Samorząd nam się udał. Rozmowa z Pawłem Śpiewakiem

Piotr Polechoński
- Proces budowy wartości i znaczenia małej ojczyzny w umysłach Polaków z pewnością jeszcze trwa i nie jest zakończony - mówi profesor Paweł Śpiewak.
- Proces budowy wartości i znaczenia małej ojczyzny w umysłach Polaków z pewnością jeszcze trwa i nie jest zakończony - mówi profesor Paweł Śpiewak. archiwum
Rozmowa z Pawłem Śpiewakiem, socjologiem i historykiem idei, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego.

- Czy eksperyment pod nazwą samorząd, czyli budowanie naszej autentycznej małej ojczyzny i to na wielu płaszczyznach, udał nam się przez te dwadzieścia kilka lat wolnej Polski? Jak to widzi socjolog?
- Generalnie się udał i to chyba w sposób najbardziej kompleksowy i sensowny ze wszystkich procesów społecznych przemian, które zostały uruchomione po 1989 roku. Można to zaobserwować zwracając uwagę na kilka istotnych rzeczy. Z badań między innymi wynika, że lokalna społeczność bardziej ufa lokalnej, najbliższej władzy niż władzy centralnej, która zazwyczaj oceniana jest bardzo krytycznie. Ludzie też o wiele bardziej interesują się tym, co dzieje się tuż obok nich, niż gdzieś tam w Warszawie. Bardzo dużą popularnością cieszą się również lokalne pisma poświęcone jednej gminie, czy powiatowi. Oczywiście, ich poziom jest różny, czasem jest to tylko tuba propagandowa wójta, czy burmistrza, a czasem, gdy wydawca jest niezależny od władz, potrafi mocno i bezkompromisowo kontrolować ich poczynania. Jednakże w jednym i drugim przypadku takie pisma są popularne, bo opisują ten najbliższy świat, tą małą ojczyznę. Inny czynnik charakteryzujący współczesny, polski samorząd to fakt, że coraz więcej młodych ludzi wraca po studiach do swoich rodzinnych miejscowości. Tendencja ta pokazuje, że po pierwsze jest do czego wracać pod względem potencjalnej pracy, czyli, że gospodarczo coś się zaczyna dziać dobrego, a po drugie, że coraz częściej ta mała ojczyzna, ten nasz pierwszy świat, staje się ważniejszy niż duże miasta, w których co prawda łatwiej znaleźć prace, ale które, dla wielu młodych osób, mentalnie nigdy nie staną się dla nich ich prawdziwym domem.

- Czyli, że mała ojczyzna w naszej polskiej mentalności jest już zdefiniowana i określona? Że ludzie coraz częściej szukają takiego psychologicznego schronienia w swojej najbliższej okolicy, bo czują, że w swojej gminie, czy powiecie mają większy wpływ na to, co się tutaj dzieje niż na to, co się dzieje w kraju?
- Poniekąd tak. Proces budowy wartości i znaczenia małej ojczyzny w umysłach Polaków z pewnością jeszcze trwa i nie jest zakończony. Ale bez wątpienia sporo pozytywnej pracy zostało już wykonanej. Kwestia najważniejsza jest taka, że ludzie już się nauczyli rzeczy kluczowej: że to, jak wygląda ich gmina zależy od tego, kogo wybrali do władz. Że o tym, czy mają porządną halę sportową, basen, dobrą szkołę nie decyduje jakaś tam władza, na którą nie mają większego wpływu, ale konkretni ludzie, których wybrali i których mogą zmienić na lepszych, jeżeli ci pierwsi zawiedli.

- Ale taka mała społeczność to także groźba zawłaszczenia jej przez lokalne układy, przez różnego rodzaju sitwy, gdzie nie jest najważniejszy interes gminy, ale taka plemienna lojalność, często w ramach rodzinnych powiązań.
- To prawda, takie zjawiska występują i będą występować zawsze. Zresztą to nie jest polska specjalność, takie rzeczy dzieją się wszędzie. Istotne więc nie jest to, czy występuje, ale w jakiej skali. W przypadku Polski badania pokazują, że takie negatywne układy są, ale z pewnością one nie dominują, charakteryzuje je tendencja spadkowa, co oczywiście cieszy. W zdecydowanej większości nasze samorządy to zdrowe organizmy, które dobrze sobie radzą w otaczającej rzeczywistości. Osobiście znam wiele takich gmin z takimi osiągnięciami, że autentycznie budzą szacunek. I takich gmin jest coraz więcej, co mało jest nagłaśniane, a co, jak już mówiłem, najlepiej pokazuje, że w Polsce samorządowej dzieje się całkiem nieźle.

Czytaj e-wydanie »

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tymoteusz
W dniu 24.02.2014 o 10:39, Gość napisał:

 Poniekąd masz rację , ale ostatecznie wynik wyborów to jak sama nazwa wskazuję "WYBÓR" , dokonany w demokratycznych wyborach. Gdyby zastosować twoją zasadę , nie byłoby prezydenta Szczurka w Gdyni , który wygrywa w sposób , budzący szacunek , czy też wielu innych prezydentów miast , piastujące swe funkcje w sposób , budzący uznanie. Niemniej jednak temat , który poruszasz jest ciekawym tematem do dyskusji , ja  gdybym miał wyrazić swoje zdanie , optuję jednak za brakiem ograniczeń ilości kadencji , czyli jestem zwolennikiem zasady , że wyborcy decydują , czy konkretna osoba zasługuje na n-tą kadencję , czy też nie. Administracyjne określenie ilości kadencji powinno dotyczyć tylko najwyższych urzędów w Polsce , czyli Prezydenta RP. 

 


Zapomniałem podpisać swój post.

G
Gość
W dniu 24.02.2014 o 08:25, Gość napisał:

Gdyby nie to iż wójtem, burmistrzem i prezydentem można być nawet 20 lat to można byłoby podpisać się pod takim stwierdzeniem. A tak utworzyły się ugrupowania władzy, które ABSOLUTNIE nie dopuszczają innych do koryta. W Polsce ww. funkcje to już zawód i to b. dobrze płatny. Oczekujemy zmian w tym zakresie. 2-ie kadencje i następni. 

 


Poniekąd masz rację , ale ostatecznie wynik wyborów to jak sama nazwa wskazuję "WYBÓR" , dokonany w demokratycznych wyborach. Gdyby zastosować twoją zasadę , nie byłoby prezydenta Szczurka w Gdyni , który wygrywa w sposób , budzący szacunek , czy też wielu innych prezydentów miast , piastujące swe funkcje w sposób , budzący uznanie. Niemniej jednak temat , który poruszasz jest ciekawym tematem do dyskusji , ja  gdybym miał wyrazić swoje zdanie , optuję jednak za brakiem ograniczeń ilości kadencji , czyli jestem zwolennikiem zasady , że wyborcy decydują , czy konkretna osoba zasługuje na n-tą kadencję , czy też nie. Administracyjne określenie ilości kadencji powinno dotyczyć tylko najwyższych urzędów w Polsce , czyli Prezydenta RP.

a
aala

Przecież to piewca PO matolstwa. Żaden autorytet.

G
Gość

Gdyby nie to iż wójtem, burmistrzem i prezydentem można być nawet 20 lat to można byłoby podpisać się pod takim stwierdzeniem. A tak utworzyły się ugrupowania władzy, które ABSOLUTNIE nie dopuszczają innych do koryta. W Polsce ww. funkcje to już zawód i to b. dobrze płatny. Oczekujemy zmian w tym zakresie. 2-ie kadencje i następni. 

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3