Sąd oceni, czy strażnicy ze Szczecinka złamali prawo

Rajmund Wełnic
Archiwum
Na dniach do sądu trafi akt oskarżenia przeciwko strażnikom ze Szczecinka. Grozi im od 10 do 5 lat więzienia.

Chodzi o pamiętną interwencję szczecineckich strażników miejskich podjętą jesienią zeszłego rok wobec młodego mężczyzny na placu Wolności. Prokuratura kończy dochodzenie w tej sprawie, postawiła trzem strażnikom poważne zarzuty i skieruje przeciwko nim akt oskarżenia.

- Postępowanie zostało praktycznie zakończone - mówi Jerzy Sajchta, zastępca prokuratora rejonowego ze Szczecinka. - Pierwszemu ze strażników uzupełniono i zmieniono postawione początkowo zarzuty. W akcie oskarżenia, jaki w najbliższych tygodniach ma trafić do sądu, znajdą się zarzuty przekroczenia uprawnień polegające na bezprawnym pozbawieniu wolności, stosowaniu przemocy w celu wymuszenia oświadczenia i spowodowanie obrażeń ciała skutkujących naruszeniem czynności narządów ciała na okres poniżej dni 7. Prokurator dodaje, że te czyny są zagrożone łączną karą więzienia do 10 lat.

- Dwa pozostali strażnicy także usłyszeli zarzut przekroczenia uprawnień polegający na tym, że nie zareagowali na agresywne poczynania kolegi - mówi Jerzy Sajchta.

Przypomnijmy, Szczecinek stał się wtedy obiektem zainteresowania krajowych mediów. Patrol Straży Miejskiej na placu Wolności wylegitymował młodych ludzi, jeden z nich nie miał dokumentów, ale twierdzi, że podał swoje dane. Strażnicy zażądali, aby wsiadł do radiowozu i podpisał jakiś dokument. Początek zajścia telefonem komórkowym sfilmowali świadkowie zajścia. Widać, a raczej słychać, jak sytuacja robi się nerwowa.

To co działo się w środku pojazdu nagrał na dyktafon zatrzymany 20-latek. Dźwięk trafił do internetu. Słychać jak funkcjonariusze kilka razy domagają się, aby chłopak podpisał jakieś zeznania. Ten początkowo nie chce, dopytuje się za co został zatrzymany. Tłumaczy, że nic nie zrobił. Strażnik pyta "podpisujesz, czy nie" - "nie" pada w odpowiedzi. Następnie słychać odgłosy szamotaniny, psiknięcie gazu, jęki poszkodowanego, przekleństwa i wymioty.

- Chcesz więcej gazu?- pyta strażnik. - Co pan robisz, udusisz mnie pan - krzyczy zatrzymany. - Ch.. mnie to obchodzi - słychać. W końcu 20-latek godzi się coś podpisać, ale źle się czuje, więc strażnik pyta się, czy zawieźć go do ZOZ-u (zespołu opieki zdrowotnej). Ten mówi najpierw, że nie chce, że sam dojdzie. W raporcie z swoich działań SM podaje, że tego dnia podjęto interwencję wobec grupy zakłócającej porządek, a jeden z mężczyzn był agresywny i ubliżał strażnikowi, został obezwładniony i umieszczony w radiowozie. W czasie przewożenia miał uderzać głową w ściany pojazdu i został przewieziony do szpitala na badania.

Po ujawnieniu nagrania rozpętała się medialna burza. Szczecinek przeżył najazd dziennikarzy z prawie wszystkich mediów ogólnopolskich. Pracę stracił najbardziej krewki, a prokuratura wszczęła dochodzenie. Komendant SM Grzegorz Grondys oddał się do dyspozycji burmistrza, ale dymisja nie została przyjęta.

Jak już napisaliśmy, głównemu bohaterowi zajścia grozi nawet 10-letnia odsiadka, jego kolegom zaś 5 lat pozbawienia wolności. Cała trójka nie przyznaje się do winy.

- Na dniach ich obrońcy zapoznają się z aktami sprawy, jeżeli nie złożą nowych wniosków dowodowych, to akt oskarżenia trafi do sądu - mówi prokurator Jerzy Sajchta.

Burmistrza Szczecinka Jerzy Hardie-Douglas kilka razy podkreślał, że całe zajście mogło zostać sprowokowane przez miejscowych łobuzów. Wobec 20-latka strażnicy i policjanci podejmowali bowiem wcześniej ponad 50 interwencji, był też siedem razy karany przez sąd pracami społecznie użytecznymi. Burmistrz uważa także, że incydent został rozdmuchany przez media, broni SM, chce, aby poprawiła swój wizerunek i aby stała się bardziej przyjazna mieszkańcom, ale jednocześnie ma ostro postępować z chuliganami. Zapowiedział szkolenia oraz wyposażenie każdego funkcjonariusza i radiowozy w indywidualne kamery. Strażnicy niedawno przeszli też kurs "Stres i wypalenie w pracy".

Z kolei opozycja organizuje referendum w sprawie likwidacji SM w Szczecinku.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zajście z małolatem może i było trochę prowokacją ale to nie daje prawa panom wielce strażnikom miejskim do bycia poza prawem .. takimi rzeczami powinna zająć się policja !!!! A wracając do pobicia chłopaka w lesie które miało miejsce 2 lata temu to też była prowokacja???? Panowie strażnicy czuja się bardzo swobodnie i myślą że są ponad prawem .. Ciekawe ile jeszcze takich akcji zostanie " sprowokowanych" i ujrzy światło dzienne... Myślę że ciąg dalszy nastąpi.

P
Pokrzywdzony

SM w Bobolicach - komendant SM Adam P. dopuścił się przestępstwa z art. 271 par 1 k.k. i Sąd w Szczecinku oraz Prokuratura KRYJĄ przestępcę !!! Nie został ukarany za PRZESTĘPSTWO !!! Korupcja jaka panuje w Bobolicach i Szczecinku w „wymiarze sprawiedliwości” chroni PRZESTĘPCĘ - komendanta SM z BOBOLIC ! Uwaga na SM w Bobolicach i PRZESTĘPCE komendanta SM z Bobolic Adama P.

 

 

K
Kolega

Dla mnie straż miejska jest niepotrzebna, mogą ją zlikwidować.Ale co do tego "biednego dwudziestolatka"którego pobili to jedno wiem że powinien siedzieć.Policja jest bezradna.A tak apropo to uważam że całe zajście ze strażą miejską to zostało specjalnie ukartowane.Z tego co wiem ten biedulek z kumplami i z bratem w sylwestra pobili jakiś chlopaków .Ale najlepsze jest to że jest jeszcze trzeci braciszek z tym to ponoć będą problemy.Narazie problem ma szkoła.

R
Roman

Rozpędzić na 4 wiatry to "bijące ramie waadzy"

Dodaj ogłoszenie