Pracodawcy kontrolują pracowników

Barbara Kociakowska/www.poranny.pl
sxc.hu
Wymagania nie są zbyt duże. Wystarczy średnie wykształcenie i dostęp do Internetu. A ofert takiej pracy ciągle przybywa.

Obowiązkowo, od lat, korzystają z tego programu hipermarkety i banki. To są najwięksi klienci. Wystarczy zajrzeć do sieci. Pełno jest propozycji pracy (na umowę zlecenie) dla tajemniczych klientów.
Na czym polega to zajęcie?

Na dokonywaniu obserwacji jakości usług w sklepach, bankach, salonach. Taki obserwator ma wcielić się w rolę klienta i w zależności od sytuacji np. zrobić zakupy w hipermarkecie czy spróbować założyć konto w banku.

- Z programu "Tajemniczy klient" korzysta coraz więcej firm i instytucji - mówi Konrad Samula, szef Centrum Badań Marketingowych Test w Gdyni, realizującej zlecenia również na terenie woj. podlaskiego.

Obowiązkowo, od lat, korzystają z tego programu hipermarkety i banki. To są najwięksi klienci. Ale na sprawdzenie jakości oferowanych usług decydują się również prywatne szkoły, czy salony samochodowe. Część firm kontroluje swoich pracowników co miesiąc, inne robią to co kwartał lub raz do roku.

A czego się wymaga od tajemniczych klientów? Przede wszystkim przynajmniej średniego wykształcenia. Muszą też mieć dostęp do internetu i biegle posługiwać się komputerem. Jest to potrzebne po to, by przesyłać wypełnione ankiety. Ważne są też cechy osobowościowe. Premiowana jest spostrzegawczość.

- Osoby, które chcą pracować w tym zawodzie, nie mogą mieć nadmiernej skłonności do oceniania innych - dodaje Konrad Samula. - Bo ocena musi być jak najbardziej obiektywna.

Kandydat na tajemniczego klienta musi też zdać test wiedzy pod kątem określonego projektu. Wcześniej przechodzi szkolenia i otrzymuje szczegółowe wytyczne. Bo np. inne kryteria oceny będą mu potrzebne, jeśli zechce pójść do banku i założyć konto, a inne, jeśli zechce wziąć samochód na jazdę próbną.

Jak dodaje Andrzej Kondej, właściciel białostockiej firmy SBK Marketing, tajemniczy klienci oceniają określone sytuacje i wystawiają cenzurkę w skali punktowej. Przyznają m.in. punkty za powitanie i zakończenie rozmowy, oceniają też personel za zachowanie w konkretnej sytuacji. Na przykład mogą sprawdzić, jak sprzedawca zareaguje, kiedy z pełnym koszykiem podejdziemy do kasy i okaże się, że zapomnieliśmy portfela. Czy będzie uprzejmy, czy zrobi z tego problem.

Często pierwsze wizyty odbywają się z koordynatorem.

Ile taki nietypowy klient może zarobić? To zależy od sytuacji i od tego, jak pracochłonne będzie jego zadanie. Z informacji uzyskanych w Centrum Badań Marketingowych Test wynika, że minimalna stawka to 20 zł za jedną wizytę. Tyle otrzymamy np. za zrobienie zakupów w sklepie. Maksymalnie za jedno "wyjście" możemy dostać 100 zł.

- W dużych miastach są ludzie, którzy się z tego utrzymują - mówi Konrad Samula. - W mniejszych miejscowościach trzeba się liczyć z tym, że będzie np. zapotrzebowanie na dwie-trzy wizyty w miesiącu.

Choć w części ogłoszeń dotyczących pracy w charakterze tajemniczego klienta pojawia się wymóg dyspozycyjności, gotowości do wyjazdów, Konrad Samula zapewnia, że jednak preferowane są osoby mieszkające w pobliżu obiektu, który ma zostać objęty badaniami. Bo one są też bardzie wiarygodne. Gdyby ktoś z innego miasta chciał założyć konto w banku lub przetestować auto, mogłoby się to wydać podejrzane.

Źródło:
Tajemniczy klient odwiedza sklepy, biura, salony. Tak firmy kontrolują swoich pracowników - www.poranny.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie