Legia - Lechia 2:0. Na kłopoty... Tomas Pekhart! Czech dał Wojskowym wygraną i pozycję lidera [RELACJA, ZDJĘCIA]

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Legia Warszawa - Lechia Gdańsk Mateusz Kostrzewa/Legia.com
Legia Warszawa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 w sobotnim meczu 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Pierwszą bramkę dla Wojskowych zdobył niezawodny Tomas Pekhart (to już 10. trafienie czeskiego napastnika w tym sezonie), drugą w samej końcówce Rafael Lopes.

- Analizujemy stałe fragmenty gry. Lechia początku sezonu straciła w ten sposób 10 bramek, ale zdobyła dziewięć. Pracujemy nad tym nieustannie, bo ten element wymaga od nas zdecydowanej poprawy. Stałe fragmenty Lechii są groźne, ale też bardzo podobne. Musimy być na nie bardzo uczuleni, bo będą one dla nas dużym zagrożeniem - przewidywał przed sobotnim meczem z Lechią Gdańsk trener Legii Warszawa Czesław Michniewicz.

ZOBACZ TEŻ:

Przez remis 2:2 z Piastem Gliwice w poprzedniej kolejce legioniści stracili prowadzenie w tabeli na rzecz Rakowa. Drużyna z Częstochowy w sobotę dała jednak Wojskowym okazję na powrót na pozycję lidera, przegrywając 0:1 ze Śląskiem Wrocław (w ten sposób zakończyła się ich seria 12 meczów bez porażki). Aby tak się stało, trzeba było jednak pokonać Lechię.

Po dobrym początku gospodarzy, w kolejnych minutach gra się wyrównała. Obie drużyny przedostawały się w okolice pola karnego rywali, nie potrafiły sobie jednak stworzyć klarownych sytuacji strzeleckich. Mogło to dziwić, bo na murawie obecni byli dwaj najlepsi strzelcy Ekstraklasy w 2020 roku: Flavio Paixao (15 bramek, 8 wiosną i 7 jesienią) i Tomas Pekhart (18, 9+9). Nawet z takimi armatami żaden z zespołów nie był jednak w stanie przełamać strzeleckiego impasu w pierwszej połowie. Ba, przez 45 minut nikt nie oddał nawet celnego strzału!

Do siatki trafił w końcu Paweł Wszołek, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Radość nie trwała jednak długo, ponieważ wcześniej zgrał piłkę głową jeden z legionistów, a 28-letni skrzydłowy znajdował się wówczas na pozycji spalonej. Sędzia to wychwycił i bramki nie uznał.

W końcu gospodarzom udało się jednak dopiąć swego. Z lewej strony dośrodkował Luquinhas, w polu karnym najwyżej wyskoczył Pekhart i to czeski napastnik dał Legii prowadzenie. Umocnił się tym samym na prowadzeniu w wyścigu o koronę króla strzelców Ekstraklasy (10 bramek).

ZOBACZ TEŻ:

W końcówce gospodarze mieli kilka okazji na podwyższenie prowadzenia. Sporo ożywienia do ich gry wniosła zmiana Mateusza Cholewiaka za kiepsko dysponowanego Wszołka. Legionistom brakowało jednak ostatniego podania i skuteczności, podobnie jak gościom, którzy atakowali nieco rzadziej. Kibice (oczywiście tylko przed telewizorami) najpierw zobaczyli jednak czerwoną kartkę, za brutalny faul Tomasza Makowskiego na Bartoszu Kapustce, który nie był w stanie dokończyć spotkania, a dopiero później bramkę. W samej końcówce wynik na 2:0 ustalił rezerwowy Rafael Lopes.

LEGIA WARSZAWA - LECHIA GDAŃSK 5.12.2020 ZOBACZ ZDJĘCIA Z MECZU:

Legia nie zachwyciła, ale dzięki wygranej znów objęła prowadzenie w wyścigu o mistrzostwo. W następnej kolejce, przedostatniej w tym roku, Wojskowi zagrają na wyjeździe z Wisłą Kraków. Lechia też podejmie Wisłę, ale Płock.

Trwa głosowanie...

Kto zostanie mistrzem Polski 2020/21?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Gigantyczne kary dla sieci fitness

Wideo

Materiał oryginalny: Legia - Lechia 2:0. Na kłopoty... Tomas Pekhart! Czech dał Wojskowym wygraną i pozycję lidera [RELACJA, ZDJĘCIA] - Sportowy24

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jes Jes Jes! A kiedy my na meczyk chodźby do pubu TV i na samiczki no???

Dodaj ogłoszenie