Magdalena Górecka w The Voice of Poland - To była najbardziej spontaniczna decyzja w moim życiu

Ewelina Żuberek
Ewelina Żuberek
Bliscy długo namawiali ją na udział w „The Voice of Poland”. Ona równie długo się opierała, jednak w końcu, pod wpływem impulsu, zgłosiła się do najnowszej edycji programu. Swoim występem zachwyciła jurorów i trafiła do drużyny Lanberry. O udziale w programie i muzycznej pasji rozmawiamy z pochodzącą ze Szczecinka Magdaleną Górecką.

Zacznijmy od twojego występu w „The Voice of Poland”. Kiedy zdecydowałaś, że zgłosisz się do programu?

- To była najbardziej spontaniczna decyzja w moim życiu. Leżałam w łóżku i nie mogłam zasnąć, dlatego chwyciłam za telefon. Zaczęłam przeglądać media społecznościowe i zobaczyłam post informujący, że pozostał tylko jeden dzień na zgłoszenie się do nowej edycji programu „The Voice of Poland”. To był odruch. Wstałam rano i wysłałam zgłoszenie.

Po twoim występie do drużyny chcieli Cię Tomson i Baron oraz Lanberry. Wybrałaś drużynę Lanberry. To nowa trenerka, dlaczego zdecydowałaś się akurat na współpracę z nią?

- Właśnie dlatego, że Lanberry jest nową trenerką. Odniosłam wrażenie, że ze wszystkich jurorów będzie najbardziej nastawiona na pomoc swojej drużynie. Widać, że jej nowa rola angażuje ją bardzo emocjonalnie. Poza tym uznałam, że dogadamy się ze względu na wspólne upodobania muzyczne. Obstawiałam, że to właśnie Lanberry będzie wybierała dla mnie najtrafniejsze numery, takie najbliższe mojemu sercu.

Wiem, że nie możesz zdradzić szczegółów programu, ale uchyl nam rąbka tajemnicy. Jak ci się pracuje, jak się rozwijasz i co daje ci udział w programie?

- Program jest cały czas nagrywany. Nie wiem jak się potoczą moje dalsze losy. Jest to jednak dla mnie wielkie wyzwanie i próba walki z samą sobą, ponieważ przy tak dużej produkcji telewizyjnej towarzyszy mi ogromny stres i emocje, które są dość paraliżujące. Staram się wyluzować, nabrać więcej odwagi i doświadczenia, bo jednak forma występów w takim programie znacząco różni się od moich koncertów, które gram na co dzień.

Jak zareagowali znajomi, rodzina na twój występ w „The Voice of Poland”?

- Każdy z nich powiedział „No w końcu!”. Moi bliscy bardzo długo namawiali mnie, abym zgłosiła się do tego typu programu. Ja niestety, po złych doświadczeniach z przeszłości, wahałam się przez wiele lat. Kiedyś jeździłam na różne castingi, do różnych programów, ale nigdy nie udało mi się przejść do kolejnych etapów. Stąd moje opory, które w końcu udało mi się pokonać.

A jakie ty odczuwałaś emocje wchodząc na scenę programu pierwszy raz?

- Wielka ekscytacja wymieszana z jeszcze większym stresem. Niestety był to stres mocno paraliżujący, chociaż starałam się tego po sobie nie pokazać. Jednak zobaczenie swojego występu na ekranie telewizora, jak i widok odwracających się foteli jurorów było idealną nagrodą za te niewygodne emocje.

Przejdźmy teraz do historii i twoich początków z muzyką - jak to się u ciebie zaczęło?

- Moja mama pracuje od 40 lat w szkole muzycznej i to ona zaszczepiła we mnie muzycznego bakcyla. Zaczęło się od pierwszych występów w przedszkolu. Później była nauka w szkole muzycznej, rożnego rodzaju warsztaty wokalne, konkursy, festiwale… W końcu tworzenie własnych, autorskich projektów, płyty, single, teledyski i koncertowanie po całym kraju, a nawet za granicą.

Nie jesteś więc początkującą wokalistką, udział w programie jest dla ciebie szansą na pokazanie się szerszej publiczności?

- Wszystko u mnie było kwestią samozaparcia i ambicji, które nie pozwalały mi odpuścić, choć wiele razy chciałam to zrobić. Zawód muzyka, jest moim zdaniem, bardzo niewdzięczny. Cały czas musimy udowodniać, że mamy talent, odpowiednie umiejętności, technikę, a i tak na końcu liczy się odrobina szczęścia, znalezienie się w odpowiednim miejscu i czasie, bądź po prostu znajomości. Smutna prawda - ja nigdy tych „pleców” nie miałam, więc było mi trudno zaistnieć i wybić się. Wkładałam mnóstwo pracy w swoje autorskie projekty i niestety nie otrzymywały one tyle uwagi, na ile moim zdaniem zasługiwały. Mam nadzieję, że machina telewizyjna i samo pokazanie się na ekranie coś w tej kwestii zmieni.

Jaki gatunek muzyczny jest dziś tobie najbliższy?

- Uwielbiam eksperymentować i nie zamykam się na żadną muzykę. Jednak od zawsze mojemu sercu najbliższy był soul, funk i mocne big-bandowe brzmienia. W dzisiejszych czasach doceniam jednak również muzykę elektroniczną i swobodę, którą daje. Polubiłam się też z muzyką house i rapem.

Jak widzisz swoją muzyczną przyszłość?

- Nauczyłam się nie oczekiwać zbyt wiele. Wolę się miło zaskoczyć, niż snuć wielkie plany i nadzieje, a później się zawieść. Ale nawet, jeżeli wyczerpię już wszystkie swoje muzyczne asy w rękawie i będę dalej w tym samym miejscu, w którym jestem teraz, to i tak będę szczęśliwa, ponieważ dzieje się u mnie dużo dobrych muzycznych rzeczy.

Jak to, że pochodzisz z małego miasta, wpłynęło na twój rozwój muzyczny?

- W pewnym momencie musiałam po prostu wyjechać i zacząć rozwijać się w większym mieście, gdzie jest więcej możliwości. W domu zrobiłam już chyba wszystko, co mogłam, jednak, gdy dostaję propozycje występów w Szczecinku to nigdy nie odmawiam i sprawia mi to wiele przyjemności.

Czy uważasz, że osoby z małych miast mają dziś równe szanse na muzycznym rynku?

- W dobie homerecordingu, wszechobecnego internetu i przeogromnej łatwości rozpowszechnienia swojej muzyki uważam, że nie ma już znaczenia kto gdzie mieszka. Trzeba się po prostu wyróżniać, być „innym” i mieć na siebie pomysł. Tylko ci najoryginalniejsi przebiją się przez ogrom różnorodnych artystów, bo codziennie na YouTubie pojawiają się tysiące nowych utworów, jeszcze nowszych wokalistów.

Yellow Modern Game Button Twitch Panel - 1

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Kabaret OT.TO - zajawka

Wróć na gk24.pl Głos Koszaliński