Mówię, że cuda to nie u mnie

Sylwia Zarzycka sylwia.zarzycka@gk24.plZaktualizowano 
Władysław Stefaniuk z Kołobrzegu (z prawej) wierzy w uzdrawiające moce Jana Wróbla.
Władysław Stefaniuk z Kołobrzegu (z prawej) wierzy w uzdrawiające moce Jana Wróbla. Fot. Piotr Czapliński
Wysoki, postawny mężczyzna. W niczym nie przypomina eterycznego Harrisa. Ponoć tamten uzdrowiciel nawet snu nie potrzebuje.

Jan Wróbel śpi i je tak jak każdy Kowalski. No i ma trzech synów. Z zawodu jest hutnikiem.

W sali koszalińskiej Naczelnej Organizacji Technicznej czeka kilkanaście osób. Średnia wieku - gdzieś około sześćdziesiątki. Każda zapłaciła 50 złotych. Za co? Za spotkanie z bioenergoterapeutą.

- On mnie życie uratował - nie ma wątpliwości Władysław Stefaniuk z Kołobrzegu. - Było ze mną bardzo źle. Miałem wstrząs mózgu. Po wyjściu ze szpitala czułem się okropnie. Jak od niego wyszedłem, to inaczej na świat patrzę. Potem przyszedłem jeszcze z kręgosłupem. Też mnie pomógł. Teraz lekką prostatę wykrył. Ale cóż chcieć, ja mam już 86 lat, to i prostata może być chora.

Cudów robić nie potrafię
Jan Wróbel mówi dużo i szybko. Przed seansem je normalne śniadanie, popija kawę z mlekiem. W białej papierowej teczce ma przygotowane skopiowane artykuły prasowe na swój temat i płytę z nagraniem "Kilka przypadków uzdrowień". Pokazuje kserokopię podziękowania nadesłanego z sekretariatu Jana Pawła II za "dar w postaci autorskich książek". Od razu widać, że przykłada do tego podziękowania bardzo dużą wagę.

Snuje opowieść o swojej wizycie na Hawajach i w Stanach Zjednoczonych. Nie boi się mówić o sobie "uzdrowiciel". Czy zdaje sobie sprawę, że ciężko chorzy ludzie, którzy do niego przychodzą, traktują go często jak ostatnią deskę ratunku? Nie boi się odpowiedzialności?

- Nie, choć odpowiedzialność rzeczywiście jest bardzo duża - odpowiada. - Ja mówię ludziom, że cudów robić nie potrafię. Ale bardzo wiele osób potrzebuje przede wszystkim tego, by ich podbudować, wyzwolić w nich wolę walki z chorobą. Lekarze tego nie potrafią. Mówią chorym: Już nic się nie da zrobić. A tak nie wolno.

Kręgi trzeszczą
Seans trwa kilka minut. Jan Wróbel dotyka kilku miejsc na ciele. Głowę, szyję, okolice tarczycy, pod pachami. Potem kolej na brzuch. Wykonuje palcami szybkie ruchy okrężne, coś na kształt masażu. Potem chwyta w ręce twarz pacjenta. Szybki obrót w jedną, potem w drugą stronę. Słychać głuchy odgłos przesuwanych kręgów szyjnych. Następnie pora na masaż ramion. Znów kilka szybkich ruchów. I jeszcze chwyt pod pachy, na moment jesteśmy unoszeni w górę.

Kiedy my poddajemy się badaniu, oczekujący zaczynają się denerwować. Wszystkim nagle bardzo się spieszy. Atmosfera robi się tak nerwowa, jak w kolejce do "państwowego" kardiologa.

Niedowiarek z aurą
Jan Wróbel, który w ulotkach reklamowych przedstawia się jako "bioenergoterapeuta z Pszczyny" mówi, że swój talent odkrył przypadkiem. Zanim się dowiedział, że ma niecodzienne zdolności, traktował różnej maści uzdrowicieli z dystansem, a ludzi, którzy im wierzyli, jak - ogólnie rzecz ujmując - zacofanie i ciemnogród. Ale pewnego dnia wybrał się na targi medycyny. Tam zobaczył panią, która robiła zdjęcia, ale nie takie zwykłe, lecz pod nazwą "człowiek i jego aura".

- Pomyślałem sobie: "Ale niezły geszeft na tym robi" - opowiada. - Na tych targach byli bioenergoterapeuci. Witali mnie jak dobrego znajomego. Mówili: "Ale ty masz aurę". Minę starałem się mieć poważną, ale takie gadanie bardzo mnie śmieszyło. Jak zobaczyłem, że przy zdjęciach nie ma nikogo, to postanowiłem sobie takie zrobić. Kobieta, która je robiła, krzyknęła: "Jezus Maria". Moja aura to był błękit i indygo. Od głowy odchodziły dwa złote rogi, z ucha faja - opowiada.

Ja wierzę, a żona nie
Za parawan wchodzi starsza kobieta. Trochę speszona. - Serce po zatorze, kręgosłup skrzywiony, wątróbka powiększona - wylicza uzdrowiciel.
- Ja po tych wizytach lepiej się czuję. Potrafię walczyć z chorobami. Wzrok mi się polepszył - wylicza kobieta.

