Qyntel Woods: W tym meczu byliśmy zmotywowani [wywiad]

Rozmawiał: Patryk Pietrzala
Qyntel Woods ( z piłką) podczas meczu ze Śląskiem Wrocław
Qyntel Woods ( z piłką) podczas meczu ze Śląskiem Wrocław Jacek Wójcik
- Energia i pozytywne nastawienie trenera Flevarakisa były dla nas nieocenione. To szkoleniowiec, który potrafi zmotywować dosłownie każdego zawodnika - mówi Qyntel Woods, skrzydłowy AZS Koszalin.

Patryk Pietrzala: Czy wierzy Pan w cuda?
Qyntel Woods: Nie wierzę w cuda. Nie chcę niczego zostawiać przypadkowi. Ciężko trenuję i dlatego czasem wszystko idzie po mojej myśli.

Ja wierzę w cuda, a w szczególności w cudowne ozdrowienia. Patrząc na pańską zgarbioną posturę przed meczem, można było zauważyć, że nie czuje się Pan komfortowo.
- W takim razie zmieniam zdanie. Ja też zaczynam wierzyć w cuda (śmiech)! Mam drobny problem z biodrem, dlatego momentami chodzę nieco zgarbiony. Czasami jednak trzeba zapomnieć o przeszywającym bólu i poświecić się dla dobra drużyny. Jak widać po końcowym rezultacie meczu ze Śląskiem, opłacało się zacisnąć zęby i grać mimo dolegliwości.

Jak wrażenia po pierwszym meczu z nowym trenerem?
- Było naprawdę dobrze! Tak naprawdę nie mieliśmy zbyt wiele czasu na to, by całkowicie zmienić naszą taktykę, dlatego skupiliśmy się na drobnych korektach. Energia i pozytywne nastawienie trenera Flevarakisa były dla nas nieocenione. To szkoleniowiec, który potrafi zmotywować dosłownie każdego zawodnika.

Ma Pan rację, nie było widać większych różnic w samych zagrywkach bądź nawykach drużyny. Dało się zauważyć zmianę nastawienia. Z czego to wynikło?
- Byliśmy niezwykle zmotywowani i zdeterminowani. Czuliśmy presję otoczenia, ale to nic dziwnego. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, dlatego wiedzieliśmy, że nie możemy odpuścić i przegrać. W spotkaniach z Wikaną i Dąbrową zanotowaliśmy cenne wygrane, jednak nasza gra nie wyglądała do końca tak, jak powinna. W niedzielę zagraliśmy jako drużyna, pokazaliśmy, że jesteśmy kolektywem, który może poważnie namieszać w lidze.

Pojedynek ze Śląskiem był chyba najlepszą zapowiedzią fazy play-off.
- Zapowiedzią? Ten mecz był jak mecz play-off! Atmosfera była bardzo gorąca, a wszyscy przez kilka dni chodzili nabuzowani i chcieli jak najszybciej wybiec na parkiet. Obie drużyny pokazały świetną defensywę, a to właśnie cechuje fazę play-off. Intensywność idzie w górę. Najważniejszym czynnikiem byli jednak kibice. Nieważne czy prowadziliśmy czy goniliśmy rywala, doping był słyszalny przez cały mecz.

Łukasz Pacocha oraz Piotr Dąbrowski byli cichymi bohaterami wygranej.
- Łukasz zagrał wyśmienicie. To zawodnik, który nie dostaje zbyt wielu minut, ale jeżeli trener mu zaufa, to odpłaca się świetną grą. "Dąber" natomiast pokazał świetną defensywę, czyli to, z czego słynie. By regularnie wygrywać potrzebujemy takich występów i woli walki od wszystkich zawodników.

Czy częsta rotacja składem była dzisiaj kluczowa?
- Była niezwykle ważna. Nie chodziło tutaj o kontuzje bądź drobne urazy. Trener chciał, żeby każdy, kto wejdzie na parkiet, dał z siebie maksimum mocy, dlatego tak często rotował składem. Tuż przed meczem, nasz trener wspomniał o swoich zamiarach i jak widać miał pełną świadomość tego, co robi.

W niedzielę zatrzymaliście Jakuba Dłoniaka i Łukasza Wiśniewskiego. Czy to byli zawodnicy, których najbardziej się obawialiście?
- Nie patrzę na to w ten sposób. Wiedzieliśmy, że możemy wygrać ten mecz tylko dzięki świetnej defensywie. Broniliśmy zespołowo, a Śląsk miał spore problemy z egzekwowaniem założeń taktycznych. Dłoniak trafił kilka ważnych rzutów, ale reszta drużyny nie potrafiła go odpowiednio wesprzeć. To dzięki zaangażowaniu i świetnej defensywie!

Czy to był jeden z tych meczów, które musicie powtórzyć, by wygrywać w fazie play-off?
- Tylko w takim stylu możemy wygrywać w play-off. Wiesz, co mam na myśli? To nie będzie ładna koszykówka. Liczy się walka do samego końca i możliwie jak najlepsza obrona. Nie twierdzę, że w niedziele zagraliśmy perfekcyjnie. Potrafimy grać jeszcze lepiej i mam nadzieję, że niedługo to udowodnimy.

Kto według Pana zasłużył na nagrodę MVP sezonu zasadniczego w Tauron Basket Lidze?
- Nie zastanawiałem się nad tym i nie jestem też za bardzo na bieżąco.

Czy w Pana ocenie zasłużył Pan na tę nagrodę?
- Raczej nie... Jestem ostatnio zbyt skromny (śmiech).

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie