Mecze piłkarskie i ustawki. Był chuliganem, pozostał kibicem

Rozmawiała Joanna KrężelewskaZaktualizowano 
Radosław Brzostek
Rozmowa z Grzegorzem Horodko, kibicem który odsiaduje wyrok w Zakładzie Karnym w Dobrowie.

- Kibol, kibic? Kim pan jest?
- Od 23 lat jestem kibicem piłkarskim. W swoim gronie nie rozróżniamy tego na kibiców, kiboli, czy chuliganów. Zawsze się jest kibicem.

- Trafił Pan za kratki za chuligaństwo na stadionie?
- Pośrednio tak. Jest kilka artykułów, za które tu jestem, ale wszystkie wiążą się właśnie z tym. Między innymi jestem skazany za posiadanie broni bez zezwolenia, czy za bójkę z policją. To związane z tym, kim byłem.

- To kim Pan był?
- Byłem chuliganem. Biłem się w różnych miejscach.

- Na ustawkach?
- Tak. To esencja wszystkiego.

- Sport i kibicowanie to było dla Pana za mało?
- To był mój sport. Popatrzmy na to, co dzieje się w ringach. Kilkanaście lat temu nikt nie przypuszczał, że KSW (Konfrontacja Sztuk Walki - dop. red.) się przyjmie. Że najwięksi celebryci będą siedzieć w pierwszym rzędzie i będą chcieli oglądać takie walki. Wydaje mi się, że wciąż będziemy chcieć więcej i za kilka lat będziemy w klatkach obserwować już po kilka walczących osób.

- Czyli zaważa potrzeba dodatkowych bodźców. A jeśli ktoś ich nie potrzebuje? Oberwie przypadkowo?
- W ustawce nie bierze udziału nikt, kto nie chce. Nikt jest zmuszany. Tu nie można oberwać przypadkowo. Poza nią - tak. Pamiętam to na przykład z meczu Arka Gdynia - Śląsk Wrocław w 2002 roku. Przyjechaliśmy tam w tysiąc osób. Oberwały niewinne osoby, które stały przy trybunie. Tylko ja nigdy nawet nie próbowałem tego bronić.

- Ale tak się dzieje.
- To, co się stało w Bydgoszczy, to był jakiś nieszczęśliwy wypadek. Kibice z Poznania są sygnatariuszami tzw. paktu poznańskiego, który stara się wyciągnąć chuligaństwo ze stadionów na ustawki.

- Komu dziś Pan kibicuje?
- Ja jestem fanatykiem Gdańskiej Lechii, kocham Śląsk Wrocław, uwielbiam Wisłę Kraków.

- A gdyby Wisła walczyła ze Śląskiem?
- Nie ma mowy, żeby przyjaciele ze sobą walczyli. To grupa trzech zaprzyjaźnionych klubów.

- Dziś nie tylko odciął się Pan od chuliganerii, ale też robi Pan mnóstwo dobrego dla dzieci. Uczy je radości z kibicowania, pokazuje piękno sportu. Skąd ta przemiana?
- Pierwszy raz trafiłem za kratki w 1994 roku. Wyszedłem cztery lata później. Pracowałem na kutrach rybackich. W 2001 roku zacząłem pracę w Urzędzie Miejskim w Sopocie, a dokładnie w Sopockim Stowarzyszeniu Piłki Nożnej Sopocki Potok Kamionka. Nie zaprzestałem jednak chuligaństwa.

- Miał Pan dwie twarze. Tę poważną w pracy i tę... stadionową?
- Wciąż tak, choć powoli zaczynałem wierzyć, że mogę coś w życiu zmienić. I nie używać przy tym kija baseballowego czy noża. Potem zostałem oskarżony i trafiłem do więzienia.

- Oskarżony przez mecze?
- Miałem sprawę za sprawą. Na przykład za próbę nielegalnego przekroczenia granicy, kiedy jechałem na mecz Wisła - Schalke.

- To skąd ta zmiana?
- Chodzi o moje córeczki. Kiedyś po bójce najmłodsza Wiktoria mnie zobaczyła i się wystraszyła. Miałem przekrwione oko, z jednej strony potężnie spuchniętą twarz. Prosiła, żebym się więcej nie bił.

- To przeważyło szalkę?
- Pomogło mi przewartościować wszystko. Niedawno byłem na przepustce. Trzy dni Spędziłem z córeczkami, a jeden na wyjeździe, na meczu Lechii Gdańsk w Lublinie.

- I dziś nie poszedłby Pan na ustawkę?
- Na sto procent nie.

