Polki pójdą na emerytury w wieku 53 lat, a Polacy 58? Kto zapracuje na świadczenia i opiekę zdrowotną? [23.02.20]

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Kolejna propozycja "pod obecnych wyborców" ma pomóc Andrzejowi Dudzie pokonać Małgorzatę Kidawę Błońską, kandydatkę Koalicji Obywatelskiej oraz pozostałych kandydatów w majowych wyborach prezydenckich. Szymon Starnawski /Polska Press
35 lat pracy i 35 lat emerytury – tak niebawem może wyglądać życie niejednej Polki. Prezydent Andrzej Duda chce, by każda kobieta nad Wisłą mogła przejść na emeryturę po przepracowaniu 35 lat, wliczając w to urlopy macierzyńskie. U mężczyzn staż uprawniający do odejścia z pracy miałby być o pięć lat dłuższy. Obietnica ta ma dać Dudzie zwycięstwo w majowych wyborach prezydenckich.

Prezydent może liczyć na poparcie związków zawodowych oraz tysięcy Polek i Polaków w wieku przedemerytalnym. Eksperci ostrzegają jednak, że rozwiązanie to pogłębi problemy na rynku pracy: w ciągu roku może zniknąć nawet 400 tys. wartościowych pracowników, których nie ma kto zastąpić. Co w tej sytuacji zrobią firmy, którym zawdzięczamy wzrost gospodarczy i rosnące wpływy do budżetu?

WIDEO: Trzy Szybkie

Ponieważ wiele Polek zaczęło przed laty karierę zawodową w wieku 18 lat (a nawet wcześniej), jest wysoce prawdopodobne, że na garnuszku ZUS będziemy mieli wkrótce panie 53-letnie – z perspektywą 35-letniego życia na emeryturze. W przypadku mężczyzn – do pięćdziesięciokilkuletnich górników-emerytów dołączyć mogą wkrótce ich rówieśnicy - przedstawiciele innych fachów, zwłaszcza fizycznych; tu potencjalny okres życia na emeryturze jest znacząco krótszy (ok. 25 lat) z uwagi na zdecydowanie krótsze życie mężczyzn.

Skuteczne w wyborach, lecz szkodliwe dla gospodarki

Z danych GUS wynika, że pracowników (pań i panów) spełniających proponowane przez prezydenta i związki kryterium stażowe jest obecnie ponad 400 tys. To potężna armia wyborców – w większości mocno zainteresowanych propozycją prezydenta Dudy i gotowych go z tego powodu poprzeć w majowej elekcji. Ludzie ci uważają emerytury stażowe za sprawiedliwsze od obecnie obowiązującego systemu – i mają sporo racji.

Dzisiaj osoby zaczynające kariery zawodowe późno, np. w wieku 26 lat, mają prawo przejść na emerytury w tym samym wieku, co ci, którzy pracują od szesnastego, bądź osiemnastego roku życia (kobiety w wieku 60 lat, mężczyźni – 65). Nakłada się na to sporo wyjątków i przywilejów, np. wspomnianych górników oraz mundurowych, prokuratorów, sędziów.

W efekcie przeciętny Polak pracuje tylko 33 lata, a przeciętna Polka – 30 (dla porównania: Szwed - 42 lata, a Czech – 36). Proponowany przez prezydenta i związki zawodowe próg (35 i 40 lat) na pierwszy rzut oka nie stanowiłby więc żadnego wyłomu w systemie. W rzeczywistości jednak byłby jednak kolejnym ciosem wymierzonym przez rząd polskiej gospodarce – a ściślej: rynkowi pracy.

W większości krajów Europy wiek emerytalny pań i panów jest identyczny i wynosi 67 lat, a w Holandii, Irlandii i Wielkiej Brytanii trwa nawet jego podwyższanie. Na początku mijającej dekady rząd PO i PSL też zaczął zrównywać i podnosić wiek emerytalny do 67 lat (u pań miało to trwać aż 40 lat), ale PiS, po dojściu do władzy w 2015 r., skasował tę reformę, przywracając poprzedni wiek: 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Warto przypomnieć, że to rozwiązanie wprowadzono w Polsce tuż po II wojnie światowej, gdy przeciętny Polak żył mniej niż 55 lat, a przeciętna Polka 61; dziś jest to odpowiednio – 74 (19 lat więcej) i 82 (21 lat więcej!)…

Obniżenie wieku było spełnieniem wyborczej obietnicy Andrzeja Dudy – w dużej mierze dzięki niej kandydat PiS wygrał w 2015 r. z ówczesnym prezydentem Bronisławem Komorowskim. Był to krok w Europie niespotykany i na dłuższą metę bardzo groźny dla gospodarki, ale z punktu widzenia taktyki wyborczej okazał się mistrzowski: ludzie w wieku okołoemerytalnym, zagrożeni w poprzednich latach bezrobociem, poczuli się bezpieczniej. I są do dziś wdzięczni Dudzie – oraz PiS.

Teraz sztab Dudy chce najwyraźniej powtórzyć ów manewr przy okazji reelekcji – nie przejmując się w ogóle sytuacją na polskim rynku pracy, która w coraz większym stopniu uderza w gospodarkę.

O 400 tysięcy pracowników mniej. I nie ma ich kto zastąpić

Głównym problemem pracodawców w Polsce jest od trzech lat brak pracowników. Dotyczy on właściwie wszystkich sektorów i branż, odnosi się zarówno do robotników, jak i specjalistów czy menedżerów. Już teraz nie obsadzone pozostaje co trzecie stanowisko informatyka oraz inżyniera w przemyśle (w branży motoryzacyjnej niedobory sięgają 40 proc.) oraz co czwarte stanowisko logistyka. W usługach medycznych i opiece deficyt przekroczył także 25 proc. ogółu stanowisk. W energetyce i budownictwie – 20 procent.

Część wykonawców prostych i powtarzalnych prac fizycznych można w miarę szybko zastąpić automatami i robotami lub imigrantami (pod warunkiem zasadniczych uproszczeń i ułatwień w przepisach i procedurach dotyczących zatrudnienia cudzoziemców), w niektórych branżach, zwłaszcza w usługach, jest to jednak bardzo trudne. Największym zagrożeniem dla naszej gospodarki jest jednak brak wysokiej klasy specjalistów i menedżerów w innowacyjnych branżach.

W zgodnej opinii ekspertów, do owego deficytu walnie przyczyniło się właśnie obniżenie wieku emerytalnego przez PiS. Wprawdzie rząd podkreślał, że nowy-stary wiek to tylko przywilej, a nie coś, z czego koniecznie trzeba skorzystać. Ba, radził, by kierować się tutaj zdrowym rozsądkiem, zgodnie z zasadą „im dłużej pracujesz, tym więcej otrzymasz”. W praktyce okazało się jednak, że uprawnieni masowo przeszli na garnuszek ZUS. Dotyczy to zwłaszcza 60-letnich kobiet.

Wedle ZUS, w 2010 r. na emeryturę przeszło 92,3 tys. Polek i Polaków, w 2011 – 102,5 tys., w 2012 – 120 tys., w 2013 – 104,4 tys., w 2014 – 158,2 tys., w 2015 – 224,4 tys., w 2016 – 229,4 tys., natomiast po obniżeniu wieku emerytalnego: w 2017 – 417 tys. i w 2018 – 355 tys. W pierwszym półroczu 2019 r. przybyło kolejnych 133 tys. emerytów. Czyli w pełne trzy lata będzie to – najpewniej - ponad milion. Większość to kobiety.

Dane te – oraz wstępne badania opinii zainteresowanych - sugerują, że po wprowadzeniu emerytur stażowych liczba młodych emerytów lawinowo wzrośnie. Nakłada się to na coraz bardziej dramatyczną sytuację demograficzną: w 2020 r. ustawowy wiek emerytalny (60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn) osiągnie ponad 700 tys. Polek i Polaków, natomiast w dorosłość wkroczy zaledwie 360 tys. Nie ma więc mowy o zastępowaniu w pracy jednego pokolenia przez drugie: deficyt przekracza 300 tys. osób rocznie! Emerytury stażowe pogłębią ten problem.

