Przetarg na majątek upadłej CSI Słowianka w Szczecinku miał być lecie, będzie na przełomie roku. Pytanie, co dalej?

- Przetarg opóźnił się, bo wciąż pojawiają się rzeczy, które trzeba weryfikować, np. wierzytelności Słowianki, które też sprzedajemy - mówi Sławomir Czarnecki, syndyk Cukierniczej Spółdzielni Inwalidów w Szczecinku, która zbankrutowała w lecie zeszłego roku.

- Potrzebuję także zgody rady wierzycieli na sprzedaż części produkcyjnej, bo na kupno całości nie ma zapotrzebowania.

Podzielona Słowianka idzie pod młotek

Sprzedaż firmy będzie więc w dwóch częściach: zorganizowanej części przedsiębiorstwa z zakładami przy ulicy Harcerskiej (tu mieści się piekarnia, karmelownia w nowej hali i biura) oraz osobno pozostały majątek, w skład którego wchodzi dawny zakład produkcyjny przy ulicy Kościuszki, budynek dawnego internatu przy Piotra Skargi, samochody czy inne urządzenia.

Biegli cały majątek Słowianki wycenili na około 26 mln złotych. Cena w przetargu na poszczególne składniki majątku może nie dać takiej kwoty. Zwykle oferenci przy sprzedaży majątku bankruta chcą go kupić poniżej jego wyceny.

Dr. Bee chce działać

Od ponad roku część produkcyjną dawnej Słowianki dzierżawi firma Dr. Bee, która wytwarza m.in. karmelki i ciastka.

- Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że mamy prawo pierwokupu, zobaczymy więc, czy w ogóle ktoś do przetargu przystąpi i za ile - mówi Grzegorz Raukuć, prezes Dr Bee.

I dodaje, że jest zainteresowany kupnem zakładu, choć problemów - choćby z wyeksploatowanymi liniami - nie brakuje.

- Nieprzypadkowo sprawa budowy hali karmelowni jest w prokuratorze, ktoś na etapie wykonania zrezygnował z klimatyzacji i wentylacji, w efekcie w lecie nie szło tu wysiedzieć, nie mówiąc o produkcji - Grzegorz Raukuć mówi, że przy wysokiej temperaturze i wilgotności cukierki dosłownie się „lały”.

- Spec od klimatyzacji wycenił, że montaż klimatyzacji pochłonąłby dziś 500 tysięcy złotych netto. Nie działa też nowa linia do produkcji karmelków miękkich, która wraz z halą okazała się gwoździem do trumny Słowianki.

- Ktoś wziął za to pieniądze, miał przygotować do produkcji, opracować innowacyjne receptury, a z tego się nie wywiązał - mówi syndyk.