Powódź 1997 we Wrocławiu. 23 lata temu do Wrocławia wdarła się wielka woda (MNÓSTWO ZDJĘĆ)

REDAKCJA GAZETY WROCŁAWSKIEJ
Wrocław, 14-07-1997. Zalana ulica Kleczkowska fot. Andrzej Łuc
Latem 1997 roku bohatersko walczyliśmy z powodzią tysiąclecia we Wrocławiu i całym województwie. Kulminacyjna fala powodziowa nadciągnęła do stolicy Dolnego Śląska dokładnie 12 lipca. Dziś powinniśmy pamiętać o tamtych chwilach, a wspomnienia wracają, gdy ogląda się zdjęcia. Zapraszamy do podróży w czasie w naszej galerii zdjęć.

Powódź z 1997 roku nierozerwalnie związała się z historią współczesnego Wrocławia. Wielka woda została nie tylko w pamięci wrocławian. Przypomina też o niej m.in. pomnik Powodzianki przy mostach Uniwersyteckich, odsłonięty w pierwszą rocznicę powodzi. Na krzyżu przy mostach Trzebnickich na niebiesko zaznaczono poziom wody w lipcu 1997 roku. Tablicę upamiętniającą walkę z żywiołem wmurowano też w mosty Młyńskie.

W pierwszym tygodniu lipca 1997 r. południową Polskę, Czechy i Austrię nawiedziły intensywne opady deszczu. Miejscami spadło nawet 500 litrów wody na metr kwadratowy - to kilkukrotnie więcej niż wynoszą miesięczne sumy opadów.
Na Odrze fala powodziowa przekraczała nawet o 2-3 metry najwyższe notowane w historii stany wód. 12 lipca, w sobotę, kulminacyjna fala powodziowa na Odrze dotarła do Wrocławia.

Pod wodą znalazło się niemal 40 proc. stolicy Dolnego Śląska. Wrocław zalała też woda z Oławy i Nysy Kłodzkiej.
Dwa dni wcześniej Bogdan Zdrojewski, ówczesny prezydent, zaapelował o gromadzenie zapasów wody pitnej.
Mieszkańcy podwrocław-skich wsi nie dopuścili do przerwania wałów przeciwpowodziowych w Łanach i Jeszkowicach. Woda miała rozlać się przed rogatkami miasta, chroniąc centrum i Ostrów Tumski poprzez obniżenie wysokości fali.

Do dziś mieszkańcy wspominają, że ładunki wybuchowe były już zamontowane, nad głowami latały śmigłowce, a ludzie siedzieli na wałach. We wsi stoi pomnik, a mieszkańcy uważają, że wygrali wówczas z dwoma żywiołami - powodzią i urzędnikami.
Do obrony Wrocławia przed wodą wykorzystano, według szacunków, niemal pół miliona worków z piaskiem. I to nie tylko tym przywożonym z piaskowni, ale i przeznaczonym do remontu ulic. Opróżniano piaskownice dla dzieci, a nawet rozkopywano trawniki.

Woda jednak wdarła się do centrum miasta, zalewając m.in. ulice Traugutta, Kościuszki, część Świdnickiej, Pułaskie-go, okolice Dworca Głównego. Wcześniej zalała też osiedla przy ul. Opolskiej, Strachocin, i Opatowice.

Kilka godzin później była m.in. na ulicy Brücknera, Szczepinie i Kozanowie. Właśnie to ostatnie osiedle poniosło ogromne straty. Woda sięgała tam do pierwszego piętra bloków.

Na Rakowcu ucierpiały przedwojenne kamienice, których konstrukcja nie wytrzymała - kilka z nich zawaliło się, część trzeba było wyburzyć.

Woda powodziowa w niektórych częściach miasta utrzymywała się przez ponad osiem dni.

Wodę pitną, żywność i lekarstwa dostarczano mieszkańcom amfibiami i łodziami albo zrzucano z wojskowych śmigłowców na dachy budynków. W mieście, po którym nie jeździły tramwaje, najlepszym środkiem komunikacji okazywały się ponton, kajak i zwykły, dmuchany materac.

Po powodzi rozpoczęła się trwająca kilkanaście lat odbudowa Wrocławia.

Na Dolnym Śląsku ucierpiały też inne miasta. Znaczne straty poniosło Kłodzko - nawet 25 proc. miasta znalazło się pod wodą. Zalana była również część Głogowa, gdzie woda miejscami sięgała 1,5 metra.