Wedle wyliczeń organizacji pracodawców, do 2025 roku polskiej gospodarce zabraknie co najmniej 1,5 mln pracowników. Jeśli PiS przyjmie rozwiązanie Andrzeja Dudy – będzie to ponad 2,5 mln. Pojawia się pytanie: kto zapracuje na świadczenia milionów emerytów oraz ich opiekę zdrowotną i socjalną, która przy wydłużającym się życiu wymaga znacząco wyższych nakładów. Pytanie to dotyczy zwłaszcza Polek, które postanowią na garnuszku ZUS przeżyć 35 i więcej lat, czyli tyle samo, ile wcześniej pracowały.

Na dniach ZUS ma przedstawić analizy dotyczące proponowanej regulacji.

Kto skorzysta, ten straci i będzie musiał wyżyć za tysiąc złotych

Z danych GUS wynika, że 12 proc. Polek dostało w tym roku emeryturę poniżej minimalnej. Lawinowo, w tempie ponad 30 proc. rocznie, przybywa tzw. groszowych emerytek – rekordzistka dostaje 4 grosze miesięcznie, czyli 300 razy mniej niż kosztuje obsługa jej konta w ZUS; osób takich jest już prawie ćwierć miliona! Ponad 60 proc. Polek dostaje poniżej 2 tys. zł brutto, czyli 1680 zł na rękę. Ponad 3 tys. zł na rękę otrzymuje z ZUS zaledwie 5 proc. nowych emerytek. U mężczyzn jest to 30 procent.

Oficjalne prognozy ZUS pokazują, że świadczenia kolejnych pokoleń emerytów będą, mimo waloryzacji, relatywnie niższe niż dziś. Są podstawowe dwa powody: będziemy najpewniej żyli coraz dłużej, zaś w gronie ubezpieczonych stale przybywa tych, którzy nie pracowali przed 1999 rokiem (kiedy przeprowadzono reformę), a więc nie mają wypracowanego i naliczonego tzw. kapitału początkowego.

Pokolenie obecnych 50-latków ma w większości na swych kontach w ZUS, oprócz składek gromadzonych po zmianie systemu w 1999 r., także kapitał początkowy z tytułu wcześniejszej pracy. Kwoty te są różne, zależne od tego, ile i jak długo ktoś wcześniej zarabiał. W przypadku 50-letniej kobiety zarabiającej od 20 roku życia średnią krajową może to być jakieś 200 tys. zł ekstra. To dużo, zważywszy, że osoba zarabiająca przez 35 lat kariery zawodowej równowartość obecnych 4 tys. zł brutto, czyli dość sporo, odłoży przez cały ten czas na koncie w ZUS niespełna 350 tys. zł. Owo 350 tys. plus 200 tys. zł (kapitał początkowy) podzielone przez 253 (liczba pozostałych miesięcy życia) da jej w wieku 60 lat dość przyzwoite świadczenie – w wysokości 2,2 tys. zł. Jeśli taka osoba zdecyduje się popracować o dwa lata dłużej, jej emerytura wzrośnie do 2,8 tys. zł.

Tymczasem Polka mająca dziś 40 lat lub mniej nie zgromadziła na koncie w ZUS kapitału początkowego (bo mało która pracowała przed rokiem 1999), czyli owych – średnio – 200 tys. zł. Cały jej kapitał to wyłącznie składki gromadzone w toku kariery zawodowej. Jeśli zarabia ok. 4 tys. zł, to w wieku 60 lat będzie miała tylko 350 tys. zł, które ZUS podzieli przez 253 (lub więcej, jeśli statystyczne trwanie życia w Polsce się wydłuży), co da niespełna 1,4 tys. zł brutto, czyli niecałe 1200 zł na rękę.

A mówimy tu o kobiecie zarabiającej przez większość życia w okolicach średniej krajowej. 70 proc. pań w Polsce zarabia mniej i nie płaci składek przez 35 lat średnio przez 30.

ZUS wskazuje, że dzisiaj tzw. stopa zastąpienia, czyli relacja między wysokością emerytury a dotychczasowymi zarobkami, jest w Polsce przyzwoita i przekracza 50 proc. Ale w perspektywie 20 lat (interesującej dla obecnych 40-latek) ma spaść do ok. 30 proc. A może nawet poniżej 25 proc. Propozycja prezydenta Dudy znacząco zwiększa prawdopodobieństwo spełnienia takiej czarnej wizji.