- Ale energia Panu została i koncentruje ją Pan na czymś innym. Można to nazwać propagowaniem zdrowego kibicowania.
- Ja jestem tylko koordynatorem. Za wszystkim stoją stowarzyszenia kibicowskie. One są symbolem przemiany, jaką przechodzą kibice. Kiedyś to było nie do pomyślenia, żeby działały. Był podział na tych, którzy się biją i tych, którzy się będą bić. I tak, kiedy przyjechałem do Dobrowa, zobaczyłem, że sporo się tu dzieje. Są turnieje, zjazdy motocyklistów. Poszedłem do wychowawcy, powiedziałem, że jestem kibicem i działaczem Lechii Gdańsk. Zapytałem, czy by się zgodził, żeby przyjechali do nas piłkarze. Chyba nie do końca wierzył, ale dziś mamy pamiątkowe zdjęcia i autografy. Był Mateusz Bąk, był Darek Gładyś. Później dyrektor umożliwił wybranym osadzonym wyjazdy na mecze. Do dziś byliśmy na dwudziestu. Dzięki Stowarzyszeniu Kibiców Lechii Gdańsk Lwy Północy pierwszy raz w historii polskiego więziennictwa zrobiliśmy tu pierwszy turniej rugby.

- Czym to jest dla osadzonych?
- Oderwaniem od codzienności. Ale też chłopaki, szczególnie ci młodsi zobaczą, że można w życiu robić coś innego. Niekoniecznie być tutaj.

- Zaczął Pan też uczyć dzieci kibicowania.
- Region koszaliński jest zdominowany przez kibiców Arki Gdynia. Gwardia Koszalin i Iskra Białogard to przyjaciele Arki. Pomyślałem, że można zabrać szkołę stąd do Gdańska na mecz. Pokazać inne drużyny. I tak w zeszłym roku Lwy Północy opłaciły przyjazd dzieci ze szkoły podstawowej w Sarbinowie na mecz z Widzewem Łódź. Chcieliśmy więcej. Dlatego później do Gdańska zaprosiliśmy dzieci ze szkoły w Karwinie. Wyprowadzały piłkarzy Lechii i Wisły na stadion. Dzieci dostały flagi, pobiegły dookoła stadionu.
Podjęliśmy kolejne wyzwanie - chcieliśmy zorganizować dzieciakom z obu szkół wyjazd w Polskę. Zaangażowaliśmy stowarzyszenie kibiców Śląska Wrocław i jedziemy na mecze do Wrocławia i Krakowa (dzieci wyjechały wczoraj - dop. red.). Śląsk gra z Lechią mecz przyjaźni, a Wisła gra z Podbeskidziem Bielsko Biała. Przy okazji dzieciaki zwiedzą Wrocław i Kraków.

- Opowie im Pan, jak był chuliganem?
- Jeśli zapytają. Biorę udział w spotkaniach z młodzieżą, które przygotowuje psycholog, więc wiem już jak to wygląda.

- O co pytają?
- Jak jest w więzieniu, jakie są warunki, za co siedzę. Też o rodzinę, czy tęsknię.

- Wierzy Pan, że możliwe jest pojednanie między kibicami?
- Nie. Śmierć papieża to pokazała.

- Więc co robić?
- Uczyć dzieciaki. A tym, którzy dziś się biją? Najlepiej ich zostawić. Nasze pokolenie zaczyna z tego wyrastać.

- A zamykanie stadionów?
- Cóż, pana Donalda miałem okazję poznać osobiście. Mieszkałem 20 metrów od niego. Grałem z nim w piłkę. Darzyłem go sympatią. Ale nie można powiedzieć 17 tys. ludzi, że nie przyjdą na mecz bo jest wśród nich 300 chuliganów.

- Tylko?
- Wyłowić tych, którzy są za to odpowiedzialni. Po to aparat państwowy ma pieniądze, żeby nie stosować odpowiedzialności zbiorowej. Tym pan Donald strzelił sobie samobója.

- Kiedy pan wyjdzie?
- Koniec odsiadki mam na marzec 2015 roku.

- A jak pan wyjdzie i zobaczy na meczu bójkę?
- Już widziałem. I nic. Co innego jednak honor i obrona dobrego imienia miasta, w którym się mieszka. Gdyby nas wywołali... Nie wyobrażam sobie, żebym nie wyszedł, a któryś z moich braci by zginął. Nie mógłbym sobie spojrzeć w twarz.

Czytaj e-wydanie »

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

c
chlop

dodawanie postów zostało zablokowane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3