W całym kraju wskutek olbrzymiej powodzi dach nad głową straciło 7 tys. ludzi, zginęło ponad 50 osób, a straty oszacowano na ponad 12,5 mld zł.

500+. Będzie zmiana okresu rozliczeniowego

Wideo

Materiał oryginalny: Powódź 1997 we Wrocławiu. 23 lata temu do Wrocławia wdarła się wielka woda (MNÓSTWO ZDJĘĆ) - Gazeta Wrocławska

Komentarze 108

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

E
Egon

Pierwsze komentarze są z 2015 roku więc autor po prostu przekleił stary artykuł nie zmieniając nawet tytułu i dlatego pierwotnie było "18 lat temu".

Niniejszym ustanowiony został nowy szczyt lenistwa w dziennikarstwie.

No ale czego można spodziewać się po piszących artykuły uczniach podstawówki (bo gimnazjum już przecież nie ma).

b
beti

Nie wiem czy dzisiaj to obecne pokolenie wgapione w smartfony potrafiłoby tak bezinteresownie stanąć w łopatami i workami i bronić miasta przed żywiołem. Gdy się wspomina te starsze Panie przynoszące kilka worków z piwnicy, razem z kanapkami kompotami i wekami na wały. Gości bezinteresownie jakimiś żukami-busami wożących worki z piaskiem. Pamiętam że gdy przyjechała ciężarówka z jakiegoś młyna a Wielkopolski z workami to w 20 minut były worki rozładowane i rozwiezione. Nie było nikogo to dowodzenia a robota szła migiem.Wywrotka piasku w 30 minut zamieniała się worki na wałach. Atmosfera pikniku z z Kozanowa znikła z dnia poprzedniego. Pozdrawiam każdego kto wtedy pomagał

G
Gość

Trochę się łezka kręci w oku. Miałem 23 lata i myślę teraz ze na w sobotę wieczorem i Niedzielną noc przy Zawalnej i przy mostach Trzebnickim i Osobowickim zrobiłem tyle ile się dało. Chociaż to nie moje osiedle było

P
Pismaki!!!!!!!!!!!

Ktoś z matmy matury nie zdawał, co widać w tytule! Dlatego MATMA powinna być obowiązkowa, bo to królowa nauk. Bez niej jesteśmy tumanami i wypisujemy głupoty!

G
Gość
14 lipca 2015, 08:26, Broniący:

Doskonale pamiętam jak całą sobote pracowalismy za kościołem NMP na Piaskach i budynkiem bibloteki na Ostrowu Tusmskim. Atmosfera wśród pomagających ratować to miejce była świetna. Wojsko i młodzi ludzie.Film z tego miejsca był pokazany nawet w jakimś klipie. Jedzenie przywoziła Pizzeria Pan Smak. A od strony Hali Targowej gromady spacerowiczów.Tacy ludzie też byli.

Niedziela to barykada na Komandorskiej pod wiaduktem i Dworzec Głowny.To był czas.Pozdrawiam wszytskich, którzy ze mną bronili Ostrowa Tusmkiego w tamten czas!

Do dziś mnie boli kręgosłup

M
Mariusz

No szanowna gazeto ale od powodzi tysiaclecia z 1997 roku milelo 23 LATA aNIE 18 jak sugeruje autor tejstu... Mamy teraz 2020 rok... Jakby nie patrzec 2020 minus 1997 daje jak nic 23 LATA

K
K.

Moja i Twoja nadzieja... :D

V
Vesta

Ale dzięki determinacji mieszkańców udało się ocalić nasze miejsce na ziemi, woda poszła inną drogą... pozdrawiam wszystkich Sępolniaków i Bikupian.... uratowaliśmy swoje miejsce na ziemi.Pozdrowienia dla mieszkańców łan, obroniliście swoją ziemię, gratulacje.

f
fotograf

czy tak trudno jest usunąć powtarzające się zdjęcia?

