Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Nawet 100 tys. chętnych na tatuaż po lockdownie. Zobacz prace tatuażystów z regionu

OPRAC.: oprac. KAN
Piotr Jeziorski - studio Artvision
Polscy tatuatorzy łapią oddech po lockdownie. Pandemia nie osłabiła zainteresowania usługami salonów tatuażu. Kalendarze artystów zaczęły się zapełniać, a na wolne terminy z racji nowych obostrzeń, będzie trzeba poczekać. Wzmożony ruch widoczny jest szczególnie na internetowych serwisach bookingowych. Powód? Są wygodne i bezpieczne.

Według danych opublikowanych wczoraj na platformie InkSearch, w pierwszym kwartale po zniesieniu lockdownu odnotowano ponad 100 tys. odwiedzin nowych użytkowników poszukujących artysty oraz wymarzonego projektu. Wśród 1000 zarejestrowanych wizyt, aż 700 dotyczyło tatuaży damskich.
Według aktualnych szacunków, nawet 12 proc. całej populacji europejskiej, niezależnie od wieku, posiada tatuaże. W Polsce, według Centrum Badania Opinii Społecznej, zdobienia na ciele ma 8 proc. społeczeństwa. Ale to dane sprzed trzech lat i od tego czasu, liczba ta z pewnością wzrosła. Szacuje się, że Polsce wykonywanych jest nawet 900 tys. sesji rocznie. Sztuka tatuażu to dynamicznie rozwijający się sektorem branży estetycznej. Jednak w okresie pandemii, z oczywistych względów sektor ten przestał praktycznie funkcjonować. Na ponowne otwarcie studiów czekali nie tylko artyści, ale także ich klienci. Z miesiąca na miesiąc ogłaszano kolejne etapy odmrażania gospodarki. Studia =musiały jednak czekać do samego końca. Od czerwca nastąpił wyczekiwany boom w rezerwacjach wizyt.

- Na szczęście nie miałam problemów z ilością zapytań. Klienci odzywali się do mnie w trakcie lockdownu i po zniesieniu obostrzeń rzeczywiście zaczęli umawiać wizyty. Ludzie wiedzą, że wymogi sanitarne w studiach tatuażu zawsze były i będą bardziej rygorystyczne niż w salonach fryzjerskich czy kosmetycznych. Dezynfekujemy ręce aż po łokcie, wkładamy rękawiczki i dokładnie oczyszczamy skórę klienta. Jednorazowy sprzęt do wykonywania tatuażu odpakowujemy zawsze przy klientach – zależy nam na ich zaufaniu. Pracy nie brakuje, terminy się zapełniają - myślę, że to jest najlepsza wiadomość dla branży – mówi Joasia Luna, z Pracowni Tatuażu Kaktusz w Warszawie.

Wszystko wskazuje na to, że teraz w studiach tatużu urosną kolejki. Wg danych InkSearch . W ostatnim kwartale, czyli od czerwca do sierpnia, odnotowano ponad 100 tysięcy odwiedzin potencjalnych klientów. W okresie pandemii Polacy zyskali nieco więcej czasu, aby zająć się realizacją często przekładanych planów, dodatkowo ograniczenie podróży pozwoliło im również zaoszczędzić, w tym wypadku np. na wymarzony projekt na ciele.

- Na wydłużenie kolejek po pierwszy tatuaż lub też kolejny ma niewątpliwie wpływ nowa rzeczywistość, w której funkcjonują polskie studia. Mimo że wiele się nie zmieniło w kwestii zasad bezpieczeństwa i dbania o sterylność narzędzi czy pomieszczeń, to salony wprowadziły dodatkowe elementy zabezpieczenia, jak ograniczenie liczby klientów w ciągu jednego dnia, badanie temperatury czy dezynfekcja lokalu w trakcie jego działania.
Chociaż w poprzednich dekadach to mężczyźni byli bardziej wytatuowani od kobiet, ostatnie dane liczbowe pokazują, że ten trend w Europie i na świecie się zmienia. Obecnie w wielu przypadkach częstotliwość występowania zdobień u młodych dziewczyn jest znacznie wyższa niż u mężczyzn. Wskazują na to dane uzyskane z platformy InkSearch. Według nich, aż 7 na 10 umówionych sesji w salonach stanowiły tatuaże damskie.
Ta przewaga zanika w przypadku porównania obu płci pod względem liczby zdobień na ciele. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych kobiety przeważają jedynie w kategorii od 1 do 3 tatuaży. W zestawieniu powyżej tej liczby, to mężczyźni wygrywają.

