji musielibyśmy nie tolerować tego „coś” świątecznego.

Jak ksiądz biskup ocenia stan religijności u współczesnych Polaków ? Ostatnio opublikowano badania, które pokazują, że religijna forma Polaków nie ulega większym zmianom. Zaledwie około 30 procent katolików uczęszcza na niedzielne msze święte, na które przecież powinni uczęszczać wszyscy katolicy.
Trudno mówić o religijności na podstawie jedynie statystyki, my mamy prawdopodobnie najlepszą w Europie. Co innego religijne praktyki. Nie wiemy, co dzieje się w duszy człowieka wierzącego, nawet księdzu w trakcie spowiedzi niełatwo to rozeznać. Zmiany w praktykach jednak są i niepokoją. Nie tylko na mszy, ale i w zawieraniu lub nie sakramentu małżeństwa, coraz trudniej znaleźć kandydatów na chrzestnych, bo nie spełniają podstawowych warunków, bo np. właśnie nie praktykują. Poziom wiedzy religijnej również pozostawia wiele do życzenia.

Na stan religijności wpływa wiele czynników. Sekularyzm rozumiany jako ograniczanie rzeczy ważnych w życiu do wymiaru doczesnego, coraz bardziej nachalna tendencja do konsumpcjonizmu w codziennym życiu, spadek autorytetu duchowego rodziców - można mnożyć wiele przyczyn takiego stanu religijności.

Nie brakuje głosów, że Kościół katolicki w Polsce jest wstrząsany teraz tyloma kryzysami, że „pełzająca sekularyzacja”, o której często się mówi, ma wkrótce nabrać tempa i zburzyć ten rodzaj relacji Kościół - społeczeństwo, który dziś funkcjonuje. Między innymi świadczyć ma o tym to, że film „Kler” obejrzało prawie 5 mln Polaków. I co by nie mówić o samym filmie, to jednak Kościół w Polsce musi się uporać z kwestią pedofilii i taka historia, jak ta z księdzem Henrykiem Jankowskim z pewnością w tym procesie nie pomaga. Czy jesteśmy skazani na przyspieszoną sekularyzację i za kilka lat kościoły w Polsce będą świecić pustkami? Znajomy ksiądz opowiadał mi, że w jednej z dużych, koszalińskich parafii już teraz duchownego z kolędą przyjmuje zaledwie 30 procent parafian.

Przez reakcje na wspomniany film i komentarze, a ostatnio w kościołach, w adwencie, najbardziej przemawia do mnie jeden głos jakby wspólny mianownik: chcemy prawdziwych duchownych, świętych księży. Grzech i zło duchowieństwa odstraszają, wręcz wpędzają w przygnębienie, ponieważ rujnują w ludziach uzasadnione pragnienia posiadania duchowych autorytetów. Na tym polega zło zgorszenia. W historii Polski, zwłaszcza ostatnich dziesięcioleci, księża byli bardzo ważnymi autorytetami. Dziś też są poszukiwani.

Na terenie Pomorza Zachodniego musimy się liczyć z dziedziczeniem postpeerelowskiej mentalności bardzo powierzchownego katolicyzmu, zrodzonego z wymuszonych w tamtym czasie kompromisów wiary w domu, szkole, pracy i urzędzie. Może trzeba zmienić formułę kolędy, aby bardziej wyeksponować cel poznania się, rozmowy o sprawach wiary, a nie tylko kościoła parafialnego lub statystyk rodzinnych praktyk plus tzw. ofiara. Czy będą u nas puste kościoły lub zamknięte domy w styczniu w najbliższych latach, to zależy nie tylko od księży, lecz również od ochrzczonych. Gdzie i jak znajdą odpowiedzi na najważniejsze pytania ich życia?

Jakie zmiany czekają Kościół? Co może się zmienić w niedalekiej przyszłości, a co nie zmieni się nigdy? Czy za dziesięć, dwadzieścia lat zniesiony zostanie celibat? Kościół zgodzi się na kapłaństwo kobiet, a rozwodnicy będą mogli przystępować do Komunii Świętej? Bo takich prognoz nie brakuje.
Zmiany w Kościele zawsze były, świadczą o tym choćby liczne sobory, synody i nowe regulacje w organizacji życia wspólnoty religijnej. Jezus Chrystus każe nam ciągle czytać znaki czasu, rozpoznawać miejsca Jego obecności. Nie wiem, co się będzie zmieniać w dalszej lub bliższej przyszłości. Częściowo pomaga nam w tym każdy Ojciec Święty - Piotr Kościoła. Nie zmieni się Ewangelia, nie zmienią się sakramenty i priorytet wiary, miłości i nadziei ponad wszystko. Podchody do celibatu trwają od samego początku, ale nie przypuszczam, żeby jego zniesienie miało rozwiązać bolączkę braku powołań. Powołania do kapłaństwa są decyzją człowieka wierzącego.

Dziś najważniejszym pytaniem jest: jak głosić wiarę w Jezusa Chrystusa człowiekowi niewierzącemu lub „zaspanemu w wierze”? Obecny papież sugeruje zmienić podejście do rozwodników, co nie oznacza komunii św. dla nich. Oni sami muszą się nauczyć na nowo o sobie mówić, kim są nie tylko jako małżonkowie (rozwodnicy), ale i jako wierzący w Boga, czym dla nich jest łaska Boża, zbawienie, jak chcą naprawiać swoje błędy, niewierności z poprzedniego związku, czym dla nich jest miłość do drugiego człowieka (małżonków, dzieci) i jak miłują Boga. Jeśli oni to sformułują, a my znajdziemy sposób, jak im w tym w parafii towarzyszyć, to będziemy świadkami nowych rzeczy, a raczej form, które znane były w przeszłości, a może dziś są marzeniem dla wielu. Proszę pamiętać, że np. diakonat stały, czyli wyświęceni również żonaci mężczyźni, ale nie kapłani, obecny był przez pięć pierwszych wieków, przez następne dziesięć zaniknął w Kościele katolickim, dopiero Sobór Watykański II w 1965 roku wydobył go ze wspomnień historyków. Poza Kościołem katolickim rzymskim, tzw. zachodnim, są wyznania chrześcijańskie wschodnie, mające ciekawe tradycje i podejścia do tych zagadnień.

