Recenzja. Premiera spektaklu "Jesteśmy na wczasach, czyli polska miłość"

Joanna Krężelewska joanna.krezelewska@gk24.pl
Fot. Bartosz Ignasiak
W sobotni wieczór scena Bałtyckiego Teatru Dramatycznego zamieniła się w pensjonat Orzeł. Swoją premierę miał spektakl "Jesteśmy na wczasach, czyli polska miłość".

Ostrzegam: wszyscy, którzy wybiorą się na to przedstawienie, powinni założyć wygodne buty i wziąć do kieszeni parę groszy. Istnieje poważne ryzyko, że po spektaklu pójdziecie Państwo na tańce. Po niemal dwóch godzinach z piosenkami Wojciecha Młynarskiego ma się wielką ochotę na "skocznego begina" i... wzniesienie kilku toastów.

I to chyba największa siła przedstawienia. Przenosimy się bowiem do uzdrowiska w górach, gdzie obserwujemy wczasowiczów na kolejnych turnusach. Bawią się, zwierzają, tańczą, piją, kochają się i odrzucają. Jak to na wczasach...
Publiczność bawiła się przednio, raz po raz wybuchały gromkie brawa i śmiech. Podobne reakcje publiczności obserwuję chyba jedynie na... bajkach, bo to dzieci nie wstydzą się okazywać emocji i bawić wraz z aktorami. Tym razem niemal każdy nucił "Ach, co to był za ślub", czy tytułowy utwór "Jesteśmy na wczasach".

Zresztą, spektakl muzyczny był niemal pewniakiem. Po sukcesie "Cafe Sax" z piosenkami Agnieszki Osieckiej widowisko oparte na znanych i lubianych kawałkach Młynarskiego nie mogło się nie przyjąć. W dodatku oba reżyserował Cezary Domagała. Jedyny zarzut, który można postawić, to niepotrzebne zwolnienia tempa. Kiedy rozbawiona słuchałam dwóch wolniejszych kawałków, miałam wrażenie, że można je nieco skrócić i tym samym nadać szybsze tempo całej sztuce.

Niewątpliwą zaletą, i nie zdradzę tu chyba żadnej tajemnicy, jest doborowa obsada spektaklu. Kolejny raz koszalińscy aktorzy udowodnili, że mają rewelacyjne głosy. Szczególnie wyróżniły się Żanetta Gruszczyńska - Ogonowska i Katarzyna Ulicka - Pyda. Obie artystki pokazały też niesamowite poczucie humoru. Pierwsza w "scenie łóżkowej" bawi do łez, drugiej jak zawsze nie brakowało charyzmy i energii, choć kilka godzin przed premierą świętowała na zjeździe absolwentów 60. urodziny swojej szkoły - II LO.

Nastrój wykreowany na scenie udziela się dzięki zaangażowaniu kaowca, czyli Wojciecha Rogowskiego. To on prowadzi nas w podróż w czasie przez kolejne dziesięciolecia, począwszy od lat 60. Dla starszych widzów może być to podróż sentymentalna, dla młodszych - niezła lekcja historii.

Całość wzbogacają prezentacje multimedialne, o które zadbał Dawid Kozłowski. W pigułce na dużym ekranie widzimy dawne czasy, czasem nagle na scenie pojawia się przystanek autobusowy, albo fortepian, przy którym zasiada Piotr Krótki. Jeśli dodamy do tego stroje rodem z PRL-u (kostiumy: Sławomir Smolorz), drobne miłostki, szczyptę gierkowskiego żartu i zakorkowaną siwuchę, zabawa musi być murowana. I jest.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mania

Spektakl na podstawie piosenek Osieckiej podobał mi się bardziej, ale ten też jest niezły. Mamy naprawdę dobrze śpiewających aktorów ( a szczególnie - aktorki). Dobrze, że teatr ma zróżnicowany repertuar i że jest w nim miejsce również na spektakle muzyczne. Kilka piosenek - zaśpiewanych przepięknie. Przede wszystkim jazzowe (Serce to jest muzyk, Cud i miód...), ale i inne również - całkiem, całkiem - np. nowa, zbiorowa interpretacja "W Polskę idziemy"

R
RYŚ

m

G
Gość

Teatr dramatyczny robi wodewil?

W
Wieslaw

Gratuluje-Bardzo Dobra sztuka.Szczegolnie gratuluje aktorom w tak dobrym znalezieniu sie w temacie piosenek W.Mlynarskiego.Wybieram sie jeszcze raz.
Wieslaw

J
Jadzia

Dziekuje....Ze wzruszeniem wysluchalam piosenek mojej mlodosci.
Wystawcie to na Mazurach prosze.

K
Kubuś

spektakl był po prosto rewelacyjny najbardziej podobały mi się Żaneta Gruszczyńska-Ogonowska Katarzyna Ulicka Pyda Małgorzata Wiercioch te ich głosy są super

A
Agatka

ja polecam goraca sztuke.bardzo bylo fajnie i wesolo.ja wybieram sie jeszcze raz.zapomniano dodac ze spektakl byl grany z okazji 60 lecia FWP.

n
nibk

Recenzja mocno na wyrost...może tak miało być jak pisze autorka, ale nnie dokońca było.
Nudy....nie polecam

Dodaj ogłoszenie