Mirosławiec: Tragiczny lot CASY. Druga rocznica katastrofy

ing
Mirosławiec: rocznicowe uroczystości.
Mirosławiec: rocznicowe uroczystości. Archiwum
Samolot transportowy CASA rozbił się 23 stycznia 2008 roku w Mirosławcu. Druga rocznica tragedii, w której zginęło 16 oficerów i czterech członków załogi przypada jutro. Ale już dziś uczczono pamięć poległych w miejscu katastrofy.

Uroczystość w Mirosławcu rozpoczęła się o godz. 11. Miała być była krótka i skromna. Zostały odczytane nazwiska wszystkich poległych żołnierzy, przy obelisku złożone kwiaty i zapalone znicze. Na koniec zabrzmiał "Marsz lotników". Uroczystość nie była zamknięta. Każdy zainteresowany mógł w niej uczestniczyć.

Aż 15 oficerów, którzy zginęli w katastrofie lotniczej, służyło w jednostkach podległych świdwińskiej brygadzie w tym dziesięciu tu, na miejscu. Świdwin tych ludzi znał. Dla mieszkańców to nie były anonimowe osoby.

Oto nazwiska wszystkich 20 poległych lotników, pośmiertnie awansowanych:

gen. dyw. pil. Andrzej Andrzejewski, dowódca 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego, pilot instruktor;
gen. bryg. pil. Dariusz Maciąg, dowódca 21. Bazy Lotniczej;
gen. bryg. pil. Jerzy Piłat, dowódca 12. Bazy Lotniczej;
płk pil. Wojciech Maniewski, dowódca 40. Eskadry Lotnictwa Taktycznego;
płk Zbigniew Książek, zastępca dowódcy 22. Bazy Lotniczej;
płk Zdzisław Cieślik, szef szkolenia Brygady Lotnictwa Taktycznego, pilot instruktor;
płk Dariusz Pawlak, dowódca dywizjonu 12. Bazy Lotniczej;
ppłk pil. Robert Maj, 1. Brygada Lotnictwa Taktycznego, szef sekcji, pilot instruktor;
ppłk Mirosław Wilczyński, 1. Brygada Lotnictwa Taktycznego, szef sekcji;
ppłk Piotr Firlinger, szef sekcji techniki lotniczej, 21. Baza Lotnicza;
ppłk Krzysztof Smoucha, specjalista - Oddział Operacyjny A3 Dowództwa Sił Powietrznych;
ppłk Jarosław Haładus, szef techniki lotniczej, 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego;
ppłk Grzegorz Jułga, zastępca dowódcy 8. Eskadry Lotnictwa Taktycznego,
mjr pil. Leszek Ziemski, inspektor bezpieczeństwa lotów, szef sekcji 40. Eskadry Lotnictwa Taktycznego;
mjr Grzegorz Stepaniuk, Szef techniki Lotniczej, 40. Eskadra Lotnictwa Taktycznego;
mjr Karol Szmigiel, dowódca Klucza Technicznego, 8. Eskadra Lotnictwa Taktycznego;
mjr Paweł Zdunek, dowódca klucza Lotniczego, 8. Eskadra Lotnictwa Taktycznego;
kpt. Robert Kuźma, starszy Instruktor - 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego;
kpt. Michał Smyczyński, starszy pilot - 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego;
por. Janusz Adamczyk, starszy technik samolotu - 13. Eskadra Lotnictwa Transportowego.

Przyczyny katastrofy według raportu

Raport Komisji Badania Wypadków Lotniczych wskazał na liczne błędy, które popełnili odpowiedzialni za fatalny lot 23 stycznia. Według ustaleń komisji, samolot zarówno przy pierwszym, jak i drugim podejściu do lądowania był za wysoko.

Z raportu wynika, że nikt z Centrum Operacji Powietrznych nie powiadomił załogi, że pogarsza się pogoda. Bo tego dnia lot należało zakończyć w podpoznańskich Krzesinach i pozostałych uczestników konferencji bezpieczeństwa lotów rozwieść do domów autobusem. Poza tym jeden pilot nie był szkolony w nocnym pilotażu, a drugi w lataniu tym typem CASY.

Załoga w końcowym etapie lądowania nie obserwowała przyrządów kontrolnych. Natomiast kontroler lotów w Mirosławcu sprowadzał wcześniej tylko samoloty Su-22. Między nim a załogą była zła komunikacja. Do tego zawiódł system naprowadzający ILS.