Handpoke, dotwork, oldschool czy sketche?

Chociaż w poprzednich dekadach to mężczyźni byli bardziej wytatuowani od kobiet, ostatnie dane liczbowe pokazują, że ten trend w Europie i na świecie się zmienia. Obecnie w wielu przypadkach częstotliwość występowania zdobień u młodych dziewczyn jest znacznie wyższa niż u mężczyzn. Wskazują na to dane uzyskane z platformy InkSearch. Według nich, aż 7 na 10 umówionych sesji w salonach stanowiły tatuaże damskie.
Ta przewaga zanika w przypadku porównania obu płci pod względem liczby zdobień na ciele. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych kobiety przeważają jedynie w kategorii od 1 do 3 tatuaży. W zestawieniu powyżej tej liczby, to mężczyźni wygrywają.

Polscy artyści zapytani o najnowsze trendy w tworzeniu tatuaży zgodnie odpowiadają, że pandemia nie miała wpływu na najczęściej wybierane style czy motywy zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. W przypadku pań dominują delikatne małe tatuaże, w stylu minimal, handpoke – który oznacza ręczną metodę tatuowania, w trakcie której artysta używa wyłącznie igły i tuszu, zamiast elektrycznej maszynki. Często wybieranym stylem jest także dotwork – w ramach którego zdobienie wykonywane jest przy pomocy pojedynczych kropek łączących się w większą kompozycję. Jak to wygląda w przypadku panów?

Mężczyźni zdecydowanie częściej wybierają motywy cartoon oraz mangę w wydaniu graficznym, a także niesłabnący na popularności styl oldschool, inspirowany wzorami amerykańskimi i marynarskimi. Ten ostatni charakteryzuje się prostą, rysunkową formą, ascetyczną paletą barw i specyficzną dla tego stylu ikonografiką. Panowie są jednocześnie bardziej zdecydowani i częściej stawiają na projekty o większych rozmiarach, w przeciwieństwie do kobiet.

Zaufanie do artysty i studia, to sprawa kluczowa

Klienci coraz częściej pytają o kwestie techniczne wykonywanego tatuażu, są bardziej świadomi samego procesu twórczego i kolejnych etapów przygotowania stanowiska do zabiegu. Nierzadko pytają o pochodzenie samego tuszu czy igieł. Nadal jednak kluczowe znaczenie ma dla nich renoma salonu i opinie na temat artysty, którego wybrali. Szczególnie, gdy jest mowa o pierwszym tatuażu.

– Jeśli mówimy o tatuatorach, często mamy do czynienia z niezwykle uzdolnionymi ludźmi, absolwentami akademii sztuk pięknych, którzy na co dzień zajmują się nie tylko tatuowaniem, ale także projektowaniem czy malowaniem. To nie zmienia faktu, że decydując się na konkretne studio lub wykonawcę, powinniśmy być przekonani, że jest profesjonalistą, który tworzy w pożądanym przez nas stylu i ma dobre opinie. Tatuator i klient muszą ze sobą współpracować, żeby rezultaty były satysfakcjonujące. Asertywność obu stron jest niezwykle istotna. Artysta ocenia możliwość realizacji projektu w stosunku do budowy anatomicznej, ruchów, które wykonujemy. To już indywidualna sprawa, czy mu zaufamy, czy zdecydujemy się szukać dalej wymarzonego studia. Nie ma w tym nic złego – tatuaż zostanie z nami na dłużej. Niekiedy warto uzbroić się w cierpliwość, poświęcić czas na odnalezienie idealnego wzoru i osoby, która go dla nas wykona – podkreśla Marta Wierzba z TATTOOFEST Magazine.

na podstawie lightscape.pl

Zobacz także: W Słupsku odsłonięto mural poświęcony postaci Witolda Pileckiego

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Nawet 100 tys. chętnych na tatuaż po lockdownie. Zobacz prace tatuażystów z regionu - Głos Pomorza