Rozdzwoniły się telefony po naszym artykule o pokazach drogich garnków. - Tych prezenterów-naciągaczy trzeba łapać i karać - sądzą niektórzy.

Niedawno pisaliśmy, że znowu uaktywniły się firmy, zapraszające na pokazy drogich naczyń, pościeli czy sprzętu agd i rtv. Robią to pod przykrywką zaproszenia na pokaz kulinarny czy spotkanie z dietetykiem.

Czytaj: Pan kupił na pokazie towar za 7900 zł, drugi - za 8900. Teraz chcą oddać te maty i odkurzacze!

Oto wybrane komentarze.

Becia: - Tak to jest, jak się kupuje byle co i byle gdzie.
Janina: - Łapią ludzi na pokazy, bo oferują tanie chińskie produkty za darmo, żelazka, kamerki, czajniki bezprzewodowe. Starsi ludzie się nabierają.

Płytki dobre na kręgosłup

Mieszkaniec Szubina: - Dziękuję, że uprzedzacie przed takimi pokazami. Kupiłem kiedyś płytki na schorzenia kręgosłupa. To była lipa. Ale też chcę zainteresować inną sprawą. Chodzi o reklamy środków na różne schorzenia. Kiedyś zamówiłem. Chciałem, żeby podali adres dystrybucji, ale nie chcieli, tylko numer telefonu. A to może jedno miejsce i wysyłają różne rzeczy. Teraz na zaproszenia na pokazy odpowiadam krótko: nie jestem zainteresowany.

Mieszkanka okolic Grudziądza: - Od kilku dni przed godziną 8 rano dzwonią do mnie z różnymi ofertami. Ucinam od razu, jak słyszę, że chcą mi coś „za darmo” zaproponować. W życiu nie ma nic za darmo. Ostatnio miał to być odkurzacz. Kilka lat temu poszłam raz jedyny w życiu na pokaz garnków. Wybrałyśmy się we trzy z rodziny. Prawie nas stamtąd wynieśli. Na okrągło stopowałyśmy zapędy prowadzących i o wszystko pytałyśmy. Wprost nam powiedzieli, że nie chcą nas widzieć na swoich pokazach. Telefony jednak nadal dzwonią, choć zastrzegam, że proszę o wyrzucenie mnie z bazy. Nie wiem, jak się od tego skutecznie odciąć.
Narobić wstydu!

Bydgoszczanin: - Mam pomysł, co zrobić z tymi naciągaczami-prezenterami. Podać ich nazwiska do publicznej wiadomości, żeby wstydu narobić przed sąsiadami i rodziną. Potem złapać ich i postawić przed sądem. Powinno się publikować też firmowe numery, z jakich dzwonią. Toć to szajka! Gangsterzy, rzekłbym garnkowi.

Gustaw: - Odebrałem kiedyś telefon, że wygrałem podwójny bilet na Wyspy Kanaryjskie. Rozłączyłem się, bo wiedziałem, że to ściema. Moja mama, która wydaje się być rozsądną babką, poszła jednak na pokaz. Dała sobie wcisnąć wełnianą, gryzącą kołdrę za około 3 tysiące. Do tego gumową matę masującą niby z kosmicznymi kamieniami w środku. Jak wróciła taksówką z tymi bagażami, oczom nie wierzyłem. Nakrzyczeć na nią nie mogłem, bo to matka przecież.

Bylecajstwo

Ilona: - A mnie nie jest żal ludzi, którzy pełno kasy wydali na bylecajstwo. Jak dostają zaproszenia, to idą, bo chcą coś dostać. Naiwni myślą, że ktoś obcy ma dla nich gratis. Skoro przyciągają ich bzdety, to niech potem nie narzekają, że dali się nabrać i stracili dorobek życia. Nie było korzyści. Pozostała strata.

Krystyna: - Mój brat kupił na takich prezentacjach najdroższe patelnie świata. I to nie ze złota, ozdobione brylantami, tylko z jakiejś kiczowatej emalii. Za dwie zapłacił 6450 złotych. To było 2 lata temu, a do teraz płaci raty po ponad 120 złotych miesięcznie. Mógłby pewnie wcześniej zrezygnować z zakupu, ale dopiero po ponad miesiącu od tego pokazu przyznał nam się, gdzie był i co zrobił.


Flash Info odcinek 1 - najważniejsze informacje z Kujaw i Pomorza.

Uważaj, co robisz

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przestrzega: - Jeśli idziesz na pokaz, na którym sprzedaje się naczynia, materace, urządzenia paramedyczne, to nie ulegaj presji i namowom, aby coś kupić. Jeżeli już to zrobiłeś, to pamiętaj, że masz 14 dni na to, aby odstąpić od umowy, co oznacza, że rezygnujesz z zakupów. Bez kosztów.

UOKiK pomaga osobom, które kupiły towary na pokazach, zamierzają je oddać, ale sprzedawcy i cała firma wsiąkli. - Korzystaj z bezpłatnej pomocy. Zadzwoń do rzecznika konsumentów w swoim mieście lub powiecie i umów się na wizytę - radzą przedstawiciele urzędu. - Porady udzielane są też pod nr tel. 801 440 220 lub 22 290 89 16. Napisz na: porady@dlakonsumentow.pl. Jeżeli zostałeś oszukany, zgłoś sprawę policji.