Nas kryzys nie dotyka

(mas)
O gospodarce, przedsiębiorcach i rozwoju rozmawiamy z prezydentem Koszalina Mirosławem Mikietyńskim.

- W jaki sposób miasto wspiera przedsiębiorców?
- Przede wszystkim poprzez niskie podatki. Poziom fiskalizmu w Koszalinie jest jednym z najniższych w regionie. Wszystkie podatki mamy na poziomie niższym albo takim, jak w innych samorządach. Ten niski poziom podatków utrzymujemy od kilku lat.

Ponadto proponujemy specjalne przywileje dla przedsiębiorców w naszej strefie ekonomicznej. Tam obowiązują przez trzy lata zwolnienia z podatku od gruntu i od nieruchomości. To specjalna pomoc, według przepisów unijnych, dla tych, którzy inwestują i tworzą nowe miejsca pracy. Do tego wspieramy wszelkie instytucje okołobiznesowe, działa u nas Centrum Biznesu, wspieramy Izbę Przemysłowo - Handlową.

Tworzymy poradniki dla inwestorów. Oferty przygotowujemy w kilku językach - polskim, angielskim, niemieckim, francuskim i chińskim; tam są wszelkie niezbędne informacje - począwszy od cen wody, prądu, po warunki techniczne, gruntowe.

- Jak zwolnienia podatkowe przekładają się na rozwój miasta?
- Nie ma prostej odpowiedzi. Możemy na to patrzeć przez pryzmat eksportu. Ten przez kilka ostatnich lat wzrósł o ponad 100 procent. Możemy też patrzeć na to przez pryzmat tego, ile firm jest zakładanych, a ile likwidowanych. Od 2006 roku ten wskaźnik - fakt, jest lepsza koniunktura - jest na poziomie "plus 300 - plus 500". To oznacza, że o 300 - 500 firm więcej powstaje, niż się likwiduje.

To świadczy o tym, że jest większa odwaga w mieszkańcach, żeby podejmować prowadzenie działalności gospodarczej. Ta odwaga bierze się m. in. ze wsparcia ze strony samorządu, ale też dzięki dostępności różnych funduszy pożyczkowych, które proponuje Centrum Innowacji i Przedsiębiorczości oraz Koszalińska Agencja Rozwoju Regionalnego.

Pamiętajmy też, że stosowanie ulg podatkowych dla przedsiębiorców przekłada się na wzrost liczby miejsc pracy - bezrobocie spadło u nas do 8 - 9 procent i - odpukać - trzyma się na tym poziomie od ponad roku.

- Chce pan powiedzieć, że naszych przedsiębiorców nie dotknął kryzys?
- Dokładnie, można odnieść wrażenie, że nas kryzys nie dotyka. To wynika też z ankiet, które przeprowadziliśmy wśród miejscowych przedsiębiorców. Przypomnę przy tym, że "Gazeta Prawna" podała, że jesteśmy w czołówce wśród miast, w których jest najwięcej ofert pracy. To świadczy o tym, że w Koszalinie coś się zmieniło, to nie wzięło się samo z siebie.

Fakt, te oferty nie są zbyt wyrafinowane, najczęściej dotyczą produkcji. Ale to i tak dobra wiadomość. Dla przykładu Espersen zwiększył zatrudnienie z 560 do ponad 800 osób, Royal Greenland bardzo długo utrzymuje zatrudnienie ponad 400 pracowników, co więcej - przenosi do nas swoją działalność z Chin i stworzy kolejne 250 miejsc pracy.

- Jaka w tym jest rola miasta?
- Raz, jak w przypadku Royal Greenland - to my ich wynaleźliśmy i tutaj ściągnęliśmy. Dwa, my nie przeszkadzamy w prowadzeniu działalności.

- A na jednym z posiedzeń Rady Gospodarczej, która jest prezydenckim ciałem doradczym z udziałem miejscowych przedsiębiorców, padł zarzut, że czas załatwiania spraw w koszalińskim ratuszu nie jest zadowalający.
- Sprawdzałem to osobiście. W 4 na 5 przypadków wina nie leżała po naszej stronie, a po stronie przedsiębiorców - np. dokumentacja nie była kompletna, zainteresowany nie zgłaszał się do uzupełnienia. Nasi urzędnicy naprawdę zmienili podejście do klienta. To widać zwłaszcza w architekturze.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie