Sześciolatek w szkole. Obiecanki przy tablicy [sonda]

Sylwia Zarzycka
Archiwum
Niewiele zostało z obietnic składanych rodzicom sześciolatków, które od września poszły do szkoły. Szkoły są przepełnione, nauczyciele nie mają asystentów. A będzie jeszcze gorzej.

Reforma edukacji obowiązkowo posyłająca sześciolatki do szkoły już ruszyła i pewnie nic jej już nie zatrzyma. Niestety - przyglądając się jak wygląda ona w praktyce, można powiedzieć, że sprawdziła się tylko jedna obietnica: sześciolatki nie siedzą w ławkach. Powód? Trudno je w tych ławkach utrzymać. Z innych zapewnień, tych które można przełożyć na konkretne pieniądze, ministerstwo edukacji po cichu się wycofuje.

Jako pierwszą do kosza będzie można wrzucić obietnicę, że w klasach, w których uczą się sześciolatki, będzie nie więcej niż 25 dzieci. W naszym regionie dyrektorzy szkół zrobili co mogli, by w klasy z sześciolatkami nie przekroczyły 25 uczniów (w Koszalinie wyjątkiem jest szkoła sportowa, w której jest o dwoje uczniów ponad limit). Niedługo jednka limity nie będą obowiązywały. Ministerstwo edukacji już przygotowało projekt nowelizacji, z którego wynika, że dyrektor szkoły, po akceptacji władz samorządowych, będzie mógł zwiększyć liczbę maluchów w jednej klasie do 27.

Ale to nie koniec, bo przekroczyć będzie można także tę liczbę. Warunek? Dyrektor musi zatrudnić do pomocy asystenta nauczyciela. I tutaj zahaczamy o kolejną papierową fikcję. Zatrudniać asystenta nauczyciela można już dziś, ale w naszym regionie nigdzie taki się nie pojawił, choć zgodnie z szumnymi zapowiedziami sprzed wprowadzenia reformy powinien być w większości szkół.

- Rodzice z naszej klasy zwrócili się z taką prośbą o zatrudnienie asystenta na piśmie do dyrekcji szkoły. Dyrekcja wystąpiła z wnioskiem do Wydziału Edukacji w Koszalinie. Jednak, odmówiono nam i przydzielono jedynie dodatkowe pięć godzin świetlicowych, co tak naprawdę w żaden sposób nie rozwiązuje problemu, bo te godziny są rozdzielone na potrzeby całej szkoły - pisze do nas mama sześciolatka z koszalińskiej "jedynki".

Nauczyciele sześciolatków, z ktorymi rozmawialiśmy przyznają, że taki asystent bardzo by się i im przydał. - Musimy mieć oczy naokoło głowy, bo dzieci w tym wieku są bardzo ruchliwe. Bardzo często nie rozumieją polecień, przez co źle wykonują zadania, trzeba im je dodatkowo objaśniać. Nie mówiąc o podciąganiu spodni, odbieraniu nosa, odprowadzania do tolety - wyliczają pedagodzy, dodając, że prowadzenie klasy sześcio i siedmiolatków to dwa zupełnie inne światy. Na razie w szkołach radzą sobie jak mogą, np. w koszalińskiej SP 17 nauczycielkom w odprowadzaniu dzieci i pomaganiu im choćby przy ubieraniu pomaga pani zatrudniona w obsłudze szkoły. W Szkole Podstawowej nr 10 na razie pomocna okazała się praktykantka. Ale przecież nie taką pomoc rodzicom sześciolatków obiecywano.

Dlaczego nie ma asystentów? Bo nie ma na nich pieniędzy. O tym, że nie będzie, wiadomo było już na początku wprowadzania reform. Zgodnie z założeniem pieniądze na ich wynagrodzenie pochodzić miały z subwencji oświatowych, a już dziś samorządy, by utrzymać szkoły do tej subwencji dokładają. Drugim źródłem były wyświechtane przy takich okazjach "środki unijne". Więc do tworzenia nowych etatów w szkołach samorządy podchodzą bardzo ostrożnie.
Krzysztof Stobiecki, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Koszalinie mówi, że w przypadku koszalińskiej jedynki rozwiązanie polegające na zwiększeniu godzin świetlicowych było optymalne, zgodne z oczekiwaniami dyrektora szkoły. Dodaje, że dodaktowych pieniędzy w budżecie miasta na zatrudnienie asystentów nie ma. - Wiem, że to zabrzmi brutalnie, ale zatrudnienie asystentów wiązałoby się z tym, że gdzieś nie będzie nowego chodnika, albo nowej drogi - mówi.

Jednak nawet tam, gdzie zgoda na utworzenie nowego etatu jest, czyli w Kołobrzegu, to nie ma chętnych do tej pracy. - Ogłoszenie wisi, na razie nikt się nie zgłosił - mówi Michał Kujaczyński, rzecznik kołobrzeskiego ratusza. Jak tłumaczy, chętnych nie ma najprawdopodobniej dlatego, że asystent, choć wymaga się od niego pełnego przygotowania pedagogicznego zatrudniony byłby nie w oparciu o Kartę Nauczyciela, ale na zwykłą umowę o pracę Obowiązywałby go 40 godzinny zwykły tydzień pracy i wynagrodzenie ustalone przez dyrektora szkoły.
- Porażka ta reforma - komentuje jeden z naszych internautów.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 14

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wujek samo zło
W dniu 16.10.2014 o 21:31, Gość napisał:

Masz rację pisząc osiemdziesiąt osiem wyrazów popełniłem jeden błąd w pisowni ale jeśli treść była dla ciebie niezrozumiała popraw sobie jedną literkę i napisz co zrozumiałeś /zrozumiałaś 

Twój wpis powinien skończyć się na słowie "pisowni". Reszta jest niepotrzebna. To że ktoś wytknął Ci błąd nie nie jest powodem do sugerowania że ta osoba jest gamoniem, który nic  ie rozumie.

G
Gość

myślicie , że wasze dzieci kogokolwiek obchodzą? otóż właściwie wszyscy rządzący mają nasze dzieci w du..... i nas przy okazji też . tyle , że dorośli przynajmniej podatki odprowadzają na te armię darmozjadów, na panów prezydentów, radnych , urzędasów. 

T
Teresa

Jak brakuje pieniędzy to skasować religię w szkole.

G
Gość

Jednym z hasel PO czy POparanców jest: Dotrzymujemy obietnic; ja tez dotrzymam i nie zagłosuje na ten mafijny uklad jaki stworzyla ta formacja ; Panu Jedlinskiemu, Krzyzanowskiemu , Jakubowskiemu i innym dziekuje ; mego głosu nie otrzymaja w wyborach ; do domu panowie czas nadszedł czas; do widzenia, good bye, ; obym was juz wiecej nie musial ogladac; schowac sie i nie wychodzic poza raz w miesiacu zgłoszeniem sie do biura pracy na podpisanie listy; pa pa 

P
Papa Smerf

Jak zwykle Partia Oszustów Oszukała społeczeństwo .

G
Gość

Moja córka chodzi do pierwszej klasy w wieku sześciu lat i daje radę dziewczyna .Od początku pazdziernika dzieciaki uczą się pisać i nie jest to wielki problem i nie zabieramy jej dzieciństwa i rano z wielka ochota idzie do szkoły i nie jestem ministrem edukacji ani jego konkubiną ,kochanką chłopakiem,teściową.........a motyla noga też z po ,pis,jp,uw ,hy, rp,bgż pko itd

G
Gość
W dniu 16.10.2014 o 19:48, Wujek samo zło napisał:

Tak jak ktoś umówił się że piszemy PÓŹNIEJ a nie PUŹNIEJ :-)

Masz rację pisząc osiemdziesiąt osiem wyrazów popełniłem jeden błąd w pisowni ale jeśli treść była dla ciebie niezrozumiała popraw sobie jedną literkę i napisz co zrozumiałeś /zrozumiałaś 

a
aga

do rodziców 6 latków trzeba było zgłosic sie do poradni psychologiczno pedagogicznej o odroczenie obowiazku szkolnego i nie było by problemu ja tak zrobiłam i nadal mam syna w zerówce 

n
nauczyciel

najważniejsze że pan wice minister z MEN jest przyjmowany w koszalinku jak car rosyjski nawet specjalnie dla niego organizuje sie spotkania z nauczycielami i dyrektorami które nic nie wnoszą .

A jeśli pan Stobiecki edukację naszych dzieci porównuje ( koszty ) z chodnikiem czy ulicą to czas najwyższy go zwolnić z tej posady. O nie zna POTRZEB DZIECKA 6 LETNIEGO. Po wyborach wietrzymy wydział edukacji - czas na zmiany !!!! 

W
Wujek samo zło
W dniu 13.06.1970 o 15:20, Gość napisał:

A jak część rodziców zdecydowałaby że ich pociechy mogą iść do szkoły dopiero w wieku 10 lub 12 lat to wtedy do jakiej klasy pierwszej  z siedmiolatkami a jak ''wolałabym sama przygotowywać moje dziecko do życia w rodzinie" to muszę mieć jakieś predyspozycje do tego czy każdy może to robić kto tak uważa i kto puzniej za to odpowiada.Żyjemy w państwie w którymobowiązują jakieś przepisy umożliwiające egzystowanie w społeczeństwie.Ktoś kiedyś się umówił że po skończeniu osiemnastu lat jest się dorosłym czy to w rzeczywistości dotyczy wszystkich teoretycznie tak a praktycznie nie zawsze .Dotyczy to również wieku od którego można współżyć robić prawojazdy i......chodzić do szkoły.

Tak jak ktoś umówił się że piszemy PÓŹNIEJ a nie PUŹNIEJ :-)

r
ramol

Ponad 50 lat temu moja śp mama zaprowadziła mnie do pierwszej klasy w nowej tysiąclatce. Takich klas bylo w tej szkole 4 w każdym roczniku, czyli ponad 1.000 dzieci w jednej placówce. Jąkałem się, byłem fizycznie słaby. I co?.  I nic - żadnych programów, żadnych dodatkowych zająć, a mimo tego wyrosłem na normalnego faceta, mam żonę, dom, dwoje dorosłych dzieci  i jakoś nie pamiętam traumy szkoły podstawowej.

Przestańcie udawać że dzieci 6-cio letnie wymagają specjalnej ochrony, bo to wstyd dla rodziców że nie potrafią ich niczego nauczyć. Ja w wieku 7-miu lat umiałem czyać i pisać, oraz dodawać do 100-tu bo to moi rodzice po przedwojennych podstawówkach  mnie  tego nauczyli.

Macie coś napisać? - to piszcie lepiej o wykształceniu swoich radnych.

G
Gość
W dniu 16.10.2014 o 16:28, Wiesława napisał:

Pomysł rzeczywiście był bardzo zły, ale nasi wybrani przez nas "kochani, mądrzy, obiektywni" posłowie posłusznie podnieśli swoje łapska za. Może oni mają te łapy uwiązane na takich niewidocznych żyłkach i ktoś je podnosi za nich. Bo aż się nie chce wierzyć, że większość nie rozumie pewnych spraw. Przecież też mają dzieci, wnuki. Dlaczego okaleczają inne dzieci. Przecież mogliby swoje posłać do szkoły nawet w wieku 3-4 lat skoro są takie mądre i dojrzałe. Niech pozwolą decydować rodzicom. Są dzieci, które w wieku 7 lat jeszcze nie osiągnęły dojrzałości szkolnej. Powinni iść do szkoły w wieku 8 lat. Niech rodzice mogą zadecydować czy życzą sobie aby ich dziecko korzystało z zajęć WDŻ, tak jak mogą decydować o zajęciach z religii. Ja np.wolałabym sama przygotować moje dziecko do życia w rodzinie. 

A jak część rodziców zdecydowałaby że ich pociechy mogą iść do szkoły dopiero w wieku 10 lub 12 lat to wtedy do jakiej klasy pierwszej  z siedmiolatkami a jak ''wolałabym sama przygotowywać moje dziecko do życia w rodzinie" to muszę mieć jakieś predyspozycje do tego czy każdy może to robić kto tak uważa i kto puzniej za to odpowiada.Żyjemy w państwie w którym

obowiązują jakieś przepisy umożliwiające egzystowanie w społeczeństwie.Ktoś kiedyś się umówił że po skończeniu osiemnastu lat jest się dorosłym czy to w rzeczywistości dotyczy wszystkich teoretycznie tak a praktycznie nie zawsze .Dotyczy to również wieku od którego można współżyć robić prawojazdy i......chodzić do szkoły.

W
Wiesława

Pomysł rzeczywiście był bardzo zły, ale nasi wybrani przez nas "kochani, mądrzy, obiektywni" posłowie posłusznie podnieśli swoje łapska za. Może oni mają te łapy uwiązane na takich niewidocznych żyłkach i ktoś je podnosi za nich. Bo aż się nie chce wierzyć, że większość nie rozumie pewnych spraw. Przecież też mają dzieci, wnuki. Dlaczego okaleczają inne dzieci. Przecież mogliby swoje posłać do szkoły nawet w wieku 3-4 lat skoro są takie mądre i dojrzałe. Niech pozwolą decydować rodzicom. Są dzieci, które w wieku 7 lat jeszcze nie osiągnęły dojrzałości szkolnej. Powinni iść do szkoły w wieku 8 lat. Niech rodzice mogą zadecydować czy życzą sobie aby ich dziecko korzystało z zajęć WDŻ, tak jak mogą decydować o zajęciach z religii. Ja np.wolałabym sama przygotować moje dziecko do życia w rodzinie. 

o
olo

"PO" przecież chodziło o pieniądze a nie dobro dzieci. Na dziecko w szkole wydaje się mniej niż w przedszkolu (ma wakacje, nauczyciel opiekuje się kilka godzin a później świetlica, w przedszkolu jest kilka opiekunek a nie jeden nauczyciel, itd.).

 

Nawet ostatnio okazało się, że do tej pory w przedszkolu dla 6cio latków był zatrudniony logopeda - teraz 6cio latków już prawie nie ma w przedszkolach, 5cio latki pójdą w przyszłym roku do szkoły. A przepis się nie zmienił, dalej logopeda jest tylko dla 6cio latków - więc w przyszłym roku rząd nic nie robiąc pozbędzie się kosztów związanych z zatrudnianiem logopedów w przedszkolach (już teraz 5cio latki są pozbawione tej opieki).

 

Czemu w ogóle wprowdzono tą zmienę teraz gdy do podstawówek idzie koncówka wyżu demograficznego? Przez to w pierwszych klasach jest tłok. Gdyby poczekać kilka lat na niż problem byłby znacznie mniejszy. No ale "PO" co? Przecież posłowie z koalicji rządzącej z minister edukacji na czele są mądrzejsi niż 1 mln osób, które podpisały się pod petycją o referendum w tej sprawie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3