Manifestacja, balony z Bornholmu i biskupi. O czym raportowali koszalińscy esbecy

Piotr Polechoński
Piotr Polechoński
Ta fotografia została wykonana w trakcie patriotycznej manifestacji, do której doszło 31 sierpnia 1982 roku, w centrum Koszalina. To między innymi o niej piszą esbecy w swoim raporcie. Na zdjęciu widać tłum ludzi, z których część podnosi ręce z palcami w kształcie litery „V”. Fot. Jerzy Patan
Kilka dni temu minęła 39 rocznica wprowadzenia stanu wojennego. 13 grudnia 1981 roku rozpoczął się wyjątkowo mroczny czas dla Polski, w którym ważną rolę odgrywała peerelowska służba bezpieczeństwa. W archiwach IPN-u zachował się raport koszalińskich esbeków z 1982 roku, którzy opisują swoją „walkę” z „antypaństwowymi” siłami.

Raport obejmuje cały sierpień 1982 roku, czyli sam środek stanu wojennego (ten trwał do 22 lipca 1983 roku). Rzecz zaczyna się od końca – 31 sierpnia (w drugą rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych) na koszalińskim Rynku rozegrały się największe zamieszki. Kilka tysięcy demonstrantów, kilkuset milicjantów, wielki transparent „Solidarność”. Potem brutalne rozganianie tłumu, petardy, pałowanie. Bici ludzie uciekają do katedry, zomowcy za nimi. Dym, wrzask, wykręcanie rąk, aresztowania. Jakiś czas później w siedzibie Służby Bezpieczeństwa przy ulicy Krakusa i Wandy beznamiętnie stukają klawisze:
„Osoby przebywające na Placu przejawiały agresywne postawy. Śpiewano pieśni religijne, kuplety o wrogiej treści, gwizdano i wnoszono okrzyki antypaństwowe.” I dalej: - „Z uwagi na znaczne nasilenie się postaw agresywnych i nie reagowanie na wezwanie do rozejścia się, zostały użyte siły porządkowe w celu rozproszenia zgromadzonych”. Potem składający meldunek funkcjonariusz wylicza liczbę służb porządkowych (koszalinian tłukło wtedy 447 milicjantów, zomowców, ormowców, a nawet wopistów) oraz zatrzymanych (110 osób w tym 17 nieletnich). Ówczesne sądy działały błyskawicznie. Już 2 września dwoje uczestników niepodległościowej demonstracji skazano na kary ośmiu miesięcy i jednego roku więzienia. Reszcie wysokie mandaty wlepiło kolegium.
„Uwolnić Lecha, zamknąć Wojciecha”
Generalnie miesiąc sierpień 1982 roku nie napawał piszących esbeków optymizmem. - „Sytuacja społeczna – polityczna w województwie uległa pogorszeniu. Nastąpił wzrost napięć i niepokojów społecznych spowodowany nasilającą się antypaństwową propagandą nielegalnych ugrupowań” – martwił się piszący. Wskazuje też na główny front walki – likwidacja wrogich ulotek. Tych ostatnich było niemało. W jednym zakładzie zarekwirowano 40 solidarnościowych pisemek, w innym 30, gdzie indziej jeszcze 50. Czasami udawało się nawet „nie dopuścić do kolportażu wśród pracowników”, a „z zatrzymanymi przeprowadzić rozmowy ostrzegawcze” (sporo ulotek rekwirowano też w szkołach średnich). Raport aż się skrzy od spisanych haseł ze ścian, które nie podobały się władzy - „Solidarność była, jest i będzie”, „Polacy nadeszła godzina powstania”, „Wrona skona”, „Uwolnić Lecha, zamknąć Wojciecha”.
Najbardziej zapracowany wydział - wydział IV
Zajmował się problematyką wyznaniową, czyli inwigilowaniem, śledzeniem i donoszeniem na katolickich księży. Esbecy tu zatrudnieni w sierpniu 1982 roku na pewno nie próżnowali. spisywali każde kazanie, które im się nie spodobało. Szczególnie aktywni byli 6 sierpnia, gdy w kościołach odbywały się nabożeństwa w intencji 600-lecia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Według pracowników wydziału IV „w kazaniach głoszonych z okazji zawarte były także inne treści: franciszkanin z Darłowa wypowiadał się, że chcąc wprowadzić ład w kraju należy najpierw zwolnić internowanych, a kapelan zakonnic z Zakładu Wychowaczo - Leczniczego w Bobolicach dwukrotnie stwierdził, że Polska będzie krajem komunistycznym.”
W Połczynie Zdroju SB nie spodobał się ołtarz wykonany w kościele pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Na ołtarzu był napis „Chcemy być sobą wreszcie”. Z księdzem autorem wystawy przeprowadzono ostrzegawczą rozmowę.
„Problematyka wyznaniowa” obejmowała też mszę świętą odprawioną 31 sierpnia w koszalińskiej katedrze (w tym samym czasie setki osób pałowano na zewnątrz). Esbecy byli w środku i starali się nie uronić żadnego słowa. Nawet po wtargnięciu grupy 60 osób „chroniących się przed interweniującymi funkcjonariuszami MO na pobliskim placu. Wtedy, po uciszeniu się zebranych, ksiądz nazwał funkcjonariuszy osobami ludzkimi bez cech człowieczeństwa pozostającymi na usługach szatana. Apelował do wiernych by wracali do domu spokojnie i nie wykrzykiwali gestapowcy, bo prawdziwi gestapowcy obraziliby się na takie porównanie. Gestapo bowiem nie używało pałek i gazu wobec własnego narodu”. Za tą wypowiedź koszalińskiego duchownego z funkcji proboszcza postanowił odwołać...wojewoda! Fragment mówiący o tej decyzji przytaczamy w całości. – „Powyższy eksces oraz udokumentowana dotychczas politycznie negatywna działalność księdza stała się podstawą wydania przez wojewodę koszalińskiego decyzji zdjęcia wymienionego księdza ze stanowiska proboszcza parafii katedralnej. Biskup przeciwstawił się stanowisku wojewody i odwołał się do władz centralnych”.
