Rehabilitantka usłyszała zarzuty za połamanie nóg dziecku

Iwona Marciniak iwona.marciniak@gk24.pl
Bożena Mróz i jej syn Michał. Chłopiec porusza się na wózku. Nie potrafi jednak samodzielnie usiąść. Trzeba mu w tym pomagać.
Bożena Mróz i jej syn Michał. Chłopiec porusza się na wózku. Nie potrafi jednak samodzielnie usiąść. Trzeba mu w tym pomagać. Fot. Iwona Marciniak
Rehabilitantka Renata M., do której półtora roku temu trafił 12-letni dziś Michał Teliżewski z Kołobrzegu, jest podejrzana o to, że zamiast rehabilitować chłopca, połamała mu nogi. Właśnie usłyszała zarzuty.

Jak informuje prokurator Jolanta Śliwińska z Prokuratury Rejonowej w Szczecinie, kobieta jest podejrzana o nieumyślne spowodowanie u dziecka obrażeń ciała w postaci złamań kończyn. Grozi za to do roku pozbawienia wolności. Wobec innych osób, które zajmowały się chłopcem, zarzutów nie postawiono.

O tej sprawie pisaliśmy po raz pierwszy niecały rok temu. To wtedy historią o cierpieniach, jakie zamiast rehabilitacyjnych zabiegów zgotowano Michałkowi, podzieliła się z mediami jego mama Bożena Mróz. O doświadczeniach 11-latka dowiedziała się cała Polska.

W wieku sześciu lat u chłopca zdiagnozowano porażenie mózgowe. - Jeszcze do 2007 roku Michałek chodził - wspomina teraz kobieta patrząc z czułością na syna, który nie może dziś nawet samodzielnie usiąść. - Owszem, pociągał nóżkami, drobił, koledzy żartem nazywali go "Korzeniowskim", ale bez większego trudu przemieszczał się po domu, czy na niewielkiej przestrzeni.

Kłopoty z chodzeniem jednak nasilały się. Zalecone operacje ścięgien Achillesa miały usprawnić nogi Michałka. Po dwóch operacjach, w lutym ub. roku chłopiec trafił na rehabilitację do szczecińskiego Samodzielnego Publicznego Samodzielnego Zakładu Opieki Zdrowotnej "Zdroje". Kiedy po kilku dniach pani Bożena odwiedziła syna zobaczyła, że jego noga jest sina i spuchnięta, a dziecko zanosi się płaczem, uskarżając na niemiłosierny ból.

- Mówił, że wszystko zaczęło się już pierwszego dnia, gdy para rehabilitantów: mężczyzna i kobieta na siłę stawiali go do pionu, ściskali pasami. Pewnie to właśnie wtedy połamali mu nóżkę. Nie mogę sobie wyobrazić co przeżywał, gdy dalej go rehabilitowali - płacze kobieta.

Jak mówi mama Michałka, w kolejnym szpitalu, do którego trafił, stwierdzono, że chłopiec ma pękniętą kość piszczelową. Doszukano się złamań w obu biodrach. Bożena Mróz złożyła do szpitala w Zdrojach oficjalną skargę na to, w jaki sposób potraktowano jej syna.

Z odpowiedzi, którą dostała wynikało, że po dokonaniu wewnętrznej kontroli przebiegu rehabilitacji chłopca, nie stwierdzono żadnego momentu, w którym chłopiec mógłby doznać podobnych urazów. W ramach ugody szpital zaproponował jednak kobiecie 5 tys. złotych. Odmówiła. Zawiadomiła prokuraturę. Sprawą Michałka zainteresowała się minister zdrowia Ewa Kopacz. Gdyby nie nagłośnienie sprawy, Michałek musiałby czekać nawet dwa lata na zbadanie jego przypadku przez biegłego, który początkowo jako jedyny wyraził na takie badanie zgodę.

Dziś Michałek porusza się tylko na wózku. Prawej nogi nie może zginać. Potrafi ją tylko lekko unieść w górę. Lewa również pozostaje usztywniona. Nieustannie poddawany jest rehabilitacji, ale i tak czekają go kolejne operacje. - Tylko zdaniem lekarzy nie tak prędko - mówi przez łzy pani Bożena. Na koniec nie wytrzymuje: - Zniszczyli mi dziecko i ten, kto to zrobił, musi za swój czyn odpowiedzieć.
- Mamusiu, nie płacz. Podaj mi rękę - poprosił przysłuchujący się naszej rozmowie Michał. - Nie martw się, będzie dobrze.

Pytana o to, czy jeśli sąd skaże rehabilitantkę, wystąpi do szpitala o odszkodowanie, już spokojnie mówi: - Tak. Nie mam przecież pojęcia jak długo potrwa leczenie Michałka, ale nie mamy wątpliwości, że przywracanie jego sprawności będzie dla naszej rodziny bardzo kosztowne.

Chłopiec uczy się w czwartej klasie szkoły z oddziałami integracyjnymi mieszczącej się na drugim końcu miasta. Pani Bożena wystarała się dla niego o indywidualny tok nauczania. Michał zbiera modele samochodów, ostatnio jego pasją są ptaki. Marzy o ich wielkim atlasie. Jego największym marzeniem jest jednak wyjście z domu o własnych siłach.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
asa

suce sama bym skręciła kark!!! Przeciez to nie jest tak ze go na siłe postawiła, do złamania trzeba na prawdę uzyć dużej siły !!!!

Dodaj ogłoszenie