Potrącenie na koszalińskim Przylesiu: pieszy wtargnął na skrzyżowanie

mas
Fot. archiwum
Do potrącenia pieszego doszło w Koszalinie na skrzyżowaniu ulic Śniadeckich i Kołłątaja. Poszkodowany mężczyzna jest w szpitalu na badaniach.

Z ustaleń policji wynika, że pieszy chciał przejść przez skrzyżowanie. W tym momencie został potrącony przez kierowcę forda. Kierowca był trzeźwy.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość z Przylesia
W dniu 07.11.2009 o 14:36, Gość napisał:

Widzisz, mądralo z blokowiska, akurat działa to nieco inaczej. Podchodzisz jako pieszy do przejścia. Samochód jest 50m od tego przejścia. Rozglądasz się, 2-3 sekundy mijają. Opcja a - wchodzisz na przejście, gdzie samochód jest już 30m od niego i nie wyhamuje = jesteś idiotą i wtargnąłeś na przejście. Opcja b - czekasz aż samochód przejedzie i idziesz spokojnie. Samochód nie jedzie metr od krawężnika, pas ma 2,7m szerokości, często mniej, samochód ma 1,4m szerokości. Standardowo. Twoje 80cm akurat łapie się na potrącenie. Oczywiście jak wyjdziesz na pasy 10m przed pedzącym 60km/h samochodem, ale to wracamy do opcji a - jesteś idiotą i wtargnąłeś na przejście. To proste. Piesi to u nas święte krowy, przez takich blokersów jak Ty, piszących swoje mądre-inaczej myśli. A dróg w Europie przejechałem więcej niż Ty, tam nie ma tylko kultury jazdy. Jest też kultura pieszych.



Pewnie w Twojej głowie działa to inaczej. Jesteś 50 m od pasów. Widzisz mnie idacego prosto na pasy przy samym krawęzniku. Myslisz sobie: "na pewno się zatrzyma. Przecież ja mam ze sobą 1000 kg żelastwa. Po ch... zwalniać i przepuszczać barana. Jak nie ma wyobraxni to jego strata".
Nie będę sie licytował, kto jak długo był za granicą, ale szczerze Ci powiem, że ani w Berlinie, ani w Malmoo ani w Londynie staruszka lub kobieta z wózkiem nie boi się przejść na pasach przez ulicę. A w Koszalinie tak.
G
Gość

Widzisz, mądralo z blokowiska, akurat działa to nieco inaczej. Podchodzisz jako pieszy do przejścia. Samochód jest 50m od tego przejścia. Rozglądasz się, 2-3 sekundy mijają. Opcja a - wchodzisz na przejście, gdzie samochód jest już 30m od niego i nie wyhamuje = jesteś idiotą i wtargnąłeś na przejście. Opcja b - czekasz aż samochód przejedzie i idziesz spokojnie.

Samochód nie jedzie metr od krawężnika, pas ma 2,7m szerokości, często mniej, samochód ma 1,4m szerokości. Standardowo. Twoje 80cm akurat łapie się na potrącenie. Oczywiście jak wyjdziesz na pasy 10m przed pedzącym 60km/h samochodem, ale to wracamy do opcji a - jesteś idiotą i wtargnąłeś na przejście. To proste. Piesi to u nas święte krowy, przez takich blokersów jak Ty, piszących swoje mądre-inaczej myśli. A dróg w Europie przejechałem więcej niż Ty, tam nie ma tylko kultury jazdy. Jest też kultura pieszych.

G
Gość z Przylesia
W dniu 07.11.2009 o 12:43, Gość napisał:

Pojęcie "wtargnięcia na jezdnię" dotyczy również pasów, wchodząc na pasach 10m przed jadącycm samochodem udowadniasz jedynie kompletny brak myślenia, jeśli uda Ci się przeżyć to masz mandat, a później trochę pracy, żeby zapłacić za remont samochodu, który pogruchotałeś swoimi kośćmi. Takie jest prawo i takie są realia.



Na forach internetowych i ulicach Koszalinka pełno takich mądrali jak Ty. Wystarczy, ze któryś z Was pojedzie poza Koszalin (najlepiej za granicę), lub w pobliżu przejscia stoi radiowóz i od razu kazdy koszaliński kierowca wie jak nalezy zachowac się podczas zblizania do przejscia dla pieszych.
Tak dla ścisłości: gdybym wchodził na pasy 10 metrów przed jadącym samochodem, na pewno by mnie nie potracił.
W tym czasie dotarł bym ok. 80 cm od krawężnika. Samochody jadą z reguły co najmnie metr od krawężnika.
założenie:
prędkość samochodu - 60 km/h
moja prędkość - 5 km/h
G
Gość
W dniu 07.11.2009 o 12:07, Gość z Przylesia napisał:

Jesli porównasz prędkość samochodu i prędkość pieszego, to pieszy na pewno był wczesniej na pasach niż samochód.