Prawdziwą obsesję agenci SB mieli na punkcie dwóch koszalińskich biskupów: zmarłego w 2007 roku Ignacego Jeża (wtedy ordynariusza koszalińsko-kołobrzeskiego) oraz Tadeusza Werno (wtedy biskupa pomocniczego). W pozyskanych przez nas dokumentach poświęcono im niemal osobny rozdział. Obaj byli śledzeni na każdym korku i to na długo jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego. Donosiciele drobiazgowo odnotowywali każdy ich krok i poczynania: to, gdzie byli na wakacjach, kiedy wrócili, z kim się spotykali, co powiedzieli. Zapisywali zwłaszcza te wypowiedzi, które mogli zakwalifikować jako „ostre i niewybredne ataki na partię, rząd, sojusze Polski, politykę rolną, ideologię komunistyczną”. Nie podobało im się także i to, że obaj biskupi jawnie wsparli rodzącą się w naszym regionie „Solidarność”. Szczególnie w działalności antysocjalistycznej celować miał bp Tadeusz Werno – „Całkowicie aprobował i pochwalał antysocjalistyczne postawy działaczy związkowych. Jednocześnie swoje kontakty wykorzystywał do urabiania ich postaw oraz wszczepił im swoje poglądy w formie uwag i sugestii” – skarżyli się esbecy.
Po wprowadzeniu stanu wojennego inwigilacja obu duchownych stała się jeszcze bardziej intensywna. Natrafiliśmy na notatkę, która relacjonuje pierwsze reakcje koszalińskich biskupów. – „Bp Jeż przyjął decyzję Rady Państwa jako powrót do systemu rządzenia sprzed sierpnia 1980 roku oraz wyrażał szczególne obawy o losy bp. T. Werno. Natomiast biskup T. Werno zareagował wywieszeniem na swojej rezydencji flagi narodowej z kirem”. Esbecy nie kryli też satysfakcji, że „powstałe nowe warunki doprowadziły do przerwania dotychczas ożywionych kontaktów z „Solidarnością” i zniweczyły rachuby biskupów związanych z tym ruchem”.
Czujny jak esbek
Esbeków cechowała czujność. 13 sierpnia błyskawicznie zareagowali na sygnał z komisariatu MO w Świdwinie. Dzielni milicjanci ujawnili, że na opakowaniu zaprawy nasiennej do rzepaku znajdują się druki firmowane przez „Solidarność”. Każdy w z nich zawierał rysunek orła w koronie, litewską Pogoń oraz wizerunek Matki Boskiej. Zarządzono śledztwo. Te wykazało, że „całe opakowanie od wewnątrz pokryte jest tymi drukami wykonanymi w kolorze”. Wyciągnięte wnioski zaś były takie, iż „do opakowania zaprawy wykorzystane zostały kartony wcześniej zadrukowane wspomnianymi wizerunkami i nie zadbano o uczynienie ich nieczytelnymi”.
Balony z Bornholmu
Funkcjonariusze SB musieli też pilnować granic. 8 sierpnia o godz. 1.42 w Kołobrzegu został zatrzymany 20-letni mieszkaniec Mielca. Próbował on – „za pomocą kajaka składanego i wioseł”- uciec na Bornholm. Za to 15 sierpnia „w trakcie wyjściowej odprawy granicznej statku „Rusałka” wykryto w szalupie ratunkowej dwie osoby próbujące nielegalnie zbiec z kraju”.
Pod dyskretną obserwacją wojewódzkiego SB znajdowali się nawet ci koszalinianie, którym udało się przedostać na Zachód. 31 sierpnia wydział paszportowy SB „uzyskał informację o pikietowaniu sal widowiskowych w Nowym Jorku przez byłego koszalińskiego aktora. Wymieniony pikietował występy polskiego zespołu, który wstępował z programem „Ach ta rodzinka”. W tym czasie kłopot stanowili też ci szczęśliwi uciekinierzy, którzy na Bornholm udało się jednak dopłynąć. – „Pojawiły się ulotki balonowe wypuszczane z wyspy Bornholm, nawołujące do biernego oporu i podejmowania nielegalnej działalności” – czytamy w raporcie.
Zresztą ci, co wyjechali nie mieli po co wracać. Autorzy sierpniowego raportu pochwalili się, że „w Koszalinie odzyskano 35 lokali mieszkalnych zajmowanych poprzednio przez osoby, które wyjechały za granicę i odmówiły powrotu do kraju”.
Stan tajnych współpracowników: 271.
W tym czasie SB odniosła też wielki sukces. Ujawniła i zlikwidowała pięcioosobową, nielegalną organizację młodzieżową „Front Demokratyczny”. Opis jej działalności pozostawiano nam taki. – „Grupa ta, istniejąca od stycznia 1982 roku , wykonywała wrogie napisy w miejscach publicznych w Koszalinie oraz kolportowała ulotki. W wyniku przeszukań zabezpieczono 4 pieczątki organizacyjne, 2 bruliony zawierające kronikę organizacji oraz akcesoria służące do sporządzania ulotek. Decyzją prokuratora aresztowani zostali dwaj uczniowie szkół średnich.
Raport SB za sierpień 1982 roku podsumuje też cały ten rok pod kątem werbowania tajnych współpracowników. Oto ten fragment, chyba najbardziej złowrogi ze wszystkich.

– „W zakresie pracy operacyjnej włożono dużo wysiłku w rozbudowę poufnych źródeł informacji. W 1982 roku mimo znacznej eliminacji sieci z przyczyn obiektywnych, podniesiono jej stan z 206 jednostek TW z 1981 do 271 jednostek. W 1983 roku zgodnie z założeniami przewiduje się dalszą poprawę w rozbudowie źródeł poufnych informacji”.

Nowe przepisy ubezpieczeniowe dla bezrobotnych

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
18 grudnia 2020, 8:50, Gość:

Pamiętam , jak 31 sierpnia stał jakiś kapuś na ratuszu i robił nam demonstrującym zdjęcia. Na ich podstawie wielu kolegów zostało zatrzymanych.

Mnie wyłapali, zawiezli na komisariat na ulicy Jedności. Stałem 2 godziny z innymi zatrzmanymi twarzą do ściany. Potem zawieźli na ulicę Słowackiego na górę do celi. Nocowanie w przeludnionej celi. Do ratusza zawieźli na szybkie ukaranie, przy tym byliśmy bici pałami wchodząc i wychodząc z ratusza.

G
Gość

Pamiętam , jak 31 sierpnia stał jakiś kapuś na ratuszu i robił nam demonstrującym zdjęcia. Na ich podstawie wielu kolegów zostało zatrzymanych.

G
Gość
17 grudnia, 20:54, Gość:

Ja bardzo proszę o podanie nazwisk tych naszych lokalnych łobuzów z SB. Dlaczego ich cały czas się chroni? Tyle złego uczynili ludziom ....

Były pewne ustalenia w Magdalence żeby ich nie ruszać.

No i prawa nie możemy łamać bo się UE zdenerwuje i nas zagłodzi.

G
Gość

Ja bardzo proszę o podanie nazwisk tych naszych lokalnych łobuzów z SB. Dlaczego ich cały czas się chroni? Tyle złego uczynili ludziom ....

G
Gość

Taaaa tyle pracy na darmo, ale czy na pewno na darmo, a może ich praca cały czas trwa ?

Dodaj ogłoszenie