W obecnym systemie jedynym sposobem na uchronienie się przed totalna nędzą na starość jest wydłużenie okresu aktywności zawodowej, bez oglądania się na obniżony wiek emerytalny. Oraz gromadzenie dodatkowych oszczędności, nie tylko w bardzo korzystnym dla pracowników systemie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK), który właśnie wystartował, ale też w innych formach.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Polki pójdą na emerytury w wieku 53 lat, a Polacy 58? Kto zapracuje na świadczenia i opiekę zdrowotną? [23.02.20] - Dziennik Polski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2,110

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
23 lutego, 13:43, AXX:

Kto zastąpi 400 tys. tych starych co odejdą na emeryturę? Młodzi emeryci wojskowi, policyjni i sędziowie oraz prokuratorzy na wcześniejszych emeryturach.

23 lutego, 13:46, Monter:

Nikt nie zastąpi bo nigdzie nie pójdą

23 lutego, 13:55, Gość:

Monter ty zadajesz sobie pytania i sam sobie odpowiadasz

Można się do monterka przyzwyczaić. On był od początku , jest i będzie.

G
Gość
23 lutego, 13:43, AXX:

Kto zastąpi 400 tys. tych starych co odejdą na emeryturę? Młodzi emeryci wojskowi, policyjni i sędziowie oraz prokuratorzy na wcześniejszych emeryturach.

23 lutego, 13:46, Monter:

Nikt nie zastąpi bo nigdzie nie pójdą

Monter ty zadajesz sobie pytania i sam sobie odpowiadasz

M
Monter
23 lutego, 13:43, AXX:

Kto zastąpi 400 tys. tych starych co odejdą na emeryturę? Młodzi emeryci wojskowi, policyjni i sędziowie oraz prokuratorzy na wcześniejszych emeryturach.

Nikt nie zastąpi bo nigdzie nie pójdą

M
Monter

Psu na bude wasza paplanina w tym miejscu. Efekt będzie taki że czeka was 60,65 albo 67,67

A
AXX

Kto zastąpi 400 tys. tych starych co odejdą na emeryturę? Młodzi emeryci wojskowi, policyjni i sędziowie oraz prokuratorzy na wcześniejszych emeryturach.

G
Gość
22 lutego, 22:45, Marek:

Świetne pomysły, brawo. Tak powinno się rządzić aby rządzić mądrze i ulżyć ludziom. A nie jak Platforma - kradli i się tylko z lusdzi śmiali. Brawa dla PIS, Brawa dla prezydenta Dudy.

23 lutego, 8:35, Gość:

Puk puk

23 lutego, 11:26, Aga:

Idiota

23 lutego, 11:30, Gość:

To jak rozumiem Twoje nazwisko a jak masz na imię?

a imię moje PiSuar.

N
Nawik

Już wiem- nici z emerytur stażowych. Głosuje na każdego oprócz Dudy, trochę takich głosów w rodzinie nazbieram, a tylko dlatego że nic nie dostałem, tylko tyram 43 lata i część mojej kasy idzie na 500 tu i tam, okazuje się że gdyby nie tacy jak my robole którzy tyrają już ponad 49 lat, to by się budżet zawalił i nie starczyłoby na rozdawnictwo. Ja mówię Panu Prezydencie koniec.

G
Gość
23 lutego, 11:16, gosc5:

Na oddziałach udarowych jest coraz więcej młodych ludzi. Na onkologii również. Między bajki proszę włożyć to, że żyjemy dłużej. Zanieczyszczenie powietrza, stres związany z podpuszczaniem ludzi na siebie (wyścig szczurów zafundowany przez niedouczonych podstarzałych menagerów) i brak stabilności słabych firm często bez zaplecza badawczego, funkcjonujących po kila lat i zmieniających nazwy nie daje gwarancji przyszłości. Kult zarządzania i wykorzystywania pracowników jest nie tylko w Europie stosowany jest na całym świecie i to pomału się zmienia. Dlatego ta propozycja jest bardzo dobra. Firmy światowe powinny brać odpowiedzialność za pracowników i byłych pracowników. Inaczej będzie to przypominało obóz pracy. To, że emerytury są za niskie to dla tego, że jest wyzysk. I niech nikt nie sugeruje, że mamy pracować do śmierci. No chyba, że znajdą się pracownicy za miskę ryżu... Bo tak co niektórzy kombinują...

