Opowieść o odważnym humanitarianinie

Materiał informacyjny Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP

Na całym świecie jest ich minimum 200 tysięcy. Poświęcają swój czas, zdrowie, a czasem życie by poprawić byt innych ludzi w najdalszych zakątkach globu. Organizacja Narodów Zjednoczonych nazywa ich „bohaterami prawdziwego życia” (#RealLifeHeros). Pomagają ofiarom klęsk żywiołowych i katastrof naturalnych, wojen, konfliktów i prześladowań. Prowadzą obozy dla uchodźców, dostarczają wyżywienie, budują schronienia, uczą, leczą, wspierają najbardziej potrzebujących.

Centrum ich zainteresowania jest człowiek – niezależnie, z której strony barykady pochodzi, jaką wyznaje religię, czy jakiej jest narodowości. Etyka pomocy humanitarnej opiera się na zasadach bezstronności i neutralności oraz regule by „po pierwsze nie szkodzić”. Od ich pracy, zaangażowania i poświęcenia zależy los setek milionów ludzi.

Tylko w 2019 r. dzięki pomocy humanitarnej udało się m.in. zaszczepić prawie 29 milionów dzieci na odrę, prawie 7 milionów niedożywionych dzieci i kobiet w ciąży objęto opieką lekarską, a 32 miliony osób uzyskało dostęp do czystej wody. Ponad 71 milionów uchodźców i osób wewnętrznie przesiedlonych mogło uzyskać dach nad głową, żywność i środki do życia.

Według przewidywań ONZ z początku 2020 r., aż 168 mln ludzi miało potrzebować pomocy humanitarnej w 2020 r. – najwięcej od wielu dekad. Oznacza to, że co 45 osoba na świecie może przetrwać tylko dzięki takiemu wsparciu. W samym Jemenie pomocy potrzebuje niemal 80% całej populacji, czyli 24 miliony mieszkańców. Inne największe kryzysy humanitarne trwają w Syrii, Demokratycznej Republice Konga, Afganistanie, Sudanie Południowym, Wenezueli czy na Haiti.

ONZ szacowała, że tylko na własne działania pomocowe w tym roku będzie potrzebować 28 miliardów dolarów. Wybuch pandemii COVID-19 sprawił jednak, że dane te stały się nieaktualne, a faktyczne potrzeby dramatycznie wzrosły.

Już teraz kolejne 9 państwo poprosiło o pomoc ONZ (oprócz dotychczasowych 54), a dziesiątki milionów ludzi straciły środki do życia w rezultacie wprowadzanych powszechnie środków restrykcyjnych i ograniczania działalności gospodarczej. Według Banku Światowego 40-60 milionów ludzi zostało wepchniętych z powrotem w ekstremalne ubóstwo, czyli będą mieli mniej niż równowartość 1,90 dolara na dzień życia. Światowy Program Żywnościowy (WFP) szacuje, że liczba osób, którym grozi niedożywienie podwoi się do 265 milionów. Fundusz Narodów Zjednoczonych ds. Dzieci (UNICEF) alarmuje, że dodatkowe 6 tysięcy dzieci może umierać każdego dnia na choroby, którym nie można zapobiegać, gdyż w wyniku koronawirusa regularne szczepienia zostały wstrzymane (m.in. odrę, cholerę, polio).

Pandemia uczyniła pracę humanitarian jeszcze bardziej potrzebną, ale jednocześnie bardziej niebezpieczną. Działają na pierwszej linii walki z wirusem, w warunkach często uniemożliwiających zachowanie właściwej higieny czy dystansu społecznego. Ich misja z resztą nigdy nie była łatwa.

Od lat rośnie liczba pracowników humanitarnych, którzy odnieśli szkody pomagając innym. W 2019 r. w 277 oddzielnych atakach ucierpiało 483 pracowników pomocowych – w tym 125 straciło życie, 234 zostało rannych, a 124 osoby porwano. Najbardziej niebezpiecznymi miejscami dla niesienia pomocy humanitarnej w 2019 r. były Syria, Sudan Południowy, Demokratyczna Republika Konga, Afganistan, Republika Środkowej Afryki, Jemen i Mali.

By uhonorować tych, którzy zapłacili za swoją misję najwyższą cenę ONZ ustanowiła w 2009 r. Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej, obchodzony 19 sierpnia.

Także w Polsce coraz więcej ludzi i organizacji angażuje się w pomoc humanitarną. Pracownicy organizacji pozarządowych, wolontariusze, polscy misjonarze, ratownicy, lekarze, korzystając ze środków rządowych, prywatnych czy zbiórek publicznych docierają ze wsparciem w najdalsze krańce świata. Dają tym samym wyraz solidarności z najsłabszymi i odpowiedzialności za wspólny los ludzkości.

Polskie władze przekazały na pomoc humanitarną w 2019 r. 66,2 mln zł. Środki te w większości trafiły do ofiar wojny i uchodźców z Syrii przebywających w sąsiednich krajach (Libanie, Turcji, Iraku). 40 mln z tej kwoty stanowiła wpłata na Unijny Instrument Pomocy dla Uchodźców w Turcji; 11,8 mln zł wsparcie międzynarodowych agend humanitarnych a ok. 13,2 mln PLN wsparło działalność polskich organizacji humanitarnych obecnych w regionie. Dzięki temu m.in. Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej mogło realizować program zabezpieczenia dachu nad głową i poprawy dostępu do edukacji dla uchodźców i ludności lokalnej w Libanie (1,5 mln zł) a Polska Misja Medyczna zwiększyć dostęp do opieki medycznej dla kobiet i dzieci mieszkających w słabo rozwiniętych obszarach prowincji Zarka i Al-Mafrak w Jordanii (0,5 mln zł).

Polscy strażacy i personel medyczny oraz eksperci pomocy humanitarnej Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej byli jednymi z pierwszych, którzy pośpieszyli na ratunek ofiarom katastrofalnego wybuchu w Bejrucie w sierpniu 2020 r.

Pomoc humanitarna dziś to rozwinięta dziedzina nauki, sprofesjonalizowana sfera usług i poważna część międzynarodowej gospodarki i polityki. Krytycy wskazują na cały „przemysł humanitarny” nie pozbawiony swoich wad i nieudanych programów. Krytyka ta staje się jednak bodźcem do stałej zmiany sektora humanitarnego, poprawy efektywności i najlepszego wykorzystania zasobów.

Pomoc humanitarna będzie potrzebna tak długo jak na świecie będą istniały wojny, ubóstwo i przemoc. I potrzebni będą odważni humanitarianie. I choć możemy marzyć o świecie, gdzie ich praca będzie już zbędna, warto póki co docenić ich codzienne poświęcenie i zaangażowanie.

Autor: Patryk Kugiel, Główny Analityk, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych.

Materiał oryginalny: Opowieść o odważnym humanitarianinie - Polska Times

Dodaj ogłoszenie