MKTG SR - pasek na kartach artykułów

"Ptaki" Hasiora w Koszalinie mają 35 lat. Tak powstawały [zdjęcia]

Piotr Polechoński
Gotowe "Ptaki” ustawiane na sztucznie usypanym wzniesieniu, z żelbetonowym podestem
Gotowe "Ptaki” ustawiane na sztucznie usypanym wzniesieniu, z żelbetonowym podestem Zdzisław Pacholski
Przed 35 laty Władysław Hasior stworzył najsłynniejszą, koszalińską rzeźbę. Początkowo miała ona stać w zupełnie innym miejscu, ale plany te pokrzyżował tragiczny wypadek. Dziś nie brakuje głosów, że popularnym "Ptakom" trzeba przywrócić ich pierwotną kolorystykę i nazwę. "Ptaki" Władysław Hasior stworzył na przełomie lat 1977-1980. Pełna nazwa konstrukcji brzmiała: "Płonące ptaki - tym, którzy walczyli o wolność tych ziem". Kilka lat później - najprawdopodobniej jeszcze w stanie wojennym - obok instalacji pojawiła się tablica z napisem, że "Ptaki" poświęcone są Ludowemu Wojsku Polskiemu. Co gorsza, jakiś czas temu, w trakcie renowacji rzeźby, została ona pomalowana w kolory, które między innymi bardzo denerwują Zdzisława Pacholskiego, koszalińskiego artystę fotografika. Ten już kilka lat temu wystąpił do władza miasta, aby przywrócić dziełu Hasiora pierwotną nazwę i kolorystykę. - Chodzi o szacunek dla pracy wielkiego artysty i o szacunek wobec nas samych. To my jesteśmy dziedzicami jego pracy i to na nas spoczywa obowiązek dbania o jego rzeźbę. Pamiętajmy, że Władysław Hasior, w tym co robił, zyskał międzynarodowy rozgłos i w tym, co robił jest rozpoznawalny na całym świecie. A tym samym w jakimś stopniu rozpoznawalny jest też sam Koszalin - podkreśla Pacholski. - I coraz częściej spotkam się z sytuacją, że do Koszalina przyjeżdża ktoś, kto zna twórczość Hasiora i łapie się za głowę widząc, jak prezentuje się jedno z jego dzieł. Te kolory to przejaw kompletnej ignorancji. Pacholski uważa też, że jak najszybciej powinna zniknąć też "nieszczęsna tablica informująca, że "Ptaki" są poświęcone Ludowemu Wojsku Polskiemu". - Po pierwsze, że to jedno, wielkie kłamstwo, a po drugie, że mamy rok 2015, a ono cały czas jest poprzez istnienie tej tablicy w tym miejscu podtrzymywane - wskazuje. - To kompromitacja miasta - dodaje.Pacholski doskonale pamięta jak powstawały "Ptaki". W tym czasie - jako młody fotografik - współpracował z Hasiorem przy tworzeniu dokumentacji rzeźby. - I po jakimś czasie zaprzyjaźniliśmy się. To był wspaniały człowiek i wielki wizjoner - wspomina. Przygoda Hasiora z Koszalinem zaczęła się w 1975 roku. Artysta zaprezentował u nas wystawę prac na dzisiejszych terenach podożynkowych. Po wystawie lokalne władze partyjno - samorządowe uznały, że dobrze by było, gdyby Hasior stworzył coś w koszalińskim plenerze. Artysta się zgodził. Pacholski: - On wtedy szukał czegoś takiego. Szukał szansy na to, aby zrobić coś na dużą skalę. I taka szansa pojawiła się właśnie w Koszalinie. Przez kilka dni Hasior objeżdżał miasto w poszukiwaniu najlepszego miejsca. W końcu wybór padł na teren, gdzie konstrukcja stoi obecnie (przy ulicy Gdańskiej). Hasior wymyślił jej wygląd oraz to, że zostanie ona tak skonstruowana, aby mógł zapłonąć w niej ogień. W 1977 roku artysta wykonał drewnianą makietę "Ptaków", aby zademonstrować ją publiczności. - Pamiętam, że było to jednorazowe wydarzenie, bo oczywiście Hasior chciał też pokazać, jak to będzie wyglądać, gdy rzeźba zapłonie. A że wszystko było z drewna, cała makieta doszczętnie spłonęła. Ale widok był kapitalny - opowiada Zdzisław Pacholski. Następne trzy lata to ciężka praca artysty. Hasior pierwsze "Ptaki" konstruował w warsztatach Zespołu Szkół Mechanicznych. Potem przeniósł się do Fabryki Urządzeń Budowlanych. Większość rzeczy robił sam, czasem pomagali mi pracownicy FUB-u. W tym czasie mieszkał w małym hoteliku przy ulicy Głowackiego. W końcu - na przełomie sierpnia i września roku 1980 - instalacja została ukończona i odsłonięta. Wcześniej jednak doszło do tragedii. Tuż przed odsłonięciem dzieła koszalińscy dygnitarze zdecydowali, że znacznie lepszym miejscem na ustawienie "Ptaków" będzie skarpa naprzeciwko amfiteatru. I gdy kilka elementów konstrukcji zostało tu ustawionych, kilkuletni chłopczyk tak nieszczęśliwe upadł na jedną z nich, że zranił się i zmarł. Po tej tragedii szybko powrócono do starego miejsca i instalacja, już w całości, stanęła w miejscu, gdzie można ją obecnie podziwiać. - Zanim ją ustawiono, przez kilka dni zwożono tony ziemi, aby usypać właściwiej wielkości kopiec, na którym "Ptaki" umieszczono. Koparki i ciężarówki uwijały się jak w ukropie. Dziś wydaje się, jakby to było naturalne wzniesienie - wspomina Zdzisław Pacholski. Czy jest szansa, aby to, co postuluje Zdzisław Pacholski zostało zrealizowane? Raczej nie. - Kilka lat temu pomnik odnowili specjaliści, mający wszelkie uprawnienia, a kolorystyka przez nich dobrana pasuje do kolorystyki wykorzystanej przez autora pomnika. Żadnych zmian w przypadku tej konstrukcji, w tym także jej nazwy, nie przewidujemy - usłyszeliśmy jasną deklarację Roberta Grabowskiego, rzecznika prezydenta Koszalina.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gk24.pl Głos Koszaliński