Pomogliśmy: Po naszej interwencji ZUS zajął się sprawą ciężko chorej studentki

Inga Domurat, inga.domurat@gk24.pl
To zdjęcie Małgorzata Dondajewska robiła sobie jeszcze przed chorobą. Wtedy wszystko układało się dobrze. Choroba to był dla niej szok.
To zdjęcie Małgorzata Dondajewska robiła sobie jeszcze przed chorobą. Wtedy wszystko układało się dobrze. Choroba to był dla niej szok. Fot. Archiwum prywatne
Dopiero po naszej publikacji sprawą poważnie chorej 24-letniej Małgorzaty Dondajewskiej z Rosnowa zajął się ZUS w Koszalinie. Ten od czterech miesięcy zwleka z wypłatą zasiłku chorobowego.

Po naszej środowej naszej publikacji sprawą zajął się osobiście dyrektor koszalińskiego oddziału ZUS - Marek Pogonowski. Wiemy, że poszukiwania pracodawcy chorej, którego kontrolą miał zająć się poznański oddział ZUS, też już się powiodły. Ostateczne decyzję w sprawie przyznania zasiłku chorobowego mamy poznać w najbliższych dniach. Ponadto ZUS zajął się postępowaniem sprawdzającym, czy aby Małgorzacie Dondajewskiej nie przyznać prawa nie tylko do zasiłku chorobowego, ale i do renty socjalnej. I, jak się dowiedzieliśmy, chora może już składać odpowiedni wniosek i rentę otrzyma.

Niestety, tak szybka reakcja ZUS-u nastąpiła dopiero wtedy, gdy sprawą zajęliśmy się my. Wcześniej, przez cztery miesiące, ta młoda kobieta otrzymywała tylko pisma informujące ją lakonicznie o prowadzonym postępowaniu wyjaśniającym, które tak długo się nie mogło zakończyć. Tym samym urzędnicy skazali ciężko chorą Małgorzatę Dondajewską na wegetację.
W lipcu 24-latka trafiła do poznańskiego szpitala (w tym mieście studiowała i pracowała). - Badania potwierdziły najgorsze przypuszczenia. Jestem chora na anemię aplastyczną i jedynym ratunkiem dla mnie jest przeszczep szpiku, na który czekam. Co dwa tygodnie mam transfuzją krwi, biorę garściami leki, nie wychodzę z domu. Do tego zadłużona jestem po uszy, bo ZUS nie wypłaca mi należnych pieniędzy - mówiła nam zrozpaczona Małgorzata Dondajewska.

W momencie zachorowania studentka pracowała jeszcze na umowę - zlecenie, ale od miesiąca była już też zatrudniona na dwumiesięczny okres próbny na umowę o pracę. Choroba jednak pokrzyżowała jej nie tylko zawodowe plany. Małgosia musiała również wziąć dziekankę na studiach, a tym samym wstrzymano jej wypłatę kredytu studenckiego w wysokości 600 złotych. Przebywając na zwolnieniu lekarskim dłużej niż miesiąc, wystąpiła z końcem lipca do koszalińskiego ZUS o przyznanie zasiłku chorobowego.

Ten z decyzją się wstrzymał, aż do zakończenia postępowania wyjaśniającego, które prowadzi poznański ZUS. Ten wyjaśnia sprawę od czterech miesięcy! Urzędnicy nie mogli uwierzyć, że właściciel firmy tak po prostu zatrudnił studentkę na umowę o pracę i dał jej pensję 1700 złotych, a do tego, że ta po miesiącu od rozpoczęcia pracy tak ciężko i nagle zachorowała. Dlatego ZUS postanowił skontrolować pracodawcę. Ale przez tyle miesięcy nie był w stanie umówić się z nim na kontrolę.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
W dniu 04.12.2009 o 00:29, gość napisał:

Materiał jest jednostronny, chyba nie do końca ta pani uczciwie postępowała, w końcu to są pieniądze budżetowe i przekrętów z fikcyjnymi umowami o pracę i zawyżonymi poborami nie brakuje. Szczególnie w małych firmach takie postępowanie jest nagminne.



I co teraz powiesz????
j
ja

Dziwne, że studentka dostała 1700 pln pensji? widac żyjemy w kraju w którym uważa się, że studentowi nie należy się godziwa pensja, że jedyne co mu przysługuje to jakieś ochłapy (a najlepiej 3pln na godzinę lub żeby płacił pracodawcy za możliwość pracy).

G
Gość
W dniu 04.12.2009 o 00:29, gość napisał:

Materiał jest jednostronny, chyba nie do końca ta pani uczciwie postępowała, w końcu to są pieniądze budżetowe i przekrętów z fikcyjnymi umowami o pracę i zawyżonymi poborami nie brakuje. Szczególnie w małych firmach takie postępowanie jest nagminne.


a jeżeli postępuje nieuczciwie to co ?, na ile zrobi przekręt ?, proponuję rozejrzeć się po kraju w takich spółkach jak PKN Orlen, KGHM, lub wysokie stanowiska urzędowe, jak ktoś widzi że traci pracę to idzie na zwolnienie lekarskie (fikcyjne) i to jest przekręt, przy miesięcznej pensji od 30 tys do 100 tys zł ile to jest chorobowego ?
g
gość

Materiał jest jednostronny, chyba nie do końca ta pani uczciwie postępowała, w końcu to są pieniądze budżetowe i przekrętów z fikcyjnymi umowami o pracę i zawyżonymi poborami nie brakuje. Szczególnie w małych firmach takie postępowanie jest nagminne.

k
karolinka

szmery , bajery dopiero w ub.tygodniu zus pofatygował się z pismem do pracodawcy.

Dodaj ogłoszenie