Zwolnij sie. Nikt cie nie zmusza do roboty. Jak i pryncypał mało płaci szukaj innego

G
Gość
23 lutego, 08:35, Gość:

A czy którykolwiek z ekonomistów wie jak się czuje kobieta pracująca od 17roku zycia i wychowujaca zarazem dzieci.Bo wydaje mi się,że zapracowała już na siebie.

23 lutego, 10:17, Gość:

Popieram - brawo

23 lutego, 12:26, Gosia:

Popieram,słuszna uwaga.Mam 39 lat pracy.Pracuje od 1981 roku.Uczylam się jednocześnie i wychowałem dwoje dzieci.Uwazam,że to powinno wystarczyć.Mlodzi mają więcej siły i są wydajniejsi.

To co ty uważasz to o kant d... obchodzi rządzących

G
Gość
23 lutego, 13:12, Ala:

Na jakim garnuszku zusu, pracując 40 lat jestem kobietą mam większy kapitał niż 60 latka z 20 letnim stażem pracy, więc o co ten szum dajcie ludziom te emerytury stażowe, bo nam się należą za tyle lat pracy.

To sobie weź co ci sie należy

A
Ala

Na jakim garnuszku zusu, pracując 40 lat jestem kobietą mam większy kapitał niż 60 latka z 20 letnim stażem pracy, więc o co ten szum dajcie ludziom te emerytury stażowe, bo nam się należą za tyle lat pracy.

K
Krzysztof

A kiedy uchwalą emerytury stażowe. Emerytury stażowe były obiecane i co gdzie one są. Gdzie to spełnianie obietnicy wyborczej. Nie ma pieniędzy Mam pomysł żeby zmniejszyć koszty. Niech przyszli emeryci zjedzą bezrobotnych. Im więcej tym lepiej dla mnie. Po drugie zabrać dotacje na te wszystkie partie polityczne. Po trzecie niech każdy płaci na ZUS między innymi sędziowie, prokuratura, mundurowi. Wprowadzenie emerytury stażowej. A nie że pójdzie na emeryturę pracując zaledwie kilka lat. Uszczelnić wydatki a nie patrzeć skąd wziąć czy podnosić podatki.I nikt nam nic nie DAJE emerytury wypracowaliśmy sobie sami. A emerytury powinny być tylko stażowe a nie żaden wiek emerytalny. Całe życie przesiedzi na zasiłkach 65 roku życia będą brać emeryturę taką jak ja po 40 latach pracy

G
Gosia
23 lutego, 08:35, Gość:

A czy którykolwiek z ekonomistów wie jak się czuje kobieta pracująca od 17roku zycia i wychowujaca zarazem dzieci.Bo wydaje mi się,że zapracowała już na siebie.

23 lutego, 10:17, Gość:

Popieram - brawo

Popieram,słuszna uwaga.Mam 39 lat pracy.Pracuje od 1981 roku.Uczylam się jednocześnie i wychowałem dwoje dzieci.Uwazam,że to powinno wystarczyć.Mlodzi mają więcej siły i są wydajniejsi.

G
Gosia
23 lutego, 9:02, Wyborca:

Panie prezydencie, a może już po 20 i 15 latach. Wystarczy na sznurek by się powiesić, bo dzisiaj przymiera się głodem za pseudo emerytur i renty!

23 lutego, 09:43, Gość:

Tak jak się wszystko wydaje na 500 ,czy emeryturę matczyną !!!

Emerytury są niskie bo PO nie pregerowalo umów o pracę tylko śmieciowe umowy.

z
za chwilę emerytka

Kto zapracuje?, wieczni studenci może w końcu w wieku 28 29 zakwasza rękawy i do pracy.Nigdy nie wypracują tylu lat co my i piszę tu tylko o pracy a nie jakimś sciemnianiu(studia, szkoły, praktyki). My mamy po 30, 40 lat tylko pracy!. Nie rozumiem tego lamętu, no może rozumiem jednak odejdą woły robocze a delikatna " elyta" do pracy się nie nadaje, już za samo przyscie chce zarabiać jak pracownik z trzydziestoletnim doświadczeniem w zawodzie ale pracować tak ciężko jak on to już niestety nie. Do roboty jemioły.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3