Ostatecznie komisja zakwalifikowała katastrofę, jako tę, za którą odpowiedzialność ponosi zła organizacja lotów i niewłaściwe szkolenie pilotów w 13. eskadrze lotnictwa taktycznego w Krakowie.

Zawiodło dowództwo w Mirosławcu, które sprowadzanie CASY do lądowania powinno powierzyć innemu kontrolerowi. Do tego załoga nie włączyła wszystkich systemów nawigacyjnych, w które wyposażona była maszyna. Nie miała również włączonej sygnalizacji dźwiękowej EGPWS, przez co pozbawiła się informacji o niebezpiecznym zbliżaniu się do ziemi.

Prokuratorskie zarzuty

Zarzut nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym postawiła Adamowi B., byłemu kontrolerowi zbliżania i precyzyjnego podejścia w Wojskowym Porcie Lotniczym w Mirosławcu, Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu.

Wcześniej prokuratorzy zarzucili ppłk. Leszkowi L., byłemu dowódcy 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego w Krakowie, przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Teraz, po otrzymaniu opinii sporządzonej przez 10 biegłych, chcą te zarzuty wobec dowódcy zmienić i uzupełnić.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pytający

W ciągu dwóch lat zginęło na polskich drogach tysiące ludzi. Nie dojechali do domu z podróży służbowej, bo zawiniła pogoda, zawinił samochód, zawiniły polskie rozbite i zniszczone drogi, zawinili inni ludzie - bezkarni bandyci na drogach. Tysiące kobiet zostało wdowami, tysiące dzieci zostało sierotami, kilku tysiącom ludzi pogorszyły się warunki materialne. Nikt po nich z rządu Najjaśniejszej RP nie płacze, nikt nie postawił im pomników, a nawet chcą usuwać te krzyże przydrożne co im rodzina postawiła. Polska to zła macocha, co dzieli Polaków na dzieci "swoje" i "cudze". Tym swoim wszystko, cudze zupełnie ją nie interesują.......... Czym różni się jedna śmierć od drugiej?. Od ilu razem zabitych zaczynają się obchody?

...

Twierdzić to sobie mozesz...............
prawdy się nigdy nie dowiemy. i to jest prawda jedyna i pewna
ale szacunek poległym się należy mimo wszystko.
uszanuj to

G
Gość
W dniu 22.01.2010 o 16:16, Rezerwista z czasów LWP napisał:

No cóż - karę ponieśli ci, którzy zgodzili się lecieć nie bacząc na warunki pogodowe i bijące w oczy uchybienia organizacyjne (samolot, to jednak nie taksówka). Wysoka ranga ofiar (zdarzenie niedopuszczalne przy zawodowo działających służbach!) zdaje się wskazywać, że nie należy się spodziewać uporczywego szukania winnych wśród żywych. Zamiast spektakularnych wyroków widziałbym raczej skuteczne wyciągnięcie wniosków z tej tragedii, żeby w przyszłości nasi zawodowi żołnierze i oficerowie pamiętali, że ich praca to odpowiedzialna służba przez 24 godziny na dobę...



W tym momencie to byli pasażerowie a warunki pogodowe zbyt szybko się zmieniają poza tym większość z nich nie w takich ekstremalnych warunkach latała. Wciąż twierdzę że to wina żywych.
.../

CZEŚĆ ICH PAMIĘCI..................

R
Rezerwista z czasów LWP
W dniu 22.01.2010 o 15:08, Gość napisał:

Minęły już dwa lata i kto za to poniósł karę? Ile czasu musi upłynąć aby zapadł wyrok?


No cóż - karę ponieśli ci, którzy zgodzili się lecieć nie bacząc na warunki pogodowe i bijące w oczy uchybienia organizacyjne (samolot, to jednak nie taksówka). Wysoka ranga ofiar (zdarzenie niedopuszczalne przy zawodowo działających służbach!) zdaje się wskazywać, że nie należy się spodziewać uporczywego szukania winnych wśród żywych. Zamiast spektakularnych wyroków widziałbym raczej skuteczne wyciągnięcie wniosków z tej tragedii, żeby w przyszłości nasi zawodowi żołnierze i oficerowie pamiętali, że ich praca to odpowiedzialna służba przez 24 godziny na dobę...
G
Gość

Minęły już dwa lata i kto za to poniósł karę? Ile czasu musi upłynąć aby zapadł wyrok?

Dodaj ogłoszenie