A nam po głowie chodzi jedno słowo, użyte przez Jana Wróbla - "geszeft". - Ja tego dla pieniędzy nie robię - zaznacza bioenergoterapeuta. - Dzieci przyjmuję za darmo. Zresztą, jak żona widzi, że kto biedny przychodzi, to za darmo daje mu bilet. Te pieniądze, które biorę, to ledwo koszty hotelu i przejazdu pokrywają. Mam w Pszczynie duży zakład, zatrudniam 35 osób. Jak wyjeżdżam, to synowie mnie zastępują.

Władysławowi Stefaniukowi po seansie nagle przestało się spieszyć na autobus do domu. Spokojnie obejrzał sobie pokaz masażu bańkami chińskimi. A w domu czekała na niego chora żona. - Dlaczego jej tu nie przyprowadzę? Bo ona w to wszystko nie wierzy - odpowiada. - Mówi, że to głupoty i zawracanie głowy. Ja jej powiedziałem: Nie wierzysz, twoja rzecz. Mnie on pomógł - staruszek rozgląda się po sali. Patrzy na smutne twarze. - Choć to jest niezły interes - mówi niepodziewanie i wykonuje rozpoznawalny na całym świecie gest liczenia pieniędzy. - Ale złego słowa nie powiem, mnie bardzo pomógł - reflektuje się po chwili.

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Materiał oryginalny: Mówię, że cuda to nie u mnie - Głos Koszaliński

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 12

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
A
Anna

Proszę jeśli posiadacie Państwo takie informacje kiedy Pan Wróbel będzie przyjmował w Płocku? Lub gdzie mogę zdobyć ta informacje

zgłoś
A
Agnieszka

Dzienki serdeczne że po wizycie u pana 05.11.2015 czuje sie wspaniale ,i zachecam wszystkich na wizyte do pana. :)

zgłoś
G
Gość
Panie Rob. - Ja nazywam się Jan Wróbel (nie używam pseudonimów) jestem wlaśnie tym wspomnianym bioenergoterapeutą i powiem Panu ze na przestrzeni mojej działalnosci (ponad dwadzieścia lat) nigdy jeszcze nie powiedziałem pacjentowi ze jest z nim źle ani nie wróżyłem konieczności operacji. Zawsze - nawet w bardzo poważnych schorzeniach mówię ze nadzieja umiera ostatnia. Dlatego wnioskuję ze jest Pan oszustem i nigdy Pan u mnie nie był. A takie zlośliwości to też pewna choroba i warto czasem spojrzeć w lustro mając na uwadze moje motto - że jak do lustra tylek wypniesz, to nic innego nie zobaczysz. Pozdrawiam Pana serdecznie i zyczę obdarowania Pana uczciwościa . Jan Wróbel

choć nie wierzę w bioenergo terapię to podoba mi się Pańska wypowiedź Panie Janie Wróbel
zgłoś
J
Jan Wróbel
jakieś 10 lat temu u niego 1 raz byłem , stwierdził że ze mną jest bardzo żle , będą mnie operować
nieżle mnie zdołował , zrobiłem sobie po paru miesiącach wszystkie badania i oczywiście niczego nie wykazały.
Morał dopiszcie sobie sami
Rob
Panie Rob. - Ja nazywam się Jan Wróbel (nie używam pseudonimów) jestem wlaśnie tym wspomnianym bioenergoterapeutą i powiem Panu ze na przestrzeni mojej działalnosci (ponad dwadzieścia lat) nigdy jeszcze nie powiedziałem pacjentowi ze jest z nim źle ani nie wróżyłem konieczności operacji. Zawsze - nawet w bardzo poważnych schorzeniach mówię ze nadzieja umiera ostatnia. Dlatego wnioskuję ze jest Pan oszustem i nigdy Pan u mnie nie był. A takie zlośliwości to też pewna choroba i warto czasem spojrzeć w lustro mając na uwadze moje motto - że jak do lustra tylek wypniesz, to nic innego nie zobaczysz. Pozdrawiam Pana serdecznie i zyczę obdarowania Pana uczciwościa . Jan Wróbel
zgłoś
R
Rob

jakieś 10 lat temu u niego 1 raz byłem , stwierdził że ze mną jest bardzo żle , będą mnie operować
nieżle mnie zdołował , zrobiłem sobie po paru miesiącach wszystkie badania i oczywiście niczego nie wykazały.
Morał dopiszcie sobie sami
Rob

zgłoś
k
kasia

Panie Pawle, przepraszam, ze dopiero teraz odpisuje, ale czasu wpisania nie zagladalam na te strone. Przykro mi, ale w tej chwili nie mam aktualnych namiarow na pana Jana, poniewaz od kilku lat przebywam za granica. Mam nadzieje, ze jakos Pan sobie poradzil i ze wszystko juz jest dobrze. Pozdrawiam serdecznie!

zgłoś
P
Paweł

Powaznie jesli moglbym prosic to z wielka przyjemnoscia Jeszcze raz prosze o kontakt :):)

zgłoś
G
Gość
W dniu 12.10.2009 o 20:21, Paweł napisał:

Pani Kasiu czy ma pani moze jakies namiary bo mi chodzi o zdrowie coreczki bardzo sie martwie prosze o dpowiedz Z gory dziekuje i pozdrawiam


ja bym pana uzdrowila panie pawle
zgłoś
P
Paweł

Pani Kasiu czy ma pani moze jakies namiary bo mi chodzi o zdrowie coreczki bardzo sie martwie prosze o dpowiedz
Z gory dziekuje i pozdrawiam

zgłoś
p
puszek

oszust

zgłoś
k
kasia

Mnie tez pan Jan pomogl

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3