Nieobecni w polskim Wunderteamie przed halowymi mistrzostwami świata w lekkoatletyce BELGRAD 2022

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Nieobecni w polskim Wunderteamie przed halowymi mistrzostwami świata w lekkoatletyce BELGRAD 2022
Nieobecni w polskim Wunderteamie przed halowymi mistrzostwami świata w lekkoatletyce BELGRAD 2022 Pawel Relikowski / Polska Press
Udostępnij:
Anna Kiełbasińska, Adam Kszczot i Piotr Lisek to najwięksi nieobecni w reprezentacji Polski na halowe mistrzostwa świata, które w piątek rozpoczną się w Belgradzie.

Annę Kiełbasińską wyeliminował koronawirus, przez którego przez tydzień nie była w stanie trenować. Nie było szans na odrobienie zaległości. Głównie dlatego, że te były większe o tyle, bo sporo czasu w pierwszej połowie zmagań w hali straciła przez kontuzję. - Nie nacieszyłam się zbyt długo powrotem do startów w sezonie halowym - poinformowała na Instagramie 31-letnia lekkoatletka. - Niestety, nie zobaczycie mnie w Belgradzie. Wygląda na to, że zbyt optymistycznie oceniłam swoje zdolności w radzeniu sobie w trudnych sytuacjach albo po prostu czasu jest za mało.

Wicemistrzyni olimpijska z Tokio może mówić o dużym pechu, bo w tym sezonie halowym jest w świetnej formie. Na początku lutego pobiła rekord Polski na 400 m, uzyskując 51,10 sek. To siódmy czas na światowej liście, a trzeci, biorąc pod uwagę jej obecność w Belgradzie i zawodniczki zgłoszone do rywalizacji. Po przerwie spowodowanej urazem na początku marca warszawianka wróciła do rywalizacji. Podczas halowych mistrzostw Polski w Toruniu zdobyła srebrny medal. Lepsza od niej była Justyna Święty-Ersetic, która przy okazji ustanowiła nowy rekord - 51,04 sek. Jej na szczęście w Belgradzie nie zabraknie.

- Tuż po mistrzostwach Polski albo nawet i już na nich zachorowałam na COVID. Od tygodnia nie trenuję, a z czegoś takiego z pewnością nie da się biegać na najwyższym poziomie. Na pewno nie na takim, na jaki mnie było stać w tym sezonie - tłumaczyła Kiełbasińska i dodała: - Najpierw lekkie naderwanie mięśnia, gonienie z treningiem, żeby zdążyć na halowe mistrzostwa Polski, a teraz choroba. Zrobiło się trochę tego za dużo… a czasu za mało.

Halowa mistrzyni Europy z 2019 r. w sztafecie 4x400 m zapowiedziała skupienie się na przygotowaniach do sezonu letniego. Ten zapowiada się na długi. Dwa główne przystanki to mistrzostwa świata w Oregonie (15-24.07) i mistrzostwa Europy w Monachium (15-21,08). Natomiast w dniach 9-11.06 w Suwałkach odbędą się mistrzostwa Polski.

W żadnej z tych imprez nie weźmie udziału Adam Kszczot, który zakończył karierę. Nieco przedwcześnie, bo planował to zrobić w Belgradzie. Plany skomplikowały kwestie szczepienia.

- Mimo wznoszącej formy i zadowalających czasów na mityngach i wywalczonym minimum na HMŚ musiałem podjąć decyzję, że nie pojadę do Belgradu . Od maja 2021 r. jestem zaszczepiony jedną dawką J&J przeciw COVID-19, a kolejną planowałem przyjąć planowo dopiero po Belgradzie (po 12 miesiącach ważności) - tłumaczył w mediach społecznościowych dwukrotny wicemistrz świata na 800 m. - Jednakże dział szkolenia i PZLA nalegał na szczepienie przed HMŚ, sugerując w rozmowach, iż zawodnicy bez szczepień nie zostaną dopuszczeni do startu. Ze względów fizjologicznych i własnej historii związanej ze straconymi igrzyskami starałem się temat zastąpić wykonaniem testu PCR bezpośrednio przed wylotem, o co od pewnego czasu zabiegałem. Dla jasności - od stycznia, na taką procedurę zezwala regulamin mistrzostw, niestety nie udało się. Ze względu na to przyjąłem drugą dawkę szczepionki, która ponownie wyłączyła mnie na kilka dni z treningów z powodu gorączki i ogólnego rozbicia - wyjaśnił.

Do sprawy w radiu RDC odniósł się prezes PZLA Henryk Olszewski. - Adam już w październiku wiedział, że musi się zaszczepić. Ogłosiłem to na spotkaniu, jeśli się nie mylę, 23 października. Adam ma jakieś trudności. Nie mieli ich Piotr Małachowski czy inni. Może niektórzy myślą, że im wszystko wolno? - pytał retorycznie były trener m.in. Tomasza Majewskiego.

Pierwszy raz od dziesięciu lat w halowych mistrzostwach świata nie wezmą udziału polscy skoczkowie o tyczce. Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski i Robert Sobera nie uzyskali minimum na zawody. Zaskakująca jest słabsza forma tego pierwszego, który z dwóch poprzednich imprez wracał z brązowym medalem. - Brakuje takiego pyknięcia, iskry - tłumaczył po zostaniu halowym mistrzem Polski Lisek. - Fizycznie czuję się rewelacyjnie. Wierzę, że latem będzie lepiej - dodał lekkoatleta, który w tym roku najwyżej skoczył 5,71 m. Minimum na mistrzostwa wynosiło 5,81 m. Niewykluczone, że obniżka formy to skutek wymagającego sezonu olimpijskiego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Materiał oryginalny: Nieobecni w polskim Wunderteamie przed halowymi mistrzostwami świata w lekkoatletyce BELGRAD 2022 - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Głos Koszaliński
Dodaj ogłoszenie