Zmarł ksiądz biskup Tadeusz Pieronek. Czy z jego śmiercią skończyła w polskim Kościele jakaś epoka? Są środowiska, w tym polityczne, które próbują „zawłaszczyć” tę wyjątkową postać. A jaka jest prawdziwa spuścizna życia tego kapłana?

Zawsze ze śmiercią kogoś ważnego lub wręcz wybitnego kończy się jego epoka. Biskup Pieronek był w swoich wypowiedziach o Kościele i współczesnej sytuacji w Polsce bardzo odważny, czytelny i tym samym również wywołujący dyskusje. To był obowiązek jako prawnika, kanonisty, profesora i biskupa, a nie wszyscy robią to w takim stylu.

Imponował mi w nazywaniu po imieniu wszelkich podejrzanych „układów” między światem wiary (Kościoła) nie tylko hierarchii ,lecz wszystkich wiernych, a nowymi światami społeczno-politycznymi w Polsce. Bardzo bronił wyjątkowości misji Kościoła w świecie, która nie może być zawłaszczona przez jakąkolwiek opcję lub grupę, choćby najbardziej gorliwych katolików. Chyba wszyscy się zgodzą, że dbał w swoich wypowiedziach o rozsądek oparty o zasady logiki, filozofii, naukę społeczną Kościoła, szacunek do prawa, gardził głupotą. Nie ma co się dziwić, że starając się być bezkompromisowym , mówił językiem daleko idącego konkretu lub „ciętej” metafory.

Na koniec wrócę do początku, do Święta Trzech Króli, które przypada za dwa dni, w najbliższą niedzielę. To szczególne święto, bo wyprowadza katolików na ulicę i to nie w taki skupiony sposób, jak to się dzieje w czasie Bożego Ciała, ale pełen spontanicznej radości, którą uczestnicy marszu chcą się podzielić ze wszystkimi. Nie sądzi ksiądz biskup, że właśnie takiego radosnego, spontanicznego wyznawania wiary w Kościele brakuje najbardziej? Może Kościół katolicki jest zbyt smutnym kościołem?

Czasami można mieć wrażenie, że jesteśmy zbyt smutni w wyrazie wiary. Wynika to chyba z przekonania, że o rzeczach poważnych nie można mówić inaczej jak tylko z pomarszczonym czołem. To święto jest bardzo nam potrzebne. Nie tylko do zachęty i uwierzenia w Boga odkrytego przez bogaczy, władców i naukowców świata pogan przed ponad dwoma tysiącami lat. Ono nas przekonuje, że o wierze można mówić inaczej oraz że bycie razem i świętowanie obecności Boga jest smaczne, jak wigilijne ciasto.

Wspólnota chrześcijan ma przede wszystkim być dla każdego z osobna wsparciem, umocnieniem, zachętą, nawet budzić poczucie dobrze pojętej dumy. Są ludzie, dla których wiara może być tylko w czterech ścianach naszej prywatności. Dziękuję wszystkim odważnym organizatorom orszaków Trzech Króli. Stały się one częścią nowej tradycji i opisują nasze społeczności w pięknej perspektywie wiary w Jezusa. Gdy już pojawimy się na ulicach, zróbmy wszystko, aby nie stały się jedynie wyjściem z dziećmi na spacer z atrakcjami lub odpustowym seansem przebierańców. Zapraszam wszystkich na ulice i place naszych miejscowości.

POLECAMY:

Gk24.pl

Zachęcamy również do korzystania z prenumeraty cyfrowej Głosu Koszalińskiego

Zobacz także: Rozmowa Tygodnia GK24: Ksiądz Wojciech Parfianowicz o świętach Bożego Narodzenia

Wideo

Materiał oryginalny: Ksiądz Krzysztof Zadarko: Najważniejsze pytanie brzmi: Jak głosić ewangelię „zaspanym w wierze”? [wywiad] - Głos Koszaliński

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
d
dori13
W dniu 16.01.2019 o 09:32, sigi napisał:

może tak delikatnie powiem odwal się i nie rób z ludzi głupców

A co masz problem ze zrozumieniem ? z kogo 

zgłoś
s
sigi

może tak delikatnie powiem odwal się i nie rób z ludzi głupców

zgłoś
d
dori13
W dniu 15.01.2019 o 21:42, Jakiś napisał:

A może to wam życzyć przebudzenia. Pewni swego jesteście...

Jak najbardziej

zgłoś
r
rniski-second
W dniu 15.01.2019 o 21:42, Jakiś napisał:

A może to wam życzyć przebudzenia. Pewni swego jesteście...

Celem ewangelizacji jest uzyskać możliwie wielu wierzących, w skrajnym wypadku 100%, dlatego rozgłaszają te bajki wszem i wobec. 

zgłoś
J
Jakiś
W dniu 13.01.2019 o 06:11, dori13 napisał:

Dla wierzących nie trzeba głosić.Zaspanym zaś życzyć przebudzenia.

A może to wam życzyć przebudzenia. Pewni swego jesteście...

zgłoś
d
dori13

Dla wierzących nie trzeba głosić.Zaspanym zaś życzyć przebudzenia.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3