Niezwykła historia jednej świątyni. Jeden kościół zamienił się w drugi

Piotr Polechoński
Początek budowy.  Widać jeszcze budynek starej świątyni, która wkrótce zostanie "wchłonięta"
Początek budowy. Widać jeszcze budynek starej świątyni, która wkrótce zostanie "wchłonięta" Andrzej Kołpowski
Pani Bogumiła pielęgnowała kwiaty, gdy podszedł do niej starszy mężczyzna z Niemiec. - Tu wcześniej stała inna świątynia - powiedział i wskazał na koszaliński kościół.

Bogumiła Dzięgielska - Ściepko już wcześniej umówiła się z proboszczem parafii pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego, że będzie pielęgnować kwiaty rosnące w pobliżu kościoła.

Podczas jednej z pielęgnacji podszedł do niej starszy mężczyzna. Okazało się, że był Niemcem. Gdy oboje przeszli na język angielski, dowiedziała się, ze nazywa się Walter Friedrich, ma ponad 80 lat, a przed wojną mieszkał w Koszalinie (w którym się urodził). Co więcej, jego ojciec był wieloletnim pastorem koszalińskich protestantów, a ich świątynia została wybudowana w 1926 roku i została usytuowana w miejscu, gdzie dziś stoi kościół Podwyższenia Krzyża Świętego przy ulicy Franciszkańskiej.

- Był bardzo wzruszony. Dał mi zdjęcia tamtej świątyni tuż po jej wybudowaniu. Mówił, że w Koszalinie jest pierwszy raz od czasów wojny - opowiada koszalinianka. Pani Bogumiła skontaktowała go także z koszalińskimi ewangelikami i Maciejem Spruttą, szefem Stowarzyszenia Przyjaciół Koszalina, który już od wielu lat dba o wzajemne kontakty pomiędzy przedwojennymi mieszkańcami a współczesnymi koszalinianami. - Spotkanie było bardzo sympatyczne i miłe. Starszy pan opowiedział trochę o dawnym Koszalinie i swojej rodzinie - relacjonuje Maciej Sprutta.

Jakie były dalsze, powojenne losy świątyni? Otóż w 1945 roku, gdy do Koszalina przyjechali pierwsi Polacy, kościół ten stał się kościołem katolickim w utworzonej właśnie parafii pod wezwaniem świętego Józefa. W 1954 roku świątynia stała się kościołem parafialnym parafii pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego. W 1974 roku do parafii przeprowadzili się franciszkanie. Niedługo po tym rozpoczęła się budowa nowego kościoła, który dziś stoi w tym miejscu.

- Co ciekawe, nie obyło się wówczas bez pewnych poważnych kłopotów - opowiada Maciej Sprutta. - Otóż ówczesna władza nie chciała się zgodzić na postawienie kolejnego kościoła w Koszalinie. Uważała , że jest ich za dużo. Zgodziła się tylko i wyłącznie na jego rozbudowę. Oficjalnie franciszkanie na to poszli, a nieoficjalnie, krok po kroku, wybudowali zupełnie nowy kościół - dodaje.

Udało nam się dotrzeć do koszalinianina, który pamięta przebieg tej niezwykłej budowy i co najważniejsze postępy prac uwiecznił na zrobionych przez siebie zdjęciach. Widać na nich doskonale, jak stopniowo stary kościół jest przebudowywany w nowy, który stoi dziś.

- Fotografie te zrobiłem z balkonu mojego mieszkania, z wieżowca stojącego naprzeciwko. Jakiś czas wcześniej przywiozłem z Moskwy nowiutki aparat fotograficzny "Smiena" i robiłem zdjęcia w każdej wolnej chwili - opowiada Andrzej Kołpowski. - Pstryknąłem też fotki budującego się nowego kościoła przy ulicy Franciszkańskiej. Wtedy do głowy mi nawet nie przyszło, że w jakimś sensie właśnie tworzę historyczną dokumentację. Ale dziś, po 40 latach, dla nowego pokolenia koszalinian to jest tak sama odległa przeszłość jak ta przedwojenna - dodaje pan Andrzej.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Też byłem tam parafianinem. Proboszczem był o. Domański. Niestety obecny kościół wraz z salkami katech. i pomieszczenia klasztorne nie udały się architektom. Akustyka do dziś fatalna. Tymczasem pamieć o czcigodnym bracie zakonnym Pawle przetrwała do dziś. ( to ten od Syreny 104 i jazdy na rowerze ). Orkiestra dęta pw. Św Cecylii i wreszcie szopka bożonarodzeniowa to jego dzieło.  :)

N
Niunia

Pamiętam tę przebudowę - w tamtych latach należałam do tej parafii. Z tego, co słyszałam, ówczesne władze zgodziły się tylko na remont, więc o. o. franciszkanie przeprowadzili go bardzo sprytnie - najpierw jedna połowa kościoła została wyłączona z użytkowania i tam dokonano przebudowy, a potem to samo zrobiono z drugą połową. Oficjalnie nikt nie mógł się doczepić, bo kościół cały czas działał, tyle że przez pewien czas musieliśmy się cisnąć na mszach i nie tylko. Ale była to frajda obserwować w kolejne niedziele postęp prac (bo było co nieco widać, co się dzieje w tej remontowanej połowie). Całą tę robotę prowadził p. Kozak (chyba już dziś nieżyjący) ze swoją ekipą.

g
gość
W dniu 06.04.2015 o 09:43, komunijny napisał:

A mnie tata samochodem przywiózl .

za to teraz popylasz dwójką a ja jeżdżę swoją bryką :D

k
komunijny
W dniu 06.04.2015 o 09:39, gość napisał:

9 czerwca 1974 roku do I Komunii Św. szłam jeszcze w "starym" kościele i pamiątkowe zdjęcie grupowe zrobione zostało przed wejściem do kościoła

A mnie tata samochodem przywiózl .

g
gość

9 czerwca 1974 roku do I Komunii Św. szłam jeszcze w "starym" kościele i pamiątkowe zdjęcie grupowe zrobione zostało przed wejściem do kościoła

Dodaj ogłoszenie