M
Marcin

A pamiętacie, jak trudno po powodzi było o wodę, gdyż zalało Mokry Dwór, wodociągi i przez jakies 2 tygodnie jej brakowało. Gdy była powódż wodę do spłukiwania toalety braliśmy z zalanej na dole klatki schodowej, wodę pitna dostarczały nam amfibie a po powodzi przyjeżdżały beczkowozy, koło mnie na Traugutta z Piotrkowa Trybunalskiego i Poznania. Warto wspomnieć że pomagały nam różne służby, widziałem wodociągowców z Łodzi,zakłady energetyczne z innych miast,straż pozarna nawet z białostockiego i Węgier oraz THW-pomoc techniczna z Niemiec. Sami byśmy na pewno się tak szybko nie dźwignęli. Chleb do naszej parafii przywieziono z Trzcianki w Wielkopolsce, dobre gesty się pamięta!

s
samorządowe

to były chyba w zeszłym roku :)

s
spiki

Z całym szacunkiem dla pięknej ziemi kłodzkiej i jej mieszkańców, ale Kłodzka nigdy nie zalewała Odra (a o tej rzece rozmawiamy) lecz Nysa. Nie wiem czy stan Nysy Kłodzkiej z 1997 r. był rekordowy, czy zdarzały się i wyższe stany. Znaki w kościele franciszkanów nie są jednak niczym miarodajnym z naukowego punktu widzenia, bowiem na przestrzeni wieków, w okolicy kościoła, jak i w samym korycie Nysy Kłodzkiej dochodziło (w wyniku działalności człowieka i nie tylko) do tak wielu przeobrażeń mogących mieć wpływ na poziom spiętrzenia wody przy świątyni, że wcale nie wykluczona jest sytuacja, w której, przy NIŻSZYM POZIOMIE RZECZYWISTYM RZEKI W KOŚCIELE BYŁO WIĘCEJ WODY. Należy też pamiętać, że rzeki się zmieniają, w wyniku nie tylko działalności człowieka, ale również naturalnych procesów, mówią o tym nawet przysłowia, rzeka z dnia na dzień jest inna. Dlatego tak niezwykle istotne dla badań i pomiarów są stałe, nie zmieniane od lat, wodowskazy, mierzące poziom wody w stosunku do ustalonego (niezmiennego) poziomu zerowego.
Wspomniany przeze mnie wcześniej wodowskaz przy ujściu Małej Panwi, jest jednym z najstarszych wodowskazów na Odrze, dlatego też wyniki pomiarów na nim dokonywanych są jednymi z najlepszych do wszelkiego rodzaju porównań. Słynny (od 1997 r.) wodowskaz Trestno jest znacznie młodszy (ma blisko 90 lat) a więc i skala porównawcza odczytów jest dużo mniejsza.
Na koniec. Jednym z głównych czynników, które doprowadziły do katastrofy w 1997 r. była działalność człowieka - czyli nadmierne uregulowanie rzek przez wciśnięcie ich w wąskie koryta ograniczone wałami. Niestety, jak pokazują lata, które od 1997 r. minęły nikt z tego nie wyciągną wniosków, Odrę nadal ogranicza się wałami, prostuje się jej koryto, likwidując meandry, ograniczając do minimum naturalne czynniki wpływające na spowolnienie nurtu i możliwość powstawania naturalnych rozlewisk. To wszystko jest niczym więcej niż proszeniem się o "powtórkę z rozrywki".
W całej polityce przeciwpowodziowej na Odrze należało bowiem czerpać z innych wzorców - niemieckich. Tam mieliśmy sytuację, gdy zmeliorowany i "wyprostowany" Ren praktycznie rokrocznie w większym lub mniejszym stopniu podtapiał Kolonię, w końcu ktoś poszedł po rozum do głowy i tam gdzie tylko było to możliwe pozwolono rzece płynąć w sposób naturalny, rozebrano kilometry wałów przeciwpowodziowych, odtworzono naturalne meandry i rozlewiska rzeki, efekt?? Od tamtej pory w Kolonii nie było ani jednej powodzi.

Z
Zuma

poprawcie je

O
Ostrów Tumski

A ja pozdrawiam wszykich broniąch kościół NMP na Piaskach i budynek bibloteki na Ostrowiu Tusmkim!Wspaniała atmosfera, sami młodzi ludzie, wosjko i jedzenie przywożone z Pizzerii Pan Smak.

B
Broniący

Doskonale pamiętam jak całą sobote pracowalismy za kościołem NMP na Piaskach i budynkiem bibloteki na Ostrowu Tusmskim. Atmosfera wśród pomagających ratować to miejce była świetna. Wojsko i młodzi ludzie.Film z tego miejsca był pokazany nawet w jakimś klipie. Jedzenie przywoziła Pizzeria Pan Smak. A od strony Hali Targowej gromady spacerowiczów.Tacy ludzie też byli.
Niedziela to barykada na Komandorskiej pod wiaduktem i Dworzec Głowny.To był czas.Pozdrawiam wszytskich, którzy ze mną bronili Ostrowa Tusmkiego w tamten czas!

Dodaj ogłoszenie