Co ma prędkość pojazdu do czasu wtargnięcia? Dziś sobota to masz czas na odkurzenie podręcznika z fizyki i douczenia się podstaw - może dostaniesz coświęcej niż 2 na najbliższej kartkówce.

Pojęcie "wtargnięcia na jezdnię" dotyczy również pasów, wchodząc na pasach 10m przed jadącycm samochodem udowadniasz jedynie kompletny brak myślenia, jeśli uda Ci się przeżyć to masz mandat, a później trochę pracy, żeby zapłacić za remont samochodu, który pogruchotałeś swoimi kośćmi. Takie jest prawo i takie są realia.
G
Gość z Przylesia
W dniu 07.11.2009 o 09:25, kierowiec napisał:

Piesi to chodzą w Polsce jak świete krowy!!! Jakby im się nalezało!!! A nie uczyli że jak sie zbliżam do jezdni to:1. ZATRZYMUJĘ SIĘ2. ROZGLĄDAM SIĘ W LEWO3. ROZGLĄDAM SIE W PRAWO3. A POTEM JESZCZE RAZ W LEWO!?LUDZIE nauczcie sie PRZECHODZIĆ przez jednie a później to róbcie!!! MYŚLENIE NIE BOLI!!! Chyba że, o czymś nie wiem!?



Chyba nie wiesz:
Art. 27 p. 1 Prawa o ruchu drogowym:
Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

Jesli porównasz prędkość samochodu i prędkość pieszego, to pieszy na pewno był wczesniej na pasach niż samochód.
~Kierowca~

Sorry za powtórzenie postu...

Co do przechodzenia to zgadzam się z przedmówcą... Dodam jeszcze, że najbardziej irytują mnie te stare baby co włażą na to przejście nie bacząc na to, że kierujący może ich nie zauważyć, albo być pijany (przecież to się zdarza - policja ciągle łapie pijanych kierowców), lub kierujący przekracza dopuszczalną prędkość kilka krotnie.

P.S.
"Pogratulować" wyobraźni mogę też kobiecie z wózkiem która wlazła mi pod koła i nawet nie spojrzała się czy nadjeżdża samochód. Na szczęście lata za kółkiem nauczyły mnie ograniczonego zaufania i przewidywania takich sytuacji - pedał hamulca znalazł się pod ślinikiem i na szczęście nic się nie stało ale co by było gdyby... np. gdybym był pijany? albo zamiast jechać po mieście 50km/h jechał bym 80km/h ?

P.S.
I co z tego że ja miałem pierwszeństwo jak mógłbym zabić dziecko w wózku? I czego ono winne jak głupia matka nie pomyśli???

w
won

Pewnie uważacie się za królów szos i każdego innego użytkownika drogi traktujecie jak intruza lub wroga.Dlaczego jest tak że jak wyjeżdżacie za granicę to widmo wysokich mandatów w euro powoduje że nabieracie od razu kultury i pokory.Wam też by się przydało trochę oleju w głowie.

~Kierowca~
W dniu 07.11.2009 o 09:25, kierowiec napisał:

Piesi to chodzą w Polsce jak świete krowy!!! Jakby im się nalezało!!! A nie uczyli że jak sie zbliżam do jezdni to:1. ZATRZYMUJĘ SIĘ2. ROZGLĄDAM SIĘ W LEWO3. ROZGLĄDAM SIE W PRAWO3. A POTEM JESZCZE RAZ W LEWO!?LUDZIE nauczcie sie PRZECHODZIĆ przez jednie a później to róbcie!!! MYŚLENIE NIE BOLI!!! Chyba że, o czymś nie wiem!?

k
kierowiec

Piesi to chodzą w Polsce jak świete krowy!!! Jakby im się nalezało!!!

A nie uczyli że jak sie zbliżam do jezdni to:
1. ZATRZYMUJĘ SIĘ
2. ROZGLĄDAM SIĘ W LEWO
3. ROZGLĄDAM SIE W PRAWO
3. A POTEM JESZCZE RAZ W LEWO!?

LUDZIE nauczcie sie PRZECHODZIĆ przez jednie a później to róbcie!!!

MYŚLENIE NIE BOLI!!!

Chyba że, o czymś nie wiem!?

G
Gościu z Przylesia

Na tym skrzyżowaniu są pasy. I są tam aktualnie prowadzone roboty drogowe. Pewnie samobójca. Bo kierowca zbliżając się do przejścia w miejscu gdzie są utrudnienia na pewno zachował nalezytą ostrozność.

Dodaj ogłoszenie